Boję się 1 listopada

27.10.06, 09:45
Bardzo się boję,już od 2 tygodni,gdy zobaczyłam przygotowania do tego święta
zaczęłam odczuwać straszny niepokój i lęk,zawsze kojarzyło mi się z grobami
moich dziadków,cioć,osób bardzo mi bliskich,ale starszych.
W ubiegłym roku 31 października hania miała operację a własnie na drugi dzień
1.listopada wyszła z OIOM-u.
W największych zakamarkach mojej duszy nie przyszło mi do głowy,że za rok to
bedzie święto mojego skarbu.

ale życie pokazało nam co innego...
wiem,że już niedługo bedzie to za nami,ale nie chcę,żeby tak było i bardzo
się boję.

    • moniam18 Re: Boję się 1 listopada 27.10.06, 09:58
      Twój strach jest zrozumiały,w takiej sytuacji trudno jest przeżyć ten dzień tak
      po poprostu.Ja mam nieuleczalnie chorego synka i uwierz mi, chodź Kubuś jest
      nadal ze mną,to zbliżający sie 1 listopada wywołuje gęsia skórke u mnie.
      Trzymaj sie,pozdrawiam.
      (*)(*)(*)dla Hani

      mama chorego Kubusia
      • hania731 Re: Boję się 1 listopada 27.10.06, 10:41
        dziękuję,ja już bałam się,że popadam w jakąś paranoję.
        rozumiem i Ciebie,w słowie "nieuleczalny" jest taka straszna nieuchronność losu.
        Ucałuj mocno Kubusia,choć go nie znam,to jest mi bliski.
        Dużo sił dla Ciebie i dla niego.
    • delfina7 Re: Boję się 1 listopada 27.10.06, 10:49
      To już trzeci raz wspominać będę Julcię w tym dniu. Pierwszy był
      najstraszniejszy , bo zaledwie dwa miesiące minęły od dnia jej urodzin i
      zarazem śmierci. W tym roku przyjdziemy do niej z braciszkiem , który ma już
      10,5 miesiąca. Wiem dokładnie co czujesz.
      (***) Światełko dla wszystkich Aniołków.
    • magapi Re: Boję się 1 listopada 27.10.06, 11:18
      Boję się 1 listopada...akceptuję jedynie te codzienne zwykłe dni kiedy stoję
      prawie sama...a w listopadzie będą tłumy,rozmowy,śmiechy...jak zawsze...kiedyś
      też w tym uczestniczyłam...rodzinne spotkania przy grobie babci i
      dziadka...teraz kolejny kamień...przyjąć po raz kolejny myśl,że ona tam metr pod
      ziemią...że idzie zima i grobek nakryje się śniegiem...i jeszcze spotkam
      znajomych,którzy z niewiedzy zapytają...jak się chowa małe...dziewczynka czy
      chłopczyk?To chyba najtrudniejsze,znaleźć się w miejscu gdzie dusze wszystkich
      rodziców wyć będą z tęsknoty,odnowione wspomnieniami,odkurzone z niepamięci...i
      te kwiaty śliczne co w domu mogłyby być na stole i te znicze
      długopalące...smutne,przejmujące...boje się tego dnia...bo chciałabym go
      przeżywać w samotności i skupieniu,ale wiem,że tak być nie może...bo nie mogę
      powiedzieć nikomu...nie chcę żebyś przychodził na grób mojej córki...nie moge
      tego powiedzieć...choć ona jest tylko moja!!!
Pełna wersja