Dodaj do ulubionych

bardzo przydatne umiejętności

20.07.04, 10:35
Szyjecie,
szydełkujecie,
wyszywacie,
robicie na drutach ( powinno być -drutujecie),
...

Co pomaga Wam ratowac domowy budżet,
albo co robicie dla przyjemności ?
Obserwuj wątek
    • grrrrw Re: bardzo przydatne umiejętności 20.07.04, 11:42
      korki daje
    • ciociacesia Re: bardzo przydatne umiejętności 20.07.04, 13:31
      moja mama prawie nigdy nie szydełkowala ani nie "drutowała", chyba nie bardzo
      miała czas od kiedy pojawilismy sie na swiecie smile cerowala tez bardzo zadko.
      zawsze sie nami wyslugiwała w tej kwestii i nadal to robi. muj bracik nauczył
      sie szyc jak miał 4-5 latek. przyszedł do mamy i pokazał jej jak pięęęęknie
      powycinał sobie dziurki w spodenkach od pizamy. strasznie sie zmatwil jak go
      zapytala " a w czym ty teraz bedziesz spał?". dostał igłe z nitkom ( nawet nie
      nawleczoną, biedaczek) i sobie to pieknie załatal. smile i bardzo dumny byl. potem
      zawsze on przyszywal tacie guziki. smile
    • magduniar3 Re: bardzo przydatne umiejętności 20.07.04, 14:12
      szydełkuję i robię na drutach, ale raczej nie dla podratowania budżetu, bo
      rzadko kończę - robię to aby się odstresować. Wyhawtowałam też krzyżykiem
      misiowy alfabet.
      Dla podratowania budżetu staram się dawać korki (angielski), ale przy maluszku
      i hałaśliwej reszcie ciężko z tym.

      Magda
    • nat78 Re: bardzo przydatne umiejętności 20.07.04, 18:57
      Nie umiem robić na drutach ani na szydełku. Gdy w szkole podstawowej musiałam
      zaliczyć wykonanie bamboszy i kamizelki, napisałam kolezance 2 wypracowania z
      polskiego w zamian za wydzierganie tych wdzianek. Obie wyszłyśmy na tym
      doskonale. wink
      Haftować umiem, ale nie lubię. Potrafię trochę szyć, więc czasem coś tam
      zrobię, ale bardzo rzadko, bo czasu brakuje.
      A do budżetu dorabiam tłumaczeniami z angielskiego smile.
    • wieczna-gosia Re: bardzo przydatne umiejętności 20.07.04, 21:11
      Ja tez daje korki wink
      ale rzadko
      tlumacze (to juz czesciej)
      przepisuje (od niedawna)
      no i pisze doktorat- tez mi placa wiec pewnie tez to mozna dodac wink)
    • donatta Re: bardzo przydatne umiejętności 23.07.04, 22:48
      Dla przyjemności i finansów tłumaczę i piszę. Ta praca to idealna odskocznia od
      dzieci. Na drutach robiłam w czasach licealnych, choć nigdy nie nauczyłam się
      skomplikowanej sztuki dobierania oczek, więc z upodobaniem robiłam szalikismile))
      Mój wtedy niemąż jeszcze na studiach nosił wydziergany przeze mnie kilometrowy
      szalik, ha. W urocze paseczki, hehe.
      Haftowanie i szydełkowanie nigdy nie było moją pasją, mówiąc oględnie, a szyłam
      namaiętnie parę lat temu. Teraz wyciągam maszynę tylko wtedy, kiedy muszę. Na
      przykład takie wiszące coś z kieszeniami na pluszaki uszyć.
    • jotka34 Re: bardzo przydatne umiejętności 24.07.04, 00:22
      Ja umiem szydełkować, wyszywać i robić na drutach. Żałuję że nie umiem szyć, bo
      czasem by się przydało choć prostego zszyć, zaszyć, zamek wszyć. Mąż mi kiedyś
      kupił maszynę i nauczył podstaw obsługi, a potem kupił książkę, ale jakoś do
      tej pory się nie zabrałam za naukę. Wolałabym aby ktoś krok po kroku pokazał.
      Jakieś proste rzeczy to zszyłam. Dla przyjemności szydełkowałam, robiłam na
      drutach, haftowałam, a teraz uprawiam warzywa na działce.
      Wcześniej przepisywałam prace, ale teraz nie mam na to czasu.
      • grrrrw Re: bardzo przydatne umiejętności 24.07.04, 13:20
        Ja jestem nieco starsza mama i pochwalę się, ze szycie i robienie na drutach po
        prostu uratowało nasza rodzine od chodzenia nago w latach osiemdziesiatych.
        Szyłam wtedy nawet płaszczyki dzieciom ; z darów koscielnych brałam co dawali
        nie wybrzydzając a potem z wiatrówek dla dorosłych przerabiałam kombinezoniki
        dla dzieci. Robiłam tez komplety zimowe, rękawiczki pięciopalcowe ,skarpeki,
        kapcie z podeszwą z linoleum, a nawet haftowałam Snerfetki na bluzy , zeby
        wyglądało podobnie jak chinska z nadrukiem (nieosioagalna na normalnej drodze).

        Ale nadszedł kapitalizm i prawie z dnia na dzień dzieci odmówiły noszenia
        robionej w domu odziezy !

        Teraz trochę haftuje dla przyjemnosci, a trochę z potrzeby. Kupuję tanie
        chinskie sciereczki i na nich w rozku haftuję małe motywy z owocami,
        zwierzatkami.... Takich 6 sciereczek to tani i mile witany prezent. Całą
        rodzinke juz tym obdarowałam, ale kolejka się nie skończyła.
        Wróciłam trochę do drutów, znów sa modne swetry, ale rodzinka woli polary.
        • olioliwa ramki 24.07.04, 21:31
          bawiliśmy sie z dziećmi w tworzenie ramek na obrazki czy zdjęcia
          nie od podstaw oczywiscie ale na bazie Ikeowskich drewnianych sprzedawanych po
          kilka sztuk w zestawie
          każdy dzieć brał farbki lub pisaki i malował historyjki naokoło i później
          jeszcze wnętrze, często gęsto to co działo sie w środku było przedłużeniem
          ramki i to dodawało uroku wytworkom
          jak byłam panią uczycielką w szkole robiłam z moją klasą witrażowe wazoniki-
          świeczniki na butelkach i zostało mi trochę witrażowych farbek = konturówki
          złote i srebrne ...
          ... lubie prezentować bliskim zdjęcia autorskie, do tego antyramka i nic w tym
          nie byłoby szczególnego ale jeśli wpadna w ręce farbki witrażowe można
          wyczarować na tej antyramie ciekawe dodatki do fotografii którą widac pod
          spodem lub domalować komentarz lub dedykację
          robiłam dawno temu bransoletki z muliny kolorowe
          a jak miałam 9 lat dziadek kupował mi sznurek do snopowiązałek ( tylko dla
          rolników - limitowane)i plotłam kwietniki wiszące , torebkii makramy na ścianę
          druty i szydełko tylko w dzieciństwie, pamiętam szaliki, czapki i bambosze i
          wiecznie nieskończone sweterki
          pozdrawiam Ola z Gdańska
    • mama_kasia Re: bardzo przydatne umiejętności 25.07.04, 23:43
      Generalnie nie szyję bo ... boję się maszyny wink
      Ale uszyłam ręcznie duży patchwork na drzwi do pokoju
      dzieci i mały do łazienki. Bardzo żałuję, że nie szyję
      na maszynie. Chętnie coś bym sobie uszyła, a ręcznie to
      nie robota wink
      Szydełkuję - bluzki, kamizelki (także jako prezenty),
      serwetki, ozdoby na choinkę.
      Wyszywam krzyżykami - głównie obrazki, ale też ozdoby
      choinkowe.
      Robię na drutach - dla siebie; ostatnio rok temu co prawda,
      ale przymierzam się do czegoś nowego.
      Czasami baaardzo dużo czasu mija między jedną pracą a drugą,
      ale jak już się za coś wezmę, to muszę szybko skończyć. Mój mąż
      twierdzi, że zupełnie nieprzydatne rzeczy robię wink ale ja bardzo
      to lubię i robię to dla przyjemności swojej i innych smile

      Zarobkowo robiłam kiedyś kartki świąteczne i malowałam obrazki
      na szkle.
    • judytak Re: bardzo przydatne umiejętności 27.07.04, 10:32
      nie szyję, nie szydełkuję, nie robię na drutach
      nie znoszę wszystkich tych zajęć, nie wiem, dlaczego, ale jak mam przyszyć
      guzik, gorzej mi, niż przed wypełnianiem rocznego PIT-u (drugie zajęcie, której
      nie znoszę, cała reszta w sumie może być)

      z oszczędności (zarazem z przyjemności, oczywiście) sami robimy z mężem
      wszelkie remonty, kładziemy kafelki, malujemy ściany, robimy lub przerabiamy co
      niektóre meble, poza tym siejemy na działce wszelkie warzywa, mamy też drzewa
      owocowe, kwiaty (na własne potrzeby, ale było już tak, że bezrobotny znajomy
      brał czereśnie czy piwonie, sprzedawał, i dzielił się wpływami pół na pół)

      pozdrawiam
      Judyta
      • jotka34 do Judytak 30.07.04, 00:36
        Judytak
        Może mi coś podpowiesz o ogrodnictwie, bo ja właściwie dopiero się wdrażam. Mam
        działkę od roku. Wielu ludzi mówi, że działka się nie opłaca.
        • judytak ogrodnictwo 30.07.04, 11:39
          a w jakim sensie ma się opłacać?
          każdy ma działkę w innym celu ;o)
          myślę, że jeśli ktoś nie lubi, to lepiej, jak nie robi - aż tak bardzo się nie
          opłaca

          na przykład moi rodzice jeżdżą na działkę kiedy tylko moga, uprawiają warzywa i
          owoce, mają wszystko swoje, mnóstwo przetworów, ale jest to też dla nich hobby,
          basenik, oczko wodne, setki gatunków kwiatów... działka dziadków jest też
          najlepszym miejscem do "letniego wczasowania' wnuków, cała działka, to jedna
          wielka piaskownica, można chodzić w jednych gaciach, robić błoto i sie nim
          wymazać, łapać chrząszcze itp. itd.

          ja aż taka "działkowa" nie jestem, jakbym miała co weekend jechać z rodzinką na
          działkę, byłabym bardzo niezadowolona ;o)

          my tę działkę mamy jakby "mimochodem" (należy do kogos, kto z domu czasami
          korzysta, ale ogrodem nie chce się zajmować), więc dużej "inwestycji" nie
          było ;o)

          jedno jest pewne, jesienią trzeba zięmię porządnie przekopać ;o)

          najłatwiej, i bez problemu się udaje: sałata, szczypior, buraki, fasola
          szparagowa, cukinie, patisony, marchewka, pietruszka

          po prostu zasiać wiosną (termin na opakowaniu), jak za gęsto, to przerwać, zak
          zbyt zarosło, to pielić, i zbierać

          z małego kawałka (np. z trzech krzaków cukinii) można mieć tyle, że nie przejesz

          warto posadzić maliny, porzeczki, agrest - już w drugim roku owocują i
          praktycznie żadnego zachodu nie wymagają

          pozdrawiam
          Judyta
        • grrrrw Re: do Judytak 30.07.04, 13:05
          U nas dzialka sprawdziła sie póki mielismy blisko domu. Wtedy wyjscie na nia z
          dziecmi nie było ekspedycja, a przejsciem kilkunastu metrow. Wolne m chwile
          chetnie poswiecalam na preące, dzieci tez pomagaly i bawily się do poznego
          wieczora latem na trawie, paliły ognisko, robiły namiot i bylismy szczesliwi.
          Ale jak sie przenieslismy, wszystko sie skomplikowalo: dojazd, wózki,
          pieluchy, kanapki. Bywałam tam z dziecmi raz w tygodniu, zawsze zła,bo albo za
          pózno wyjechałam, albo maz sie spoznial, zeby nas odebrac, poza tym kradli co
          lepsze rzeczy, również narzedzia a resztę zdeptali. I sprzedalismy z zalem,
          ale naprawdę nie było innego wyjscia.
        • mama_kasia działka 30.07.04, 13:36
          Mamy typową działkę pracowniczą. Dostaliśmy ją od rodziców.
          Wtedy było na niej zawsze mnóstwo warzyw, jakaś folia, pomidory,
          ogórki. Próbowaliśmy tak uprawiać przez jakiś czas, ale pojawiły się
          dzieci i coraz mniej czasu. A może chodziło o to, że chcieliśmy robić
          też coś innego, a nie tylko zajmować się działką.
          Teraz mamy głównie trawę, drzewa owocowe (każde z trójeczki ma swoje
          drzewko, najstarszego czereśnia ma już prawie 9 lat...), krzewy owocowe
          i ozdobne, trochę iglaków i trochę kwiatów. Kwiatów byłoby więcej,
          ale kradną, więc już nie dosadzam. Strasznie jest mi przykro, gdy ktoś
          je sobie bierze sad(((
          Moim ulubionym narzędziem jest sekator. Nie lubię pielić i prawie nie
          pielę. Przy okazji koszenia trawy, kosi się też chwasty.
          Nie jesteśmy typowymi działkowcami, którzy każdą chwilę są na działce.
          Lubimy wyjazdy, nawet krótkie, wyjścia do lasu (dzieci trochę mniej wink
          Na działkę w sezonie zaglądamy raz na dwa tygodnie. Dzieciaki lubią tam
          brykać, gotować zupę roślinną, zajmować się ślimakami...
          Chodzi też o to, aby działka dawała radość, a nie przygniatała obowiązkiem.
          • judytak Re: działka 02.08.04, 10:49
            nasza działka, to ładny kawał działki budowlanej (1400 metrów) ze starym domem
            na terenie Warszawy
            mieszkaliśmy tam przez jakiś czas, potem na szczęście sprzedaliśmy szwagrowi ;o)

            samochodem 5 minut od naszego mieszkania, autobusem miejskim też można dojechać
            mój mąż jeździ sobie czasami, jak ma luźne kilka godzin w tygodniu, ja
            zazwyczaj raz - dwa razy na wiosnę, żeby wszystko "ustawić"
            potem już tylko żeby zbierać ;o)

            fakt, że zarasta zielskiem, ale i tak urośnie wszystko, co ma urosnąć ;o)

            a z dziećmi jeździmy, jak akurat taki mamy pomysł, bez żadnego absolutnie
            przymusu czy systematyczności ;o)

            pozdrawiam
            Judyta
            • grrrrw Re: działka 02.08.04, 11:52
              Jesli to działka w komplksie zorganizowanym, to beda się czepiac, ze nie
              uprawiana, ze zapuszczona i chwasty rozsiewaja sie...
              • judytak Re: działka 03.08.04, 10:10
                co to znaczy "w kompleksie zorganizowanym"??
                normalnie przy ulicy stoją kilkudziesięcioletnie domy na takich działkach, ten
                jest jeden z tych domów
                żeby była tak strasznie opuszczona, to trzeba by było cały rok w ogóle nic nie
                robić...
                a przecież na wiosnę jest obkopane, zasiane, na dużej części rosną drzewa
                owocowe, pod nimi trawa, skoszone 2-3 razy w roku

                poza tym, jak już od siedmiu lat taki styl eksploatacji nikomu nie przeszkadza,
                to niby dlaczego miałby przeszkadzać teraz?

                pozdrawiam
                Judyta
                • grrrrw Re: działka 03.08.04, 17:52
                  Rozne sa działki. Sa resztówki gospodarstw, siedliska i sa pracownicze ogródki
                  działkowe. I te pracownicze ogródki sa dobrze lub zle zarzadzane. Na jednych
                  jest prad woda i dyzury ochroniarzy ( społeczne lub trzeba składki płacic),
                  mozna bezpiecznie nocować, a na innych co trzecia działka opuszczona, pełno
                  metów ie kreci, ze strach dziecko po wode do pompy posłać.
                  Trzeba sie po prostu dowiedziec, pochodzic sobie, poobserwować.
                  • judytak Re: działka 04.08.04, 10:18
                    to do mnie?
                    bo ja ani myślę działki pracowniczej kupować, cieszę się z tego, co mam, i co
                    wyżej opisałam
                    pozdrawiam
                    Judyta
                    • jotka34 Re: działka 04.08.04, 23:34
                      Judyto i inne mamy
                      Bardzo dziękuję za odpowiedź i to tak szybko.
                      Praca na działce jest dla mnie odskocznią od domu i bardzo ją lubię. Poszerzam
                      wiedzę na temat ogrodnictwa, skąd się da. Dzieci też się uczą odróżniać rośliny
                      i je pielęgnować. Mam też nadzieję, że uda nam się obyć bez chemii.
                      Pozdrawiam
                      Jola
                  • mama_kasia Re: działka 04.08.04, 11:10
                    My mamy działkę pracowniczą. Jest prąd (ale nam ukradli licznik
                    i nowego nie założyliśmy - przecież znowu by ukradli), mamy wodę
                    i sąsiada, który nie ma ani źdźbła chwasta. Rzeczywiście były problemy
                    z naszymi chwastami, ale teraz mocno pilnujemy granic z sąsiadami.
                    A gdy jest dużo trawy, ma się kosiarkę spalinową i samochód, można
                    sobie z działką poradzić. Gdyby nie samochód, zrezygnowalibyśmy smile
                    Acha, i domku nie zamykamy. Szkoda nam było drzwi, które ciągle ktoś
                    rozwalał. Zimą nasz domek służy za noclegownię ...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka