skarbeczek32
13.02.07, 18:56
Czytałam sobie Wasze posty i troche jestem zdziwiona. Często tęsknicie za
prawo jazdami (dziwnie brzmi w odmianie) albo jesteście dumni, że je macie a
ja ostatnio miałam taki przypadek.
Otóż chory sąsiad jechał skuterem (jest na tyle odpowiedzialny, że nigdy nie
zrobił prawa jazdy) i podczas jazdy dostał ataku, wjechał na inny samochód i
powiem szczerze cud - na prawdę cud , że żyje. Przezył i poza jakimiś
problemami z nogą to w zasadzie nic mu się nie stało. 15 lat jeździł
skuterami, nigdy nie miał ataku, zawsze wydawało mu się, że potrafi sie
zatrzymać przed atakiem, że czuje atak a jednak tym razem nie zdąrzył.
Mysle, że to wielka nieodpowiedzialność jeżdźcić samochodem gdy cierpii sie
na epilepsje.
Nie zrozumcie mnie źle. Nie chodzi o to żaby Was pozbawiać radości itp.
chodzi mi tylko o to, że prowadząc samochód przy takiej chorobie mozecie
spowodowac kiedyś tragiczny wypadek. Zabić siebie i innych. Dziwię sie, że
jakoś nikt na tym forum nie zwraca na to uwagi.
Kraje zachodniej Europy po prostu nie wydaja prawa jazdy osobom chorym na
epilepsje.
Ja jestem zdrowa, ale gdy czuje sie słabiej, wiem, że tego dnia mam
osłabioną koncentracje po prostu nie wsiadam za kierownicą.