Dodaj do ulubionych

Zmęczenie materiału, czy tylko ja mam?

18.07.11, 21:18
Brat męża (szwagier?) jest obecnie słomianym wdowcem i zaprosił mojego męża do siebie na 2 dniową odstresowującą wizytę. Jak ja powiedziałam że nie ma sprawy ale albo przed, albo po jak już mąż wróci to ja też chce na taka 2 dniową wizytę gdzieś wyjechać, tez odpoczac.
i Tu szwagier powiedział że ja chyba jakaś dziwna jestem bo przecież jak maż pojedzie do niego to ja tez sobie mogę w tym czasie odpoczac (???), bo on z żoną to tak robią. ona np. wyjeżdza z dziećmi na 2 tygodnie i odpoczywa a on zostaje sam z domu i tez odpoczywa.
i tu sie zaczyna moja nienormalnośc chyba.
otóż ja ni czorta nie potrafię sobie wyobrazić ze zostaje w domu sama z 3 malutkich dzieci (w tym najstarsze z lekkim autyzmem) na np. 2 tygodnie i do tego jestem w stanie wypocząć.
nie wiem jak dla innych ale dla mnie cały dzień z dziećmi to istna charówka i do tego w nocy mała wstaje ze 2 razy, czasem jakis chłopak.
jak jest przy tym wszystkim mąz to praca rozkłada sie na dwie osoby. A tu "ciągnij człowieku ten wózek samemu" przez 2 tygodnie i jeszcze niby wypocznij?
O roli faceta i jego wypoczywanie to sie nie martwie i jest w stanie zrozumieć smile
Tak wiec drogie forumowe wielomamy napiszcie mi proszę czy jest możliwy wypoczynek i relaks (większy niż przy męzu u boku) jak sie zostaje albo nawet wyjeżdża z 3 i więcej małych dzieci.
No mój kurzy rozumek tego nie ogarnia.
a swoją drogą to jak tylko jego żona wróci to muszę z nią pogadać niech mi zdradzi sekret tego odpoczynku.
Obserwuj wątek
    • trojkowamama Re: Zmęczenie materiału, czy tylko ja mam? 18.07.11, 21:26

      Mam podobnie. Gdy jestem w domu sama z moja 4 to jestem bardziej zmęczona, niż po całym dniu w pracy.
      Gdy mąż jest w domu, to już jest lżej. Mi ogromnie ciaży odpowiedzialność za dzieci, taki strach o nie . Gdy są np: na podwórku ja boję się być w domu nawet przez chwilę bo wówczas nie widzę co robią. Z mężem to się jakoś ta opieka rozkłada jest raźniej.
    • i-t-a Re: Zmęczenie materiału, czy tylko ja mam? 18.07.11, 21:31
      Może wyjeżdża do kogoś (dziadkowie) kto dziećmi się zajmuje? Inaczej nie ma szans na wypoczynek. Ale powiem szczerze, że nawet jak jadę na kilka dni do teściów, którzy niby coś tam przy dzieciach zrobią (moi rodzice są blisko, więc do nich nie jeździmy na dłużej) to i tak wracam zmęczona.
      • natalia433 Re: Zmęczenie materiału, czy tylko ja mam? 18.07.11, 21:36
        odpoczynek przy dzieciach...dobre smile typowo męskie myślenie że kobieta siedząc z dziećmi w domu odpoczywa.
        Dla mnie to żaden odpoczynek niestety, chociaż zdarza się czasem że moje dzieci mają wyjątkowo zgodny dzień gdzie długo i fajnie się razem bawią a ja czmyknę na kanapę poczytać książkę ale generalnie nie mam szans na odpoczynek.
    • stefania1939 Re: Zmęczenie materiału, czy tylko ja mam? 18.07.11, 21:47
      To są jakieś żarty. Ale ja odpoczywam jak jadę gdzieś tylko z córką. Chłopaki zostają wtedy z mężem i jego rodzicami w razie jakiejś potrzeby. W ogóle mój mąż akurat świetnie to wie ,że bycie z dziećmi to istna harówa. U nas była przez rok taka sytuacja, że on siedział a ja pracowałam, miał problemy zdrowotne i był na zwolnieniu chorobowym. Ale to maże też jedna z przyczyn jego bardzo dobrego kontaktu z dziećmi.
    • mruwa9 Syndrom kozy rabina 19.07.11, 02:09
      Mnie wystarczy, ze maz wyjedzie i zabierze ze soba tylko jedno z dzieci, niewazne ktore, wszystko jedno, a ja momentalnie czuje sie jak na wczasach smile
      Przy trojce wypoczac sie nie da (ale gdybym miala czworke czy wiecej, to pewnie gdybym nagle zostala tylko z trojka, to pewnie odczuwalabym totalny luzik, jak w tej historyjce o kozie rabina). U nas normalone jest, ze jesli ktos z nas wyjezdza, to zabiera ze soba co najmniej jedno dziecko, a jesli sie nie da, to po swoim powrocie luzuje wspolmalzonka, chocby na pare godzin, zeby mozna bylo zlapac oddech. Zreszta my tak dla samej przyjemnosci w pojedynke praktycznie nie wyjezdzamy (przy wyjazdach dla przyjemnosci obowiazuje zasada- osoba wyjezdzajaca zabiera ze soba ktores z dzieci), wyjazdy w pojedynke to prawie wylacznie wyjazdy sluzbowe.
      A o wyjezdzie tylko we dwoje to juz w ogole mozna zapomniec. My na banalny spacer szans nie mamy.
      • eps Re: Syndrom kozy rabina 19.07.11, 09:05
        Po pierwsze to mi się błędy ortograficzne wkradły sorki sad
        Po głębszym zastanowieniu już chyba wiem dlaczego kobieta zostawiona sama z wszystkimi dziećmi może odpocząć.
        Mi się wydaje, że jak facet jest skończonym chamem, męską szowinistyczną świnią która będąc w domu i tak palcem nie rusza a jeszcze koło niego trzeba skakać, to faktycznie jakby mi taki typ wyjechał to odetchnęłabym z ulgą ze mi przynajmniej na ręce nie patrzy i dobrego nastroju nie psuje.
        No tylko tak na pierwszy rzut oka mój szwagier na takiego nie wygląda (hmm)
        koniecznie muszę z jego żoną pogadać.
        • donkaczka Re: Syndrom kozy rabina 19.07.11, 10:06
          tez mi sie o kozie pomyslalo, zwlaszcza, ze kolezanka wyslala dzieci na wakacje i nie moze sie nadziwic ile ma czasusmile

          i tu moglabys miec racje, moze bez niego w domu jest duzo mniej do zrobienia i wiecej spokoju i szwagierka faktycznie odpoczywa smile zreszta sama jego opinia, ze tak jest chyba najlepiej o tym swiadczy

          ja sie zaczelam wypalac pod koniec ubieglego roku, mijaly 4 lata z dziecmi w domu, a mi sie konczyly baterie
          stanelo na tym, ze maz wzial urlop i zostal z dziecmi w domu, a mnie wyslal na wakacje z kolezankami - polecialysmy do indii, moje wielkie marzenie smile i faktycznie wypoczelam i troche przestawilam priorytety zyciowe wyrwana z myslenia tylko o dzieciach i ich przyszlosci
          maz sie o wyjazdy solo nie upomina, jednak wiekszosc czasu spedza z dala od nas, ale staram sie organizowac nasze zycie tak, zeby zawsze w ciagu tygodnia - wieczorem czy w weekend mogl sobie sam w domu w ciszy posiedziec, wiem ze to lubi

          w innym watku bylo tez o wylaczaniu sie z trybu "mama" - mysle ze to i jakis czas spedzony z dala od dzieci jest nam niezbedny, zeby nie oszalec
          ja sie czasem zamykam na pietrze jak mam dosyc dzieci, wtedy prosze meza, zeby dzieci do mnie nie puszczal, one tez rozumieja, ze musze sobie odpoczac i mam troche spokoju - pindrze sie, czy prasuje, czy czasem zdrzemne sie w ciagu dnia

          i ciesze sie, ze sie w tym wzgledzie z mezem rozumiemy, ze mozna miec dosc wlasnych ukochanych dzieci i potrzebowac jak tlenu choc paru godzin bez nich..
          • tamcia35 Re: Syndrom kozy rabina 23.07.11, 21:09
            Właśnie "Średniaki" wyjechali na obozy ...
            w domu o niebo ciszej wink ...
            ale roboty mam więcej bo mała za nic w świecie nie rozumie że braci chwilowo "niet doma" i wisi mi cały dzień na szlufkach od spodni wink pomimo że mąż akurat ma dwa tygodnie urlopu i siedzi z nami w domku wink
            ot, taki paradoks wink
            • lisia312 Re: Syndrom kozy rabina 24.07.11, 12:11
              ja myślę, że ona od głupiego chłopa odpoczywa...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka