plater-2
20.08.11, 08:51
U nas była piątka i póki małe to jakoś z tymi ciuchami szło, ale jak dzieci były już starsze, to stały się zbliżone gabarytowo i bardzo nam się myliły ciuchy. Skarpety noszone były jak popadło, ale majtki na przykład to już nie. Rozwiązaliśmy to w ten sposób, że każdy miał swój kolor. Kolory zostały zapisane flamastrem niezmywalnym na ścianie garderoby. I wszystkie rzeczy (prawie wszystkie) były znaczone niteczka odpowiedniego koloru w umówionym miejscu (tam gdzie zazwyczaj umieszczają producenci swoje etykietki). Szczególnie to się sprawdziło w rajstopach. Dziewczyny podkradały sobie wzajemnie rajstopy, albo brały moje.
Z czasem te same kolory zaczęliśmy stosować do szczotek do zębów (stały wszystkie w jednym kubku) .
Mieliśmy też w łazience długi wieszak i jak w przedszkolu podpisane pierwszą litera imienia wieszaki. Ręczniki też starałam się kupować różne, nigdy jednakowe.
Ale skarpety opłaca się kupić kilka par takich samych, bo się gubią i tak jest oszczędniej.