Dodaj do ulubionych

Do monikarz,hania731 i innych mam...

15.09.06, 13:39
Dziewczyny Kochane!Gdy czytam wasze posty,łzy płyną mi po policzkach...jest
ktoś taki jak ja ...i nawet cierpi i ma rozterki takie jak ja...Jednocześnie
jest też we mnie radość,że nie dławię się tym co mnie spotkało w samotności,że
mogę powiedzieć co mnie boli,trapi,co paraliżuje codzienne życie.

Miałam mieć drugą córeczkę i miało być cudownie.Weronika(moja 9-letnia
córa)kochała ją szalenie,a ja nie pozwoliłam jej całować malutkiej,bo tak sie
bałam zarazków(Nadusia była po pierwszej operacji serca i czekało nas jeszcze
sporo).Weronika wyprosiła u Boga siostrę,piękną,"gładziutką nie
pomarszczoną"...nie wyprosiła siostry zdrowej...podczas swojej Komunii
widziałam ,że zmaga się z tym...właściwie nie wiem jak skończy się to jej
pierwsze prawdziwe spotkanie z Bogiem(I Komunia Święta),do dzisiaj nie była u
spowiedzi...rozmawiam z nią,wydaje mi się,że ona najmądrzej to przeżyła i
pewnie pozostanie w niej to na zawsze.Kocham ją,ale nie jest już tak samo.

Ja właściwie sobie nie radzę.Żyję,jednego dnia coś się dzieje i prawie nie mam
czasu rozpamiętywać,innym razem snuję się i beczę(tak po cichutku ocieram łzy)
Wydaje mi sie,że mąz lepiej to przechodzi...ale może to tylko tak mi się
wydaje???Jesteśmy po kolejnym kryzysie i na razie jest dobrze.

W pracy szefowa przyjęła strategię_zarzucić mnie pracą-nie wiem czy wytrzymam
bez zwolnienia...kocham swoją pracę nauczyciela.

Niedawno panicznie chciałam być w ciąży jeszcze raz...teraz,gdy czytam o tak
ciężkich chorobach i powikłaniach w ciąży i przy porodzie...zaczynam wątpić...

Jedno jest pozytywne-odnalazłam Boga.W tym cierpieniu,obłędzie...znalazłam
oazę...nie winię Boga...dał mi tyle ile mogę unieść,nie za karę,nie w
nagrodę...ale tak po prostu.Miałam Anioła w ramionach...

Odezwę się jeszcze...na razie ryczę...Pa!!!...Magłosia

Obserwuj wątek
    • hania731 Re: Do monikarz,hania731 i innych mam... 15.09.06, 13:47
      Małgosiu!Chciałabym kiedyś na priva albo na gadu gadu pogadać z Tobą i wymienić
      się dopswiadczeniami jak to przeżyły nasze starsze córeczki.jeżeli bedziesz
      chciał to daj znać.Teraz wyjeżdżamy na weekend,naszą tróją, a miala przecież
      jeździć czwórka.
      I tak na każdym kroku,wszystko miało być inaczej...
    • monikarz Re: Do monikarz,hania731 i innych mam... 15.09.06, 13:55
      wszystko miało być inaczej...
      przed chwilą wróciłam z cmentarza...
      spacerowałam z Tymusiem w serduszku pomiędzy maleńkimi grobami, rozmawiałam z
      nim, smiałam się, płakałam, przytulałam go w myślach. I znowu czułam dziwne
      uczucie na policzkach, tak jak wtedy gdy szukał cyca i wtedy przyłożyłam do
      Jego ust swój policzek, delikatnie go muskał...To taki nasz pierwszy, sekretny
      i jedyny całus...

      Małgosiu, proszę weź moje ramię i płacz
      będzie lepiej, bo musi, prawda?
      • zolza78 Re: Do monikarz,hania731 i innych mam... 15.09.06, 14:06
        nie wiem, czy umiem, ale przytulam Was mocno dziewczyny
      • magapi Re: Do monikarz 16.09.06, 13:37
        Będzie lepiej,musi tak być.Wierzę w to i modlę się o to co dzień...
    • edyta7705 Re: magapi!!!! 15.09.06, 22:21
      Cześć Magapi
      To smutne że tak wiele z nas przeżywać musi ten niekończący się koszmar. Bardzo
      Ci współczuję, zarazem czując to samo co Ty. Nie mam starszego dziecka. Mam
      bliźniaka jednego z dwojga. Pisłam tu o nim. Też jestem nauczycielką. Jak masz
      ochotę odezwij się na GG albo na priv.
      GG 1677869
      Pozdrawiam Edyta
    • magapi Re: Do monikarz,hania731 i innych mam... 16.09.06, 11:26
      Niestety nie mam czasu na GG i nawet go nie posiadam.Musiałabym mieć tylko mój
      komputer przy moich domowych informatykach...Spróbuję napisać na adres
      gazetowy,prywatny...ale nie obiecuję kiedy...do poczytania

      Na maleńkich grobach naszych dzieci pozostawmy dziś nasze wspólne
      pragnienia,marzenia,myśli...niech ostatnie dni lata dadzą nam promyczki
      szczęścia...mogłybyśmy iść z naszymi Aniołkami na długi spacer...nasza samotna
      droga będzie jednak dłuższa...w końcu kiedyś nastąpi spotkanie...Małgosia

      Trzymajcie sie dzielnie Mocarne Kobietki
    • magapi Re: Taka piękna pogoda... 17.09.06, 20:29
      ...a my nie możemy iść z naszymi maluchami na spacer.Cięzko mi wychodzić z domu
      w taki własnie dzień.W sklepie,na bazarze...mnóstwo wózków i roześmianych
      maluchów.Nawet w kościele(tam gdzie spałaś w wózeczku(...gromadka dzieci i my
      stojacy pośród nich,ze łzami w oczach wsłuchujący się w słowa kapłana o
      krzyżu,który dźwigając,sprawiamy,że jestesmy bliżej Królestwa
      Bożego.Wiem,wiem...ale gdy umierałaś i miałabym moc,oddałabym moje życie i
      dobrowolnie poszłabym do piekła...bylebyś była cieplutka,gaworząca,machająca
      rączkami...

      Jak spotykać się z rodziną,ciotkami i kuzynkami w ciąży,jak patrzeć na dzieci...
      czy będę mogła...

      Małgosia
    • magapi Re: Do monikarz,hania731 i innych mam... 22.09.06, 21:29
      Dlaczego wiadomości o ciąży innych tak bolą,dlaczego zazdroszczę płaczących
      wózeczków...jeszcze tak niedawno martwiłam sie wyborem typu i koloru
      wózka,kształtem fotelika samochodowego,wielkością łóżeczka,kolorem
      pościeli,miękkoscią ubranek,czapeczek...dziś to wszystko utknięte w
      piwnicy...zazdrośnie nie chcę się tym podzielić...cała wyprawka,dziesiątki
      śpioszków i kaftaników gromadzonych
      skrzętnie,kompletowanych...oliwki,puderki,kremiki,grzechotki,karuzelki,pozytywki
      ...obrazki,ramki na zdjęcia,smoczki i bytelki......czy nie jestem zbyt
      samolubna,że nie chce tego komuś dać...
      • monikarz Re: Do monikarz,hania731 i innych mam... 22.09.06, 21:55
        Też nic nie oddałam i nic nie oddam - dla mnie to są zbyt cenne rzeczy.
        Mleko już się przeterminowało... termin ważności 3 tygodnie od otwarcia - od
        urodzenia Tymusia minęło 4 tygodnie. Łóżeczko, materacyk, wózek, fotelik do
        samochodu...
        Leżą pieluszki 100 sztuk, chusteczki pampers 4 opakowania bo była promocja,
        sudocrem... ciuszki noszone i te nowiutkie, nawet jeszcze nie noszone. Leży
        obsiusiany śpiworek - nie zdążyłam uprać i tego już nie zrobię. Oraz
        najcenniejsza pamiątka rożek wybrudzony krwią, w którym leżał po śmierci - i
        taki zostanie przynajmniej do końca mojego życia.
        Wszystkie rzeczy Tymusia zostaną, nikomu nie oddamy ich. Będą dla siostrzyczki
        lub braciszka Tymusia, albo po prostu będą... tak postanowiliśmy

        I Ty, Małgosiu zrób z Aniołka rzeczami co tylko chcesz, bo są Wasze i nikt tego
        nie zmieni.
        A widok ciężarnych, płaczących wózeczków... potrafię rozpłakać się na środku
        ulicy... ale też potrafię już uśmiechnąć się do takiego bąbelka...

        Małgosiu nasz ból jest ogromny, tylko my wiemy co jest w naszych sercach, ale
        wszyscy wiedzą jak kochamy Nasze Aniołki

        A Ty śpij a ty śpij
        zanuż się w noc ciemną
        A ty śnij a ty śnij
        śnij że jesteś ze mną

        spokojnej nocy
        Te wszystkie rzeczy
        • martica5 Re: Do monikarz,hania731 i innych mam... 23.09.06, 10:24
          Wiecie Kochane ja po pogrzebie Igorka , tego wieczoru zaczęłam wszystko sprzątać złożyłam jego ubranka zabawki do wielkiej walizki zamknęłam,i do tej pory do nich jeszcze nie zaglądałam a mineło 9 miesięcy łóżeczko złożone , fotelik , wózek nawet nie byłam z nim na spacerze , u mojej mamy leża rzeczy które miał na sobie w Centrum zakrwawione śpioszki napewno ich nie wypiorę pieluszka opluta żelazem to są najceniejsze rzeczy , jego ulubiony smoczek ma ze sobą , bo po operacji serduszka jak sie nie obudził oddano mi kopertę Igor smoczek , wiecie pamiętam jak powiedziałam że tylko to mi po dziecku pozostało ale włożyłam mu jego dyndusia bo go tak lubił ,w wiklinowym pudełeczku mam szczteczkę smoczek inne cenne rzeczy , ostatnio jak byłam na wczasach miałam tą samą walizkę co w Centrum wydawało mi się że ją dobre przejrzałam ale tak nie było otworzyłam ją i w ręcę wleciał mi smoczek od butelki mały był z nami.......
          tak samo teraz po śmierci mojej babci do pudełeczka włożyłam zapałki bo je miała ,pudełeczko niby dla innych śmieci dla mnie najceniejszych brylantów
          Marta mama Aniołka Igorka

    • magapi Re: Do monikarz,hania731 i innych mam... 25.09.06, 22:31
      Wczoraj teściowa zapytała,czy jeszcze pomyślę o dziecku...tak naprawdę tylko
      ona jeszcze mówi o Nadusi,ale już niedługo będzie miała kolejnego wnuka...więc
      siłą rzeczy...
      ...powiedziałam o odczuciach innych mam po stracie,że nie potrafią kochać
      otwarcie,nie są szczęśliwe...ona potwierdziła,bo jej rodzice stracili 3 dzieci
      i całe życie za nimi płakali.

      Czy nie byłoby bezmyślnością skazywać nowe maleństwo na życie w atmosferze
      tęsknoty za utracona miłością,niezrealizowaną.Wiem,jakie zmienne nastroje mną
      kierują.W jednej minucie jestem pewna,że jeszcze jest nadzieja...za pare chwil
      dławi mnie płacz...

      I to wszystko dzieje się przy zdrowych zmysłach.Co stanie się,jeśli dopadnie
      mnie depresja,nerwica...
      • monikarz Re: Do monikarz,hania731 i innych mam... 25.09.06, 23:37
        Małgosiu żadne dziecko nie może chodzić z piętnem swojego zmarłego brata lub
        siostrzyczki...
        Co wcale nie znaczy, ze nie powinniśmy mieć innych dzieci...
        Trzeba nam sobie tylko poukładać pewne rzeczy w głowie...
        A żal po stracie zawsze będzie w nas, nie pozostaje nam nic innego jak tylko
        żyć z tym piętnem i wbrew wszystkiemu stawiać czoła światu...
        Jestem w trakcie czytania pamiętnika Aniao3 - Ania pisze pięknie, ujmuje
        wszystko w słowa to co ja myślę... www.dlaczego.org.pl/nhc.htm
        Polecam i Twojej lekturze, warto
        Pozdrawiam
        Monika
        • magapi Re: Do monikarz,hania731 i innych mam... 26.09.06, 15:15
          Czytałam ten pamiętnik.Bardzo chciałabym być taka szczęśliwa...

          Kiedyś byłam pewna,że spróbuję raz jeszcze...dzisiaj to nie takie proste.

          Nie da się zapomnieć...czaem wydaje mi sie,że jest lepiej,że pogodzę się
          wreszcie,że wstanę i powiem-dzień jest piękny i chce mi się żyć.

          Jestem zdruzgotana tym bardziej,że jest jeszcze Weronika,która mnie
          potrzebuje,a ja nie mam cierpliwości,łagodno ści,zrozumienia...

          Jetsem zła na siebie,że często udaje,że jest dobrze,ze może
          myslą...zapomniała...

          ...nie da się zapomnieć.To jest w srodku.Juz nie rozpaczam nad grobem.Nie
          brakuje mi tchu podczas oglądania albumów,ubranek.To cierpienie przyjęło formę
          wewnętrzną...psychologia się tego obawia...a przecież muszę żyć...i muszę też
          tęsknić,cierpieć i wspominać...nie mogę chodzić jak zahipnotyzowana...

          To wewnętrzne cierpienie przygniata mnie,nie pozwala mi iść naprzód.pomimo tego
          nie chcę żadnych leków.Nie chce by było jak na pogrzebie...prawie nieświadoma
          niczego wykonałam tylko krótki gest pożegnania...dotknięcie zimnego policzka...

          Tak więc najgorsze jest teraz to życie i udawanie,najgorsze będzie witanie
          nowonarodzonych dzieci w rodzinie...kiedyś pęknie mi serce...

          Mijają dni,tygodnie,miesiące,miną lata...a to nigdy nie odejdzie.I nigdy już
          się nie powtórzy tamten płacz,tamto karmienie i baraszkowanie w kocyku...gdyby
          mogło tak kiedyś sie stać...czekałabym wieki...ale to sie nie powtórzy.Nie będę
          już żywą mamą żywej Nadusi...może nawet będzie rajsko,cudownie i
          szczęsliwie...ale inaczej.

          Miałam w ramionach Anioła.Na chwilę zszedł.Na chwilę uczynił mnie
          szczęsliwą.Teraz musze odnajdywać połamane kawałki szczęscia w tym co mi
          zostało.Tylko ja wiem jakie to trudne...i Nadusia...modlę sie do niej
          codziennie,właściwie wszystko co robię jest modlitwą-rozmową...

          ...i jeszcze Wy,zawsze obok,zawsze gotowe do pomocy...bez Was oszalałabym i
          zatraciła na zawsze.dziekuję!!!

          • magapi Re: Do monikarz,hania731 i innych mam... 29.09.06, 07:59
            jakieś złe dni mnie dopadły...chyba uświadomiłam sobie,że tak juz będzie,że nie
            skończy się jak problem w pracy,niespłacony kredyt,przeziebienie...to się nie
            skończy...
    • bamastu Re: Do monikarz,hania731 i innych mam... 29.09.06, 08:30
      Wiesz, co jest najgorsze dla mnie? Widok szczęśliwych rodzin, uśmiechniętych
      mam, babć i tatusiów... Ostatnio zaczyna mnie to wszystko denerwować...
      Ja rzeczy Jakubka nie ruszałam - sprzątnęła je moja mama. Jedynie nie pozwalam
      ruszyć łóżeczka - tam ciągle jest ślad po jego główce...
      Ty masz starszą córcię - ja zostałam sama z mężem. I ból pozostał. I też nie
      mam pretensji do Boga - kiedyś przecież się z nim spotkam to się wszystkiego
      dowiem... Ale jest ból i pustka - taka straszna, ogromna pustka...
      Już nie pamiętam jego zapachu... Nie pamiętam... A tak chcę pamiętać...

      Nie chcę robić z Jakubka rzeczy czegoś, czego nie można więcej użyć itd. Mam za
      złe firmie pogrzebowej to, że nie poinformowali mnie, że rzeczy, w których go
      im dałam idą do spalenia - tego nie potrafię wybaczyć - bo chciałam je mieć - a
      oni mi, że bakterie, że to niehigieniczne... Tego jednego nie umiem wybaczyć -
      bo chciałam je mieć dla kolejnych naszych dzieci...
      • magapi Re: Do monikarz,hania731 i innych mam... 29.09.06, 15:40
        Tak...mam Weronikę,na którą ciągle się złoszczę,choć nie chcę...mam ją,moją
        córkę i serce wyrywające się na cmentarz...ale nie mogę tam być codziennie i
        cierpię...mam tez pracę,którą kiedyś kochałam ponad wszystko,mam od nowa
        sklejone małżeństwo...ale tak naprawdę nie jestem szczęśliwa...to może grzech
        tak mówić...ale nie mogę tak po prostu leżeć i wpominać,płakać...bo muszę
        udawać,że żyję...nie mogę przytulać się do męża,bo zaraz łzy...pytanie dlaczego
        stworzenie powstałe z miłości dwóch serc i ciał...nasza Nadusia...leży w
        ziemi,nie w łóżeczku...

        Nie chce porównywać,wartościować...po prostu mówie,że jest mi bardzo ciężko,bo
        moja rozpacz może być tylko moja i tylko we mnie...ja nie mogę pozwolić sobie na
        przeglądanie rzeczy Nadusi,na dotykanie jej zabawek...umarłabym z żałości,że
        świat obok się nie zmienił,a ja udaję,gram,przyjmuje pozę silnej kobiety...

        ...tylko coraz częściej zapominam,gubię się i zamyślam...nie wiem co jeszcze
        mnie czeka...

        ...nie mogę patrzeć na dziewczyny w ciąży z papierosem,piwem,rzucające wulgarne
        słowa...nie rozumiem ich bezmyślności....zazdroszczę im gromadki dzieci...z
        cierpieniem zaglądam do wózków,bezsilnie spoglądam na wystawy sklepów dla
        dzieci...sama siebie pytam...dlaczego nie tak mocno kocham,nie tak wiele
        czuję,za mało rozumiem,za słabo wierzę...ale żyję...i chyba gdzieś jeszcze łudze
        sie,że się obudzę,że wsiadziemy w samochód i pojedziemy do szpitala,że będzie
        jak kiedyś...szpitalne łóżko,aparatura przy rączkach i
        nóżkach,wenflon,strzykawka z furosemidem...ja ze spuchnietymi nogami i
        ...nadzieja,że będzie lepiej...
    • magapi Re: Do monikarz,hania731 i innych mam... 30.09.06, 11:17
      Dziś idę do mojego Aniołka.Mąż ze starszą córą idą na festyn do szkoły...ja
      pójdę do mojej młodszej córeczki...Jesteście w mojej modlitwie,w każdym
      tchnieniu i słowie,każdej czynności...pozdrawiam...piszcie...bardzo Was
      potrzebuję...
      • monikarz Re: Do monikarz,hania731 i innych mam... 30.09.06, 12:23

    • hania731 Re: Do monikarz,hania731 i innych mam... 30.09.06, 15:46
      Małgosiu!
      Nie miałam jak napisać.W pracy zaglądałam do internetu jak miałam wolną
      chwilkę,ale nie chcę tam pisać,bo w każdej chwili ktoś może wejść,a ja nie
      chcę,żeby widzieli tę moją stronę,jak siedzę tu z Wami i dzielimy się wszystkim
      co w naszych duszach.
      Wszyscy są bardzo mili,służą pomocą,na prawdę mam dobrych znajomych,ale oni nie
      rozumieją i ne zrozumieją nas.Sami mi to mówią,że oni pomogą,ale z większosćia
      czarnych myśli musimy sobie radzić same.
      Ja też mialam okropny ten tydzień.W ubiegły czwartek śniło mi się,że śpimy całą
      rodziną na cmentarzu,żeby Hania nie była sama,a obok nas na bardzo wielu
      grobach spali rodzice,żeby dzieciom nie było smutno.I jak tu żyć normalnie po
      takim śnie?
      Małgosiu,to już tak bedzie,dni lepsze i gorsze na zmianę.Ale ja wierzę,że te
      lepsze dni też będą.Muszą być.Przecież mamy starsze córeczki,one nas bardzo
      potrzebują,one nie mogą żyć w cieniu swoim młodszych,chorych sióstr,których już
      nie ma z nami,a za którymi tęsknią i same nie mogą zrozumieć dlaczego Bozia
      zabrała właśnie ich dzidziusie,na które tak bardzo czekały.
      Idę kończyć robić obiad,bo za chwilę wróci córeczka z mężem.Jutro się odezwę.
      • magapi Re: Do monikarz,hania731 i innych mam... 30.09.06, 19:31
        Tak,mamy nasze córeczki ziemskie i tęsknimy do tych anielskich...wiemy jakie to
        jest trudne być zawieszona pomiędzy ziemią i niebem...nasz krzyż...
    • magapi Re: Do monikarz,hania731 i innych mam... 03.10.06, 22:48
      Kochani Moi zawsze obecni...

      Nadeszły dla mnie dni kolejnych rozważań...to jesień powoduje,a ja w swej
      naturze tak wrażliwa na piękno przyrody...teraz jej nie widząc...zatapiam się w
      jesienne marzenia...

      Miało być inaczej,a nie jest.Dlatego codziennie wstaję,idę do
      pracy,wracam,gotuję...wszystko jest takie nijakie,puste i
      wybrakowane...nie,nie...nie pragnę radości życia tak jak kiedyś,nie marudzę na
      głupoty,nie narzekam na bałagan i niewyprane rzeczy...żyję i nie wiem gdzie
      jestem....rozmawiam z córką i nie wiem o czym mówię...wokół wszyscy milczą na
      nieodpowiednie tematy...myślą,że jakoś minęło,że dajemy radę...

      ...ale tak naprawdę nie dajemy rady,bo nie umiemy kochać szalenie,wierzyć
      bezinteresownie,mówię o mnie,o moim męzu i córce Weronice.Odejście Nadusi stało
      się wydarzeniem nie do opisania,bo towarzyszące temu uczucia nie bardzo dają się
      opisać słowami...gdyby ktoś zamieszkał w naszym sercu...wiedziałby jak ono
      żałośnie kwili...nad światem,który nic nie rozumie i nad losem,który ukojenia
      dać nie może...

      Pozdrawiam jesiennie wszystkich czekających na lepsze dni...
      • magapi Re: Do monikarz,hania731 i innych mam... 11.10.06, 00:38
        Jesień stała się taka kolorowa...zrobię małej jarzębinową kompozycję...to
        wszystko...i prześlę całusa...wrócę do rzeczywistości...
    • danusia1958 Re: Do monikarz,hania731 i innych mam... 11.10.06, 01:04
      ....dodaj galazke czerwonych koralikow tez odemnie......
    • aleksandra3 Re: Do monikarz,hania731 i innych mam... 11.10.06, 22:19
      magapi
      jesteś mi bardzo bliska za swoim bólem
    • magapi Re: Dziewczynki... 13.10.06, 05:52

      -Trzymajcie kciuki...dzisiaj o 17.30...narkoza...zabieg...migdały...będzie dobrze!-
      Małgosia-mama Weroniki*9 lat* i Anielskiej Nadusi *2 maja 2006 -25 czerwca 2006
      • monikarz Re: Dziewczynki... 13.10.06, 08:48
        już od przebudzenia myślę o Tobie - nie wiedziałam, o której masz zabieg.
        Pewnie bardzo się stresujesz, ale pomyśl sobie, że gdzieś tam jestem i trzymam
        kciuku.
        No nie ma wyjścia - musi być dobrze :)
        • magapi Re: Dziewczynki... 13.10.06, 15:45
          Nie ma wyjscia...pozdrawiam...pamietam...
          • danusia1958 Re: Dziewczynki... 13.10.06, 16:13
            ....trzymam kciuki ....jestem z Toba...
    • magapi Re: I znowu źle... 10.11.06, 21:23
      I znowu mnie napadło i znowu jest źle...samotna i sama...w cierpieniu...
      • anbamazo Re: I znowu źle... 10.11.06, 23:16
        Kochana... nawet nie wiesz, jak bardzo nie jestes samotna i sama...
        Kiedy to pisalas, ja plakalam nad Twoimi postami, bo czuje dokladnie to samo,
        tylko... do tej pory nie potrafilam napisac ani slowa...
        W lipcu urodzilam ..i pochowalam moje dwie Córeńki. Urodzily sie razem,
        odchodzily po kolei... Tesknie za Nimi... bardzo... Ale mam tez Synka, dla
        ktorego musze zyc, choc czasem tak bardzo trudno...
        Jestem z Toba, z Wami calym sercem!
    • danusia1958 Re: Do monikarz,hania731 i innych mam... 11.11.06, 02:43
      ...Malgosiu???...znowu ciezkie dni???
      widze , ze wraz z listopadem okrywaja Cie ciezkie chmury...
      Malgosiu, wiem , ze takie dni nie sprzyjaja naszym nastrojom...
      Zostajemy same w domu z naszymi myslami...wychodza z nich na nowo obrazy
      wspomnien , tesknota i zal...w glowie pytania: po co to wszystko??? po co to
      zycie tak pedzi?po co sprzatac? po co gotowac? po co prac?po co? po
      co?...wszystko bez sensu...
      ale ono plynie tak jak plynelo , a my musimy zyc...jest rodzina, ktora nas
      potrzebuje ...a jesli choc jedna osoba nas potrzebuje i mozemy poczuc sie
      potrzebni to uwierz Malgosiu ...warto zyc, warto wstac, sprzatac, gotowac i
      usmiechnac sie do tych naszych mysli nieuczesanych...
      pozdrawiam cieputko i milo

      Dla naszych Aniolkow (***)(***)

      babcia Aniolka Ntalki i 7 mcy Julki
      • hania731 Re: Do monikarz,hania731 i innych mam... 11.11.06, 10:53
        Danusiu!
        Dziękuję Ci za te ciepłe myśli i słowa,skierowane do Małgosi,ale czytam je
        tak,jakby były także do mnie skierowane.
        Ja mam wyrzuty sumienia,że nie płacze cały czas i potrafię się smiać z moją
        starszą córeczką.
        Chciałabym usiąść i pogrążyć się w żalu,a nie mogę,bo zycie pcha mnie do przodu.
        Nadal wiele dobrych rzeczy się dzieje,tylko ja nie umiem się z tego już
        cieszyć,bo Hani nie ma,a była taka sliczna,uśmiechnieta i zaczęła się już
        przytulać do mnie swoimi małymi rączkami.
        Chciałabym cofnąć czas,żeby ją dotknąć usłyszeć ten jej pierwszy śmiech,ale nie
        umiem.
        Boję się świąt,w ubiegłym roku była z nami,teraz mamy tylko bombkę z
        napisem "Hania",prezent od jej siostrzyczki.

        Skąd w Tobie tyle siły Danusiu?!

        Pozdrawiam Cię bardzo cieplutko.


    • amimi Re: Do monikarz,hania731 i innych mam... 11.11.06, 19:24
      Kochane Mamy...czytam i płaczę, płaczę i czytam... a Wasze uczucia są tak
      bliskie moim...dzisiaj jest mój "gorszy" dzień... dokładnie rok temu o 1.30 w
      nocy zmarł mój mąż...wtulam twarz w Jego sweter i wyję, bo już nie mam
      łez...nie mam też żadnych rzeczy po naszych trzech Aniołkach...odeszły zanim
      zdąrzyłam im coś kupić...Błągam was kobietki,jeśli macie dla kogo - to
      próbujcie żyć i się uśmiechać, choć wiem, jak to jest dramtycznie trudno.. Ja
      nie mam dla kogo żyć, ani jednej osoby...a przecież też muszę...więc dzisiaj -
      w rocznicę śmierci mohego Kochanego - proszę: jeśli macie mężów, rodziców, a
      szczególnie inne dzieci starajcie się żyć z całych sił...dla nich, dla tych
      którzy jeszcze są...Nie każdy ma dla kogo...Całuję Was i przytulam...Ania
    • magapi Re: Do monikarz,hania731 i innych mam... 12.11.06, 21:13
      ...i już sadziłam,że się odważę...ugościć pod moim sercem nową istotkę...ale
      strach wziął górę...a lekarz mówił"jeśli pani chce to od razu,z doświadczenia
      wiem,ze potem jest zbyt dużo wątpliwości..." bo jak tu wiedzieć o tysiącach
      chorób i problemów(gorzka to wiedza!) i próbować odnaleźć sens istnienia?
      • hania731 Re: Do monikarz,hania731 i innych mam... 12.11.06, 22:24
        Małgosiu!
        Wierzę z całego serca,że te nowe istnienia zagoszczą pod naszymi sercami i w
        naszych domach,jak nie teraz to za jakiś czas.

        Jeżeli masz wątpliwości,to znaczy,że jeszcze nie czas,ale...

        Wątpliwości bedziemy mieć już zawsze i nigdy nie zdecydujemy się na świadomą
        decyzję o dziecku z lekkim sercem,ale jeżeli nie zdecydujemy się to jak wiele
        stracimy.

        Jeżeli nasze anioły nie miały choroby genetycznej,to szansa na urodzenie
        zdrowego dziecka jest znowu taka sama.Te same wredne choróbska czychają na nasze
        maleństwa jak wtedy gdy czekałyśmy na Ewę i Weronikę,a potem na Nadusię i Hanię.
        I jakże różne rozwiązania nas spotkały w obu przypadkach.

        Ja z racji mojego zawodu wiem doskonale co może spotkać nasze maleństwa,a także
        nasze starsze córeczki.Na każdym etapie życia coś nas może spotkać,ale nie
        możemy się Małgosiu poddać takiemu myśleniu,to nie zaprowadzi nas do niczego
        dobrego.

        Walczmy z całych sił z tymi paskudnymi listopadowymi myślami.

        Pozdrawiam Cię mocno.

    • magapi Re: Do monikarz,hania731 i innych mam... 15.11.06, 00:18
      Nie umiem dźwigać nieszczęść tego świata.Budzi się we mnie gniew,zapala
      bunt...bronię się modlitwą i ciągle naiwnie wierzę,że jeszcze kiedyś ...

      Oddalam się od moich bliskich,kradną mnie resztki wspomnień.Najchętniej
      zostałabym w domu na zawsze,gdyby nie Weronika...mąż cierpliwie znosi moje
      humory...a ja nie widzę światełka w tunelu...marzę tylko,ale nie robię nic,aby
      te marzenia realizować.Totalny idiotyzm!!!

      Nadusiu maleńka,tak szybko mi zabrana...kocham...* * *
      • magapi Re: Do monikarz,hania731 i innych mam... 15.12.06, 17:52
        Oddalam od siebie zewnętrzne cierpienie...nikt już nie widzi jaki smutek jest we
        mnie...nikt nie przypuszcza nawet ile codziennych zwykłych sytuacji i słów rani
        mnie po raz kolejny i kolejny...dokładając do ukrytej w sercu tęsknoty kropelka
        po kropelce stracone złudzenia i niespełnione marzenia...
        ...a sił tyle daje mi mój Anioł...dla Nadusi ***.....dla wszystkich Anielskich
        dzieci ***
        • danusia1958 Re: Do monikarz,hania731 i innych mam... 15.12.06, 21:52
          Chce rozwinac nad Toba parasol szczescia i radosci....od tak...pozbierac Twoje
          lzy i smutki i schowac... pewnie sie nie da?....
          przesylam duuuuzo cieplych mysli...
          przytulam mocno...
          jak tylko mozna...

          Malgosiu ...co u ciebie?


          babia Aniolka Natalki i 8 mcy Julki


Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka