Dodaj do ulubionych

strata....

15.11.07, 11:38
Szymus mialby 9 miesicy stracilam go 4 miesiace temu urodzilam go gdy mialam
34 lata byl moim swiatelkiem.Mam juz 12 syna ale po takiej przerwie byl dla
mnie jak nowe zycie.Jak sobie z tym poradzic?Jak ktos moze mi dac troche
nadzieji to prosze o kontakt. Szymus zmarl na tzw.smierc lozeczkowa gdy spal
obok mnie a ja sie nieobudzilam i to mnie wykancza ze nic niezrobilam.
Obserwuj wątek
    • lhotse71 Re: strata.... 15.11.07, 14:05
      Strasznie mi przykro ...
      przytulam Cię mocno ...
      dla Szymka Maluszka światełko
      (*)(*)(*)
      Ania
    • kuba12312003 Re: strata.... 15.11.07, 16:20
      Jak Ja Ciebie rozumiem..każda z Nas zapewna czuje się winna śmierci
      Naszych Aniołków. I ma poczucie że czegoś nie zrobiła. Wiem też że
      bardzo ciężko jest pocieszyć...

      Ja sama obwiniam się o śmierć Natalki, choć podobno to sprawa genów.
      Ale ja w to nie wierzę. Musiałam coś zrobić w tej ciąży, że
      serduszko mojej Malutkiej było chore.

      Musimy się trzymać i żyć..dla naszych dzieci, mężów..najbliższych.
      Oni nas potrzebują. Może kiedyś...nasz świat będzie wyglądać
      inaczej, nie będzie tak bardzo na czarno..

      Mamy Aniołki w Niebie...Ty swojego Syneczka..Ja Natalcie...i musimy
      sobie uparcie wmawiać, że co jest nam pisane to tego nie zmienimy, a
      tego co się stało już nie naprawimy - nie miałyśmy na to wpływu.

      Ściskam Mocno.

      Światełka dla naszych Aniołków (*)(*)(*)

      ps. Natalko kocham Cię i strasznie tęsknie.
    • agau7 Re: strata.... 15.11.07, 22:56
      Ja swoje słoneczko straciłam rok temu. Urodziłam córeczkę mając 35
      lat. W tym wieku macierzyństwo przeżywa się szczególnie mocno, bo
      wtedy człowiek najbardziej zauważa upływający czas.
      I tak jak Ty ciagle zastanawiam się, co mogłam zrobić( a nie
      zrobiłam), żeby moje dziecko mogło żyć. Ale przecież my mogłybysmy
      życie oddać za nasze dzieci!
      Bardzo mi przykro. Wiem jakie piekło teraz przeżywasz. Trzymaj się!
      Dla naszych Aniołków (***)
      Agnieszka
      • maniula1 Re: strata.... 17.11.07, 15:48
        Przykro mi strasznie...
        Aniolku(*****)

        Kazda z nas ma do siebie pretensje ze nie zrobila czegos co moglo
        uratowac dziecko...
        Ja swojego synka ur w 36 tyg i juz nie zyl....Zanikalo tetno gdzie
        lekarze kazali mi czekac,bo moze sie unormuje...Ja jedna noga na
        tamtym swiecie bo mialam zatrucie ciazowe...
        I tak zemdlalam ,kiedy sie obudzilam bylam pod aparatura ale
        brzuszek moj byl juz pusty....wiedzialam ze sie nie
        powiodlo ..czulam to juz przed porodem,ze cos sie nie uda...
        ale mam pretensje ze nie wrzeszczalam aby robili mi te ciecie teraz
        i juz bo moje dziecko przeciez sie dusilo....
        mam do siebie pretensje o to...
        Teraz jestem mama 2 dzieci choc nie bylo latwo... boje sie o
        nich ....
        Pozdrawiam cieplutko...
    • agau7 Re: strata.... 20.11.07, 22:04
      Napisałam do Ciebie - przepraszam, że tak poźno.
      Pozdrawiam.
    • kuba12312003 Re: strata.... 27.11.07, 12:15
      Światełko dla Twojego Aniołka(*)(*)(*)

      Wiedz, że pamiętam.

      Mama Natalki ur. 19.07.2007 - zm. 14.09.2007 HLHS
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka