marcysiaw1
02.06.08, 22:04
jestem tu po raz pierwszy, zawsze mialam nadzieje, ze nie trafie na
to forum ale w chwili obecnej dziekuje, ze to forum istnieje.
Mam na imie Marta, 30 lat, od 7 lat mieszkam w Usa, mam 2 lata i 4
miesiace synka Filipka u ktorego 3 tygodnie temu zdiagnozowano
bialaczke limfoblastyczna ALL. Godzine po tym jak dowiedzielismy sie
o jego chorobie bylismy juz w szpitalu gdzie spedzilismy 3 tygodnie
(od iatku jestesmy w domu). Odrazu zrobiono wszystkie niezbedne
badania a 4 dni po przybyciu do szpitala podano pierwsza chemie.
Jutro jedziemy na kolejna. Lekarze sa bardzo dobrej mysli, gdyz
choroba zostaal uchwycona w bardzo wczesnym stadium, rozwijala sie
prawdopodobnie w momencie jak wykonano mu badanie krwi, o ktore sama
poprosilam pediatre poniewaz Filip od 2 tygodnie goraczkowal. 5 maja
mial 2300 blast (komorek rakowych) a w srode juz mial ich 10.400. po
podaniu chemii spadly do 500, biale cialka rosna i sa juz w normie,
hemoglobina tez. Jego organizm zaczal juz sam produkowac to co dobre
dlatego wyszlismy do domu gdzie Filip ma sie super. Nie musze chyba
mowic, ze diagnoza byla dla nas jak wyrok. Pocieszajace jedynie jest
to, ze to bardzo wczesne stadium i trafilismy do najlepszego
szpitala w NYC. dodam jeszcze, ze kregoslup i mozg jest ok, nie ma
zadnych zmian nowotworowych. Pytanie do was kochani: czy ktos moze
mnie podniesc na duchu, czy jest ktos, kto tez sie boryka z ta
choroba, co mam robic czego nie? bede wdzieczna za wszystkie rady i
porady!
Pozdrawiam
Marta