Dodaj do ulubionych

Dzieci dają znak

10.02.08, 14:42
Mojej babci (ponadd 50 lat temu) zmarły dwie córeczki na szkarlatynę,
opowiadała, że gdy jedną z nich zabrano do szpitala, i gdy czekała na korytarzu, to nagle poczuła przeszywający chłód, tak jakby jakis podmuch wiatru przeleciał przez korytarz, po czym ustał. Zaraz po tym lekarze oznajmili jej, że dziewczynka nie zyje. W tym samym czasie matka mojej babci pasła krowy na łące. Ona także poczuła przeszywający podmuch wiatru, taki niespodziewany. Gdy dziewczynka odchodziła, dała znak. Pamietała o najbliższych.
Moja babcia wierzy, że to był znak. Ja także w to wierze.

Nie wiem dlaczego to napisałam, nie ma słów pocieszenia na taka tragedie, ale warto pamietać, że ONE tam w niebie myślą o swoich mamusiach i tatusiach i czasem dają znaki.


Obserwuj wątek
    • annamarcela Re: Dzieci dają znak 18.02.08, 17:22
      Dziękuję za te słowa Ja takrze wierzę,że mój synek jest w niebie
      Kiedyś niedawno stałam w łazience pogrążona w w wielkiej rozpaczy
      ujżałam wówczas kilkakrotnie błysk rażącego światła Moja mama też to
      widziała Myślę że to był znak od mojego synka Karolka mający pokazać
      mi, że On choć ja go nie widzę to jest ze mną i czeka na nasze
      spotanie Wtedy sobie pomyślałam, że nie mogę się ciągle smucić bo
      mój aniołek się wtedy o mnie martwi i niepokoi. Dzięki temu już
      potrafie się czasami uśmiechnąć. Czuje czasem także jego obecność.
      • marzeniaprowda Re: Dzieci dają znak 18.02.08, 19:14
        Ja również wierze że moja córeczka daje mi znaki... pierwszy raz gdy zdarzyło mi
        sie nie przyjść przez trzy dni na cmentarz, zobaczyłam dwie mokre smugi na
        nagłówku pomnika a na dworze nie padał deszcz.. gdy to zobaczyłam od razu
        wiedziałam że ona za mna teskniła i płakała. Kolejny raz zdarzyło mi sie poczuc
        że moja córeczka daje mi znak to gdy przyszlismy na cmentarz po krótkich
        wakacjach a na niebie z męzem zobaczyliśmy wielki uśmiech, oczka, nosek, tak
        jakby była to jej twarz ciesząca sie z naszego przyjazdu.
    • agatak78 Re: Dzieci dają znak 25.05.08, 22:24
      Po śmierci mojej córeczki kilka razy, bez powodu włączyła sie lampka stojąca na
      stole. Wtedy pomyślałam, ze to może być moja córcia. Potem już nigdy więcej to
      sie nie powtórzyło.
    • buleczka-t Re: Dzieci dają znak 25.05.08, 23:29
      Mój synek miał wrodzone wady twarzoczaszki. Z wiekiem stawał się
      coraz bardziej niewydolny oddechowo i krążeniowo. Kiedy był już po
      drugim ustaniu akcji serca i pełnej reanimacji lekarze doszli do
      wniosku, że nie mają pojęcia co i dlaczego. Poinformowali mnie, że
      jeśli to się zdarzy po raz kolejny to oni widzą minimalne szanse,
      prawie rzadne, na odratowanie (brak możliwości intubacji). Wpisano
      go w grupę największego ryzyka anestezjologicznego i doradzono
      wykonanie tracheostomii - szansa na pomyśle wykonanie i przeżycie
      wynosiła 10%. I była potrzebna zgoda rodziców. Mój synek miał wtedy
      7 miesięcy i nie mówił.
      Ale za to działy się dziwne rzeczy. Długo wahałam się nad
      podpisaniem zgody. Czułam wtedy chłód za plecami i dziwny półmrok,
      nie wychodziły żadne zdjęcia na cyfrówce, śniłam że muszę pozwolić
      mu odejść bo on tego chce a ja trzymam go serce i miłością, winde
      miałam zawsze na piętrze z wciśniętym odpowiedni guzikiem, ... aż
      strach mnie przelatuje, tak jak wtedy. Ściskałam go kurczowo i
      powtarzałam w myślach "nie ma mowy, on jest mój, daj mi powód Boże,
      jeden powód". Prosiłam męża by przywiózł nam bajki do czytania, bo
      te się skończyły. Kupił pierwsze lepsze w Tesco. Przeczytałam jedną
      z nich i zamarłam ze strachu - "Opowieść o matce". Mam tysiące bajek
      w domu, adersena też ale tej nigdy w życiu nie czytałam. Po tym
      podpisałam zgodę na zabieg-dzień przed, prosiłam tylko w myślach by
      to się nie stało teraz, potrzebujemy 3-4 tyg żeby się porzegnać.
      Zdjęcia wychodziły bez problemu i nic się nie działo. Rano przyszły
      badania kontrolne - pneumocystoza, leczenie potrwa 3 tyg + 1 tydz.
      dla pewności. Kiedy zaczynałam mieć wątpliwości sny wracały a w
      pokoju robiło się przeraźliwie zimno aż mi pielęgniarki grzejnik
      wniosły bo mówiły że je telepie.
      Gdy zobaczyłam Tomcia po zabiegu i przytuliłam był grzeczny.
      Zaczełam myśleć, że jest dobrze nic się nie stało i wrócimy razem do
      domu. On spojrzał na mnie i się rozpłakał. Usnoł dopiero po środkach
      przeciwbólowych. Gdy zostaliśmy sami znów zrobił się półmrok i ten
      dziwny chłód za plecami. Głaskałam go po główce i poczułam, że to
      ostatni raz, że on odchodzi na zawsze i nigdy nie wróci, pomyślałam
      a właściwie to chyba powiedziałam "Boże jeśli tak będzie dla niego
      lepiej to weź go do siebie". Zrobiło się cieplej i jaśniej w pokoju.
      A to był ostatni raz kiedy głaskałam jego ciepłą główkę.
      Kiedy odchodził na drugą stronę o 7 rano obudziłam się i pamiętam,
      że nad jego łórzeczkiem był ten półmrok i poczułam ciepło na sercu,
      i nieodpartą myśl, że mój Synek jest bezpieczny i nie muszę się
      martwić. Usnełam. Dwie godz. później dowiedziałam się że Tomuś
      zmarł, że od 7 do 8.45 próbowano pzywrócić akcję serca ale się nie
      dało.

      Kiedy tęsknię lub nie byłam na cmentarzu jeden dzień w całym domu
      czuć zapach Tomcia - tak specyficzny zapach dziecka, że nie sposób
      go pomylić. Czujemy to razem z mężem. Śmiejemy się że Tomcio wzywa.

      Dziś kiedy się martwię o to jak mu tam jest też czuję ten chłód i
      półmrok. Kiedy tęsknie, płaczę ale myślę że jest tam Tocio bardziej
      szczęśliwy - koło mnie,za plecami przemyka blask światła.
      Staram się jak mogę. Ale czasem mam wyrzuty sumienia za własne myśli
      w tamtym momencie.

      Gdy przychodzimy na cmentarz na jego grób zawsze pada jasne słońce a
      kwiaty w wazonie stają 2 tyg, nie zależnie od pogody.
      Gdy dłużej nie było nas na cmentarzu zdjęcie podeszło wodą.

      Kocham mojego Synka najbardziej na świecie i potfornie za nim
      tęsknię!!!!!

      Kochająca Mama
      • luage30 Re: Dzieci dają znak 26.05.08, 00:07
        moje serce jest z Tobą
        • gold-tea Re: Dzieci dają znak 26.05.08, 05:29
          Ja tez calym sercem jestem z Toba Buleczko Kochana. Twojemu Synkowi
          jest napewno bardzo dobrze u Jezusa tak jak wszystkim Aniolkom. One
          byly takie czyste jak krysztal, takie niewinne.Teraz brykaja po
          Niebieskich lakach i odwiedzaja Rodzicow.
          • buleczka-t Re: Dzieci dają znak 26.05.08, 13:33
            Ja wiem, że jemu jest lepiej i przede wszystkim bezpieczniej, i
            muszę przyznacz że duże bezpieczniej niż byłby mu ze mną tutaj. Wiem
            też że nie znalazłabym nigdy tak dobrej opiekunki do dziecka ...

            Ale to tak boli.

            I jest mało pocieszające.

            Tym bardziej, że do tamtego momentu to ja wierzyłam w Boga tak samo
            mocno jak w to że pochodzimy od małpy. A teraz to ja już nie wiem co
            myśleć. Nie modle się bo się boję.

            Kocham cię Synciu i tęsknię.
    • ewelinawasilek Re: Dzieci dają znak 10.07.08, 23:23
      Moja córcia była także przewlekle chora i gdy po 9 miesiącach udało
      nam sie ja zabrać ze spzitala do domu,to ja też ciągle czułam w domu
      chłód.A przecież tego roku w pierwszym tygodniu czerwac było
      upalnie.A mi wciąż zimno. Przestało mi yc zimno,gdy Zunia odeszła.A
      teraz tez daje znaki,ale bardzoej bym to określiła,jako nudzenie się
      dziecka,które wpada do nas powyprawiać psikusy
      • frezja66 Re: Dzieci dają znak 11.07.08, 21:58
        Ja mysle, że ten chłód spowodowany jest tym, że po Wasze Aniołki przyszedł ktoś z zaświatów np. Babcia lub dziadek, możecie sie śmiać ale ja naprawdę tak mysle i w to wierzę, że to cieplo po odejsciu dzieciaczków to znak że są juz bezpieczne i że nie sa same.
        Pozdrawiam was serdecznie kochane i pamietajcie, że sa na świecie osoby które czytając to forum czasem wspominają wasze dzieci i to co o nich iszecie, przynajmniej ja tak robię, taka mam potrzebe aby pamietać, chociaz nie znałam i sama takiej tragedi nie przezyłam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka