03.01.06, 19:12
witajcie...
na wstępie chcę pogratulować wszystkim tym, którzy pokonali tę chorobę...
bardzo mnie wzruszył tekst szarej_w...nie wiedziałam że są jeszcze tacy
mądrzy ludzie...
a tak przechodząc do tematu...nie jestem chora...ale mój chłopak ma
epi...powiedział mi na samym początku...tylko niestety z tego co zauważyłam,
nie jest na tyle odpowiedzialny, żeby się leczyć...ma 21 lat...długo nie miał
ataków...więc nawet ja o jego chorobie za dużo nie myślałam...ale ostatnio mi
się przyznał, że miał atak...w lutym wyjeżdżamy do Niemiec na jakiś czas...i
tam chcemy się zaręczyć...kocham go strasznie...ale nie mogę znieść mysli o
tym, co on robi ze swoim życiem...sporo pije(chociaż chyba tylko ja
takuważam)..rzucił białe...on chyba uważa, że w ogóle nie ma problemu...bo
skoro nie jest pod opieką żadnego specjalisty i nie bierze leków, a ataki sa
tak rzadkie, to po co sie leczyć...ja nie wiem za dużo o tej chorobie...a też
nie wiem jak mam z nim rozmawiać bo nie chcę wyjść na idiotkę, która nie wie
o co chodzi...pokazywał mi kiedyś wyniki jakichś badań tylko ja z nich nic
nie wiem...wy pewnie też za bardzo nie wiecie o co chodzi bo i skąd...ale
proszę o radę jakiegoś mądrego człowieka...co robić...
Obserwuj wątek
    • juliac3 Re: zagubiona 04.01.06, 12:07
      nie jestem lekarzem wiec moje uwagi beda tylko sugestiami osoby chorujacej na
      epi od 13 lat. Są bardzo rózne odmiany epi i kazda z nich powoduje inne objawy
      i wymaga innego leczenia. konieczna jest wizyta twojego chłopaka u specjalisty
      szczególnie jezeli planujecie wyjechac. Ataki przychodą nagle i nalezy byc
      zabezpieczonym np mając odpowiednie lekarstwa lub po prostu wiedząc jak sie
      zachowac. twój chłopak może wstydzi sie tej choroby i jej nie akceptuje. To
      jest najtrudniejsze Julia
    • szara_w Re: zagubiona 04.01.06, 16:10
      witaj
      zarumieniłam się z wrażenia, jak wspomniałaś mnie w tak miłym kontekście w
      swoim poście
      Chciałabym ci jakoś pomóc, ale wydaje mi się, że problem nie jest łatwy.
      Wydaje mi się, że Twój chłopak w jakiś sposób chce "odczarować" chorobę - skoro
      robi, to czego nie wolno, skoro ryzykuje nie lecząc się i nie biorąc leków ma
      poczucie zwycięsta, ma wrażenie, że jest silniejszy niż epi. To mi przyszło do
      głowy jak przeczytałam, to co napisałaś. Niestety chyba taka taktyka nie jest
      dobra - ataki mogą się pojawiś w każdej chwili, każdy z nas chorych to wie, on
      nie pozbedzie się choroby tym, że z nią w ten sposób walczy.
      Może staraj sie z nim na ten temat jak najwięcej rozmawiać, on na pewno w
      pewnym sensie wstydzi się choroby i boi się, zeby to się nie wydarzyło przy
      Tobie. Jeśli bedziecie o tym rozmawiać "odczarujecie" to tabu, jakie często
      otacza epi, zaufa Ci i będzie wiedział, że Ty tego tematu nie traktujesz jak
      coś strasznego, nie odpycha cię to od niego, nie jest to dla Ciebie problemem.
      Rozmawiaj z nim o tym tak po prostu - jak o wczorajszym filmie w TV, nawet
      pytaj wprost co masz robić, jak będzie miał atak.
      Skoro przestanie się krępować przed tobą, może to będzie sposób, żeby przekonać
      go do leczenia, do potraktowania epi poważniej, ale i spokojnie, no i do
      ograniczenia picia. Mów mu, że się martwisz, że jego zdrowie jest dla ciebie
      najważniejsze, że pomożesz mu przejść przez wszystko, że będziecie razem. 21
      lat to "głupi" wiek trudno wtedy zrezygnować z imprezowania, a właściwie z
      pewnych ograniczeń tylko, bo przecież dobrze bawić się i my możemy :) Mów mu,
      że nie akceptowałabyś picia również wtedy, kiedy nie byłby chory, przekonuj go,
      że pijany facet inaczej pachnie, inaczej całuje, nie ma się ochoty na pewne
      rzeczy :) z pijanym chłopem, mów że chcesz być blisko niego i szanować go, a
      kiedy jest pijany to trudno ci z tym wytrzymać. Może wtedy poczuje, że nie
      ograniczasz go jako "biednego chorego nienadającego sie" tylko po prostu masz
      pewne wymagania co do mężczyzn i już.
      Nie wiem, czy zdołałam Ci pomóc. Na razie tylko to mi przychodzi do głowy.
      Trzymaj się. Pozdrawiam.
      • mirella67 Re: zagubiona 05.01.06, 12:36
        ja też myślę, że Twój chłopak nie akceptuje choroby i jej się wstydzi. Prawda
        jest taka, że ataki są rzadkie, ale żeby taki stan utrzymać lub poprawić to
        konieczne są leki. Ja się leczę od 27 lat i nieperwanie biorę leki. Mam ataki
        raz na 2-3 lata, ale gdybym ich nie brała, miałabym o wiele częściej. Twój
        chłopak powinien to zrozumieć, jak i to że jest pełnowartościowym facetem i nie
        musi się na siłę upodobnić do innych supermenów np. w kwestii picia, palenia ,
        czy innych modnych używek.
        Radzę też traktować chorobę ze spokojem, zapewnij mu akceptację i miłość i nie
        robić z tego wielkiego problemu. A najważniejsze to leczyć.
        • ssylwia86 Re: zagubiona 05.01.06, 17:52
          dziękuję wam wszystkim...jakby ktoś chciał pogadać...gg 4100925

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka