Dodaj do ulubionych

zachowanie pielęgniarek, lekarzy. Co robić?

16.02.06, 10:59
Jesteśmy rodzicami chorego chłopczyka. Nasz synek leży od pół roku w
szpitalu. Jeździmy do niego codziennie. Wiele moglibyśmy opowiadać o różnych
chamskich, bezczelnych, nieodpowiedzialnych a czasami po prostu głupich
zachowaniach pielęgniarek i lekarzy, z którymi spotkaliśmy się przez te sześć
miesięcy. Oszczędzimy Wam tego, bo sami pewnie moglibyście odpowiedzieć
równie długą lub jeszcze dłuższą listą przypadków tego rodzaju. Mamy jednak
pewną propozycję i chcielibyśmy poznać Waszą opinię na ten temat.

Zdarzenia, o których wspomnieliśmy, nie nadają się raczej do zaskarżenia.
Rzadko nawet można by wspomnieć o nich przełożonym ludzi, którzy zachowali
się w taki czy inny sposób. Innymi słowy, czasami jesteśmy bezradni. Do tego
dochodzi jeszcze obawa o dziecko, brak siły lub czasu. A najczęściej wszystko
razem. No i koniec końców jest tak, że albo wszystko cierpliwie znosimy, albo
(co już kilka razy nam się zdarzyło) wybuchamy i dochodzi do kłótni. Później
są uśmieszki, milczenie, kiedy zbliżamy się do dyżurki, obrażone miny. A my
przecież mamy chore dziecko i najmniejszej ochoty na zajmowanie się takimi
rzeczami.

A gdyby tak pielęgniarki (lekarzy), którzy zachowują się po chamsku wymieniać
gdzieś na forum publicznym z imienia i nazwiska? Może, gdyby wiedzieli, że
mogą być w ten sposób „napiętnowani”, zaczęliby się zachowywać inaczej? Boimy
się oczywiście, że taka „lista” mogłaby być wykorzystywana do osobistych
porachunków. Boimy się, że moglibyśmy skrzywdzić ludzi, którzy dobrze
wykonują swój zawód. Boimy się, ze do głosu doszłyby nasze (rodziców chorych
dzieci) rozgoryczenie i żal. Dlatego pytam Was o zdanie.

A może dla równowagi opisywalibyśmy również sytuacje, w których ktoś z
personelu medycznego nam pomógł, powiedział dobre słowo, szczerze i rzeczowo
odpowiedział na pytanie. Przecież w szpitalach wcale nie pracują tylko
potwory. My sami moglibyśmy bez zastanowienia podać kilka nazwisk ludzi,
którzy zachowali się (nie raz zresztą) po prostu cudownie. Nie chodzi mi
tutaj o rzetelne wykonywanie swojej pracy, bo to powinien robić każdy, ale o
zachowania naprawdę wyjątkowe. Takich też nie jest wcale mało. I może o tym
też warto byłoby powiedzieć. Co wy na to?

Pozdrawiamy wszystkich.
Ania i Zbyszek, rodzice Karolka, cudownie wyjątkowego dziecka.
Obserwuj wątek
    • blinucha Re: zachowanie pielęgniarek, lekarzy. Co robić? 16.02.06, 11:28
      Aniu,
      dlaczego takiego zachowania nie możecie zgłosić przełożonym danych osób? Czy
      wynika to ze strachu, co też będzie działo się z dzieckiem jak opuścicie
      oddział czy z jakiś innych przyczyn? Ja pewnie zaczęłabym od przełożonych i z
      doświadczenia wiem, że to pomaga, no ale wy możecie być w innej sytuacji. Ew.
      jeśli nie chcecie "narażac się" personelowi można złożyć skargę w Ministerstwie
      Zdrowia, w Biurze Ochrony Praw Pacjenta.
      Pomysł chwalenia dobrych postaw personelu uwazam za świetny. Pomimo że mam
      raczej kiepskie doświadczenia ze środowiskiem lekarskim nadal wierzę, że
      isnieją normalni lekarze i o nich też nalezy pisać. W internecie znajdziesz też
      mnóstwo opisanych negatywnych przypadków, gdzie autorzy wymienili nazwiska
      lekarzy, którzy skrzywdzili pacjenta. Niby istneije ochrona danych osobowych,
      no ale wiemy też, że internet rządzi się własnymi prawami. Pytanei tylko, czy
      lekarze wymienieni z nazwiska cokolwiek sobie z tego robią.
      Pozdrawiam
      • karolimy Re: zachowanie pielęgniarek, lekarzy. Co robić? 16.02.06, 13:19
        Chyba się nie zrozumieliśmy.
        Po pierwsze: ten wątek zacząłem ja, Zbyszek. My zawsze piszemy w imieniu
        obydwojga:-)).
        Po drugie, napisałem, że "czasami kończy się kłótnią". To nie oznaczało tylko i
        wyłącznie sporu z samym zainteresowanymi. My od pewnego czasu toczymy "wojnę o
        Karola" ze szpitalem (więcej o tej wojnie można przeczytać w wątku agenezja
        ciała modzelowatego). Nie zawsze więc pozostajemy bierni. Są jednak takie
        zachowania, które ze względu na swój "niewielki" kaliber nie warte są zachodu.
        Gdybyśmy każdą nieprzyjemną sytuację zgłaszali przełożonym, nie mielibyśmy
        czasu na opiekę nad Karolkiem. O takie własnie rzeczy mi chodzi. Nam,
        naszczęście, nie przydarzyło się nic takiego, co trzeba by było zgłosić no,
        powiedzmy, w sądzie. Ale właśnie takie "drobnostki" najbardziej potrafią
        zatruć zycie.
        Po trzecie wreszcie: wiem, że w internecie wiele jest skarg na lekarzy (nam
        bardziej chodziło o pielęgniarki) . Najczęściej jednak pisane są one
        tylko "przy okazji". Te informacje są bardzo porozrzucane. A mi chodziłoby o
        miejsce, w którym zajmowanoby się własnie takimi sprawami. Boję się tego
        określenia, ale byłaby to swojego rodzaju "czarna lista". Obok której - dla
        równowagi - mogłaby istnieć również lista "biała". Ryzyko jest duże, bo
        anonimowość skłania do pisania wszelkich bzdur. MOże jednak udałoby się
        określić jakieś reguły, ustalić zasady, pilnować ich przestrzegania.....
        Chyba nikt z personelu medycznego nie chciałby się znaleźć na takiej "liście"

        Coż, to tylko propozycja. Czekamy na dalsze opinie.
        Dziękujemy. Pozdrawiamy wszystkich
        Ania i Zbyszek:-))
    • polka33 Re: zachowanie pielęgniarek, lekarzy. Co robić? 16.02.06, 18:38
      Na forum jest bardzo długa lista fatalnych ginekologów, wymieniane są ich
      nazwiska i miejsca gdzie przyjmują-ku przestrodze...
      Więc w związku z powyźszym czasem zastanawiam sie dlaczego innych specjalistów
      tak sie chroni przed światem?
    • agiaagakwiatk Re: zachowanie pielęgniarek, lekarzy. Co robić? 16.02.06, 21:29
      Jestem jak najbardziej za. Zgadzam się również z tym, co napisała polka33.
    • glusia007 Re: zachowanie pielęgniarek, lekarzy. Co robić? 22.02.06, 09:57
      Przeczytałam z uwagą Wasz wątek.Współczuję Wam , że musicie to znosić.Nie dość
      że musicie skupić się na chorym synku i na to potrzeba energii to jeszcze
      trzeba znosić te upokorzenia.Nikt nie leży w szpitalu z własnej woli - szkoda
      że personel tego nie wie.Ja też mam chore dziecko z którym leżałam w CZD
      oczekując na operację serca.Miałam więcej szczęścia bo spotkałam samych
      cudownych lekarzy i personel( z małymi wyjątkami).Ale w innych miastach też
      przeżyłam małe "walki" o dziecko.Tylko że ja już jestem asertywna.Moje dziecko
      jest ważniejsze od nadętych pań i panów i nie obchodzą mnie ich
      problemy.Walczyć będę do końca moich dni o godność mego dziecka co i Wam
      polecam.
      Założę zaraz nowy wątek , tak dla optymizmu - cudowni lekarze.
      Pozdrawiam Glusia.
    • monia145 Re: zachowanie pielęgniarek, lekarzy. Co robić? 23.02.06, 21:01
      Pracuję w szpitalu od trzech lat. Wiele już widziałam, tego złego zachowania,
      ale wspaniałych ludzi też. Popieram sygnalizowanie przełożonym nagannego
      zachowania personelu. Nie można dać się zastraszyć, trzeba walczyć o swoją
      godność i dziecka również. Mam jednak wrażenie, że Wy chcecie piętnować
      wszystko, co tylko uznacie za przejaw chamstwa, gburowatości itd. Czy każde
      krzywe spojrzenie pielęgniarki ma być wypunktowane, i za to osoba ma figurować
      na waszej czarnej liście?????? Rodzice chorych dzieci często nie są w stanie
      obiektywnie patrzeć na rzeczywistość- to fakt. Choroba dziecka to wielka
      trauma, nie każdy jest w stanie to zaakceptować, trzymać negatywne emocje na
      wodzy. Ja to nawet rozumiem, sama mam 6- letniego synka. Uważam jednak, że taka
      małostkowość jaka pprzez Was przemawia nie służy dobrze nikomu. Może zamiast
      zwracać uwagę na każde słowo i minę lekarzy i pielęgniarek, lepiej uśmiechnąć
      się do partnera i dziecka i nie skupiać się tylko na złych rzeczach.
      Uprzedzam pytanie- nie jestem pielęgniarką ani lekarzem, z nikim się nie
      solidaryzuję, najbardziej interesują mnie dzieci i wiem, że zarówno rodzice jak
      i personel medyczny, często nie są w porządku.
      • karolimy Re: zachowanie pielęgniarek, lekarzy. Co robić? 25.02.06, 08:29
        Moniko!
        Mamy nieodparte wrazenie, ze nie dosc uwaznie przeczytalas nasz post.To o czym
        piszesz:"Wy chcecie piętnować
        > wszystko, co tylko uznacie za przejaw chamstwa, gburowatości itd", "Czy każde
        > krzywe spojrzenie pielęgniarki ma być wypunktowane", "zwracać uwagę na każde
        słowo i minę lekarzy i pielęgniarek", to sa wlasnie te rzeczy, ktorych
        obawialibysmy sie na takiej "liscie". Obawialiśmy się również samego
        określenia "czarna lista". Bardzo wyraźnie to zaznaczyliśmy. Właśnie dlatego
        nie otworzyliśmy "listy", tylko wątek, w którym chcieliśmy poznać opinie
        innych. Głównie opinie rodziców CHORYCH dzieci.
        Przeczytaj raz jeszcze nasz post, przy odrobinie uwagi i dobrej woli powinnas i
        tego sie tam doszukac.:-)
        "Małostkowość jaka poprzez Was przemawia"- nie wiemy, co dokladnie rozumiesz
        przez to okreslenie.Podamy Ci moze przyklad naszej "malostkowosci":mialo to
        miejsce w czasie odwiedzin na IT( odwiedziny tam to 2razy po pol godziny),
        gdzie tylko jeden rodzic moze byc przy lozeczku dziecka, drugi czeka za szyba
        obok dyzurki pielegniarek.Na pytanie lekarza, czy sa jakies miejsca na
        intensywnej pada odpowiedz pielegniarki: "teraz nie, chyba ze ktos wykituje"!A
        potem w zabawowej atmosferze dalej rozmawiaja sobie pracownicy sluzby zdrowia
        o "uprawie warzywek"...Wesola zabawe przerwala niewczesna reakcja pielegniarki,
        ktora sploszona spojrzeniami rodzicow "warzywek" o ktorych byla mowa,
        szepnela "ciszej, bo rodzice slysza".
        A na sali lezal nasz synek, ktorego szanse okreslano na kilkanascie dni a ma 7
        miesiecy i zadziwia personel medyczny postepami, jakie robi!Nasze dziecko, a
        nie warzywko, ktore moze wkrotce wykituje, robiac miejsce dla kolejnego
        warzywka!
        Czy naprawde uwazasz, ze rzeczywiscie "nawet to rozumiesz"?
        Uprzedzam pytanie:dlaczego nie poszlismy z tym do przelozonych? Bo to
        byl "dopiero" nasz 4 miesiac na intensywnej i wolelismy "usmiechnac sie do
        siebie i naszego dziecka niz skupiac sie tylko na zlych rzeczach".

        Uwierz, ciezko jest zostawic pod "opieka" swoje male ciezko chore dziecko (bo
        przepisy tak nakazuja!)komus takiemu.

        To tylko jeden przyklad takiego "niegroznego" zachwania. Po 7 miesiacach
        pomieszkiwania w szpitalu znamy takich wiele. Bardzo wiele. Z autopsji i z
        opowieści. Gdybyśmy na wszystko reagowali, nie mielibyśmy czasu zajmować się
        naszym synkiem, stracilibysmy jeszcze więcej nerwów i chyba nie mielibyśmy sił,
        żeby normalnie żyć.

        W szpitalu w ktorym jestesmy jest wielu wspanialych ludzi. Piszemy o nich na
        tym i innych forach.I nadal bedziemy tak robic.Jesli zdecydowalismy sie na
        rozpoczecie takiego watku ( a nie byla to decyzja pochopna)to dlatego, ze mamy
        swiadomosc, ze nie tylko nas spotykaja takie rzeczy.

        Wiemy jednak, ze nikt TAK NAPRAWDĘ nie zrozumie rodzica ciezko chorego dziecka
        jak drugi rodzic w podobnym polozeniu.Nie wystarczy jedynie pracowac w
        szpitalu.Chocby i dlugie trzy lata.

        Pozdrawiamy, Ania i Zbyszek.
        • monia145 Re: zachowanie pielęgniarek, lekarzy. Co robić? 25.02.06, 15:30
          Aniu i Zbyszku!!!!
          Wbrew Waszymemu przekonaniu, że " nie dość uważnie przeczytałamwasz post",
          zrobiłam to gruntownie, gdyż tak mam w zwyczaju. Po Waszej kolejnej odpowiedzi
          dochodzę do wniosku, że przeczycie w pewnym miejscu sami sobie. Jak to
          nazwiecie, to to, co zaproponowaliście forumowiczom, to JEST czarna lista. Jaką
          inną nazwę można podać, na spis nazwisk lekarzy i pielęgniarek, którzy wykazali
          się brakiem taktu i chamstwem? Nadal też nie wiem, za jakie postępki miały by
          te osoby do tego spisu trafić? Jakie czyny kwalifikują się do zgłoszenia do
          przełożonego, a jakie są na tyle nie warte zachodu, aby tylko wpisać ich
          autorów na waszą listę. Sytuacja, jaką opisujecie jest karygodna i niesmaczna,
          to prawda. Natomiast jest TYLKO przejawem głupoty i braku wyczucia ze strony
          personelu. Nie rzutuje to na jego pracę z pacjentami, chyba, że znacie takie
          przypadki. Czasami ludzie tak przywykli do siebie, że mówią pewne rzeczy bez
          zastanowienia, nie zwarzaja na obecność innych. Czy sądzicie, że ktoś z nich
          weźmie wasze oburzenie pod uwagę? Personel medyczny i rodzice chorych dzieci to
          zupełnie dwa różne światy i niestety mało jest w nich punktów stycznych, a
          przecież powinno być odwrotnie. Jedni i drudzy muszą mieć dla siebie więcej
          zaufania i zrozumienia.
          Jeżeli natomiast robicie mi zarzut z tego, że ośmielam się zabierać głos w
          dyskusji, chociaż nie mam " CHOREGO" dziecka, to odpowiem pytaniem" Czy lekarz
          psychiatra musi być chory psychicznie, aby móc wypowiadć się na temat choroby
          pacjenta, zwłaszcza jeżeli ten przychodzi po poradę?". Rzeczywiście nie mam
          ciężko chorego dziecka i nigdy nie miałam, ale nie zadaliście pytania na które
          mogliby odpowiedzieć tylko rodzice chorych dzieci. Dla mnie to pytanie ma
          wymiar etyczny i dla tego jako człowiek patrzący z boku wypowiedziałam się. Czy
          lepiej byłoby gdyby wszyscy tylko pisali jak to okropnie jest w tych
          szpitalach, z jednego punktu widzenia? Nigdy też nie twierdziłam, że pracuję
          wystarczająco długo, aby wiedzieć już wszystko o takich sytuacjach. Podkreślam
          jeszcze raz- słowa mogą boleć ale to tylko słowa, lepiej przyglądać się czynom
          i na nie przede wszystkim reagować.
          • peresia Re: zachowanie pielęgniarek, lekarzy. Co robić? 28.02.06, 07:50
            Opisany przez Karolimy przypadek określasz jako karygodny i niesmaczny i jako
            przejaw głupoty, który nie rzutuje na pracę z pacjentami.
            Albo nie czytasz tekstu ze zrozumieniem (a jednak!), albo brak Ci empatii.


            • monia145 Re: zachowanie pielęgniarek, lekarzy. Co robić? 28.02.06, 10:21
              A więc może Ty, obdarzona pokładami empatii, wyjaśnisz w jaki sposób może
              przekładać się to na pracę z pacjentem i najważniejsze, czy MUSI? Czy Tobie
              nigdy nie zdarza się powiedzieć nic głupiego, w chwili idiotycznego humoru a
              później pytać się jak mogłam to powiedzieć? Przecież wcale taka bezduszna nie
              jestem? Jeśli zarzucsz mi, że nie czytam dokładnie to proszę wskarz w tekście
              KAROLIMY chociaż jeden przykład tego, że personel naraził się im i dziecku
              czymś konkretnym, niedbałym podejściem do pacjenta, nieprofesjonalizmem itp.
              Możesz????? To o czym oni piszą dotyczy tylko sfery werbalnej i ich
              subiektywnego odbioru zachowań personelu. Mają do tego prawo ale bez
              demonizowania.
              • blinucha Re: zachowanie pielęgniarek, lekarzy. Co robić? 28.02.06, 11:08
                Droga monia145

                Pracując w firmie nikogo, a zwłaszcza klientów, nie obchodzi, czy masz zły
                dzień - musisz zachowywać się PROFESJONALNIE. To, że dzień wcześniej pokłóciłam
                się z mężem, dziecko spało źle w nocy czy poprzedniego dnia musiałam siedzieć w
                pracy do 22.00 nikogo nie obchodzi. Następnego dnia muszę być uśmiechnięta i
                grzeczna nie tylko dla klientów, ale i dla moich współpracowników. Biorąc pod
                uwagę, że szpitale to też pewnego rodzaju "firmy" a pacjenci są ich "klientami"
                (nie wspominając, że utrzymujemy te przybytki z naszych niemałych podatków) nie
                widzę powodu, aby nie wymagać od personelu, aby był w stosunku do mnie grzeczny
                i profesjonalnie wykonywał swoje obowiązki (przecież jedno drugiego nie
                wyklucza !!!). Tym bardziej, że tutaj nie chodzi o zakup nowego tv albo innego
                sprzętu, tylko o często bardzo długie, przepełnione bólem i stresem pobyty z
                dzieckiem w szpitalu. Oczywiście zaraz ktoś napisze, że pielęgniarki i lekarze
                też się stresują. Prawda, tylko że oni po iluś tam godzinach pracy wychodzą ze
                szpitala i przynajmniej mają możliwość "oderwania" się od szpitalnej
                rzeczywistości, a rodzice są w szpitalu 24 godz. na dobę. Tylko proszę mi nie
                pisać, że trudno jest lekarzowi zapomnieć w domu o dzieciach, które leczy.
                Owszem, tacy lekarze istnieją, ale nie jest to większosć. Reasumując - każdy ma
                prawo do złego dnia w pracy, są tego jednak pewne granice. Określanie ciężko
                chorych dzieci jako "warzywka" to szczyt chamstwa i prostactwa. I nie wierzę,że
                taki styl nazewnictwa nie przekłada się na pracę tych osób. Na Intensywnej
                terapii nie ma miejsca na chwile "idiotycznego humoru" jak to ty, monia145
                określiłaś. Za taki idiotyczny humor, obrażając klienta, z każdej innej firmy
                można wylecieć na przysłowiowy zbity pysk.Jeśli pielęgniarki nie potrafią
                opanować swojego MAKABRYCZNEGO humoru, nie powinny uprawiać tego zawodu.

                P.S. Swego czasu na forum śp. Asi Zwiercan grasowała osoba o poglądach bardzo
                podobnych do ciebie, monia 145. Czyżby come back?
              • peresia Re: zachowanie pielęgniarek, lekarzy. Co robić? 28.02.06, 19:30
                Droga Moniu145!
                Oczywiście, że nie jestem bez skazy, ale jako osoba dorosła, dojrzała i po
                traumatycznych przejściach (w 2000r. zmarło moje dziecko) mam chyba coś w tej
                sprawie do powiedzenia.
                Posłużę się dwoma przykładami:
                1. Jako sześcioletnie dziecko leżałam w szpitalu, wtedy jeszcze były zabronione
                odwiedziny rodziców. Przyszła pielęgniarka pobrać mi krew; ponieważ mam bardzo
                niewidoczne żyły i były trudności z wkłuciem. Bolało bardzo, płakałam...
                Pielęgniarka krzyczała, szarpała mną i... wyzywała. Nie zapomnę tego
                upokorzenia do końca życia.
                Na drugi dzień znowu pobierano mi krew, przyszła młodziutka niedoświadczona
                uczennica szkoły pielęgniarskiej. Była bardzo miła, delikatna, przemawiała do
                mnie ciepłym, spokojnym głosem. Ból fizyczny był ten sam, ale o wiele lepiej go
                zniosłam i nie bałam się kolejnych badań; prosiłam tylko, aby siostra Małgosia
                pobierała mi krew do badania.

                2. Jestem kobietą, której zmarło dziecko, przeżyłam też poronienie, obecnie
                matką rocznej córeczki. Wszystkie moje ciąże prowadził lekarz, który nie jest
                wybitnym specjalistą, nie posiada super sprzętu, ale JEST MIŁYM, TAKTOWNYM
                CZŁOWIEKIEM, KTÓRY KŁANIA MI SIĘ NA ULICY, JAK URODZIŁAM PRZYSZEDŁ MNIE
                ODWIEDZIĆ DO SZPITALA, PRZY WIZYTACH PROSI O POKAZANIE AKTUALNYCH ZDJĘĆ
                CÓRECZKI. DLA MNIE TO RÓWNIEŻ ŚWIADCZY O JEGO PROFESJONALIŹMIE.

                WŁAŚNIE TAKIM LUDZIOM CHCĘ POWIERZAĆ SWOJE ZDROWIE!
          • mary_ann Re: zachowanie pielęgniarek, lekarzy. Co robić? 28.02.06, 10:27
            monia145 napisała

            Sytuacja, jaką opisujecie jest karygodna i niesmaczna,
            > to prawda. Natomiast jest TYLKO przejawem głupoty i braku wyczucia ze strony
            > personelu. Nie rzutuje to na jego pracę z pacjentami, chyba, że znacie takie
            > przypadki.


            Naprawdę sądzisz, że fakt, ze pielęgniarka postrzega malego pacjenta
            jako "warzywko", które może "wykitować", nie rzutuje w zaden sposób na sposób w
            jaki się nim opiekuje? Na zaangażowanie, delikatność w obcgodzeniu się z nim i
            milion innych "drobiazgów"?

            Co to jest dla Ciebie "TYLKO głupota"? "Tylko głupota" - w tym zawodzie??
            Jak napisał kiedy Andzrej Szczypiorski: "W pewnych sytuacjach głupota jest
            kategorią moralną"...



            Czasami ludzie tak przywykli do siebie, że mówią pewne rzeczy bez
            > zastanowienia, nie zwarzaja na obecność innych.
            Czy sądzicie, że ktoś z nich
            > weźmie wasze oburzenie pod uwagę?

            Nie wiem. Chciałabym mieć nadzieję, że do co poniektórych łebków coś dotrze, bo
            jakaś elementarna wrażliwość i ludzka przyzwoitość jeszcze się w nich ostały.
            Jeśli nie - może czas pomyśleć o zmianie pracy?
            • monia145 Re: zachowanie pielęgniarek, lekarzy. Co robić? 28.02.06, 11:07
              Zdaję sobie sprawę, że jak ktoś słyszy od pielęgniarki lub lekarza, ze jakieś
              dziecko to "warzywko"itd. to krew się w nim burzy. Ale uwierz mi, podglądam
              pracę pielęgniarek i lekarzy od trzech lat- słyszę od nich różne komentarze,
              niektórzy są bez wyczucia, taktu, aroganccy itd. Pracuję na oddziale, gdzie
              przebywa mnóstwo dzieci bez tzw. kontaktu, w śpiączce, z MPDZ, po zapaleniu
              mózgu itd. To ciężka praca dla pielęgniarek, trzeba wszystko przy pacjencie
              zrobić- przewinąć, zmieniać pozycje, odsysać wydzieliny przy zapaleniu płuc
              itd. Często asystuję przy takich zabiegach, dla kogoś kto nigdy tego nie
              widział, może na początku wydawać to się straszne ile siły trzeba włożyć w
              obsługę np. 15-latka. Często nie jest to dla laika delikatne. Znam te
              pielęgniarki, mają niewyparzone języki ale profesjonalizmu nie mogę im odmówić.
              Tak samo jak lekarzom, nie odpowiadają na powitania, burczą coś, ale uratowali
              wiele dzieci takich jak Karol. Teraz wiem, że dobry lekarz nie zawsze musi być
              miłym człowiekiem, ważne, że zna się na tym co robi, jest tam po to, aby
              ratować czyjeś życie i zdrowie. Naprawdę rozumiem ludzi, którzy są w szpital
              pierwszy raz, mają ciężko chore dzieci, czują się przedmiotami, mają wrażenie,
              że ich dziecko też jest tylko kolejnym przypadkiem. Ale to jest szpital, nie
              oczekujmy od wszystkich, że będą się nad nami rozczulać, oni mają nam ratować
              dziecko a to jest najważniejsze. Dlatego podkreślam, trzeba oddzielić sferę
              emocji od rzetelneego postrzegania rzeczywistości.
              • ewabraun Re: zachowanie pielęgniarek, lekarzy. Co robić? 28.02.06, 18:05
                Nie zgadzam sie i się nie zgodzę!!!!
                Można inaczej - czego przykładem są lekarze, którzy godzą profesjonalizm i
                wiedzę z kulturą i uprzejmością. To jest kwestia WYBORU!!!
                W ten sposób Moniu myśląc można by "rozgrzeszyć " wszystkich. Panią w sklepie,
                której rolą nie jest bycie miłą tylko sprzedawanie chleba, panią nauczycielkę
                która nie ma być uprzejma tylko ma nauczyć, itp itd. Tak jak w każdym zawodzie
                są ludzie tacy i tacy ale nie można przymykać oczu!
                Ściskam
                • monia145 Re: zachowanie pielęgniarek, lekarzy. Co robić? 28.02.06, 18:48
                  Oczywiście, że można inaczej, ja nie kwestionuję istnienia taktownych,
                  kulturalnych, miłych lekarzy i pielęgniarek. Ale to nie jest kwestia WYBORU,
                  tylko wychowania i charakteru lekarzy. Nie spotkałam człowieka, który chamem
                  byłby z zamiłowania i wyboru, bo tak mu lepiej. Z arogancja człowiek się zrasta
                  i dlatego dzieli z nią wiedzę i profesjonalizm.
                  • blinucha Re: zachowanie pielęgniarek, lekarzy. Co robić? 01.03.06, 08:50
                    Inaczej takie sytuacje wyglądają z boku, jak patrzysz na nie w tej chwili a
                    inaczej, jak twoje własne dziecko, ciężko chore a może nawet umierające trafia
                    do szpitala. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, droga monia145.
                    Dlatego, szczerze powiedziawszy, jednym uchem wpuszczam a drugim wypuszczam
                    opinie osób niedoświadczonych w tym temacie. Inaczej obserwować (czy nawet brać
                    udział) w opiece nad CUDZYMI dziećmi w szpitalu, a inaczej siedzieć przy
                    szpitalnym łóżku własnego dziecka i zmagać się nie tylko ze strachem i jego
                    bólem, ale i beszczelnością personelu, która - jak wynika z opowieści wielu
                    osób na tym forum - wcale nie jest rzadkością. Nie interesuje mnie wychowanie i
                    charakter osób pracujących w szpitalach. Profesjonalizm to nie tylko prawidłowe
                    wbicie igły czy dobranie odpowiednich leków. To także umiejętność kulturalnego
                    zachowania wobec rodziców dziecka czy bliskich pacjenta ogólnie.I nie chodzi
                    tutaj o "cackanie się" tylko elementarne zachowanie - szacunek wobec drugiego
                    człowieka. Tego w szpitalach brakuje najbardziej.
    • karolimy Re: zachowanie pielęgniarek, lekarzy. Co robić? 01.03.06, 09:45
      Moniu 145!
      Mieliśmy już na Twoje posty nie odpowiadać. Nie da się przecież dyskutować z
      kimś, kto przekręca znaczenia jednych słów, innych w ogóle nie zauważając.
      Niemal wszystko, co napisałaś świadczy o tym, że masz z góry ułożoną teorię, do
      której dopasowujesz rzeczywistość (upominając przy tym innych, by tę
      rzeczywistość „rzetelnie postrzegali”). W takich wypadkach dyskusja staje się
      zawsze bezowocna. My Ciebie do niczego nie chcieliśmy przekonywać, a Ty i tak
      przekonać byś się nie dała.

      Ostatnio jednak zaczęłaś robić coś gorszego, co nas dotyczy bezpośrednio. I
      czego po prostu sobie nie życzymy. Chodzi mi o wykorzystywanie naszej sytuacji
      i choroby Karolka do udowadniania Twoich prawd. Dlatego po raz kolejny
      spróbuję „rzetelnie przedstawić Ci rzeczywistość”, licząc na przebłyski dobrej
      woli u Ciebie i wierząc, że ostatecznie zastosujesz się do swoich własnych rad
      i UCZCIWIE ocenisz to, co zostanie tu napisane.

      PO PIERWSZE I NAJWAŻNIEJSZE: TEN WĄTEK STAŁ SIĘ „DZI ĘKI” TOBIE, MONIU,
      DYSKUSJĄ NA TEMAT JEDNEGO PRZYPADKU. NAM NIE O TO CHODZIŁO. TAKI JEST JEDNAK
      SKUTEK, KIEDY KTOŚ NIE CHCE SŁUCHAĆ I PRÓBOWAĆ ZROZUMIEĆ DRUGIEGO CZŁOWIEKA, A
      JEDYNIE STARA SIĘ MIEĆ OSTATNIE SŁOWO, CHOĆBY SŁOWO ZUPEŁNIE NIEPRZEMYŚLANE I
      NIE ZWIĄZANE Z TEMATEM.

      Ustalmy na początek kilka faktów:
      1. Nie jesteśmy w szpitalu po raz pierwszy. Od siedmiu miesięcy chodzimy
      tam codziennie i zostajemy na wiele godzin.
      2. Z powyższego wynika, co następuje: poznaliśmy wielu lekarzy, wiele
      pielęgniarek, wielu rodziców chorych dzieci, wiele chorych dzieci. Widzieliśmy
      dużo, słyszeliśmy jeszcze więcej (bezpośrednio i z opowiadań). Wiemy, na czym
      polega praca personelu medycznego. Wiemy (naprawdę), co przeżywają rodzice.
      Widzimy (bo tego nigdy wiedzieć nie będziemy), jak cierpią dzieci.
      3. Lekarze uratowali naszego synka. Jesteśmy im za to bardzo wdzięczni.
      Jesteśmy również wdzięczni za opiekę WIĘKSZOŚCI PIELĘGNIAREK. Moja kochana żona
      pewnego razu zadzwoniła nawet do radia, by publicznie im za tę opiekę
      podziękować (a było to znacznie wcześniej niż zdecydowaliśmy się na rozpoczęcie
      tego wątku).
      4. Bardzo długo (tu Moniu musisz uwierzyć mi na słowo) broniliśmy się
      przed przyjęciem ogólnie rozpowszechnionej postawy narzekania na służbę
      zdrowia. Bardzo długo chcieliśmy wierzyć w uczciwość, uprzejmość, a przede
      wszystkim w PROFESJONALIZM WSZYSTKICH lekarzy i pielęgniarek. Nawet teraz
      stwierdzam (nie po raz pierwszy, ale do tej pory umykało to Twojej, moniu,
      uwadze): W SZPITALACH PRACUJE WIELU WSPANIAŁYCH PROFESJONALISTÓW I WSPANIAŁYCH
      LUDZI
      5. Nasza decyzja o rozpoczęciu tego wątku nie była więc pochopna. Wiele
      razy zresztą w naszych pierwszych postach zaznaczaliśmy, jak bardzo chcemy,
      żeby w tym wszystkim został zachowany umiar i rozwaga (te fragmenty naszych
      wypowiedzi skrzętnie pomijałaś w swoich).

      Proszę Cię Moniu, pamiętaj o tym, kiedy będziesz (gruntownie, jak sama
      twierdzisz) czytać dalszy ciąg.

      Twoje, Moniu, wypowiedzi pełne są nadużyć, przeinaczeń, nieuczciwych i
      nierzetelnych sądów. Ale po kolei:

      Na Twój pierwszy post już odpowiadaliśmy. Kolejne chciałbym przeanalizować
      dokładniej.

      1. „dochodzę do wniosku, że przeczycie w pewnym miejscu sami sobie.” Pod
      wpływem emocji zapewne, nie sprecyzowałaś, w którym miejscu sobie przeczymy,
      ale domyślam się, że chodziło Ci o określenie „lista”. „Jak to nazwiecie, to
      to, co zaproponowaliście forumowiczom, to JEST czarna lista” My forumowiczom
      nie zaproponowaliśmy utworzenia takiej listy. Zapytaliśmy ich, co o takim
      pomyśle sądzą. Różnica, wbrew pozorom, jest ogromna. Ten wątek taką listą się
      NIE stał. Nie umieściliśmy tu ŻADNEGO nazwiska. Nie tylko my, ale i nikt inny.
      To jest fakt. Owszem samo słowo pojawiło się i to chyba nawet trzykrotnie. Za
      każdym razem w cudzysłowie i za każdym razem opatrzone komentarzem, wyrażającym
      nasze obawy. Przypomnę Ci zresztą konteksty: „Boimy
      się oczywiście, że taka „lista” mogłaby być wykorzystywana do osobistych
      porachunków. Boimy się, że moglibyśmy skrzywdzić ludzi, którzy dobrze
      wykonują swój zawód. Boimy się, ze do głosu doszłyby nasze (rodziców chorych
      dzieci) rozgoryczenie i żal. Dlatego pytam Was o zdanie.”
      ” Boję się tego
      określenia, ale byłaby to swojego rodzaju "czarna lista". Obok której - dla
      równowagi - mogłaby istnieć również lista "biała". Ryzyko jest duże, bo
      anonimowość skłania do pisania wszelkich bzdur. MOże jednak udałoby się
      określić jakieś reguły, ustalić zasady, pilnować ich przestrzegania.....
      Chyba nikt z personelu medycznego nie chciałby się znaleźć na takiej "liście"

      Naprawdę „gruntownie” przeczytałaś nasze posty?

      2. Napisałaś również: „Nadal też nie wiem, za jakie postępki miały by
      te osoby do tego spisu trafić? Jakie czyny kwalifikują się do zgłoszenia do
      przełożonego, a jakie są na tyle nie warte zachodu, aby tylko wpisać ich
      autorów na waszą listę. Sytuacja, jaką opisujecie jest karygodna i niesmaczna,
      to prawda. Natomiast jest TYLKO przejawem głupoty i braku wyczucia ze strony
      personelu. Nie rzutuje to na jego pracę z pacjentami, chyba, że znacie takie
      przypadki.”
      I w inny miejscu, w innym poście:
      „Jeśli zarzucsz mi, że nie czytam dokładnie to proszę wskarz w tekście
      KAROLIMY chociaż jeden przykład tego, że personel naraził się im i dziecku
      czymś konkretnym, niedbałym podejściem do pacjenta, nieprofesjonalizmem itp.
      Możesz?????”
      „Tak samo jak lekarzom, nie odpowiadają na powitania, burczą coś, ale
      uratowali
      wiele dzieci takich jak Karol. Teraz wiem, że dobry lekarz nie zawsze musi być
      miłym człowiekiem, ważne, że zna się na tym co robi, jest tam po to, aby
      ratować czyjeś życie i zdrowie”
      Dodałem tutaj wypowiedzi z Twoich późniejszych postów, ponieważ wiele je łączy.
      Powtórzę po raz kolejny: nie życzymy sobie, żebyś ponownie używała nas i
      sytuacji naszego synka do udowadniania Twoich własnych prawd.
      „wskarz w tekście
      KAROLIMY chociaż jeden przykład tego,...” Takich przykładów nie ma, ponieważ
      NIE PO TO (powtarzam Ci, moniu, żebyś wreszcie to zauważyła) rozpoczynaliśmy
      ten wątek. Miała to być OGÓLNA dyskusja na OGÓLNY temat, a nie na temat
      konkretnych „postępków”. Jeden przykład i tak już podaliśmy, ponieważ zmusiły
      nas do tego Twoje wypowiedzi. Wspomnieliśmy, że podobnych zachowań było
      znacznie więcej. Ty jednak uczepiłaś się tylko naszego „przykładu” i zaczęłaś
      mówić o profesjonalizmie! Dobrze, pomówmy i o tym. Nie zamierzam jednak
      poddawać kolejnych przykładów, ponieważ, wbrew Twoim zarzutom, nie jestem
      małostkowy. A już na pewno nie chciałbym komuś wyrządzić krzywdy.
      Powiem tylko tyle: w zawodzie, w którym ma się kontakt z ludźmi, uprzejmość,
      umiejętność rozmowy jest po prostu warunkiem koniecznym do jego profesjonalnego
      wykonywania. Nie jedynym, ale koniecznym. Kto tego nie rozumie, nigdy nie
      będzie w pełni profesjonalnie swojego zawodu wykonywał. NAPRAWDĘ Moniu,
      NAPRAWDĘ, mógłbym podać wiele przykładów, w których ewidentne braki w
      wychowaniu szły w parze ze złym, nieprofesjonalnym traktowaniem pacjenta.
      Powtarzam jednak: nie będę tego robił na forum publicznym. A jeżeli czynisz mi
      z tego zarzut, to już tym razem Ty przeczysz sama sobie. Z jednej bowiem strony
      zarzucasz nam tworzenie „listy”, z drugiej natomiast wypominasz nam, że nie
      podajemy konkretów. I ty to nazywasz „rzetelnym postrzeganiem rzeczywistości”?
      „To o czym oni piszą dotyczy tylko sfery werbalnej i ich
      subiektywnego odbioru zachowań personelu” Zdecydowaliśmy się rozpocząć ten
      wątek po tym, jak nasz synek przez dłuższą chwilę dosłownie dusił się, ponieważ
      pewna pielęgniarka zachowała się nieprofesjonalnie, a jednocześnie po chamsku.
      Nie chodziło nam tylko o „sf
      • karolimy Re: zachowanie pielęgniarek, lekarzy. Co robić? 01.03.06, 09:49
        Do moni 145 - ciąg dalszy.
        Nie chodziło nam tylko o „sferę werbalną”. To Ty tak interpretujesz nasze
        wypowiedzi. Chamskie zachowanie to wcale nie tylko odzywki, utarczki słowne z
        rodzicami. To także podejście do łóżeczka chorego dziecka, które śmiało się
        przekręcić i w ten sposób uruchomić sygnał pulsoksymetru, przerzucenie go i
        dodanie jeszcze (wcale nie pod nosem) wulgarnego słowa. Jest to i chamstwo i
        brak profesjonalizmu.

        3. „Jeżeli natomiast robicie mi zarzut z tego, że ośmielam się zabierać
        głos w
        dyskusji, chociaż nie mam " CHOREGO" dziecka, to odpowiem pytaniem" Czy lekarz
        psychiatra musi być chory psychicznie, aby móc wypowiadć się na temat choroby
        pacjenta, zwłaszcza jeżeli ten przychodzi po poradę?”
        Nie, nie robimy Ci zarzutu z tego, że ośmielasz się zabrać głos. Robimy Ci
        natomiast zarzut z tego, że zabierając głos postępujesz nieuczciwie, ponieważ
        bardzo wybiórczo traktujesz nasze wypowiedzi. Poza tym chcieliśmy usłyszeć
        opinię przede wszystkim rodziców, ponieważ to właśnie ich bezpośrednio dotyczą
        takie sytuacje.
        A odnosząc się do Twojej metafory: a)lekarz psychiatra (DOBRY lekarz)
        rzeczywiście wypowiada się dopiero wtedy, kiedy ktoś przychodzi do niego po
        poradę; b) lekarz psychiatra (DOBRY lekarz) nie wypowiada się, jeżeli nie jest
        pewien, że jest w stanie wystawić właściwą diagnozę; c) lekarz psychiatra
        (DOBRY lekarz) ocenia wszystkie aspekty zachowania pacjenta. Z całą pewnością
        nie tworzy choroby tam, gdzie jej nie ma tylko po to, żeby to ON miał okazję ją
        wyleczyć i wykazać się swoim kunsztem d) lekarz psychiatra (DOBRY lekarz)
        UCZCIWIE ocenia stan pacjenta, nie starając się za wszelką cenę dopasować go do
        swojej ulubionej teorii.

        Na tym zakończymy. Wkrótce zwrócimy się z prośbą do forumowiczów o wrócenie do
        właściwego tematu tego wątku, który dzięki Tobie został zagubiony. Więcej na
        Twoje posty odpowiadać nie będziemy. Chyba że rzeczywiście zaczną być rzeczowe
        i uczciwie napisane.

        • peresia Re: do Karolimy 01.03.06, 11:19
          Karolimy - bardzo dziekuję za tę wypowiedź.
          Jestem za utworzeniem takiej listy, pod warunkiem, że będzie to lista
          zawierająca rzetelny przekaz, ale bez osobistych porachunków. Myślę, że bez
          nazwisk personelu medycznego, ale z wymienieniem nazwy placówki (szpital,
          przychodnia, sanatorium, pogotowie ratunkowe)oraz nazwy miejscowości, w której
          się znajduje.

          P.S.
          Pozdrawiam serdecznie i z całego serca życzę Waszemu Synkowi powrotu do zdrowia!
      • monia145 Re: zachowanie pielęgniarek, lekarzy. Co robić? 01.03.06, 10:33
        Bardzo się dziwię, że , pomimo jak piszecie, zamierzaliście nie odpowiadać na
        moje wypowiedzi, uczyniliście to w ciekawej formie, pouczeniowej,
        wielowyrazowej pogadanki.( i znowu to przeczenie samemu sobie). Zrobiliście ze
        mnie monstrum, które jedyne co potrafi to przinaczć słowa innych. Nie dziękuję
        wam za to, podtrzymuję to co powiedziałam - WSZYSTKO!!!
        Najbardziej boli mnie wasze stwierdzenie, że wykorzystuję waszą sytuację do
        udowadniania swoich racji. To chyba WY podaliście pierwsi przykłady z życia
        waszej rodziny w szpitalu, żeby pokazać tych złych lekarzy i pielęgniarki? Czyż
        nie?
        Ale macie rację w jednym, wasz wątek nie spełnił waszych oczekiwań, nie
        zauważyłam ożywionej dyskusji na temat" Tworzyć te listy czy nie ?". Może to
        też moja wina?
        Ja również straciłam ochotę na dyskusję, nie będę odpierać bezsensownych
        oskarżeń i ustosunkowywać się do każdego słowa. Ja tak nie potrafię.
    • pchliczek Re: zachowanie pielęgniarek, lekarzy. Co robić? 03.03.06, 14:20
      Nie czytałam całego wątku ale odpowiem a propos pierwszego postu.
      Taka lista w necie jest
      mx.geocities.com/operacja2000/Czarna-Lista-Lekarzy.htmp.
      • pchliczek Re: zachowanie pielęgniarek, lekarzy. Co robić? 03.03.06, 14:21
        przepraszam, dokleił mi się do linku podpis ;) ma być
        mx.geocities.com/operacja2000/Czarna-Lista-Lekarzy.htm
        p
    • sataga Re: zachowanie pielęgniarek, lekarzy. Co robić? 03.03.06, 16:08
      Uwazam,ze to bardzo trudny temat
      poniekąd rozumiem przeslanie moni145

      Przezlismy wiele trudnych chwil,nie zawsze bylo dobrze...choc liczylam na to,ze
      będzie- tak byloby idealem,dzis kazdy rok ,miesiąc tydzien..to jakby walka o
      kolejny czas,
      lecz
      uwazam,ze nie nalezy napietnowac lekarzy tylko dlatego,ze mimo naszej najwiekszej
      tragedii życiowej (w trakcie diagnozy,tuz po diagnozie,czy w trakcie leczenia..)
      nie powiedzieli czegos co bardzo chcielibysmy usłyszeć,bądz powiedzieli cos
      czego nie chcielibyśmy usłyszeć w danej chwili..bo bardzo trudno pewne fakty
      oswoić,pogodzic sie;(..
      takze w trakcie pobytu w szpitalu,
      kazdy jest inny,kazdy ma inne oczekiwania,inaczej reaguje
      nikt z nas dla kogos (lekarza)nie jest pępkiem świata,a
      dopóki robi wszystko co w jego mocy i "nie szkodzi" drugiemu
      nie powinno się za to ganic..
      pamiętajmy,równiez ze w medycynie nigdy nie jest tak ,ze 2+ 2 =4

      Pisze to na bazie wlasnych odczuc(tez negatywnych) zanim zdiagnozowano moje dzieci
      nie zamierzam nikogo urazić
      my mamy to szczęscie i trafilismy w koncu na najwspanialszego lekarza pod słoncem!
      pozdrawiam,sataga mama 2 chłopców chorych na mukowiscydozę



Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka