Dodaj do ulubionych

plagiat i co dalej?

06.11.05, 00:03
dostałam dziś pracę semestralną - ewidentny plagiat, uwłaczający nie tylko
studentce, ale i mi (skoro uznała, że się nie zorientuję). co zrobić? byliście
już może w podobnej sytuacji? dodam, że to studia zaoczne, dla tej dziewczyny
drugi - obowiązkowy w jej wypadku fakultet, ale nie uważam, aby to był
wystarczający powód do tak karygodnych zachowań. proszę, doradźcie coś, ja się
trochę załamałam całą tą sytuacją :(
Obserwuj wątek
    • coalla Re: plagiat i co dalej? 06.11.05, 00:55
      "ewidentny plagiat"? - zerżniętę z literatury bez bibliografii czy skopiowane z
      kogoś? po czym to znać?
      a czy ona już się zorientowała,że Ty się zorientowałaś?
      a masz to w wersji papierowej czy też elektronicznej? (żeby sprawdzić w
      narzędziach Word właściwości tego pliku, zobaczyć kiedy plik powstał i na czyim
      komputerze, czasem baaardzo ciekawe i zaskakujące informacje stamtąd płyną,
      kiedy ktoś nieinteligentnie zżyna*)

      ja bym jej jak najszybciej powiedziała (zależnie od Twojego tupetu,
      determinacji itd. - albo na osobności albo "przy wszystkich"), że bardzo
      dziękujesz za terminowe wywiązanie się z obowiązku, natomiast masz wrażenie, że
      przez roztargnienie pomyliła się i dostarczyła Ci nie swoją pracę, bo tę już
      znasz/masz/gdzieś już czytałaś ;) więc niech ona jak najszybciej przyniesie Ci
      tę właściwą swoją własną, orginalną i jak się po niej spodziewasz świetną,
      najlepiej na wtorek, godzina 9, nieodwołalnie....

      dasz jej do zrozumienia, że ją zdemaskowałaś, ale pozwolisz jej wyjść z tej
      sytuacji z twarzą, tylko nie wdawaj się w jakiekolwiek dyskusje... (tak,
      owszem, wiesz że nie jesteś nieomylna, też wolisz by wątpliwości i rozbieżności
      w ocenie tego postępku rozstrzygnęła komisja dyscylinarna i szef katedry ;)

      jak napisałam, zależnie od Twojego tupetu, dodałabym niby "w powietrze" ale
      żeby cała grupa słyszała, że wyższe wykształcenie naprawdę nie jest
      obowiązkowe, nikt tu przecież wojska nie odrabia, ani nie został wcielony wbrew
      swojej woli;)
      no i że jedyną osobą, która "musi" przychodzić i przygotowywać się na zajęcia
      jesteś TY (jak i inni wykładowcy, a zwłaszcza doktoranci z obowiązkowym stażem
      dydaktycznym;), a studenci przychodzą przecież dobrowolnie, sami decydując się
      na pewne warunki i zaangażowanie, mając świadomość konsekwencji swoich
      decyzji :)

      *) w ostatnim roku znalazłam 7 prac których "autorem" wg właściwości pliku był
      ojciec jednej studentki;) dziewczyny bystrej i pilnej, która już w maju - przed
      terminem - dostała u mnie 6 za swój raport z badania i w naiwności przesłała go
      1 znajomej.... ja się zorientowałam i zaczęłam węszyć po prymitywnej literówce
      w bibliografii, plagiatorom nawet nie chciało się poprawiać błędu podkreślanego
      przez Worda! szczyt niechlujstwa i nonszalancji!
      i to tylko w mojej grupie... a ile osób przechwyciło ten plik i wykorzystało w
      innych grupach?

      pozdrawiam :)
      • emclee Re: plagiat i co dalej? 06.11.05, 17:09
        ewidentny plagiat, bo wydrukowała mi raport obopu, nie podała w żadnym miejscu
        źródła i nie zmieniła ani pół słowa, na moje oko (nie chciało mi się sprawdzać
        całej pracy, wystarczyło to, że 3/4 pasowało słowo w słowo, może później coś
        odważyła się zmienić). to jest studentka zaoczna, zobaczę ją dopiero za trzy
        tygodnie, mam więc czas, aby się uspokoić i zastanowić nad tym, czy porozmawiać
        z nią w cztery oczy, czy nie oszczędzać jej i wygarnąć przy całej grupie, żeby
        widzieli, że to się zwyczajnie nie opłaca.
        • coalla Re: plagiat i co dalej? - dręczyć, bezzwłocznie! 07.11.05, 12:29
          >emclee napisała:

          >> to jest studentka zaoczna, zobaczę ją dopiero za trzy
          >> tygodnie, mam więc czas, aby się uspokoić i zastanowić nad tym, czy
          >> porozmawiać z nią w cztery oczy

          O nie, ja bym w życiu tyle nie czekała! a poprawioną pracę przyniesie Ci pod
          choinkę, o ile nie będzie miała kataru = wyjazdu narciarskiego?
          to nie w porządku nawet wobec pozostałych - uczciwych, pilnych i terminowych
          studentów!

          idż do Biura Spraw Studenckich, weź od nich z jej akt jej numer telefonu,
          najlepiej domowy (a pamiętasz ją? zobacz przy okazji jej zdjęcie i inne
          dokumenty, ocenę na dyplomie z poprzednich studiów a pewnie i indeks ;)
          Poproś kogoś z Biura odpowiedzialnego za jej/Twój wydział - żeby było
          oficjalnie - żeby do niej zadzwonili (może mamusia odbierze;) i niech przekażą
          jej wezwanie do PILNEGO kontaktu z Tobą, bez objaśniania po co, tylko że "w
          związku z jakimiś problemami z jakąś pracą", najlepiej na maila - masz wtedy
          każde jej słowo gotowe do archiwizacji, wtedy każ jej przyjść na spotkanie, a
          dalej wiesz co masz robić.
          zapewniam Cię, ten telefon ją zmrozi i trochę zachwieje jej pewność siebie, a
          jak się na lewo-prawo poskarży kolegom, to wszyscy będą wiedzieli, że trzeba
          się pilnować

          tę "właściwą" pracę ma Ci dostarczyć oczywiście niezwłocznie,
          a za trzy tygodnie, na zajęciach z całą grupą mówisz, anonimowo i bezosobowo,
          że miałaś taką sytuację, że bezczelny plagiat i że tym razem sama sobie
          poradziłaś, bo jesteś pełna dobrej woli i przyjazna studentom, choć takie
          rzeczy tępisz bezwzględnie itd. ALE porozumiałaś się też z szefem/promotorem i
          innymi wykładowcami i zgodnie z radą doświadczonych kolegów następnym razem
          będziesz wszelkie wątpliwości rozstrzygała wraz z Komisją Dyscyplinarną,
          wyrzucając studenta z zajęć, wpisując mu notę w aktach, zawieszając w prawach
          (itd, co tam zablefujesz, bo i tak masz nadzieję że TY ze SWOIMI STUDENTAMI nie
          będzesz miała TAKICH problemów jak inni wykładowcy :)

          aha - bardzo ważne - bo nie wszyscy są bezczelni, niektórzy są po prostu głupi
          i niedouczeni, więc zrób im przypomnienie nt. zasad cytowania w Waszej
          dziedzinie, sporządzania bibliografii
          • emclee Re: plagiat i co dalej? - dręczyć, bezzwłocznie! 09.11.05, 00:05
            > O nie, ja bym w życiu tyle nie czekała! a poprawioną pracę przyniesie Ci pod
            > choinkę, o ile nie będzie miała kataru = wyjazdu narciarskiego?
            > to nie w porządku nawet wobec pozostałych - uczciwych, pilnych i terminowych
            > studentów!

            wiesz, żeby było ciekawiej, to jest praca semestralna - mają czas do stycznia na
            jej oddanie. ona oddała mi już na drugich zajęciach, stwierdzając, że na tych
            pierwszych dla niej studiach ma ważny egzamin, więc chce pozostałe sprawy typu
            prace czy kolokwia załatwić jak najszybciej. pochwaliłam ją, pomyślałam sobie,
            co za rozsądna studentka, a w domu zajrzałam do pracy i zobaczyłam...

            najbardziej zdumiewa mnie jej bezczelność, gdybym ja chciała komuś oddać
            plagiat, czekałabym do ostatniej chwili i oddała go w stosie innych prac, licząc
            na to, że zostanie zaledwie pobieżnie przejrzana i może przejdzie
            niezauważona... na pewno nie wychodziłabym przed szereg, jak zrobiła to ona.
    • babazgaga Re: plagiat i co dalej? 06.11.05, 19:40
      A ja chyba po prostu postawiłabym jej okrąglą bańkę za tą pracę, i oczywiście
      wskazala możliwość poprawy przez napisanie nastepnej. Wiadomo, skoro to będzie
      poprawa, to i najwyższej oceny już dostać nie może.
      • klee A tego to nie rozumiem 26.11.05, 17:32
        babazgaga napisała:

        > Wiadomo, skoro to będzie
        > poprawa, to i najwyższej oceny już dostać nie może.

        Dlaczego tak?
    • margaretka2002 Re: plagiat i co dalej? 06.11.05, 23:49
      Ja mysle, ze pomysl coalli jest b. dobry. Mysle, ze to ja najbardziej zawstydzi
      a pale bedziesz jej miala okazje postawic, bo prawdopodobnie nie przyniesie Ci
      zadnej samodzielnej pracy. W razie dyskusji postrasz wyzszymi od siebie - u
      mnie taki numer (zdemaskowany oczywiscie) nie przeszedlby nigdy w zyciu.
      Oczywiscie zawsze moze kupic te prace, dlatego nie dalabym jej na to "oddanie
      wlasciwej pracy" zbyt duzo czasu a potem odpytala z zawartosci. W kazdym razie
      nie odpuscilabym, chociaz domyslam sie, jak sie czujesz.
      Trzymaj sie cieplo.
      M.
    • tocqueville www.ściąga,pl :) 07.11.05, 02:13
      przynoszą mi palgiaty, czasem żywcem przepisane ze strony www.ściąga.pl :)
      co mam robić... daje szansę poprawy... ale prawie długie kazanie... zeby ich
      zawstydzić...
    • avvg Re: plagiat i co dalej? 09.11.05, 00:23
      Ja bym natychmiast podjęła kroki formalne. Niestety, jakoś nikt nie chce walczyć
      z nieuczciwością na polskich uczelniach...
    • la.vita.e.molto.di.piu Re: plagiat i co dalej? 10.11.05, 00:51
      Ja na Twoim miejscu przedstawiłabym sprawę kierownikowi katedry. I to jak
      najszybciej. I właśnie tą osobę poprosiłabym o radę.
      Miałam podobną sytuację, chciałam załatwić sprawę w cztery oczy, bez robienia
      szumu. Przedłużyłam nawet temu studentowi termin oddania pracy semstralnej.
      Pracy nie oddał, sprawa skończyła się tak, że długo musiałm tłumaczyć
      kierowniczce, że nie "uwzięłam się" na studenta i niczego mu nie utrudniam. A
      pracy już nie miałam, bo (o naiwności) nawet jej nie skserowałam.
    • bgoralska Re: plagiat i co dalej? 13.11.05, 11:08
      ten kraj jest nie reformowalny. W normalnym cywilizowanym świecie student dawno
      by już wyleciał z uczelni. Ale chyba szybciej nzmienie kraj niż się tego doczekamy.
      RODACY PISZCIE PLAGIATY - MOŻECIE BYĆ BEZKARNI
    • mcdowell Re: plagiat - to oczywiste! 13.11.05, 23:49
      " proszę, doradźcie coś, ja się trochę załamałam..."

      Spełniam prośbę. Oto moja rada: postawić jasno sformułowany i uzasadniony
      zarzut, w sposób otwarty, prosto w oczy, w obecności grupy.
      Przemawia za tym przede wszystkim interes podejrzewanej o plagiat studentki
      (pomijam tu inne, oczywiste względy).
      W pełni ma tu zastosowanie porzekadło: jeśli nie wiesz jak się zachować,
      zachowaj się przyzwoicie.
      Zdarzył się w moim bliskim otoczeniu wypadek, który krótko opiszę. Studentka
      (bardzo dobra) pisała pracę magisterską u promotora, który postawił sprawę w
      ten sposób: proszę mi przynieść całość w terminie takim to, a takim - wtedy
      przeczytam i pogadamy. Tak też się stało. Po tygodniu odebrała przeczytaną
      wersję całości pracy z uwagami : " bark refleksji własnej" , "relacja z
      dyskusji", "wygląda to na streszczenie". Uwagi te promotor napisał
      własnoręcznie na egzemplarzu pracy.
      Temat pracy był obszerny i ambitny, rzecz w tym, że o ile z pewnością można
      było formułować wobec tej pracy rozmaite zarzuty, to zarzut " braku refleksji
      własnej" itp, był jedynym, którego z całą pewnością postawić nie było można.
      Autorka ( studentka), to typ "desperado" - ot wykombinowała sobie coś własnego,
      na 120 stronach, napisała ( lepiej lub gorzej)i zaniosła całość - jak promotor
      kazali. W bibliografii umieściła ponad 70 pozycji ( cytowanych)
      W rezultacie zainicjowanej p r z e z s t u d e n t k e rozmowy z promotorem,
      której celem było doprecyzowanie pojęć "brak refleksji własnej"
      i "streszczenie" wyjaśniło się, że autorka pracy podjęła samodzielną brawurową
      akcję, a jej dzieło, oprócz cytatów, zawiera niemal wyłącznie refleksję własną.
      Autorce postawiono zarzut "nadmiernej samodzielności" i chęci "chwalenia się
      erudycją" oraz szereg innych zarzutów, dających się zilustrować cytatem z
      recenzji : "Materiału zawartego w przedstawionej do oceny pracy starczyłoby na
      dwie, a jej lektura jest po prostu męcząca"
      Promootor w swej recenzji wyznał nawet, iż nie miał wpływu na wybór tematu tej
      pracy.
      Przypadki takie jak wyżej opisany dowodzą, że wobec podejrzenia plagiatu
      słusznie jest jasno i otwarcie sformułować zarzut, dając w ten sposób szansę
      zarówno osobie podejrzewanej, jak i samemu sobie.
    • k.daniel Re: plagiat i co dalej? 14.11.05, 18:12
      cholera, w czym problem - dziecko przekopiowało i podało Ci pracę jako swoją -
      wiesz o tym, bierzesz indeks i wpisujesz ocenę niedostateczną, i po problemie,
      to nie przedszkole tylko uczelnia wyższa
      • rolka5 Re: plagiat i co dalej? 14.11.05, 19:35
        No wlasnie, z plagiatem trzeba walczyc! Na mojej uczelni w takiej sytuacji
        zbiera sie komisja dyscyplinarna i bardzo prawdopodobne, ze studentka mialaby
        BARDZO duze problemy... do 'wyzerowania' wynikow wlacznie.
        • treborrr Na Gestapo 15.11.05, 22:13
          Po prostu już nawet nie do szefa katedry (bo ile on ma plagiatów?) tylko na Gestapo
          • klee A żebyś wiedział... 26.11.05, 17:39
            (...) że są kraje europejskie, w których o takich sprawach zawiadamia się
            prokurturę i złodziej - nazywajmy rzeczy po imieniu - jest ścigany przez tąż, a
            potem stawia mu się odpowiednie zarzuty.
    • flamengista Re: plagiat i co dalej? 23.11.05, 22:17
      przy ewidentnym plagiacie postępuję w następujący sposób:

      - przywołuję delikwenta i mówię, że to plagiat - przedstawiając dowody;
      - delikwent musi się przyznać;
      - następnie mówię, że nie ma sensu, zeby pisał kolejną pracę - bo i tak ją
      splagiatuje;
      - proponuję inną formę zaliczenia pracy - odpytam z jej treści. student ma wykuć
      tekst na blachę - łączne z przypisami;
      - no i umawiamy się za tydzień na obronę pracy:)

      przynajmniej "spec" od plagiatów dostaje w kość - bo musi się natrudzić, żeby
      zdać...
      • mcdowell Re: plagiat i co dalej? 25.11.05, 22:27
        " - delikwent musi się przyznać"
        Czy można prosić o wskazówki metodologiczne.
        Przyjmuję założenie, że nie chodzi o zaginioną fajkę, lecz o jasno sformułowany
        zarzut skopiowania pracy.
        • flamengista Re: 26.11.05, 13:51
          Najczęśćiej podaję adres internetowy, z którego została ściągnięta praca, mam
          też podkreślone fragmeny żywcem przepisane z innego miejsca.

          Po przedstawieniu takich dowodów delikwent nie ma innego wyjścia, jak się
          przyznać...
          • mcdowell Re: 26.11.05, 17:13
            Acha, delikwent zatem,jak rozumiem, musi się ugiąć pod ciężarem dowodów !
            Najważniejsze wydaje mi się w tym wszystkim to, żeby gra po obu stronach
            była czysta i żeby karty trzymano na stole, bo tylko wtedy "delikwent" ma
            szansę ugiąć się pod ciężarem dowodów, a oskarżający nie traci okazji, by je
            zaprezentować.
            Jeżeli mi wolno, chcę zwrócić uwagę, że jeśli dowody są, to "delikwent" w
            zasadzie niczego nie "musi", by zarzut plagiatu można było przedstawić realnie
            i mocno, z wszelkimi konsekwencjami - zarówno tymi wynikającymi z
            obowiązujących zasad,jaki tymi,które płyną z indywidualnych obyczajów.
    • emclee Re: plagiat i co dalej? 26.11.05, 15:05
      dziś miałam zajęcia ze studentami, w tym tą plagiatorką. zaczęłam od palnięcia
      kazania, że tak się nie robi, jakie konsekwencje grożą itd. nie wymieniłam jej z
      nazwiska, ale siedziała cichutko przez całe zajęcia - choć wcześniej była
      aktywna. poprosiłam, żeby została po zajęciach, powiedziałam, że chyba nie mamy
      o czym rozmawiać, żeby oddała kolejną samodzielną tym razem pracę i może
      dostanie wtedy trójkę. coś próbowała się tłumaczyć, mówiąc, że to nieumyślnie i
      wcale nie z internetu, ale ucięłam to. przeprosiła i sobie poszła. ciekawe, jak
      dalej będzie - czy napisze tę pracę i czy reszta już nie będzie próbowała tego
      typu praktyk.

      pozdrawiam, miłego weekendu,m.
    • yoric Re: plagiat i co dalej? 02.12.05, 03:08
      Solidaryzuję się z tą bardziej stanowczą częścią Forumowiczów.

      Moja polityka: na początku kursu informuję o tym, co powinno być oczywiste, a
      niestety u nas nie jest: 'plagiatorzy' nie dostaną zaliczenia. Potem mam zamiar
      to egzekwować (do tej pory na szczęście nie było okazji).
      Ocena niedostateczna to żadna kara. Przy takich sankcjach opłaca się raz
      spróbować z cudzą pracą, aby samemu musieć pisać dopiero w razie wpadki.
      Odmowa zaliczenia w razie wykrycia plagiatu to bardzo dobra kara odpowiednia do
      rangi przewinienia.
      pzdrv
      • klee Moja znajoma też tak robi 02.12.05, 21:53
        A ja popieram. I choć prac na prowadzonych przeze mnie zajęciach się nie pisze,
        to za ściąganie do kolokwium zaliczeniowym grożą analogiczne do przedstawionych
        przez Ciebie sankcje. I szczęśliwie zapowiedzi konsekwencji wystarczają. Nikt
        (nie)szczęścia nie próbuje. :-)
        • mcdowell Re: Moja znajoma też tak robi 02.12.05, 22:24

          Twoj post zabawnie koresponduje z mottem ktore pod nim widnieje ;-)

          Najwazniejsze jest zeby nie rzucac na ludzi podejrzeń za ich plecami, bo oni
          wtedy nie maja szans sie bronic. Najłatwiej jest kogoś załatwić puszczając
          tzw."smroda" - wszyscy maja dziwne miny a delikwent nie wie o co chodzi i
          jeżeli nawet zda sobie sprawę to i tak nie moze zacząć protestować, bo wtedy by
          o nim mówiono, że czapka na złodzieju zagorzała itp.Fetor plagiatora bedzie się
          za nim ciągnąć rujnując mu karierę. Takie sytuacje są najgorsze.
          • klee "for your consideration" 04.12.05, 01:24
            mcdowell napisała:

            >
            > Twoj post zabawnie koresponduje z mottem ktore pod nim widnieje ;-)

            Ach doprawdy? Ja żadnych koincydencji nie dostrzegam. ;-) A poważniej, to nie
            motto nawet, tylko takie moje "for your consideration" zainspirowane
            zachowaniami ludzkimi na różnego rodzaju forach i do tych się odnoszące.

            > Najwazniejsze jest zeby nie rzucac na ludzi podejrzeń za ich plecami, bo oni
            > wtedy nie maja szans sie bronic. Najłatwiej jest kogoś załatwić puszczając
            > tzw."smroda" - wszyscy maja dziwne miny a delikwent nie wie o co chodzi i
            > jeżeli nawet zda sobie sprawę to i tak nie moze zacząć protestować, bo wtedy
            by
            >
            > o nim mówiono, że czapka na złodzieju zagorzała itp.Fetor plagiatora bedzie
            się
            >
            > za nim ciągnąć rujnując mu karierę. Takie sytuacje są najgorsze.

            To, o czym piszesz, to na pewno jakiś tam problem i tym bardziej mnie cieszy,
            że nie mój. U mnie albo się kogoś przyłapie na gorącym uczynku, albo nie. A o
            to, żeby nie musieć przyłapywać bardzo łatwo zadbać. Wystarczy uprzedzić.
            Proste. :-)

            Tak myślę teraz, że z tymi podejrzeniami to chyba nie jest aż taki wielki
            kłopot. Jeśli masz niezbite dowody na to, że został popełniony plagiat, to o
            bezpodstawnych podejrzeniach i oskarżeniach nie może być mowy, a jeśli ich nie
            masz, to się nie odzywaj. Też chyba też dość proste. No a jeśli ktoś ma
            upodobanie do węszenia spisków, to może powinien zostać odsunięty od
            prowadzenia zajęć.
            • flamengista podejrzenia a dowody - olbrzymia różnica 04.12.05, 11:55
              > Tak myślę teraz, że z tymi podejrzeniami to chyba nie jest aż taki wielki
              > kłopot. Jeśli masz niezbite dowody na to, że został popełniony plagiat, to o
              > bezpodstawnych podejrzeniach i oskarżeniach nie może być mowy, a jeśli ich nie
              > masz, to się nie odzywaj.

              Zgadzam się w 100%. Albo mam niezbity dowód, albo siedzę cicho. Szczerze mówią,
              pewnie na to liczą studenci.

              Czasem jestem prawie pewien, że praca nie jest samodzielna. Ale jest koniec
              semestru, trzeba dać zaliczenie, konferencja na głowie, dwa artykuły do
              napisania...

              Oczywiście w takiej sytuacji kieruję się SWOIM interesem. Nie poświęcam więc 3-4
              godzin na dokopanie się do splagiatowanego tekstu, tylko z niechęcią daję zalkę.
              I wracam do prawdziwej pracy - naukowej...
            • mcdowell Re: "for your consideration" 05.12.05, 13:24
              Pfff... tam,spiski ...
              Zdarza się, że nawet ustrój mi się nie podoba - zwłaszcza w zakresie nachalnej
              ideologii, głoszącej, iż kategoria "spiski" należy do tego samego zbioru, co
              kategoria "krasnoludki".
              Mój horyzont kompromisu, to umieszczenie kategorii "spisków" w jednym zbiorze z
              kategorią "białych myszek".
              Jako osoba nie nadużywająca alkoholu,głoszę tezę o realnym istnieniu białych
              myszek, choć - naturalnie - rozumiem inny punkt widzenia.
              Taka żem tolerancyjna ! O!
              • klee Czemu dałaś już wyraz w swoim poprzednim poście :) 05.12.05, 18:36
                Sympatycznie się rozmawiało. :-)
                • mcdowell Re: Czemu dałaś już wyraz w swoim poprzednim pośc 07.12.05, 09:11
                  przez bezsady ;-) Nie takam straszna jak mnie malujesz,klee ;-)
                  • klee A ja i owszem ;-) 07.12.05, 15:15

    • flamengista uwaga - zmieniłem koncepcję 21.12.05, 10:00
      Wszystko przez zdarzenie, które mnie totalnie wk...urzyło.

      U mnie pisanie prac wiąże się z odrabieniem obecności na zajęciach
      (obowiązkowej). W przeciwnym wypadku student nie może nawet podejść do kolokwium.

      No i właśnie wczoraj dostałem taką pracę... Myślałem że wyjdę z siebię i stanę
      obok! Student przesłał zamiast kilkunastustronicowego artykułu 3-stronicowe
      badziewie. Zero literatury, brak przypisów. Patrzę i co widzę? Źle zedytowany,
      dziwne znaki (np. brak ń - zamiast tego dziwne znaczki). Myślę - pewnie plagiat.

      No i oczywiście znalazłem oryginalne prace w ciągu pół godziny. Stwierdziłem, że
      tak tego nie zostawię. Wcześniej w przypadku plagiatu dokładnie odpytywałem z
      takiego tekstu. Przynajmniej plagiator się czegoś nauczył. Tu było by to zbyt łatwe.

      Teraz próbuję innego rozwiązania. Dam mu oficjalne pismo z pieczątką zakładu,
      podajace dowady jego oszustwa łącznie z powołaniem sie na podstawę prawną.
      Informuje, że jest podstawa do wszczęcia postępowania dyscyplinarnego. Wszystko
      brzmi groźnie - i na to liczę. Następnie ma podpisać oświadczenie, że kolejną
      pracę napisze samodzielnie.

      Jeśli tego nie zrobi - składam wniosek o postępowanie dyscyplinarne.
      Na studentów trzeba teraz bata - bo plagiat stał się zjawiskiem niemal powszechnym.
      • flamengista Uwaga: koncepcja do chrzanu:) 10.01.06, 19:42
        Przyznaję sie do porażki. Już wcześniej straciłem złudzenia co do moich
        studentów. Przynajmniej tych na zaocznych i wieczorowych. 75% nadesłanych prac
        (!!!) okazało się plagiatami. Ale liczyłem, że ci raz przyłapani na plagiacie
        będą się starać, by kolejna napisana praca była autentyczna.

        Niestety, znowu okazałem się nadmiernym optymistą;) Bezczelność i głupota
        studentów nie zna granic. Jeden cretino nadesłał kolejny plagiat. Najlepsze jest
        to, że od razu było to widać - bo tło w tekście wordowskim było zupełnie innego
        koloru niż oryginalne. Przekleił tekst z internetu nie zadając sobie nawet
        trudu, by to jakoś wyglądało... Oczywiście, po wpisaniu dowolnie wybranego
        zdania z tekstu do googla odnalazłem przeklejony tekst.

        Nie wiem, na co oni liczą? Przecież wiadomo było, że ten tekst sprawdzę jeszcze
        dokładniej, niż poprzedni.

        I teraz mam poważny problem. Dwója? Na pewno. Ale to chyba za mało. Nie chce mi
        się strasznie, ale chyba musze być konsekwentny. Jutro pójdę do szefa i spytam
        się: co robić? Bo chyba trzeba będzie wszcząć postępowanie dyscyplinarne. Dwa
        plagiaty pod rząd - to już recydywa.

        • emclee Re: Uwaga: koncepcja do chrzanu:) 11.01.06, 13:01
          widzę, że masz problem podobny do mojego. ja się najbardziej zastanawiam nad
          tym, czy oni naprawdę uważają mnie za taką kretynkę?!
          • flamengista myślę, że niestety tak 11.01.06, 13:20
            Mnie również uważają za kretyna. Co najlepiej o ich inteligencji nie świadczy.
            Przecież równie łatwo coś skopiować z neta, jak potem to odnaleźć... Totalna
            beztroska połączona z absolutnym brakiem pomyślunku.

            Ja standardowo biorę pracę i sprawdzam: 1 paragraf losowo wybrane zdanie, środek
            pracy środkowy paragraf oraz końcowy. Wklepuję do googla. No i albo wychodzi,
            albo nie. Na więcej nie mam po prostu czasu. Ale i tak 75% prac jest żywcem
            zerżnięta z sieci.

            Chyba jednak na dwói się skończy. Po co mam sobie robić problem? Komisja
            dyscyplinarna oznacza stratę czasu i otrzymanie opinii "wichrzyciela i
            nadgorliwca". A na naszej uczelni nie jest to dobra etykietka, pomagająca w
            dalszej karierze.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka