Dodaj do ulubionych

Do gory glowy!

26.04.07, 23:05
Witam wszystkich.
Chcialabym podzielic sie z Wami wlasnymi doswiadczeniami z epi.
Otoz mam 29 lat,pierwszy napad mialam w 18-tym roku zycia,wtedy tez
zdiagnozowano u mnie chorobe i rozpoczelam leczenie.U mnie jest to tak,ze
zwsze wiem dokladnie kiedy nadchodzi napad.Na poczatku to byl niemaly problem
ale z czasem nauczylam sie,co robic aby nie doszlo do niego.I z ta aura tak
sobie zylam codziennie,z ta moja uporczywa walka...W calym przebiegu mojej
choroby to bylo najgorsze-ta walka z-jak sobie to nazwalam-placzacymi sie
oczami.To bardzo wyczerpujace,poniewaz gdzie bym sie nie znajdowala-w
sklepie,na ulicy,w pomieszczeniach,to zawsze wtedy zachowywalam sie co
najmniej dziwnie.Czulam tez ludzkie dziwne spojrzenia na sobie.A ja
wypracowalam sobie sprytnie sposob,skupialam sie na plynnym
oddechu,rozproszeniu uwagi oraz mysleniu o niczym.I na ucieczce z tego
miejsca jaknajszybciej i najdalej.Zdazalo sie ze z tego wysilku,dla mnie
ogromnego mdlalam.
Tak to trwalo sobie dziesiec lat.Przez ten czas bralam tylko neurotop,z
kilkoma niewielkimi probami zmiany leku,bez powodzenia.Moj organizm przestal
w koncu na niego reagowac,wiec przeszlam najpierw na topamax a potem na
tegretol.Napady same w sobie nie zdarzaly sie czesto ale ta ciagla aura byla
jeszcze gorsza.
W styczniu odstawilam leki.Nie mialam napadu z utrata przytomnosci od
ok.pieciu lat.Czuje ze wygralam,dzieki uporowi,konsekwencji,wierze i
bezustannej walce.Czuje sie swietnie,otworzyly sie nowe perspektywy przede
mna i choc od dnia odstawienia lekow bardzo obserwuje siebie i czasem nawet
sie boje,ale uspokajam sie widzac,ze nic sie nie dzieje.
Wierze,ze najwiecej zalezy od nas samych,choc czasem bywalo naprawde ciezko i
mialam dosyc TAKIEGO zycia.
Zyczylabym kazdemu,aby odnalazl w sobie dosc sily na walke,wiary w siebie i
naprawde odwagi aby stawic wlasnemu losowi czola.
Jezeli bede mogla komus jakos pomoc,chetnie odpowiem na pytania.Dodam
jeszcze,ze jestem mama piatki dzieciaczkow,urodzonych w trakcie leczenia-
prawie jedno po drugim.
Trzymajcie sie i pamietajcie,ze kiedys moze byc lepiej.
Pozdrawiam serdecznie-Malgorzata.
Obserwuj wątek
    • jakubsky Re: Do gory glowy! 27.04.07, 14:46
      > Jezeli bede mogla komus jakos pomoc,chetnie odpowiem na pytania.Dodam
      > jeszcze,ze jestem mama piatki dzieciaczkow,urodzonych w trakcie leczenia-
      > prawie jedno po drugim.

      najlepsza na chorobe i kaca jest wlasna praca ;)
      szacunek za ta piatke dzieciakow - jak sadze nie masz czasu na chorowanie

      pozdrawiki
      • very.martini Re: Do gory glowy! 27.04.07, 16:00
        Praca na kaca, o nieeeeee...
        Zwłaszcza, że często jest to sprzątanie po imprezie... Ałaaaaaa

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka