Dodaj do ulubionych

paraliż stresowy

17.10.06, 18:23
Machina ruszyła, praca poszła do recenzentów... Siedze sobie, niby spokój,
zaczęłam przegladać pracę- i tu mój błąd!!! Złapała mnie nerwica jakaś. Boję
się, że np. wytkną mi w rozdziale teoretycznym brak samodzielności. W
analizie opisowej korzystałam z bogatej literatury i przyznam, że w
niektórych momentach wychodziła kompilacja tekstu. Zawsze w przypisach
podawałam z czego korzystałam, ale czasami nie ujęłam tekstu w cudzysłowie :
((( Zostawiłam wersję pierwotną podając jedynie źródło (najwyżej 1-2 zdania).
Często poprostu nie dało się zmienić jakiegoś zdania. Nie mam wyrzutów
sumienia, że popełniłam plagiat - bo przy literaturze ponad 250 pozycji to
raczej trudne, ale dręczy mnie, że recenzenci doszukaja się tych uchybień. :
((( Dlatego przyszli dr uważajcie i nie róbcie tych błędów co ja (szkoda
nerwów). A pytanie do bardziej doświadczonych: też się wam tak zdarzało i
taka panika was ogarniała?
Obserwuj wątek
    • niewyspany77 Re: paraliż stresowy 17.10.06, 18:34
      dr_in_spe napisała:

      > Machina ruszyła, praca poszła do recenzentów... Siedze sobie, niby spokój,
      > zaczęłam przegladać pracę- i tu mój błąd!!! Złapała mnie nerwica jakaś. Boję
      > się, że np. wytkną mi w rozdziale teoretycznym brak samodzielności. W
      > analizie opisowej korzystałam z bogatej literatury i przyznam, że w
      > niektórych momentach wychodziła kompilacja tekstu. Zawsze w przypisach
      > podawałam z czego korzystałam, ale czasami nie ujęłam tekstu w cudzysłowie :
      > ((( Zostawiłam wersję pierwotną podając jedynie źródło (najwyżej 1-2 zdania).
      > Często poprostu nie dało się zmienić jakiegoś zdania. Nie mam wyrzutów
      > sumienia, że popełniłam plagiat - bo przy literaturze ponad 250 pozycji to
      > raczej trudne, ale dręczy mnie, że recenzenci doszukaja się tych uchybień. :
      > ((( Dlatego przyszli dr uważajcie i nie róbcie tych błędów co ja (szkoda
      > nerwów). A pytanie do bardziej doświadczonych: też się wam tak zdarzało i
      > taka panika was ogarniała?

      No wlasnie. Ja jestem w polowie pisania teorii i mam takiego cykora: na ile
      wlazic w temat. Niby mozna "po wierzchu" ale zawsze pozostaje ten niepokoj, czy
      wystarczy. Bo wymieniac wszystkich teorii kazdego autora sie nie da, gdzyz: za
      duzo papieru by poszlo, za duzo cytatow, za duzo teorii i autorow. A brak
      skutkuje tym, ze recenzent moze sie przyczepic "dlaczego pan nie uwzglednil
      zdania XXXXXX ktory prezentuje ciekawy poglad majacy potencjalnie wplyw na...."
      itd.

      Przylaczam sie zatem do pytania.
    • dr_lolo Re: paraliż stresowy 19.10.06, 10:27
      moja praca jest rowniez w recenzji ;). stan sztuki, bo chyba o tym mowicie,
      opisalem nastepujaco. generalnie praca byla z dwoch dziedzin. w jednym stanie
      sztuki wystarczylo przedstawic trendy, ktore z natury nie sa powiazane. w drugim
      - przedstawic bardzo ostra krytyke kolejnych ulepszen. stan sztuki staralem sie
      pisac obiektywnie, zadajac sobie pytanie: co naprawde ktos wniosl do dziedziny.
      sporo pozycji odrzucilem, a i tak mam swiadomosc ze jest to moj wybor i do
      recenzenta nalezy ostateczne stwierdzenie, czy jest to rzetelne czy nie.
    • krysiulka Re: paraliż stresowy 21.10.06, 01:18
      > Machina ruszyła, praca poszła do recenzentów... Siedze sobie, niby spokój,
      > zaczęłam przegladać...

      ...gazetę. Wystarczyło wziąć do ręki gazetę albo książkę niezwiązaną z
      doktoratem i byłby luzik zamiast paraliżu. Błędów już nie poprawisz, a
      recenzenci może nie zauważą albo i tak wyciągną co innego - w końcu to ich psi
      obowiązek i muszą się wykazać.
      Po co się więc martwić?
      • dr_in_spe Re: paraliż stresowy 21.10.06, 10:09
        krysiulka napisała:

        > > Machina ruszyła, praca poszła do recenzentów... Siedze sobie, niby spokój
        > ,
        > > zaczęłam przegladać...
        >
        > ...gazetę. Wystarczyło wziąć do ręki gazetę albo książkę niezwiązaną z
        > doktoratem i byłby luzik zamiast paraliżu. Błędów już nie poprawisz, a
        > recenzenci może nie zauważą albo i tak wyciągną co innego - w końcu to ich
        psi
        > obowiązek i muszą się wykazać.
        > Po co się więc martwić?

        W sumie racja :) ale tak jakoś człowieka nachodzą fazy załamki. Podobno będzie
        wszystko ok (wg zapewnień peomotora), więc teraz zbieram pozytywną energię na
        obronę :)))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka