kaanma11
28.11.08, 20:36
minelo juz dwa i pol roku odkad umarlo moje dziecko. Pierwsza
ciaza,radosc calej rodziny, dzielenie sie nowiną ze wszystkimi. W 9
tygodniu lekarz powiedział mi, że nie widać bicia serca, że dziecko
umarło.Wiedzialam o tym, noc wczesniej przysnila mi sie jego smierc
i po przebudzeniu czulam, ze to sie stalo, pojechalam jednak do
szpitala, bo wciaz mialam nadzieje. To byl chlopczyk, widzialam go
we snie, dlatego wiem.Przez ten czas, do dzis nie bylo dnia, zebym o
nim nie myslala. I zebym nie winila sie za jego smierc. Zanim
dowiedzialam sie ze jestem w ciazy bralam antybiotyk, lekarz
powiedzial, ze w razie czego nie jest bardzo grozny, ale pozniej
przeczytalam, ze jednak jest to lek uwazany za niebezpieczny.
Wczesniej bylam u ginekologa i nie zobaczyl ciazy. Nie moge sie
jednak pozbyc poczucia winy, ze przez ten lek zabilam moje dziecko.
W tym roku urodzilam zdrowa coreczke, pomogla mi bardzo, choc ciaza
byla trudna, ale wciaz jeszcze mysle o moim synku - aniolku, ktory
mogl zyc, a z mojej winy nie zyje.