fugitive
04.05.13, 16:35
Mam wnuczkę lat 16. Rok temu dostała napadu drgawek z utratą przytomności. Po roku napad się powtórzył, straciła przytomność, dostała drgawek, trwało to kilka minut. Po tym ataku spędziła tydzień w szpitalu zrobiono jej badania. Na EEG wyszły zmiany, córka twierdzi, że niewielkie, " takie jak każdy może mieć pod wpływem stresu czy zmęczenia" . Lekarz zdecydował o wprowadzeniu leczenia farmakologicznego, natomiast córka z mężem stwierdzili, że leków nie będą podawać, ponieważ uznali ze skutki uboczne są zbyt duże, a i tak nie ma 100 procentowej pewności, ze zapobiegną napadom. Natomiast według nich napadów może i bez leków już nie być. Nie wiem czy dobrze robią, martwi mnie ta decyzja wbrew opinii lekarza, sama nie wiem, może jednak córka ma rację, a lekarze wypisują leki zbyt pochopnie. Wiem, ze tu pisze wiele osób z doświadczeniem w tej kwestii, proszę powiedzie co o tym myślicie