Dodaj do ulubionych

co z Sylwestrem?

12.12.05, 09:00
jak IBSowcy spędzają sylwestra? staracie się na przekór wszytskiemu dobrze
się bawić na jakiejś imprezie, czy zamykacie się w domu?
ja juz się stresuje na sama mysl o sylwestrze:|nie wiem co moi znajomi
wymyslą. nie moge się zamknąc w domu , choć tego bym chciała. nie powiem
wszytskim że zostaje w domu na sylwka , bo taką mam ochote. i tak już
niektórzy zaczynaja mnie za walnięta uważać. coraz bardziej się izoluje, nie
długo odetnę się od wszytskich:|nikt nie wie , że powodme mojeog dziwnego
zachowania jest IBS, więc nie dziwie się że źle o mnie myslą.

alkohol całkowicie odpada. chciałabym tylko jakos spokojnie spędzić ten
wieczór. bez bólu brzucha, itd. jakoś przeżyje to że wszyscy wkoło beda
pijani:|

Obserwuj wątek
    • enterol250 Re: co z Sylwestrem? 12.12.05, 11:15
      staram się przeżyc do rana, hyhy. na imprezach coraz bardziej zaprzyjaźniam się
      z czerwonym winem (rozluźniacz). w najgorszym wypadku będzie kolejna mniejsza
      lub większa towarzyska tragedia w mojej ibsowej karierze :D
      plotę 3po3. sory. dziwny humor mam.
      pozdro
      ent. (marta)
    • paszczak44 Re: co z Sylwestrem? 12.12.05, 17:53
      Jak zawsze w domu.
      • libra72 Re: co z Sylwestrem? 29.12.05, 19:04
        idziemy czasem do znajomych, jem cos co moge = co niemoge potem ... nie moge
        napisac co robie bo mi wstyd, 0 alkoholu i tak od 2002 ....
    • ragazza4 Re: co z Sylwestrem? 12.12.05, 22:53
      Ostatnie 2 lata jezdzilam na sylwestra poza rodzinnym miastem, to wiązało się z noclegiem w obcym miejscu, wśród tłumów ludzi w jednym pokoju... Pomimo ogromnego stresu nie przytrafiła mi się żadna wpadka. Ale w tym roku w końcu powiedziałam "dość" - idę do klubu w moim mieście, ładuję w siebie tony esputiconu, debridatu i jakoś to będzie;)..a wzdęć pozbędę się już dyskretnie i komfortowo w moim własnym łóżeczku.Mój patent na sylwestra to picie wódki i zapijanie jej niegazowaną wodą. Pozdrawiam wszystkich
      • mango19 Re: co z Sylwestrem? 14.12.05, 01:21
        ja mimo tego wszystkiego staram sie zyc normalnie...wiec na sylwestra
        wyjezdzam..oczywiscie zaopatrzona w cale mnostwo loperamidu:P jakos trzeba
        bedzie to przezyc..chociaz boje sie:( czeka mnie bardzo dluga podroz, do tego
        sama, ale mam nadzieje,ze sobie poradze..3majcie kciuki:)
        • enterol250 Re: co z Sylwestrem? 14.12.05, 08:10
          do mango19:
          jedziesz pociągiem (to dla mnie największy problem) czy też własnym samochodem?
          jak znosisz pociąg, a jak samochód?

          • kimono24 Re: co z Sylwestrem? 14.12.05, 16:32
            ej przeciez w pociagu jesli boicie sie ze bedziecie musieli do ubikacji to
            macie ja pod nosem ... czego wiec sie boicie - gazów?
            w samochodzie tez luz

            ja np. nie moge jezdzic pekaesem ale wydaje mi sie ze i ten strach niedlugo juz
            zginie
            • mala_adako Re: co z Sylwestrem? 15.12.05, 10:50
              o kurcze... ja mam ibs od niedawna i nie pomyślałam zupełnie że w sylwka może
              być tragedia.... ehh od jakiegoś tygodnia mam nowe leki i jak narazie sie
              całkiem dobrze czuję może dlatego zapomniałam o sylwku... eh, macie jakieś
              sprawdzone rady co zrobić żeby przeżyć? ja co prawda idę na domową imprezę
              gdzie toaleta będzie na miejscu cały czas ale co będzie jak ktoś pijany zajmie
              ją w celu każdy wie jakim;) ehhh.... teraz zaczęłam się obawiać:/
              • mango19 Re: co z Sylwestrem? 15.12.05, 17:33
                ja jestem 3 dni na lekarz..i NA RAZIE jest ok..nie wiem czy mozliwe,ze tak
                szybko..ale dziala:) co do mojego podrozowania- 5 pociagiem..a pozniej 2 h
                samolotem!!! pierwszy raz w zyciu:P boje sie troche tego calego lotniska
                bardziej niz samego lotu:P a co do pociagow..jezdze bardzo rzadko,bo nie mam
                okazji, ale wole to,niz autobus..wlasnie dlatego,ze jest toaleta:) no i
                wygodniej jest. mam nadzieje,ze jakos przezyje-oczywiscie loperamid i cos na
                uspokojenie i w droge:P
                • mango19 Re: co z Sylwestrem? 15.12.05, 22:17
                  ee..jednak juz sie troche popsulo:PPP moze za duzo slodyczy wcz zjadlam..:)
      • liii_luuu Re: co z Sylwestrem? 21.12.05, 17:54
        mi niestety nie pomaga zapijanie wódki mineralną. jesli wypije tylko kilka
        kieliszków i jestem dalej trzeżwa, to zaczynam się xle czuć, jest mi niedobrze.
        a jak wpije więcej to nie potrafię przestać, owszem jest fajnie, tylko że pije
        aż wytnę zgona;) i wtedy haft;)a rano po przebudzeniu, nigdyn ie wiaodmo co się
        bedzie działo z jelitami:(
    • liii_luuu Re: co z Sylwestrem? 23.12.05, 12:18
      najchętniej to zrobiłabym Sylwestra u siebie w domu. wtedy byłaby szansa się
      choc trochę wyluzować. chociaż tez nie byłoby idealnie, bo mój orgranizm, a
      głównie jelita fatalnie reagują na całonoce siedzenie.

      póki co odrzuciłam zaproszenie koleżanki na studencka imprezę u niej na
      mieszkaniu w Krakowie:|na penwo byłboy fajnie, masa nowych ludzi. tylko, że
      straszny tłok, co równa się utrudniona swoboda w toalecie, nie ma gdzie spać,
      itd.

      jak na razie to w planie jest zrobienie imprezy z paroma znajomymi w jakimś
      starym drewnianym domku po babci. tylko, że tam jest drewniany wychodke na
      zewnątrz:| masakra:| nie wiem jak ja to przezyje.
      każdy się cieszy na mysl o Sylwestrze. a ja tylko marze żeby jakoś go przeżyć.
    • liii_luuu Re: co z Sylwestrem? 30.12.05, 17:37
      a miało być tak pięknie... już było prawie ustalone, że sylwestra zorganizujemy
      u mnie w domu. odetchnęłam z ulgą. nosiłam się nawet z zamiarem wypicia
      alkoholu, skoro będe w domu. no i wszystko się spieprzyło. Reszta towarzystwa
      wolała sylwestra w tej drewnianej chatce, bo tam pełny luz, można pić, szaleć.
      I zostałam przegłosowana w demokratycznym głosowaniu:( przeciez nie zepsuje
      wszytskim wieczoru, tylko dlatego, że mam IBS i boję się z domu ruszac. każdy
      normalny chce zaszaleć w ta noc.

      Faktycznie coś nie tak z moją psychiką. Kiedy się okazało, że jednak drewniana
      chatka, to wpadlam w jakąs panike, a zarazem otępienie.
      Zanjomi sie strasznie cieszą.Cały wieczór wczoraj planowlai co kupić, itd. a ja
      siedziaalm smutna i nic się nie odzywałam. przed oczmai miałam to wszystko co
      się może wydarzyć:( i to co mam zagwarantowane, że bedzie się działo z jelitami.
      paranoja.
      najgorsze, że takim swoim zachowaniem psuje tylko zabawe chłopakowi, który
      stasznie się cieszy z tej imprezy.
      ale nie potrafię się wyluzowac i usmiechnąć, bo mnie ta impreza przeraża, a nie
      cieszy.
      cholera, jak tak ma byc do końca życia, to ja wysiadam:(

      mam przed oczami wszytsko co mi sie może jutro przydarzyć. i to nie są czysto
      wimaginowane rzeczy. to są sprawy , które w innym czasie miały już miejsce.
      tego się boję. że to się powtórzy:(
      • asia23bb Re: co z Sylwestrem? 31.12.05, 11:11
        Nie martw sie, moze nie bedzie tak zle?
        Na pewno jakas toaleta bedzie, a poza tym moze beda jakies zakamarki w tej
        chatce gdzie bedziesz mogla sie zaszyc?
        Postaraj sie nastawic w miare pozytywnie, wiem, ze latwo to powiedziec, ale
        psychika robi duzo...
        Ja to wszystko rozumiem, Twoje obawy, bo gdy mysle o przyszlosci, to tez mam
        czarno przed oczami..dlatego lepiej za duzo nie myslec:)
        Powodzenia!
        • liii_luuu Re: co z Sylwestrem? 31.12.05, 13:18
          dzięki:)
          może jakoś to będzie.
          • enterol250 Re: co z Sylwestrem? 31.12.05, 14:01
            jak czytam Wasze posty to jakbym czytała zapis własnych myśli... szczególnie
            Twoje li luu, bo też nie chcę zepsuć zabawy lubemu, on pospraszał swoich kumpli
            i w sumie czemu miałby się źle bawić w związku z moimi cholernymi jelitami.
            nie wiem jak Wy, ale ja już nie chcę ibs, nie chcę, nie chcę! argh ;[
            pozdrawiam Was serdecznie, trzymajcie się.
            acha, i dzięki że piszecie.
            ent.
            • paszczak44 Re: co z Sylwestrem? 31.12.05, 16:14
              Za dużo myślicie... zajmijcie się czymś; zróbcie coś dla siebie, poprzez
              zrobienie czegoś dobrego dla innych. Zamartwianie się na zapas to głupota. Wasze
              myśli mają moc urzeczywistniania się. Sami doprowadzacie się do stanu paranoi.
              To forum zaczyna przypominać kółko zrzędzących, starych bab, które tylko biadolą
              nad swoim zdrowiem. Na zdrowie trzeba zapracować! Na zdrowie psychiczne i spokój
              ducha także. Można zmienić w swoim życiu wiele, trzeba tylko chcieć. Ale
              niektórym z Was chyba dobrze jest tak jak teraz. Szkoda tylko, że swoim
              postępowaniem, zachowaniem, ciągłym dołowaniem się szkodzicie nie tylko sobie
              ale także swoim bliskim, rodzinie, znajomym.
              Zajmijcie się czymś do cholery, zróbcie coś pozytywnego. Jak Wam źle to
              pogadajcie z kimś;trzeba wyrzucić to, co leży na wątrobie- ale nie w internecie
              na forum i nie na GG- to Wam nie pomoże.
              Mnóstwo ludzi na coś choruje, są chorzy o wiele bardziej niż Wy. Nie umiecie się
              cieszyć tym, co macie? To się nauczcie! Jutro możecie tego już nie mieć. Jedni
              mają więcej, drudzy mniej- cieszcie się , ze nie macie mniej, niż dotychczas.
              Szczęścia nie buduje się na przyjemności; buduje się je na zwycięstwie.

              • enterol250 Re: co z Sylwestrem? 31.12.05, 20:43
                dzięki, od razu mi lepiej ;)
              • liii_luuu Re: co z Sylwestrem? 01.01.06, 12:08
                a ja mam nieco inny pogląd na całe to forum i na to "kółko zrzędzących bab".
                za nim odkryłam to forum to myslałam, że na IBS choruje tylko ja, że to jakas
                kosmiczna choroba. bo nigdy o niej nie słyszałam, dopiero gdy lekarz
                zawyrokował. i co mam powiedziec komus kiedy xle sie czuje i mam problemy? że
                mam IBS i rzucić sterte ulotek informacyjnych?nieobecności na zajęciahc mam
                usprawiedliwiać IBSem? wolałabym chyba chorowac na coś popularnego, coś
                konkretnego, namacalnego z szansa na wyzdrowienie:(

                a na forum zobaczyłam , że ludzi takich jak ja jest przerażająco dużo. głownie
                ludzi młodych. że nie jestem z tym samym.

                czasem trzeba pozrzędzić, wyrzucić to z siebie. bo jesli te wszytskie smutki,
                negatywne uczucia gromadzi się w sobie to to jeszcze pogarsza nasz stan.
                ja nie potrafię o tym rozmawiać na żywo z koleżanką, chłopakiem, mamą.
                Jestem bardzo zamkniętą w sobie osobą. moja mam, ciotka, sąsiadka, jak się
                spotkają to z lubością gadają o swoich chorobach, dolegliwościach. ja tak nie
                potrafię, taki mam już charakter. nie umiem powiedziec" ale wczoraj miałam
                biegunke, ciekawe co mi zaszkodziło","ale mam wzdęcia".
                Może to tez kwestia tego, że jestem bardzo młoda, a ludzie w moim wieku nie
                mają takich problemów, nie rozmawiają o takich rzeczach. Hipohondryk , to
                najcześciej słysze.
                Nawet własnej mamie nie potrafię wytłumaczyć w czym twki problem.

                Moim zdaniem ktoś kto na to nie choruje, nie ejst w stanie tak do końca
                zrozumieć. nie wie czym jest lęk przed pozornie normalnymi sytuacjami.

                A tu na forum można się jakoś wzajemnie pocieszyć. Wiem , ze to okropnie
                egoistyczne, ale mnie pociesza to, że ktoś przezywa podobne problemy. Można się
                podzielić też tym jak sobie z nimi radzimy.
                Przestaje się dzięki temu czuć wariatką.
            • liii_luuu Re: co z Sylwestrem? 01.01.06, 12:15
              a czy twój facet wie o twojej chorobie?
              mój wie tylko , że miałam robaka - gliste ludzką. teraz te jelitowe problemy
              nazywam "robakowe problemy".
              Nie potrafię mu o tym powiedziec wprost, że to IBS .
              Wstydze się tego.
              Sama czuje do siebie obrzydzenie przez tą chorobę. Kiedyś bede musiała mu
              powiedziec, ale jeszcze nie teraz. Chcę jeszcze przez chwilę pozostać w jego
              oczach idealna. "Początek miłości to czas udawania", tak leci piosenka. i niech
              tak na razie zostanie.
              Boję sie, że jak mu powiem, to zacznie dokładnie wiedzieć o co chodzi w moich
              dziwnych zachowaniach. W tym sensie, że jak np. nie bedzie mi się chciało
              gdzies iśc, to od rauz bedzie myslał, że mam biegunkę, czy coś. jak bede długo
              siedzieć w kiblu, to od rauz wiaodmo, że mam zaparcie.
              Nie chce tego.

              On jest cudowny.
              wie, że mam jakąś swoją tajemnicę. Powiedzial, że moge z nim byc szczera, że
              miłość to nie tylko dzielenie szczescia ale i problemów, że poradzimym sobie ze
              wszytskim.Cholera, trafiłam chyba na najfajniejszego gościa pod słońcem;):)
              A ja nie potrafię tego wszytskiego zwerbalizować. Może jak dłużej pobedziemy ze
              sobą, to będzie mi łatwiej.

              • enterol250 Re: co z Sylwestrem? 01.01.06, 22:04
                tak, luby wie wszystko i jest moim rycerzykiem, tzn. wspiera mnie na tyle ile
                może (czasem to nie wysarcza niestety) i stara się zrozumieć moją motywację, co
                bywa czasem równe zmaganiu się z kwadraturą koła, hehe, ale ogólnie ma dużo
                empatii, tylko czasem to wszystko go wpienia, mnie z resztą też. nie było łatwo
                mu powiedzieć (wstyd, zażenowanie, poczucie winy), ale się opłacało, bo to w
                końcu jedna z najbliższych mi osób, tak samo wiedzą o wszystkim moi
                przyjaciele - komuś trzeba zaufać, sobie najpierw, potem już jakoś pójdzie.

                co do sylwestra - bolało, przelewało się, gazy też były, ale chwała temu, co
                wynalazł alkohol ;) tak czy owak, przyszły sylwester zrobię kameralny, mam dość
                przedimprezowego hiperstresu.

                co do postu Paszczaka - policzymy się na gg, mądralo ;>

                ok, koniec elaboratu. gorące pozdrowienia dla forumowiczów.
                ent.
    • liii_luuu Re: co z Sylwestrem? 01.01.06, 12:25
      a Sylwester, wbrew moim obawom był ok.
      ale przyznam, że pierwszy raz czulam się tak dobrze na całonocnej imprezie. nie
      przesadze jeśli powiem że pierwszy raz od kąd pamiętam nie miałam ciągle gazów,
      wzdec, jakieogs rozpychania w brzuchu. Zwykle takie rzeczy mi się dzieją
      jeszcze przed 24.
      a wczoraj do godziny 2 cudownie, żadnych gazów, wzdęć, doskonałe samopoczucie.
      bardzo sie z tego ciesze. nie bawiłam sie tak doskonale jak ci co popili sobie.
      ale było w porządku. jestem zadowolona.

      problemy były jedynie o 5 nad ranme kieyd nie mogłam zasnąć , mając pełno gazów
      w jelitachi zadnej mozliwości aby się ich pozbyć. ale przeżyłam.

      swoją droga to był chyba cud jakiś tego wieczoru:)

Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka