Dodaj do ulubionych

Polska Anemia Nauk

11.02.08, 10:18
" Blisko 400 naukowców alarmuje: "Uniwersytet staje się fabryką, w której
kadra naukowa pracuje na akord", "nasze badania stają się anachroniczne",
studenci "są zmuszani do chodzenia na lekcje z nieudacznikami"."

www.gazetawyborcza.pl/1,75478,4915986.html
Obserwuj wątek
    • bumcykcyk2 Re: Polska Anemia Nauk 11.02.08, 11:25
      Nie sądzę aby akcje nfa czy sensacje prasowe typu ten artykuł mogły coś zmienić.

      W tej chwili wewnętrzny ferment wytwarzają głównie naukowcy bez hab. i jeśli
      tylko będzie łatwiej zrobić habilitację, ew. zostać mianowanym profesorem w
      ogóle bez takowej, to te same osoby zmienią poglądy o 180 stopni. Czyli staną
      murem za utrzymaniem swoich przywilejów i całego zmurszałego systemu. A zatem,
      jeśli tylko geriatria trochę "popuści", nacisk na zmiany ze strony środowiska
      osłabnie kilkukrotnie - ci co wskoczą na dożywotnie posady będą ich bronić do
      upadłego, podobnie jak dzisiejsi belwederscy starcy w gronostajach.

      Jeśli chodzi o studentów, to oni wciąż nie zorientowali się, że kupują
      edukacyjny chłam i chyba długo jeszcze się nie zorientują, bo są to w większości
      głąby i patentowane lenie. Nawet jeśli ci inteligentniejsi będą uciekać do szkół
      w UK, zawsze będą stanowić promil całej populacji. Więc mięsa dla prywatnych
      ferm kurczaków nie zabraknie. A tylko masowy brak popytu na krajowe usługi
      edukacyjne mógłby wymusić jakieś zmiany, ewentualnie zmasowana akcja pracodawców
      przeciwko szkółkom prywatnym (typu "z takim dyplomem nie zatrudniamy"). Ale to
      są rzeczy mało prawdopodobne.
      • barenaked.lady Re: Polska Anemia Nauk 11.02.08, 11:44
        > Jeśli chodzi o studentów, to oni wciąż nie zorientowali się, że kupują
        > edukacyjny chłam i chyba długo jeszcze się nie zorientują, bo są to w
        > większości głąby i patentowane lenie.

        oj, ale dlaczego tak negatywnie? niektórzy zorientowali... a poza tym, student robi to, czego się od niego oczekuje. trudno wymagać, żeby ktoś kto nie zna innych systemów akademickich - nie ma porównania - wystąpił z zarzutem "w polsce źle się uczy". i niestety, nawet gdyby z takimi zastrzeżeniami wystąpił, pole działania w celu zmiany sytuacji ma, umówmy się, bardzo niewielkie.

        > Nawet jeśli ci inteligentniejsi będą uciekać do szkół
        > w UK, zawsze będą stanowić promil całej populacji.

        niestety taka ucieczka to nie tylko/ nie zawsze kwestia inteligencji i woli, zwykle również dostępności środków własnych lub programów stypendialnych, których jest mało (na pewno jeśli mowa o uk).
        • profes0r Re: Polska Anemia Nauk 11.02.08, 14:32
          Pojęcie ma coraz więcej studentów - Erasmusy, Socratesy i inne mądrale pozwalają
          stosunkowo wysokiej liczbie studentów na spędzenie części studiów na dzikim
          zachodzie. A tam wcale tak cudownie nie jest, o czym przekonuje mnie fakt, iż
          zdecydowana większość absolwentów naszych studiów licencjackich u nas ubiega się
          o miejsca na studiach magisterskich. Opowieści studentów powracających z owego
          dzikiego zachodu również dają podstawy do optymizmu, jak i zetknięcie z
          zachodnimi studentami przyjeżdżającymi na tej samej zasadzie do nas.

          Jak ktoś już słusznie zdążył zauważyć, narzekają niezadowoleni. Wypadałoby się
          zastanowić, co robią, by się temu stanowi rzeczy przeciwstawić. Moja jednostka
          ma na koncie kilka konkretnych buntów, dzięki czemu może i nie jesteśmy
          szczególnie lubiani na uczelni, ale programów nie obcinamy, a zwiększamy
          (oczywiście w ramach narzuconych przez geniuszy z ministerstwa, ale to temat na
          inną bajkę), grupy mamy maksymalnie kilkunastoosobowe, z dolnej części
          przedziału 10-20, na wyższych latach wybór zajęć jest w miarę przyzwoity,
          etc.... ale aby to osiągnąć, trzeba chcieć coś z tym zrobić.

          Natomiast prawdziwe w moim przekonaniu jest stwierdzenie, że obniża się poziom
          kandydatów. Przyczyny są dwie - po pierwsze, buzkowa reforma szkolnictwa i
          wprowadzenie gimnazjów, dzięki czemu ostatni rok podstawówki traci się na
          przygotowywanie do egzaminów, pierwszy rok gimnazjum na wyrównywanie poziomu,
          trzeci rok gimnazjum na przygotowywanie do egzaminów, pierwszy rok liceum na
          wyrównywanie poziomu, a trzeci rok liceum na przygotowywanie do matury -
          ciągłość pracy dydaktycznej w takich warunkach jest niemożliwa. Po drugie zaś,
          likwidacja egzaminów wstępnych i zastąpienie ich maturą, którą obecnie zdać jest
          w stanie absolutnie każdy, i to po tygodniowej imprezie zamiast nauki - mam w
          rodzinie niedawnego maturzystę i wnioski powyższe opieram na jego całkiem
          dobrych wynikach maturalnych. Jeśli dołączyć do tego z jednej strony
          oczekiwania, by uczelnie wyższe "trzymały poziom" i "budowały etos", z drugiej
          zaś żądania, by relację mistrz-uczeń zastąpiła relacja usługodawca-klient, a
          uczelnie kształciły wyłącznie na potrzeby rynku, najlepiej w konkretnych
          zawodach, nie ma się co dziwić, że jest, jak jest.
          • turzyca Re: Polska Anemia Nauk 11.02.08, 20:14
            Ja mam mieszane uczucia.
            Porownuje UW z obecnym, niemieckim, uniwersytetem. I wychodzi mi, ze jakosc
            ksztalcenia tu jest gorsza. Bo tu grupa u popularnego cwiczeniowcy raczej nie
            schodzi ponizej 20 osob. A u nas przy 18 wykladowca byl zmuszany do otworzenia
            kolejnej grupy cwiczeniowej, bo grupa ma liczyc od 3 do 15 osob - 3 powyzej
            limitu to akurat nowa grupa. (system ogolnie sprowadzal sie do tego, zeby
            wykladowcy nie dawali sie uprosic na przyjecie "jeszcze tylko jednej osoby" i
            nie tworzyli zbyt duzych grup, co obniza jakosc ksztalcenia.)
            Wyksztalcenie, ktore zdobylam w Warszawie bije tu po oczach jakoscia - radze
            sobie mimo barier jezykowych bez szczegolnych problemow na zajeciach z
            przedmiotu, ktorego formalnie nigdy nie studiowalam, ale ktory jest jakos pokrewny.

            Ale z drugiej strony wiem, ze moj warszawskie wydzial prowadzi od lat walke o
            utrzymanie tej, jakze drogiej, formy ksztalcenia. Bralam udzial w zajeciach na
            polonistyce i czulam sie jak w szkolnej klasiem rzedy lawek, nauczyciel z
            przodu, ponad 30 osob. Zajecia na prawie - to samo. U nich najmniejsze
            seminarium magisterskie jest tej wielkosci, ktorej u nas najwieksze.

            Tu miotaja sie troche w pulapce - egzaminow wstepnych nie ma, oplat
            (gdzieniegdzie juz wprowadzonych) nie ma i podobno nie bedzie, bo nowo wybrany
            rektor jest im zasadniczo przeciwny, kazdy legitymujacy sie matura musi byc
            przyjety na studia (nie ma ujednoliconych matur, w kazdym landzie jest inny
            egzamin). Na niektore prestizowe kierunki sa jakies ograniczenia, ale tylko
            niektore. Z drugiej strony uniwersytet stara sie o przyjecie do prestizowej
            ligii, dla landu tez ma to ogromne znaczenie, wiec mozna sie spodziewac, ze
            naklady sie zwieksza i moze jakosc ksztalcenia tez.

            Z drugiej strony... jak sie jest juz troche wyzej jest zdecydowanie lepiej.
            Przedstawialam plany mojej pracy na odpowiedniku seminarium doktoranckiego -
            kazda uwaga, ktora uslyszalam byla rzeczywiscie powodowana checia pomocy, zadna
            nie byla proba pokazania "ach jaki jestem madry" albo co gorsza proba ustawienia
            w tylnym szeregu czy objawem walki miedzy profesorami.


            Pod czym z pewnoscia moge sie podpisac wszystkimi konczynami, to Twoje
            twierdzenie o jakosci ksztalcenia wg nowego wzorca. Zdawalam nowa mature po
            systemie 8+4. Do matury przygotowywalam sie tyle, ile szkola wymagala, bo
            egzaminy wstepne obowiazywaly i pomijajac obowiazkowa wowczas na maturze
            matematyke zdawalam je z zupelnie innych przedmiotow, wiec skupialam sie na
            wazniejszej nauce. Ostatnio przy roznych okazjach moja mature ogladalo wiecej
            osob i za kazdym razem slyszalam "jakie swietne swiadectwo". Nie jest swietne.
            Ale juz wiem jaki poziom maja obecne matury, jesli moja jest uznawana za swietna.
            I nie wynika to z glupoty kolejnego pokolenia tylko z bardzo nieprzemyslanego
            programu ksztalcenia. Niestety.
            • barenaked.lady Re: Polska Anemia Nauk 12.02.08, 01:08
              mam zupełnie inne odczucia co do studiów w niemczech. cóż, pewnie kwestia uczelni, kierunku, polskich doświadczeń.

              więc może tylko uzupełnię, że:

              >kazdy legitymujacy sie matura musi byc
              >przyjety na studia

              niezależnie od numerus clausus, zostaje przyjęty tylko jeśli są miejsca, w przeciwnym wypadku wygrywają ci z dobrą średnią - czyli właściwie jak w polsce.

              >U nich najmniejsze
              >seminarium magisterskie jest tej wielkosci, ktorej u nas najwieksze.

              u nich magisterka polega na czym innym niż w polsce: dużo większy nacisk położony jest na samodzielność. promotor widzi całość pracy, nie każdy rozdział po kolei, nie wspominając o poprawianiu przez niego błędów interpunkcyjnych... więc duża grupa niespecjalnie przeszkadza. a opiekun dzięki temu ma więcej czasu cokolwiek badać.

              i uogólniając powyższe wnioski, ta samodzielność to chyba główna różnica między niemieckim i polskim systemem akad.
              • turzyca Re: Polska Anemia Nauk 12.02.08, 01:34
                "u nich" to bylo u prawnikow na UW. Chodzilo mi o podkreslenie, ze UW tez ma
                bardzo zroznicowany poziom - od relacji "mistrz-uczen" po masowa fabryke
                absolwentow.
                Seminarium u mojego niemieckiego promotora obejmuje okolo 10 osob, wiec nie jest
                duze.

                Numerus clausus obowiazuje na przedmioty glowne. Przedmioty drugiego rzedu
                (Nebenfach) sa zwolnione z tego obowiazku, wiec te uznawane za latwe lub fajne
                pekaja w szwach.


                Ta samodzielnosc bywa tez zwodnicza - dzisiejsze zajecia dla co najmniej
                trzeciego semestru, profesorowi wpadlo do glowy spytac sie, skad referentki
                wziely informacje o zyciu Kleopatry i Scewoli. Jakzeby inaczej z internetu.
                Wyglosil wiec krotkie przemowienie, ze internet nie jest literatura fachowa i
                nie wolno z niego korzystac. I co widze? Obie moje sasiadki notuja te jakze
                zaskakujaca informacje i ujmuja w grube ramki. Owszem jak po zajeciach trzeba
                napisac prace, to trzeba pokazac wlasciwa literature. Ale jak pracy
                zaliczeniowej nie ma, to konczy sie wlasnie w ten sposob.
                Co jeszcze zauwazylam to fakt, ze mimo ograniczenie jezykowego jestem w stanie
                wygrywac dyskusje. Tez efekt innego systemu studiow.

                W sumie nie wiem czy ta samodzielnosc nie jest swego rodzaju samopasem, czasem
                bardzo szkodliwym.
          • paradygmat.poznawczy Re: Polska Anemia Nauk 11.02.08, 21:54
            profes0r napisał:

            > Natomiast prawdziwe w moim przekonaniu jest stwierdzenie, że obniża się poziom
            > kandydatów. Przyczyny są dwie

            Ekhm, jest i trzecia przyczyna: brak matematyki na maturze, co jest szczególnie
            widoczne na uczelniach technicznych...

            --
            Patrz gdzie idziesz, bo pójdziesz gdzie patrzysz...
            • turzyca Re: Polska Anemia Nauk 11.02.08, 22:46
              Na uczelnie techniczne ludzie MUSZA miec mature z matematyki, czyz nie?

              Ja w klasie ogolnej mialam podstawowe calki. Moja siostra, pierwszy rok nowego
              systemu, w klasie mat-fiz-info nie zrobila nawet tego, co my robilismy z
              rozniczek, calki na oczy nie widzialam.
              • paradygmat.poznawczy Re: Polska Anemia Nauk 12.02.08, 17:57
                turzyca napisała:

                > Na uczelnie techniczne ludzie MUSZA miec mature z matematyki, czyz nie?

                Nie, to zależy od regulaminu uczelni. Niektóre nie stawiają takiego wymogu.
      • flamengista obawiam się, że możesz mieć rację 11.02.08, 23:16
        Choć ja się ciągle wolę łudzić, że kiedyś będzie lepiej;)
    • niewyspany77 Re: Polska Anemia Nauk 11.02.08, 15:28
      Nalezy miec na uwadze, ze gazeta dobitnie zmierza do szmatlawca typu fakt i
      naglasnia sensacyjne artykuly, po ktorych jest bieda i jejczenie. Nosne medialne
      tematy do piwa, paluszkow, ciasteczek, panie maja o czym pogadac w przerwie
      miedzy klanem a m jak milosc. Niestety trzeba zauwazyc, ze artykul o 400
      naukowcach, ktorym jest ok i sobie prace chwala przeszedlby bez echa, jak
      przypuszczam.

      oczywiscie system jest zly i przestaraly ale przemawianie do mas tonem "naukowcy
      to nieroby, lenie, obiboki i pracuja na 10 etatach na ktirych nic nie robia" to
      zwyczajne przegiecie. Owszem sa bez nadziejnui, sa tacy co nic nie robia, sa
      ludzie ktorzy po prostu bryluja w srodowisku przy tytule profesora prezentujac
      poziom naukowy rowny magistrowi.

      Moim zdaniem to bardzo wygodnie powiedziec: "cala nauka, cala kadra to ch**e a
      uczelnie trzeba zaorac". To przykre, bo lape na systemie trzyma garstka, a
      reszta robi co moze.

      Jesli mature zdaje kazdy, licencjata oblac to trzeba sie postarac, a minister
      jest dumna z tego, ze jako jedyny kraj UE idziemy na ilosc a nie jakosc, jesli
      student zaczyna byc klientem ktory placi i albo wymaga albo i nie (zaleznie od
      przedmiotu, stopnia trudnosci itp), to nie ma co sie ludzic - mozna wpompowac w
      Polska Nauke caly budzet, mozna w nieskonczonosc debatowac czy habilitacja ma
      byc czy nie, mozna jejczec o konkursach, mozna gledzic na niejawnosc dorobku.



Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka