wiosennywiatr
31.07.06, 23:09
Stoję przed dylematem - albo rozpocząć doktorat od października na polskiej
uczelni (temat jest, promotor jest, uczelnia ze "średniej półki"), albo przez
najbliższy rok pobawić się w papierkologię i wyjechać w przyszłym roku pisać
doktorat zagranicą?
W Polsce pewnie jakoś spokojniej by to szło (wiadomo - zaznajomione
środowisko, rodzina, znajomi itp.) natomiast - jeśli szczęśliwie udałoby mi
się znaleźć promotora zagranicą i tam się obronić (a szanse są) - to
perpektywy rozwoju zawodowego znacznie większe (chociaż wysiłek włożony w
pisanie też nieporównywalnie większy). Aha - bo po doktoracie chciałabym
jednak wrócić do Polski.
To takie rozterki typu "chciałabym, a boję się" ;)
Ma ktoś podobne doświadczenia i się nimi podzieli?
Pozdrawiam:)