Dodaj do ulubionych

poczucie winy

28.11.08, 20:36
minelo juz dwa i pol roku odkad umarlo moje dziecko. Pierwsza
ciaza,radosc calej rodziny, dzielenie sie nowiną ze wszystkimi. W 9
tygodniu lekarz powiedział mi, że nie widać bicia serca, że dziecko
umarło.Wiedzialam o tym, noc wczesniej przysnila mi sie jego smierc
i po przebudzeniu czulam, ze to sie stalo, pojechalam jednak do
szpitala, bo wciaz mialam nadzieje. To byl chlopczyk, widzialam go
we snie, dlatego wiem.Przez ten czas, do dzis nie bylo dnia, zebym o
nim nie myslala. I zebym nie winila sie za jego smierc. Zanim
dowiedzialam sie ze jestem w ciazy bralam antybiotyk, lekarz
powiedzial, ze w razie czego nie jest bardzo grozny, ale pozniej
przeczytalam, ze jednak jest to lek uwazany za niebezpieczny.
Wczesniej bylam u ginekologa i nie zobaczyl ciazy. Nie moge sie
jednak pozbyc poczucia winy, ze przez ten lek zabilam moje dziecko.
W tym roku urodzilam zdrowa coreczke, pomogla mi bardzo, choc ciaza
byla trudna, ale wciaz jeszcze mysle o moim synku - aniolku, ktory
mogl zyc, a z mojej winy nie zyje.
Obserwuj wątek
    • annobr Re: poczucie winy 30.11.08, 01:28
      Nie obwiniaj się. Nie masz 100% pewności, że to Twoja wina i nigdy takowej mieć
      nie będziesz...
      (*)(*)(*) - dla naszych Aniołków
      • mama.rozy Re: poczucie winy 30.11.08, 11:57
        matki tak mają,że gdy coś się stanie ich dziecku,zawsze najpierw szukają winy w
        sobie.
        im sprawa poważniejsza,tym poczucie winy większe.musisz jakoś sobie przepracować
        ten ból,dać sobie czas na prawdziwą żałobę.a poza tym to ciągłe poczucie winy
        będzie rzutować na twój kontakt z córeczką.masz możliwość porozmawiania z dobrym
        psychologiem?może pomóc ci kogoś poszukać?pozdrawiam.
        • kaanma11 Re: poczucie winy 30.11.08, 18:19
          Nie wiem czy chce rozmawiać z psychologiem, dziwnie mi mówic o
          najbardziej intymnych rzeczach komus, dla kogo słuchanie mnie to
          zawód, sposób utrzymania, komu za to płacę...
          • mama.rozy Re: poczucie winy 30.11.08, 18:55
            zaprzyjaźniona osoba?nie myślę o kimś obcym,to trudna sytuacja,ciężko tak się
            uzewnętrzniać.ale zrobiłaś już pierwszy krok,napisałaś tutaj,to może znajdziemy
            jakieś pocieszenie.albo przyślę ci priva,jak nie chcesz na ogólnym forum.a jeśli
            jesteś z okolic warszawy to możemy się spotkać na kawie.mam trójkę dzieci,zawsze
            znajdzie się temat.pozdrawiam.
            • kaanma11 Re: poczucie winy 01.12.08, 12:35
              dziekuje Ci bardzo!! Byloby cudnie sie spotkac, ale niestety jestem
              z Poznania. co do priva - chetnie, dzieki;-)
              • mama.rozy Re: poczucie winy 01.12.08, 17:05
                a w poznaniu i okolicach same znajome,bo kończyłam tam studium na mostowej!priva
                podeślę jak małż wróci,bo nie pamiętam...pozdrawiam
              • mmmmmm2 Re: poczucie winy 02.12.08, 11:24
                Po śmierci dziecka większość z nas ma poczucie winy.
                Czasem "pomagają" w tym lekarze. Moja Julcia miała po porodzie
                wylewy wewnątrz główki, potem zmarła. Lekarka pytała mnie czy nie
                spadłam skąś będąc w ciąży.
                I analizowałam wszystko - może mąż w nocy nie szturchnął w brzuch? A
                może mój duży pies za mocno się do mnie przytulał? A może bakteria -
                która ponoć była przyczyną śmierci Julci to też moja wina? Może
                mogłam wybrać bardziej higieniczny gabinet ginekologiczny?
                Może, może, może....

                Takie wyrzuty sumienia są - choć pewnie żadna z nas niczemu nie jest
                winna.

                W drugiej ciąży - nie wiedząc że "zaszłam" - na początku ciąży
                brałam antybiotyk. Później, już w czasie zaawansowanej ciąży upadłam
                zimą na lodzie. I płakałam, płakałam, - że nie potrafię być matką,
                że każde dziecko które jest w moim brzuchu jest narażone na
                niebezpieczeństwo...

                Ale udało się....

                Nie ma więc reguły, nie ma naszej winy w tym że nasze Aniołki nie są
                z nami.
                • mama.rozy Re: poczucie winy 03.12.08, 19:50
                  podaję ten adres,jak będziesz chciała to skrobnij.pozdrawiam,panike@o2.pl
                  • kaanma11 Re: poczucie winy 04.12.08, 09:34
                    Dziękuję Wam bardzo, dziewczyny. Wczoraj na spacerze w lesie
                    myslałam o tym naszym forum i o tym, że takie rzeczy nie powinny się
                    dziać, nikt nie powinien tracic dziecka. Sciskam Was mocno.
                    Mamo.Rozy - dziekuje za maila, napisze.
                    • mama.rozy Re: poczucie winy 06.12.08, 14:49
                      bo widzisz,u mnie było inaczej.pod koniec ciąży miałam infekcję,którą leczyłam
                      domowymi sposobami.i wyleczyłam,tak mi się zdawało.w 37tc zaczęłam rodzić,to
                      trzecie więc byłam spokojna.poród najlepszy ze wszystkich trzech.jak mi
                      wyjmowali małą to była lekka panika,dziwnie krótka pępowina-musiałam małą
                      trzymać między nogami-i na moje oko,dziecko bardzo spokojne.na ich oko coś nie
                      tak.przy badaniu zaczęła tracić oddech,szybko ją wzięli pod maszynę.nie
                      wiedzieli co i jak,moje badania były prawidłowe.na drugi dzień wyszła wielka
                      infekcja,mała ciągle źle oddychała,wymiotowała wodami.antybiotyki,cuda.nie byłam
                      jej w stanie dotknąć przez te dni,bo się bałam że jak umrze to ja razem z
                      nią.wyszła z tego,do dzisiaj nikt nie wie co to było.a we mnie cały czas jest
                      myśl-mogłam wtedy,przy mojej infekcji,zrobić coś więcej.
                      pochowałam w swoim życiu zawodowy kilkoro dzieci,matek zostawiających
                      dzieci(pracuję w hospicjum).nie odpowiem ci,dlaczego umierają.dane mi było
                      stanąć przy ich cierpieniu,tyle ile to możliwe.każda śmierć boli,każdej mogłoby
                      nie być.
                      pozdrawiam serdecznie.
                      • kaanma11 Re: poczucie winy 08.12.08, 15:57
                        Nie miałam kilka dni dostepu do netu. Juz pisze na priv. Dzięki.
                        • leonika0 Re: poczucie winy 09.12.08, 09:27
                          kaanma11 wszystko zalezy od psychiki danej osoby. Ja poronilam w 10
                          tygodniu i dopiero teraz zdalam sobie sprawe, ze minelo od tego
                          czasu juz prawie 11 lat. Czas leczy rany to popularne powiedzenie
                          zwlaszcza w sytuacjach takich gdy swiat wywraca ci sie do gory
                          nogami. Mialam 20 lat i marzenia, sby byc wspaniala zona i matka dla
                          maluszka rosnacego w moim brzuszku. Choc nie planowalismy ciazy
                          wierz mi, bylam gotowa na to aby w wieku 20 lat zostac mama. Od
                          pierwszej chwili, gdy dowiedzialam się, że bede mama czulam, ze juz
                          nia jestem i 9 miesiecy oczekiwania na pojawienie sie kruszynki na
                          swiecie bedzie dla mnie najpiekniejszym okresem zycia. Kochalam moje
                          dziecko od pierwszych chwil... W 10 tc zaczelam plamic, mialam
                          nadzieje, ze panika ktora mnie ogarnela jest tylko i wylacznie moja
                          panika, ze nic sie nie stalo, ze bedzie dobrze, przeciez zdarzaja
                          sie takie sytuacje...zostalam w szpitalu w jeden dzien zrobiono mi
                          usg gdzie lodowatym glosem lekarz robiacy usg powiedzial: "nie widze
                          tetna plodu, ani akcji serca plodu, plod jest obumarly dojdzie pani
                          sama na gore do sali?" Jakiego plodu dlaczego ten rzeznik mowi o
                          moim dziecku plod? Dlaczego nie widzi bijacego serduszka? Przeciez
                          ja wiem, ze ono bije czuje to - walczylam z myslami plakalam winiac
                          oczywiscie siebie, ze to moja wina. Na drugi dzien dla pewnosci
                          zrobili mi drugie usg inny lekarz powiedzial: "hmmm ja tu widze
                          akcje serca, chyba pan doktor sie pomylil" a jednak!!!!! jest
                          nadzieja, ten idiota nazywajac moje dziecko plodem nie powinien byc
                          lekarzem, jesli chce pracowac w szpitalu to chyba tylko ewentualnie
                          jako stroz - pomyslalam i bieglam jak na skrzydlach na sale, zeby
                          zadzwonic do moich bliskich, ze jednak wszystko jest ok, ze sie
                          pomylili, ze najwyrazniej sie pomylili, przeciez to sie zdarza...
                          dwa dni pozniej ordynator budzac mnie z narkozy mowil, ze wyczyscil
                          mnie ladnie i kiedys bede mogla miec dzieci...
                          wyszarpano ze mnie moje malenstwo...nie odeszlo samo po prostu je
                          wyszarpano "jestescie mlodzi, bedziecie mieli jeszcze dzieci" mowili
                          znajomi i rodzina a ja nienawidzilam ich za to, ze mowia cokolwiek,
                          miesiac po tym wszytskim kuzynka urodzila syna, dlugo walczylam z
                          myslami ale chec zobaczenia dziecka przezywciezyla, gdy go
                          zobaczylam pomyslalam o niej, ze jest szczesciara a moj synek lub
                          corcia? zostal w koszu w szpitalu... Dlugo nie moglam dojsc do
                          siebie i mimo tego, ze w miedzyczasie wyszlam za maz nie cieszylam
                          sie z tego tak jak wtedy gdy moglismy stworzyc pelna rodzine,kazda
                          kobieta w ciazy ktora widzialam powodowala, ze nienawidzilam samej
                          siebie,za to ze inne moga a ja jestem beznadziejna bo nawet nie moge
                          zadbac o swoje dziecko. Po czterech miesiacach od straty mojego
                          dzieciatka zaszlam w ciaze, takze nieplanowanie...radosc ogromna z
                          jedenj strony z drugiej ogromny strach. 10TC byl koszmarem, co 5
                          minut chodzilam do lazienki sprawdzac czy wszystko jest ok. Termin o
                          ironio na dzien strarty mojego pierwszego dziecka 19 styczen. Ciaza
                          rozwijla sie prawidlowo ja czulam sie fantastycznie i w grudniu 3
                          tygodnie przed terminem urodzilam zdrowa sliczna dziewczynke, a 3,5
                          roku temu urodzilam wspanialego rozbojnika Leonka. Mam dwoje
                          wspanialych dzieci, kocham je ponad zycie, ale nie zapomnialam...
                          mysle od czasu do czasu jakby wygladal, jaki by byl. Pisze On, bo
                          czuje, ze to byl chlopiec. Moze dlatego tak bardzo kocham mojego
                          syna - podwojna miloscia. O Ironio ostatnia ciaze zaplanowana mialam
                          od A do Z, chcialam miec druga dziewczynke, bo uwazalam, ze
                          nienadaje sie na matke dla chlopcow...los zadecydowal za mnie i mimo
                          planow , testow owulacyjnych urodzil sie chlopiec...
                          Ot cala moja historia, ale...najdziwniejsze jest to, ze tak gleboko
                          chcialam zatrzec w pamieci ten czas, ze gdy moje dziecko umarlo we
                          mnie nie traktowalam go jako istoty zywej, nigdy nie uznawalam, ze
                          mam Aniolka w niebie, mojego Aniola Stroza, wydawalo mi sie ze prawo
                          do miana Aniolkow maja tylko te dzieci, ktore sie fizycznie
                          narodzily obojetnie czy przedwczesnie czy w terminie i zmarly na
                          wskutek np choroby. dzieki temu forum zrozumialam, ze nie jestem
                          sama. Kaanma11 nie miej wyrzutow sumienia - nic nie moglas zrobic,
                          po prostu czasami sie tak zdarza ja nie bralam zadnych lekow, po
                          prostu umieraja slabe dzieciatka, takie ktore nie mialyby szans na
                          zycie w normalnym swiecie bo bylyby za slabe, wiec lepiej ze stalo
                          sie to w 10tc a nie wtedy gdy donosilabym cala ciaze i urodzila np
                          martwe dzieciatko bo wtedy nie dalabym sobie rady, albo urodziloby
                          sie tak bardzo chore, ze zmarloby po kilku dniach czy miesiacach.
                          wtedy cierpialabym jeszcze bardziej, ze nie moge mu pomoc.
                          Pozdrawiam Cie serdecznie i moze pomysl o nowym malenstwie, nie nie
                          w zastepstwie, tylko jesli piszesz na tym forum tzn ze jestes matka,
                          a kazda matka musi miec dzieci.
                          • kaanma11 Re: poczucie winy 12.12.08, 07:36
                            dziekuje leoniko0 ;-) Mialam takie same mysli jak Ty widzac kobiety
                            w ciazy i nieco po moim poronieniu szwagierka urodzila corke, wiec
                            laczy nas również to podobne doswiadczenie. Staram sie myzlec, że
                            moje dziecko było po prostu słabe, ale jakos nie umiem w to
                            uwierzyc...Pewnie trzeba się nauczyc zyc z bólem. Chciałabym byc
                            taka jak wcześniej, ale już nie jestem tą samą osobą. Dobrze, że
                            jest to forum, gdzie nie tzeba, tak jak w realnym zyciu, udawać, że
                            juz jest dobrze i ze nic sie nie stało.
                            • madducha Re: poczucie winy 14.12.08, 16:31
                              nie obwiniaj się kochana
                              (*) dla Twojego Aniołeczka

                              mama Filipka B. (*) *09.12.2005 +13.01.2006
                              • leonika0 Re: poczucie winy 15.12.08, 10:26
                                dasz rade, wierze w to gleboko. to forum nie jest tylko po to, aby
                                pisac tu o swoich prawdziwych uczuciach, o ktorych nikt glosno nie
                                chce mowic. To forum jest takze po to, aby wspierac i podnoscic na
                                duchu te wszystkie matki, ktore stracily dziecko, ale nie stracily
                                sensu zycia, ktore sprobuja jeszcze raz zawalczyc o swoje szczescie
                                i szczescie maluszka. Kochana wierze w to gleboko, ze bedziesz miala
                                na tyle sil, aby sprobowac miec drugie dziecko. I kiedys gdy bedzie
                                szlo z toba za raczke, opowiesz mu o braciszku lub siostrzyczce
                                Anilku, który pilnuje Was z gory... (*)(*)(*)(*) dla Twojego
                                Anioleczka. Trzymam za Ciebie kciuki
                                • mama.rozy Re: poczucie winy 15.12.08, 20:05
                                  mam chwilowy problem z tym moim kontem,małż ma coś jutro załatwić z tym w
                                  pracy.jak się uda to zaraz wieczorem odpiszę.uściski.
                                  • kaanma11 Re: poczucie winy 16.12.08, 10:01
                                    rok temu przed swietami mój ukochany zapytał mnie o to, jakie
                                    marzenie chciałabym, aby sie spełniło. chcialam mu powiedziec, ze
                                    chce zeby nasze dziecko żyło, ale nie powiedzialam, żeby nie było mu
                                    przykro, ze zadał niewłasciwe pytanie. Nie ma nawet grobu, na który
                                    mogłabym zanieść znicz...
                                    • mama.rozy Re: poczucie winy 16.12.08, 21:09
                                      kochana,tu szybciej ci odpiszę.jeśli to coś da-znAJDŹ w cichszym miejscu na
                                      cmentarzu zaniedbany grób dziecka,zrób coś na nim,zapal znicz,połóż kwiaty.w
                                      zamian za twoje.cały czas myślę co ci doradzić,jak pomóc.jak sobie to poukładam
                                      to napiszę więcej.mocne uściski.pozdrawiam
                                      • kaanma11 Re: poczucie winy 20.12.08, 18:15
                                        dzieki ;-) Bardzo mi pomagacie po prostu będąc tu. Grobu poszukam...
    • anetakw27 Re: poczucie winy 02.02.09, 18:23
      Każda z nas chyba o cos się obwinia-ale prawda jest taka,że na pewne
      rzeczy nie mamy wpływu-to nie my decydujemy tylko -Bóg
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka