wega1975
31.03.09, 21:55
Witam! Na wstępie przypomnę trochę historię mojej choroby. Mam 34
lata. Pierwszego ataku dostałam 20 maja 2006r. Potem była seria
badań: EEG kilka razy w tym po nie przespanej nocy, tomografia i
rezonans magnetyczny. Byłam w szpitalu. Wszystkie wyniki były dobre
a na wypisie przyczyną utraty przytomności: wysoki spadek cukru-bo
jak pogotowie zawiozło mnie do szpitala to miałam niski cukier.
Potem zaszłam w ciążę i w styczniu dokładnie siódmego stycznia drugi
atak, po którym EEG było nieprawidłowe i diagnoza padaczka. Od
lutego zaczęłam brać tegretol 100-0-100. Od tej pory żadnych ataków,
EEG prawidłowe. Na ostatniej wizycie u lekarza została podjęta
decyzja o odstawianiu leków. Pani doktor stwierdziła, że są do tego
wszystkie wskazania i, że muszę spróbować. Szanse że się uda 50% na
50%. Od 12 marca biorę dawkę 50-0-100, potem za miesiąc 50-0-50,
potem 0-0-50 i wtedy mam zrobić EEG i przyjść do niej. Czuję się
dobrze ale cały czas boję się kolejnego ataku. Z jednej strony
wolałabym brać leki do końca życia i mieć "spokój". Nie boję się
tego,że się nie uda bo z tą chorobą można zupełnie normalnie żyć /w
formie takiej jaką ja mam to już na pewno/ i epi w niczym mnie nie
ograniczała. Mam wewnętrzyny lęk przed atakiem i przed tym, że
zrobię sobie krzywdę przewracając się. Przy tych dwóch, które miałam
nic mi się nie stało. Przy pierwszym siedziałam na krześle u
rodziców i to oni zdjęli mnie z krzesła i wezwali pogotowie. Przy
drugim stałam obok męża i ten mnie złapał. Przed drugim atakiem
miałm aurę ale wtedy nie wiedziałam o tym. Jak wy radzicie sobie z
atakami? Czy można je powstrzymać? Co o tym wszystkim sądzicie?
Dziękuję z góry za odpowiedź. Pozdrawiam Ewa.