Dodaj do ulubionych

Podziwiam Was

28.02.06, 11:41
Nie wiem czy dobrze robie ze pisze tego posta, nie bardzo wiem jak sie
zachowywac i co mowic w stosunku do Was, nie chcialabym tym listem rozdrapac
czyichs ran ani popelnic jakiegos nietaktu. Moze mi sie uda...

Chcialam Wam napisac ze podziwiam Was, za to ze jakos dajecie rade, ze dalej
zyjecie, ze byc moze staracie sie o kolejne dzieci, ze ciagle macie nadzieje.
Ja podczas ciazy mialam straszna fobie czy wszystko bedzie dobrze. Moja
Babcia stracila pierwsze dziecko - Ewa miala 3 miesiace i niezdiagnozowana
chorobe; moja Mama poronila pierwsza ciaze; balam sie ze i u mnie tak
bedzie... Teraz kiedy wiem ze juz jest wszystko dobrze, ze Malutka sie
urodzila i nie ma wad i zyje... Nie wiem jak bym sobie poradzila gdyby bylo
inaczej, czytalam niejedne Wasze wypowiedzi, ryczalam strasznie i tym
bardziej Was podziwiam, ze przeszlyscie cos tak strasznego, ale dajecie rade,
ze jestescie dla siebie wsparciem.

W szpitalu lezalam obok dziewczyny ktora byla w ciazy 3 raz - tym razem jej
sie udalo, urodzila zdrowego chlopczyka. Miala odwage by pomimo tamtych
zdazen probowac. nie wiem czy bym tak umiala, ale Wam tego z calego serca
zycze.

Własnie przeczytalam ten list i zastanawiam sie czy go nie usunac, takie to
chaotyczne wszystko. Nie potrafie chyba wyrazic slowami wszystkiego co czuje
i co chcialabym Wam przekazac.

Jednak nie, wysle, moze swiadomosc tego ze i niedoswiadczeni przez los tak
jak Wy sa z Wami bedzie lepsza...
Obserwuj wątek
    • wiosenna10 Re: Podziwiam Was 28.02.06, 12:49
      Tu na forum faktycznie są osoby, które dają radę, mają plany, realizują je
      powolutku. Ale chcialabym napisać, że są jeszcze inne osoby, takie jak ja.
      Pierwszą ciążę poronilam w 9 tc., ale pozbierałam się i zaczęłam próbować, ale
      teraz jest inaczej. Nie ma we mnie siły, wiary, nadziei. Fakt, uśmiecham się,
      mówię o bzdurach, przeglądam kolorowe gazety-żyję?? Pozornie tak, pewnie inni
      jak mnie widzą, to myślą: pozbierała się, minął rok, a ona się śmieje. Tak, ale
      zaraz mam pretensję do siebie, że tak robię. Bo jakim prawem mam to robić,
      kiedy moje dziecko umarło? Przecież nie ma nic gorszego niż śmierć dziecka! Mam
      żal do siebie o to że żyję, że jako tako funkcjonuję.
    • andzia22l1 Re: Podziwiam Was 28.02.06, 17:47
      Witam Was wszystkich,
      ja także miałam dziś założyć oddzielny wątek z tym tytułem ale ktoś był szybszy
      wiec mogę tylko dodać parę słowek od siebie, bo magalik napiasała to co i ja
      chciałam napisać

      pierwszy raz na to forum weszłam jak byłam mniej wiecej w 35TC i już wtedy
      obiecałam sobie, ze wiecej tu nie wejdę, poniewaz za każdym razem strasznie
      płacze i przeżywam to co tu zobaczę.
      Pamiętam,że jak 1-wszy raz tu weszłam przeczytałam o tym jak jakaś kobieta
      opisała,że była w 39tc i niestety straciła swoje dziecko bo było owinięte
      pępowina, strasznie to wtedy przezyłam,ponieważ sama byłam jeszcze w ciaży i
      bałam sie czy u mnie będzie wszystko w porządku.

      Dziś przeczytałam i zobaczyłam Aniołka inezki6 i też wyję, wiem,ze nie jestem
      wstanie zrozumieć co się czuję w takiej sytuacji ale moge sobie tylko wyobrazić
      jaki to jest ból i jak cierpicie.
      Pewnie to,że napiszę iż podziwaiam Was za to jakie jesteście silne nie wiele
      Wam pomoże ale mam tez nadzieję, ze nie będziecie złe,za to iż pozwoliłam sobie
      napisać parę słów

      pozdrawiam i życzę wytrwałości
      mama Patryka 7tyg
      • inezka6 Re: Podziwiam Was 01.03.06, 18:17
        Podziw to źle dobrane słowo,drażniące. Taki stosunek do naszego radzenia sobie
        ( i nieradzenia) to nieporozumienie. Jeśli już, to bardziej na miejscu wg. mnie
        jest uznanie dla naszych prób powrotu do pionu. Ja najbardziej potrzebuję, żeby
        ktoś podniósł mnie z ziemi kiedy czasem upadam jak dzisiaj, otrzepał z kurzu i
        dobrym słowem zachęcił do dalszej drogi, kiedy jak dziś nie mam już sił.

        www.republikadzieci.org/problemyiniepokoje/strata/pamiec192.htm
        inezzka.blog.onet.pl/
      • iwonaiza Re: Podziwiam Was 20.03.06, 10:36
        Kochane wszystkie MAMY , te które wychowują dzieci i te które je straciły.
        Jestem mamą po stracie dziecka i mamą wychowującą dziecko, pierwsze odeszło
        dawno, wystarczająco dawno, abym mogła tu, bez emocji napisać, że jestem
        wdzięczna za post mówiący o podziwie. sama siebie podziwiam jak to wszystko
        zniosłam i żyję bez leków psychotropowych i innych wspomagaczy. Wszyskie MAMY
        pozdrawiam i życzę pogody ducha mimo wszystko.Mama aniołka Moniki i Oli
        nastolatki 16.
    • agablues Re: Podziwiam Was 28.02.06, 22:17
      Hmmm, przypominają mi się wszystkie poprzednie, podobne wpisy. Hasło "podziwiam
      was" powraca jak bumerang na tym forum. Dawno go nie było, pewnie dlatego
      pojawiło się znowu.

      Dziewczyny, wiem ze macie dobre intencje, chcecie wesprzeć jak
      umiecie. "podziwiam was" samo ciśnie się na usta. Jeszcze kilka haseł: "ja to
      bym umarła", "ja bym tego nie przeżyła" itd. Kiedy Iga jeszcze żyła, takie
      zdania, doprowadzały mnie do szału. Nie chciałam, zeby mnie nikt podziwiał,
      chciałam mieć zdrowe dziecko, które umrze jak będzie miało 89 lat, jak przeżyje
      swoje życie. Nie chciałam podziwów, chciałam normalnego życia, normalnych
      problemów - nieprzespanych nocy, kolek, kupek, zupek i ząbków. Nie odpowiadała
      mi ( i nadal mi nie odpowiada )status osoby, którą się podziwia. To takie
      oczywiste, ze ma się podziw dla osób, ktore dają radę, które walczą każdego
      dnia o swoje dziecko, czasami latami. A z drugiej strony - to takie oczywiste,
      ze trzeba walczyć o dziecko, trzeba je rehabilitować, karmić, myć - każda matka
      to robi. Tylko, ze jako matka chorego dziecka, rozpaczliwie tęskniłam za
      noramlnością, chciałam żyć normalnie i chciałam, by mnie i moje dziecko
      traktowano normalnie. Bez podziwu, bez litości.
      No i jeszcze kwestia rodziców, którzy sobie NIE radzą - zarówno z chorobą, jak
      i ze śmiercią dziecka. Po śmierci Igi, podobno nie wygladałam jak matka, która
      straciła dziecko. Tydzień po, pojechałam ze starszą córką na wycieczkę szkolną.
      Gorzko myślałam - "mogę, co innego mam do roboty, Igi nie ma". Ktoś mogłby
      sobie pomyśleć - "Ja to bym umarła, podziwiam ją". Ale co oni wiedzą o tym, co
      się dzieje w sercu? Co się dzieje z człowiekiem, kiedy przychodzi czarna
      dziura? Z zewnątrz "się trzymamy", jesteśmy twardzielami, których można
      podziwiać, bo się nie załamali. Mamy nawet kolejne dzieci. Tylko ile to
      kosztuje wysiłku, ile strachu... I wcale nie zawsze dajemy sobie radę, nawet
      gdy wydaje się, ze tak jest.

      Piszę w swoim imieniu. Nigdy nie chciałam, zeby mnie podziwiano za to, ze mam
      chore dziecko i sobie z tym radzę. Czasami wcale sobie nie radziłam. Podziw
      niezasłużony. Zdecydowanie wolałabym, zeby mnie podziwiano za urodę ( gdybym
      taką posiadała) lub za moją pracę zawodową.

      Wiem, ze nikt nikogo nie uczy jak udzielać wsparcia osobom po stracie dziecka,
      wiem, ze bardzo trudno jest powiedzieć cokolwiek, z obawy, zeby nie urazić.
      Dziewczyny, dobrze, ze próbujecie, dobrze, ze w ogóle chcecie nawiązać kontakt,
      nie uciekacie przed nami jak przed zarazą. Za to dziękuję. Jesli chcecie, by
      ten kontakt był lepszy, uważajcie na słowa typu "podziwiam was", bo możecie
      trafić na taką osobę jak ja, którą wtedy doprowadzało to do furii. Inne
      dziewczyny doprowadzały inne zdania ( równiez często powtarzane do nas i o nas)
      np. "co nas nie zabije, to nas wzmocni". Dla mnie to była mantra, ale jedną
      koleżankę strasznie drazniło.
      Zeby nie tylko krytykować, powiem, jakie słowa i reakcje mnie nie drażniły, a
      pomagały. Kiedy w końcu opowiedziałam swojej bardzo bliskiej koleżance całą
      prawdę - ze Iga jest chora nieuleczalnie, ze nie wiadomo jak długo będzie z
      nami, kiedy jej opowiedziałam, jak już raz Iga umierała w szpitalu, koleżanka
      powiedziała "musiało ci być bardzo ciężko" i mnie przytuliła. Wtedy ja mogłam
      powiedzieć "tak, było mi ciężko i czasami nadal jest mi ciężko". Powiedzenie "
      Boże, podziwiam cię" - w moim przypadku- zamknęłoby drogę do dialogu. Raz, ze
      by mnie zdenerwowało; dwa, pomyślałabym - ona kompletnie mnie nie rozumie,
      więc nie ma sensu rozmawiać; trzy - jak miałabym zareagować ? "tak, taka
      jestem wspaniała, patrzcie i podziwiajcie" czy skromnie spuścić głowę i
      kurtuazyjnie zaprzeczyć "no co ty, daj spokój" ?

      Pamiętajcie, ze osoby świeżo po stracie mają otwartą ranę w duszy. Pomyslcie, o
      nas jak o osobach po ciężkim wypadku, z licznymi obrażeniami ciała,z niewiadomą
      czy powrócą do pełni zdrowia. Przed nimi jeszcze długa, bolesna rehabilitacja,
      może nigdy już nie staną na własnych nogach, nigdy już nic nie będzie jak
      dawniej. Czy takiej osobie powiecie "podziwiam cię, ze wyszedłeś cało z
      wypadku", "co cię nie zabije, to cię wzmocni", "weź się w garść i wracaj do
      życia"? Czy taką osobę bedzie się ciągało na wesela, przyjęcia, chrzciny?
      Rodzice po stracie dziecka mają ogromną ranę w duszy. Wielką, krwawiącą i
      wydaje się, ze ona się nigdy nie zabliźni, nigdy nie przestanie boleć. Z takimi
      osobami trzeba się obchodzić bardzo ostrożnie.

      Rozpisałam się, bo temat jest bardzo delikatny. Doceniam chęć dodania nam
      otuchy, wsparcia nas. Po cichu, sama podziwiam te wszystkie matki, które
      codziennie zajmują się chorymi dziećmi, wg mnie są bohaterkami. Często
      zastanawiam się czy ja dałabym radę zajmować się dużą, chorą Igą. potem sama
      sobie odpowiadam, ze przecież musiałabym dać sobie radę. A podziw dla rodziców
      po stracie - wg mnie takie słowa można powiedzieć dopiero po dłuzszym czasie.
      Ale ja, zamiast podziwu, wolałabym np takie słowa "Cieszę się, ze udało Ci się
      przetrwać tę tragedię, ze udało ci się pokonac strach i zdecydować się na
      kolejne dziecko. Cieszę się, ze udało ci się powrócić do życia, mimo, ze na
      pewno nie było łatwo i nic już nie bedzie jak dawniej".

      Pozdrawiam, aga
      • jaewa1 Re: Podziwiam Was 28.02.06, 22:44
        Ja też byłam podziwiana, ja też byłam i jestem dzielna i ja też miałam
        koleżankę, która by umarła na moim miejscu.
        Fajnie Agnieszka, ze to wszystko napisałaś, sama myślałam o tym, ale przyznaję,
        nie mam siły na ten temat.
      • mama-aga Re: Podziwiam Was 28.02.06, 22:54
        obiema rekami podpisuje sie pod wypowiedzia Agi.
        • vinga_o podpisuję się obiema rękami ... 01.03.06, 17:43
          ... i jeszcze swoje dwie nogi dorzucę ;)

          Aga, może warto by było "zaszpilkować" ten wątek, skoro słowa "Podziwiam Was"
          się już pojawiały i pojawiać się będą. Można też stworzyć nowy wątek tylko z
          Twoim postem i dać mu trzecie miejsce ;)

          Pozdrawiam wszystkich podziwiających, Wasze wspacie jest ważne i potrzebne, ale
          założę się, że nikt nie chciałby się z nami zamienić dla tego podziwu. A
          przecież być podziwianym jest takie piękne :):):)
      • alexandra74 Re: Podziwiam Was 20.03.06, 22:52
        Agablues, jesteś bardzo mądrą i dobrą osobą. Dziękuję Ci za słowa otuchy,
        którymi napełniłaś mnie w grudniu ub. roku, gdy mój syn Michał miał problemy ze
        zdrowiem.
        Pozdrawiam, M.
      • mari40 popieram wypowiedż ady 09.04.06, 18:35
        nie mam pojęcia co czuje matka która straciła dziecko,mnie dane było tylko
        dwókrotnie usłyszeć,,proszę przygotować się na najgorsze''te słowa pomimo
        upływu lat są we mnie
        mam oprócz Matiego z zespołem D-W,wodogłowiem,padaczką i innymi zmianami,drugie
        dziecko równiż poważnie chore
        tak jak ada opisuje,ludzie często powtarzają,o tym jak świetnie radzę,jaka
        jestem silna,a ja wyję w środku jak bóbr
        dlaczego to piszę,bo odkąd stan Matiego się ciągle zmienia,a nasze życie to
        droga ślepca,są chwile zwykłej ludzkiej słabości i wtedy chęć odizolowania się
        od ludzi ,
        wtedy zaglądam do was,aby zrozumieć,a przynajmniej sprubować zrozumieć,że mój
        żal,moje emocje to naturalna rzecz,to ludzki odruch,bo to zawsze boli
    • kaste11 Re: Podziwiam Was 28.02.06, 23:02
      Ja jestem właśnie z tych osób, które dostają furii, jak słyszą słowa "podziwiam
      cię" i inne takie...
      • anetuchap Re: Podziwiam Was 01.03.06, 00:45
        Ja Was nie podziwiam.
        Jestem tu z Wami, aby Was wspierać, wysyłać dobre myśli i wirtualnie przytulać.
        Ja jestem tą koleżanką, która mówi: "musi Ci być bardzo ciężko.Popłacz sobie
        w moich ramionach".
        Ja Wam współczuję, ale w znaczeniu współodczuwania tej rozpaczy po stracie
        dziecka. Czytam to forum też po to, aby pamiętać o Waszych aniołkach.
        Nie jesteście same, bo gdzieś ktoś, myśli o Was i przytula do serca.
        W moim uścisku płaczcie do zmęczenia, krzyczcie i obwiniajcie cały świat
        za to, co Was spotkało.
        Chętnie posłucham opowieści o Waszych dzieciach, jakie były, co lubiły,
        jaką przytulankę lubiły najbardziej. Chcę przeczytać o dzieciach, które
        zasnęły w brzuchu mamy, czy odeszły zaraz po narodzinach.
        Opowiedźcie jak czułyście się w ciąży i jakie byłyście szczęśliwe gdy
        poczułyście pierwsze ruchy maleństwa.

        Z tego, co piszecie, często słyszycie słowa: "weź się w garść, tyle czasu
        minęło, pora przestać płakać",czy "urodzisz następne".
        Wiem, że takie słowa są dla Was bardzo bolesne i w duchu wściekam się na
        tych, którzy tak mówią.
        Myślę, że chcecie, aby ktoś pozwolił Wam przeżyć tę rozpacz i po prostu
        przy Was był.
        Choć bardzo rzadko piszę, ale jestem z Wami codziennie, znam Wasze historie
        i myślę o Waszych aniołkach.

        Aneta
        • magalik Re: Podziwiam Was 01.03.06, 08:29
          >>>>Nie wiem czy dobrze robie ze pisze tego posta, nie bardzo wiem jak sie
          zachowywac i co mowic w stosunku do Was, nie chcialabym tym listem rozdrapac
          czyichs ran ani popelnic jakiegos nietaktu. Moze mi sie uda...

          no i nie udalo sie:(
          przepraszam wszystkie ktore urazilam.

          • agablues Do Magalik 02.03.06, 11:18
            Prosze nie czuj sie dotknieta albo w jakis sposob przeze mnie skrytykowana. Jak
            napisala ktroras z dziewczyn nizej - ostatecznie lepiej byc "podziwiana" niz
            niewidzialna. Napisalam tylko o swoich odczucuach, o tym, co ja czuje, kiedy
            ktos zwraca sie do mnie ze slowami "podziwiam was" ( o rozumiem, ze byly
            skierowane rowniez do mnie). Ty napisala do nas, bo chciala nawiazac z naimi
            kontakt. ja - odpowiadam. czy to zle, ze pisze szczerze o reakcji, jaka
            wywoluja we mnie takie slowa? Moglabym albo to przemilczec i pomyslec sobie"o,
            Boze, znowu!", moglabym udac, ze jest ok. ale ja wole napisac prawde, bo teraz
            mam do tego wiekszy dystans niz kiedys. Wole Ci napisac o swoich odczuciach,
            zebys byla swiadoma. Napisalam tez, jakie slowa mi pomagaly, wiec nie byla to
            krytyka, tak zeby sie wyzyc na Tobie. Co Ty teraz zrobisz z moja odpowiedzia -
            czy to przemyslisz, czy sie obrazisz i wycofac - to juz nalezy do Ciebie. Ja
            napisalam to wszystko, zebys wiedziala, co ja czuje, a jak sie okazalo - kilka
            innych osob rowniez.

            Pozdrawiam goraco, aga
            P.S. przepraszam, za brak polskich liter, ale jeszcze nie umiem ustawic ;)
            • magalik Re: Do Agablues 07.03.06, 12:13
              W zaden sposob nie czuje sie dotknieta - troszke sie wycofalam bo moze
              faktycznie nie wiem jak sie zachowac i co powiedziec. Moze faktycznie slowo
              podziwiam nie najlepiej pasuje i macie go serdecznie dosc. wlasciwie to nawet
              ciesze sie ze uswiadomilas mi co Wam bardziej pomaga - na przyszlosc bede juz o
              te slowa madrzejsza.
    • nina007 Re: Podziwiam Was 01.03.06, 09:44
      W sobotę pochowałam swoją małą słodką żabkę. Kiedy znajomi dowiedzieli się że
      już nie jestem mamą bo moj chory synek dołączył do aniołków zaczeli traktować
      mnie jak śmierdzące jajo. Nik do mnie nie dzwoni, zostałam sama. Nie znalazł
      się nikt komu mogła bym powiedzieć co mnie boli. Codziennie wychodze z domu i
      udaje że dziś muszę coś załatwić, nie siedze w domu, nie wyje dzo czterech
      ścian, więc pewnie myślą że jestem dzielna. Prawda jest taka że nie mam im tego
      za złe, bo żeby zrozumić jak się czuje musieli by przeżyć to samo co ja, a tego
      nikomu nie życze, więc jeśli chcą mnie podziwiać to proszę bardzo. Wolę ten
      podziw niż obojętność.
      • ekaczmarczyk Re: Nino007!!! 03.03.06, 12:05
        Wejdź na priva


        Ewa.
    • andzia22l1 Re: Podziwiam Was 01.03.06, 10:23
      Nie wiem czy dobrze robię, iż znowu piszę ale nie chciałam żeby wyszło tak, że
      napisałam co napisałam a teraz jest mi to obojetne co Wy na to- bo wcale tak
      nie jest.

      Nie twierdze,że wiem co czujecie,nie twierdze,że jest łatwo pozbierać się po
      tak WIELKIEJ STRACIE- sama jestem matką i nie wyobrazam sobie tego, może i
      słowa" podziwiam Was" są złe-ale jak je zastąpić,czym? Podziwiam może
      dlatego,że umiecie życ, pracujecie, wychodzicie do ludzi, rozmawiacie, nie
      uciekacie od bliskich- bo mi sie wydaje, zę ja bym tak nie potrafiła,może jak
      juz człowiek znajduję sie w tak trudnej sytuacji reaguje inaczej-co widac jak
      Wy dajecie sobie radę ale teraz tak mi sie wydaje.

      Nie chciałam aby te 2słowa kogoś zabolały, nie wiem jak sie rozmawia z ludżmi,
      którzy stracili Swoja Kruszynkę, na jakie właśnie słowa trzeba uważać aby ich
      bardziej nie zranić i dlatego przepraszam!

      Może myslicie sobie,że takie właśnie osoby jak ja nie powinny nic pisać bo nie
      wiem co czujecie ale mi sie wydawało,że samo czytanie, tego co przezyłyście nie
      jest wporzadku i dlatego piszac chciałam pokazac,że jestem z Wami i trzymam
      kciuki a Waszym Maleństwom zapalam (*)światełko.

      Czytając to co napisałyście łzy same spływają po policzkach :-(

      Uwieżcie mi, ze chciałam napisać o nastepnej ciaży,że będzie oki, że widocznie
      Bóg wybrał sobie Wasze Aniołki i że chciał mieć je przy sobie a One na Was
      teraz patrzą sie z góry i usmiechają sie do Was ale wydawało mi sie,że takie
      słowa zabolą Was bardziej ale jak widać po tym co napisała Aga Wy tego
      chcecie,tego potrzebujecie dlatego jeszcze raz przepraszam.

      pozdrawiam
    • asieek Re: Podziwiam Was 01.03.06, 18:49
      Radzę sobie, bo muszę, i tyle. Niestety, nikt nie zatrzyma dla mnie świata...
      Alternatywą by było chyba tylko samobójstwo... A co wtedy z moją 3,5 letnią
      córeczką? z mężem?... no, więc radzę sobie, bo muszę... nie mam innego wyjścia.
      Asieek
    • a.zaborowska1 Do wszystkich "podziwiam was" 02.03.06, 10:23
      Przepraszam za tytuł ale nie spamiętałam dziewczyn, które to miały na myśli.
      Dziewczyny "Mamy Aniołków" nie bądżcie takie okrutne!. Nawet jeśli ranią mnie
      te słowa bo nic z podziwu gdy moje dziecko nie żyje - bardzo dziękuję!!!
      Dlatego że ja nigdy bez takich przejść nie siedziałabym na tym forum i nie
      odważyłabym zwrócić się do kobiet z takimi słowami (ale to może kwestia
      charakteru). Bo nawet teraz czasami czuję się tu źle bo wiem że ciągle dochodzą
      nowe posty, dzieci umierają, ja to czytam i zamęczam sie później myślami,
      zabieram sobie nadzieję o którą tak walczyłam parę godzin temu itp.

      I mimo tego wszystkiego ..... wracam tu codziennie!

      Bo "niestety" jestem jedną z was mamą "Aniołka"
      • 22pp Re: Do wszystkich "podziwiam was" 02.03.06, 10:53
        Trzeba " jakos" sobie radzic, chociaz bardzo to trudne nie pomaga praca,ani
        inne zajecia, w glowie mentlik, jedna wielka burza, i co robic, trzeba dalej
        zyc, tez mam jeszcze 13-letnia corke, ktora bardzo potrzebuje mojej pomocy bo
        wchodzi w dojrzalosc i strasznie sie o mnie boi. Trzymajmy sie " jakos".

        Mama Klaudynki 13-scie lat i Aniołeczka Wiktorka 17.12.2004 - 12.10.2005

        To moje malutkie słoneczko:
        www.republikadzieci.org/problemyiniepokoje/strata/pamiec313.htm
        • maxima10 Re: Do wszystkich "podziwiam was" 13.03.06, 06:35
          Re: Do wszystkich "podziwiam was"
          Autor: 22pp
          Data: 02.03.06, 10:53 + dodaj do ulubionych wątków

          + odpowiedz

          --------------------------------------------------------------------------------
          Trzeba " jakos" sobie radzic, chociaz bardzo to trudne nie pomaga praca,ani
          inne zajecia, w glowie mentlik, jedna wielka burza, i co robic, trzeba dalej
          zyc, tez mam jeszcze 13-letnia corke, ktora bardzo potrzebuje mojej pomocy bo
          wchodzi w dojrzalosc i strasznie sie o mnie boi. Trzymajmy sie " jakos".

          Mama Klaudynki 13-scie lat i Aniołeczka Wiktorka 17.12.2004 - 12.10.2005

          To moje malutkie słoneczko:
          www.republikadzieci.org/problemyiniepokoje/strata/pamiec313.htm

          -----------------------------------------------------------------------

          Twoj Aniolek-Wiktorek jest przesliczny. JEST bo On zyje w Niebie tak jak inne
          Aniolki i bawia sie wspaniale.
    • olivka_83 Re: Podziwiam Was 02.03.06, 22:39
      przeczytałam cały wątek...

      Nie mam znajomych, przyjaciół, rodzina też się oddaliła... kiedy spotykamy sie
      na imieninach czy urodzinach wszyscy zawsze mnie podziwiają i wychwalają jaka
      to ja jestem dzielna, ze sie uśmiecham, ze zyje... a ja tak naprawdę mam
      wyrzuty sumienia po takich słowach, ze sie uśmiecham... wydaję mi sie, ze nie
      mam prawa sie śmiać, nie ma prawa mnie nic cieszyc skoro życie mojego synka
      jest jednym wielkim znakiem zapytania.

      jak ktos mi mówi: "bedzie dobrze" - odbieram to jakby mi życzył szybkiego
      odejścia Oliwiera, zeby dziecko jak najszybciej zmarło i zebym juz sie nie
      męczyła... a przeciez jestem taka dzielna!!!!:(
      Nie chcę budzić litości, podziwu... chciałabym tylko żyć normalnie i mieć to
      zdrowe dziecko

      post napisałam bez ładu i składu...wybaczcie mi ale naprawdę jest mi ciężko
      pozbierać myśli i wyrazic co czuję i co przeżywam...

      Oliwier niedługo skończy 20 miesięcy, nic nie jest lepiej;( cięzko jest mi go
      karmić czasem dostaje białej gorączki kiedy zbliża się pora karmienia...
      ale go kocham i po cichu liczę na cud, ze sie wybudzi, ze wstanie, usiądzie,
      bedzie widział, mówił:( tak o tym marze.
      Czasami mi sie śmi Oliwierek siedzący w swoim łóżeczku i bawiący sie zabawkami,
      śni mi sie, ze mowi do mnie:) to jest takie piękne, ze czasmi nie chce sie
      budzic:(

      pozdrawiam mamcia Oliwierka

      mimo, ze nie udzielam sie zbyt często to jestem na forum, czytam, jestem z
      Wami i staram sie przesyłać choć odrobine pozytywnej energii.
    • annall Re: Podziwiam Was 05.03.06, 09:20
      przeczytałam wszystkie wypowiedzi i chyba nie będę się powtarać- uważam że
      Vinga_o, agablues, jaewa1, napisały to co i ja chciałam.
      Nas nie ma co podziwiać- my po prostu nie mamy innego wyjścia.
      Czasem chciałabym być mamą tej małej gromadki, chciałabym aby każdy dzień
      Mateunia był po prostu taki zwykły, normalny, bez walki o wszystko, bez walki o
      życie...
      Aby jego starsza siostrzyczka i młodsze rodzeństwo broili i żebym czasem padała
      zmęczona i zasypiała bez tych myśli, bez obaw co będzie jutro...to tylko takie
      marzenia.

      a z drugiej strony- dziękuję,za ten post, bo zazwyczaj nikt się nie odzywa do
      nas- omija się nas z daleka jakby nasze nieszczęście było zaraźliwe...
      pozdrawiam
      Ania
      • asiuleks Re: Podziwiam Was 06.03.06, 12:51
        To bardzo smutne ...
        Macie prawo sie usmiechac - Wasze dzieci bylyby szczesliwe widzac usmiech na
        waszych buziach
        Sciskam Was mocno
        Asia
        • 22pp Re: Podziwiam Was 07.03.06, 14:19
          nie cierpię słowa " podziwiam was". mamawiktorka.


          A to mój Aniołeczek:
          www.republikadzieci.org/problemyiniepokoje/strata/pamiec313.htm
          • jagodzianka9 Re: Podziwiam Was 10.03.06, 12:36
            To prawda, że żadne słowa nie ukoją bólu po stracie dziecka. Jest to napewno
            tym bardziej trudne dla osób, które nigdy tego nieprzeżyły. My matki, ciotki,
            babcie zdrowych i żywych dzieci, chciałybyśmy chociaż w minimalnym stopniu
            ukoić Wasze cierpienie i zasygnalizować Wam, ze jesteśmy i myślimy. Nawet nie
            przypuszczałam, ze słowa "Podziwiam Cie" mają tak wiele znaczeń i wymiarów,
            lecz teraz juz wiem i nigdy nie wypowiem ich do osoby, która staciła najbliższą
            jej osobę. Nauczyłyscie mnie tego dziewczyny.
            Ale musicie takze nas zrozumieć. Nie jesteśmy tu opozycją, chcemy być dla Was
            partnerem w dyskusji.
            Pozdrawiam i jedynie próbuje wyobrazić sobie jak jest Wam ciężko

            Mama Mateunia
            • kolodela1 Re: Podziwiam Was 12.03.06, 22:05
              Wchodze czasami na to forum, zapalam swiatelka, placze. Wchodze tez dlatego, ze
              bardzo duzo mnie nauczylyscie. Przeczytalam kiedys artykul o Was moje Kochane,
              o Waszych odczuciach ,o tym jak Was boli kiedy inni nieswiadomie Was rania.
              Kiedys uciekalam od osob, ktore stracily kogos bliskiego, bo nie potrafilam sie
              zachowac. I mysle, ze wiele osob tego nie umie. Nikt nas nie uczy jak mamy
              rozmawiac o bolesnych tematach. Pamietam, kiedy moja mama wspominala o moim
              braciszku, ktory zmarl, kiedy mial 3 miesiace, wszyscy milkli, zmieniali
              temat,wychodzili. Ja tez tak robilam. Dzis potrafie ja przytulic i powspominac
              jaki byl sliczny, jakie mial oczy,poplakac razem. Wolalabym, zeby zadnej z Was
              nie dotknal ten ogrom nieszczescia.Mysle o Was i chcialabym,zeby kazda z Was
              mogla cieszyc sie swoimi dziecmi.
              Ela
              • justin301 Re: Podziwiam Was 18.03.06, 18:39
                Pewnie nie powinnam się tu wpisywać. Ale coż skoro już zaczęłam. Jest mi
                okropnie, że jest tyle cierpiących. Ale przynajmniej jest miejsce, gdzie można
                porowzmawiać o tych tragicznych sprawach.
                Może napiszę coś o sobie. Moje dziecko ma teraz 6 miesiecy. Kiedy byłam w
                siódmym miesiacu ciąży mój mąż został brutanie napadnięty w parku - łobuz wbił
                mu nóż w klatkę piersiową - mój mąż cudem uniknął śmierci. Jakoś to
                przeżyliśmy, każdego dnia cieszę się, że możemy być razem. I że moje dziecko ma
                ojca. nie wiem co by było gdyby i staram się o tym nie myśleć. W tych trudnych
                chwilach bylam kompletnie sama - nie mam rodziny tu gdzie mieszkam. nie
                chciałam do nikogo dzwonić w nocy. Były to najgorsze chwile w moim życiu.
                Niedawno znalazłam dokumenty w domu - maż stara się o pozwolenie na broń.
                To tyle o mnie. Serce mnie boli jak czytam wasze przeżycia. Jesteśmy z Wami i
                trzymamy za was kciuki.
                Gdybym mogła którejś z was pomóc choćby w ten sposób, ze mieszkam w dużym
                mieście i może ktoraś z Was podejmie próbę i będzie potrzebowała np. noclegu bo
                jest tu duży ośrodek medyczny to moje skromne progi stoją otworem.

                Ściskam was mocno i mimo że nie jestem zbytnio pobożna będę się czasem modlić
                za kochane dziciątka i ich mamusie.
                • july64 Re: Podziwiam Was 26.03.06, 12:38
                  Jestem mamą przewlekle chorego i niepełnosprawnego dziekca oraz przeżyłam
                  stratę dwójki nienarodzonych dzieci. Jestem na forum bardzo rzadko, ale nie
                  znaczy to że nie przeżywam.
                  Nie chce byc podziwiana - chcę się czuć normalna.
                  Z drugiej strony o wiele lepsze niż współczujące spojrzenie czy pożałowania
                  godne: "wszystko będzie dobrze" jest pytanie: czy nie trzeba Ci w czymś pomóc?
                  Moje problemy zaczęły sie ponad 4 lata temu od poronienia - od tamtego czasu
                  tylko cztery lub pięć razy słyszałam od ludzi spoza mojego domu (rodziny,
                  znajomych oraz nieznajomych) pytanie: czy nie potrzebujesz pomocy.
                  Nie chcę tego dalej komentować. Myślę tylko, że jak nie wiadomo co powiedzieć
                  osobie po stracie lub komuś w ciężkiej sytuacji zdrowotnej, życzliwe
                  zainteresowanie i okazanie, że jest się z nią, wystarczy.
                  Pozdrawiam
    • oktawia.brum Re: Podziwiam Was 19.04.06, 12:26
      A ja nie podziwiam. Jestem wściekła na Najwyższego, na Los, że tak sie dzieje.
      I jakoś trudno mi zrozumieć, że tak musi być...

      Życzę dużo sił i nadziei wszystkim mamom!!!
    • mala242 Re: Podziwiam Was 26.04.06, 18:54
      Kochane,jestescie cudowne i bardzo,bardzo dzielne.
      Niech Pan Bog czuwa nad Wami i przyniesie ukojenie Waszym sercom.
      Patrzcie,Wasze Anioleczki usmiechaja sie do Was zNieba.
      • anatemka Re: Podziwiam Was 21.05.06, 16:53
        a ja bardzo tego forum nie lubię.
        14 lat temu umarł mój synek, potrafię juz zupełnie bez emocji o tym mówić,
        mysleć. Mam zdrowego pięciolatka/opóźnienie mowy, zagrożenie dysleksją,
        podejrzenie ADHD/. I wchodząc na to forum uswiadamiam sobie ogrom bólu jaki
        jest na świecie, to jak bardzo kruche jest życie, i że cieszyć się ze zdrowia
        dziecka można bezkarnie dopiero gdy ma ono /jak napisała aga/ 89 lat. Nie lubie
        więc tego forum, staram się tu nie przychodzić, ale całym sercem jestem z
        wami...
    • gonia28b Jeszcze inny tekst... 06.06.06, 09:45
      Do tej pory ja też tylko Was z rzadka podczytywałam. Trochę tylko częściej
      zaglądałam na stronę i forum "Dlaczego".
      Aż w końcu po długim - wydawało mi się, że wystarczająco długim - zastanowieniu
      się, zebrałam się na odwagę, żeby tam coś napisać.

      Nie napisałam dosłownie "podziwiam Cię/Was", ale inaczej:
      napisałam, że jesteście wspaniałymi Rodzicami, że to Wy żyjecie dla swoch
      dzieci, i dzięki Wam nieżyjące dzieci na zawsze pozostaną w sercach i pamięci
      Waszych rodzin i przyjaciół.

      Zastanawiałam się dość długo zanim to napisałam, ale teraz się zastanawiam,
      że chyba jednak nie na tyle długo, by jednak nie palnąć czegoś głupiego.

      Proszę o szczerą krytykę.
      • ekaczmarczyk Re: Jeszcze inny tekst... 06.06.06, 15:04
        Goniu, dziękuję za to że jestem wspaniałą Mamą:)
        Chciałabym żeby Nasz Synuś był w pamięci moich bliskich na zawsze.

        Ewa
        • gonia28b Re: Jeszcze inny tekst... 07.06.06, 18:18
          Ewo, jestem pewna, że Twoi bliscy na zawsze będą pamiętali o Twoim Syneczku.
          I ja, chociaż jestem tylko wirtualną znajomością, będę o Nim pamiętała.
          Ściskam i pozdrawiam cieplutko :-)
          • maretta111 Re: Jeszcze inny tekst... 20.06.06, 19:08
            Każdy z nas ma jedno życie, ale czy to prawda, że to od nas zależy jak je
            przeżyjemy
            • gonia28b Re: Jeszcze inny tekst... 26.06.06, 23:45
              Nie.
              Przypadek rządzi losem ......
              A my żyjemy tak, by nie żałować ani jednej chwili swego życia,
              bez względu na to czy jest dobrze, czy... źle.
    • jakasik Re: Podziwiam Was 06.07.06, 09:59
      Nawet nie próbuję zrozumieć waszego bólu, wiem, że nie będę potrafiła...

      Zapalam wsyzstkim Waszym Dzieciaczkom światełko [']['][']
    • mjuffa Re: Podziwiam Was 22.07.06, 00:00
      witam i podziwiam Was, nie za to że jesteście, tylko za to że umiecie i macie
      odwagę o tym rozmawiać.
      pozdrawiam
      • kasia285 Re: Podziwiam Was 01.08.06, 18:57
        • roxy10 A ja.... 07.09.06, 23:44
          a ja nie będę was podziwiać ani wam współczuć bo jak? Natomiast chyle czoła w
          szacunku dla waszego niezmierzonego cierpienia. Codziennie też zadaje sobie
          pytanie: Dlaczego takie maleńkie i te większe dzieci umierają??? Po co komu
          (Bogu?) ich smierć??? Do czego potrzebne to morze łez wylane przez rodziców
          pogrążonych w bólu i rozpaczy??? Czy ak naprawde musi być??? jaki jest sens
          tego???
          • olimpia_b81 Re: A ja.... 29.10.06, 20:10
            nie powiem nic wiecej niz moje przedmowczynie, bo ja tez nie widze sensu w cierpieniu czy smierci tych kruszynek,jestem osoba niewierzaca ale i tak pytam bez odpowiedzi dlaczego????jaki to ma cel???

            chcialabym poruszyc sprawe matek takich jak ja-czytam Wasze forum codziennie, placze z Wami.
            odpukac mam zdrowe , radosne dziecko, jednak to dzieki Wam moja milosc do niej wspaniale ewoluje, stajac sie dojrzalsza, pelniejsza.moze to i nie o to tu chodzi ale tak jest.
            w zwiazku z tym mam tez prosbe aby nie slac na nas - czytajacych, zaraz nieilych ripost ze zapomnialam skasowac sygnaturke z linkiem do zdjec coreczki - nie chce nikumo bron Boze sprawic bolu, a to poprostu przez roztargnienie, bo piszac na tym forum kieruje sie serecm i pisze od serca a rozsadek czasmi idzie na dalszy plan.moje dziecko jest zdrowe i sie z tego bardzo ciesze i nie chce aby ktos z tego powodu bardziej cierpial albo co gorsza byl dla mnie niemily.
            mialam taka sytuacje tu na forum i bardzo mi z tego powodu sie glupio zrobilo.

            i jestem z Wami kochane moje codziennie...i razem z Wami placze i wierze w cuda (po swojemu - bo w cos trzeba wierzyc)...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka