ada16 20.07.04, 10:35 Szyjecie, szydełkujecie, wyszywacie, robicie na drutach ( powinno być -drutujecie), ... Co pomaga Wam ratowac domowy budżet, albo co robicie dla przyjemności ? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
ciociacesia Re: bardzo przydatne umiejętności 20.07.04, 13:31 moja mama prawie nigdy nie szydełkowala ani nie "drutowała", chyba nie bardzo miała czas od kiedy pojawilismy sie na swiecie cerowala tez bardzo zadko. zawsze sie nami wyslugiwała w tej kwestii i nadal to robi. muj bracik nauczył sie szyc jak miał 4-5 latek. przyszedł do mamy i pokazał jej jak pięęęęknie powycinał sobie dziurki w spodenkach od pizamy. strasznie sie zmatwil jak go zapytala " a w czym ty teraz bedziesz spał?". dostał igłe z nitkom ( nawet nie nawleczoną, biedaczek) i sobie to pieknie załatal. i bardzo dumny byl. potem zawsze on przyszywal tacie guziki. Odpowiedz Link
magduniar3 Re: bardzo przydatne umiejętności 20.07.04, 14:12 szydełkuję i robię na drutach, ale raczej nie dla podratowania budżetu, bo rzadko kończę - robię to aby się odstresować. Wyhawtowałam też krzyżykiem misiowy alfabet. Dla podratowania budżetu staram się dawać korki (angielski), ale przy maluszku i hałaśliwej reszcie ciężko z tym. Magda Odpowiedz Link
nat78 Re: bardzo przydatne umiejętności 20.07.04, 18:57 Nie umiem robić na drutach ani na szydełku. Gdy w szkole podstawowej musiałam zaliczyć wykonanie bamboszy i kamizelki, napisałam kolezance 2 wypracowania z polskiego w zamian za wydzierganie tych wdzianek. Obie wyszłyśmy na tym doskonale. Haftować umiem, ale nie lubię. Potrafię trochę szyć, więc czasem coś tam zrobię, ale bardzo rzadko, bo czasu brakuje. A do budżetu dorabiam tłumaczeniami z angielskiego . Odpowiedz Link
wieczna-gosia Re: bardzo przydatne umiejętności 20.07.04, 21:11 Ja tez daje korki ale rzadko tlumacze (to juz czesciej) przepisuje (od niedawna) no i pisze doktorat- tez mi placa wiec pewnie tez to mozna dodac ) Odpowiedz Link
donatta Re: bardzo przydatne umiejętności 23.07.04, 22:48 Dla przyjemności i finansów tłumaczę i piszę. Ta praca to idealna odskocznia od dzieci. Na drutach robiłam w czasach licealnych, choć nigdy nie nauczyłam się skomplikowanej sztuki dobierania oczek, więc z upodobaniem robiłam szaliki)) Mój wtedy niemąż jeszcze na studiach nosił wydziergany przeze mnie kilometrowy szalik, ha. W urocze paseczki, hehe. Haftowanie i szydełkowanie nigdy nie było moją pasją, mówiąc oględnie, a szyłam namaiętnie parę lat temu. Teraz wyciągam maszynę tylko wtedy, kiedy muszę. Na przykład takie wiszące coś z kieszeniami na pluszaki uszyć. Odpowiedz Link
jotka34 Re: bardzo przydatne umiejętności 24.07.04, 00:22 Ja umiem szydełkować, wyszywać i robić na drutach. Żałuję że nie umiem szyć, bo czasem by się przydało choć prostego zszyć, zaszyć, zamek wszyć. Mąż mi kiedyś kupił maszynę i nauczył podstaw obsługi, a potem kupił książkę, ale jakoś do tej pory się nie zabrałam za naukę. Wolałabym aby ktoś krok po kroku pokazał. Jakieś proste rzeczy to zszyłam. Dla przyjemności szydełkowałam, robiłam na drutach, haftowałam, a teraz uprawiam warzywa na działce. Wcześniej przepisywałam prace, ale teraz nie mam na to czasu. Odpowiedz Link
grrrrw Re: bardzo przydatne umiejętności 24.07.04, 13:20 Ja jestem nieco starsza mama i pochwalę się, ze szycie i robienie na drutach po prostu uratowało nasza rodzine od chodzenia nago w latach osiemdziesiatych. Szyłam wtedy nawet płaszczyki dzieciom ; z darów koscielnych brałam co dawali nie wybrzydzając a potem z wiatrówek dla dorosłych przerabiałam kombinezoniki dla dzieci. Robiłam tez komplety zimowe, rękawiczki pięciopalcowe ,skarpeki, kapcie z podeszwą z linoleum, a nawet haftowałam Snerfetki na bluzy , zeby wyglądało podobnie jak chinska z nadrukiem (nieosioagalna na normalnej drodze). Ale nadszedł kapitalizm i prawie z dnia na dzień dzieci odmówiły noszenia robionej w domu odziezy ! Teraz trochę haftuje dla przyjemnosci, a trochę z potrzeby. Kupuję tanie chinskie sciereczki i na nich w rozku haftuję małe motywy z owocami, zwierzatkami.... Takich 6 sciereczek to tani i mile witany prezent. Całą rodzinke juz tym obdarowałam, ale kolejka się nie skończyła. Wróciłam trochę do drutów, znów sa modne swetry, ale rodzinka woli polary. Odpowiedz Link
olioliwa ramki 24.07.04, 21:31 bawiliśmy sie z dziećmi w tworzenie ramek na obrazki czy zdjęcia nie od podstaw oczywiscie ale na bazie Ikeowskich drewnianych sprzedawanych po kilka sztuk w zestawie każdy dzieć brał farbki lub pisaki i malował historyjki naokoło i później jeszcze wnętrze, często gęsto to co działo sie w środku było przedłużeniem ramki i to dodawało uroku wytworkom jak byłam panią uczycielką w szkole robiłam z moją klasą witrażowe wazoniki- świeczniki na butelkach i zostało mi trochę witrażowych farbek = konturówki złote i srebrne ... ... lubie prezentować bliskim zdjęcia autorskie, do tego antyramka i nic w tym nie byłoby szczególnego ale jeśli wpadna w ręce farbki witrażowe można wyczarować na tej antyramie ciekawe dodatki do fotografii którą widac pod spodem lub domalować komentarz lub dedykację robiłam dawno temu bransoletki z muliny kolorowe a jak miałam 9 lat dziadek kupował mi sznurek do snopowiązałek ( tylko dla rolników - limitowane)i plotłam kwietniki wiszące , torebkii makramy na ścianę druty i szydełko tylko w dzieciństwie, pamiętam szaliki, czapki i bambosze i wiecznie nieskończone sweterki pozdrawiam Ola z Gdańska Odpowiedz Link
mama_kasia Re: bardzo przydatne umiejętności 25.07.04, 23:43 Generalnie nie szyję bo ... boję się maszyny Ale uszyłam ręcznie duży patchwork na drzwi do pokoju dzieci i mały do łazienki. Bardzo żałuję, że nie szyję na maszynie. Chętnie coś bym sobie uszyła, a ręcznie to nie robota Szydełkuję - bluzki, kamizelki (także jako prezenty), serwetki, ozdoby na choinkę. Wyszywam krzyżykami - głównie obrazki, ale też ozdoby choinkowe. Robię na drutach - dla siebie; ostatnio rok temu co prawda, ale przymierzam się do czegoś nowego. Czasami baaardzo dużo czasu mija między jedną pracą a drugą, ale jak już się za coś wezmę, to muszę szybko skończyć. Mój mąż twierdzi, że zupełnie nieprzydatne rzeczy robię ale ja bardzo to lubię i robię to dla przyjemności swojej i innych Zarobkowo robiłam kiedyś kartki świąteczne i malowałam obrazki na szkle. Odpowiedz Link
judytak Re: bardzo przydatne umiejętności 27.07.04, 10:32 nie szyję, nie szydełkuję, nie robię na drutach nie znoszę wszystkich tych zajęć, nie wiem, dlaczego, ale jak mam przyszyć guzik, gorzej mi, niż przed wypełnianiem rocznego PIT-u (drugie zajęcie, której nie znoszę, cała reszta w sumie może być) z oszczędności (zarazem z przyjemności, oczywiście) sami robimy z mężem wszelkie remonty, kładziemy kafelki, malujemy ściany, robimy lub przerabiamy co niektóre meble, poza tym siejemy na działce wszelkie warzywa, mamy też drzewa owocowe, kwiaty (na własne potrzeby, ale było już tak, że bezrobotny znajomy brał czereśnie czy piwonie, sprzedawał, i dzielił się wpływami pół na pół) pozdrawiam Judyta Odpowiedz Link
jotka34 do Judytak 30.07.04, 00:36 Judytak Może mi coś podpowiesz o ogrodnictwie, bo ja właściwie dopiero się wdrażam. Mam działkę od roku. Wielu ludzi mówi, że działka się nie opłaca. Odpowiedz Link
judytak ogrodnictwo 30.07.04, 11:39 a w jakim sensie ma się opłacać? każdy ma działkę w innym celu ;o) myślę, że jeśli ktoś nie lubi, to lepiej, jak nie robi - aż tak bardzo się nie opłaca na przykład moi rodzice jeżdżą na działkę kiedy tylko moga, uprawiają warzywa i owoce, mają wszystko swoje, mnóstwo przetworów, ale jest to też dla nich hobby, basenik, oczko wodne, setki gatunków kwiatów... działka dziadków jest też najlepszym miejscem do "letniego wczasowania' wnuków, cała działka, to jedna wielka piaskownica, można chodzić w jednych gaciach, robić błoto i sie nim wymazać, łapać chrząszcze itp. itd. ja aż taka "działkowa" nie jestem, jakbym miała co weekend jechać z rodzinką na działkę, byłabym bardzo niezadowolona ;o) my tę działkę mamy jakby "mimochodem" (należy do kogos, kto z domu czasami korzysta, ale ogrodem nie chce się zajmować), więc dużej "inwestycji" nie było ;o) jedno jest pewne, jesienią trzeba zięmię porządnie przekopać ;o) najłatwiej, i bez problemu się udaje: sałata, szczypior, buraki, fasola szparagowa, cukinie, patisony, marchewka, pietruszka po prostu zasiać wiosną (termin na opakowaniu), jak za gęsto, to przerwać, zak zbyt zarosło, to pielić, i zbierać z małego kawałka (np. z trzech krzaków cukinii) można mieć tyle, że nie przejesz warto posadzić maliny, porzeczki, agrest - już w drugim roku owocują i praktycznie żadnego zachodu nie wymagają pozdrawiam Judyta Odpowiedz Link
grrrrw Re: do Judytak 30.07.04, 13:05 U nas dzialka sprawdziła sie póki mielismy blisko domu. Wtedy wyjscie na nia z dziecmi nie było ekspedycja, a przejsciem kilkunastu metrow. Wolne m chwile chetnie poswiecalam na preące, dzieci tez pomagaly i bawily się do poznego wieczora latem na trawie, paliły ognisko, robiły namiot i bylismy szczesliwi. Ale jak sie przenieslismy, wszystko sie skomplikowalo: dojazd, wózki, pieluchy, kanapki. Bywałam tam z dziecmi raz w tygodniu, zawsze zła,bo albo za pózno wyjechałam, albo maz sie spoznial, zeby nas odebrac, poza tym kradli co lepsze rzeczy, również narzedzia a resztę zdeptali. I sprzedalismy z zalem, ale naprawdę nie było innego wyjscia. Odpowiedz Link
mama_kasia działka 30.07.04, 13:36 Mamy typową działkę pracowniczą. Dostaliśmy ją od rodziców. Wtedy było na niej zawsze mnóstwo warzyw, jakaś folia, pomidory, ogórki. Próbowaliśmy tak uprawiać przez jakiś czas, ale pojawiły się dzieci i coraz mniej czasu. A może chodziło o to, że chcieliśmy robić też coś innego, a nie tylko zajmować się działką. Teraz mamy głównie trawę, drzewa owocowe (każde z trójeczki ma swoje drzewko, najstarszego czereśnia ma już prawie 9 lat...), krzewy owocowe i ozdobne, trochę iglaków i trochę kwiatów. Kwiatów byłoby więcej, ale kradną, więc już nie dosadzam. Strasznie jest mi przykro, gdy ktoś je sobie bierze ((( Moim ulubionym narzędziem jest sekator. Nie lubię pielić i prawie nie pielę. Przy okazji koszenia trawy, kosi się też chwasty. Nie jesteśmy typowymi działkowcami, którzy każdą chwilę są na działce. Lubimy wyjazdy, nawet krótkie, wyjścia do lasu (dzieci trochę mniej Na działkę w sezonie zaglądamy raz na dwa tygodnie. Dzieciaki lubią tam brykać, gotować zupę roślinną, zajmować się ślimakami... Chodzi też o to, aby działka dawała radość, a nie przygniatała obowiązkiem. Odpowiedz Link
judytak Re: działka 02.08.04, 10:49 nasza działka, to ładny kawał działki budowlanej (1400 metrów) ze starym domem na terenie Warszawy mieszkaliśmy tam przez jakiś czas, potem na szczęście sprzedaliśmy szwagrowi ;o) samochodem 5 minut od naszego mieszkania, autobusem miejskim też można dojechać mój mąż jeździ sobie czasami, jak ma luźne kilka godzin w tygodniu, ja zazwyczaj raz - dwa razy na wiosnę, żeby wszystko "ustawić" potem już tylko żeby zbierać ;o) fakt, że zarasta zielskiem, ale i tak urośnie wszystko, co ma urosnąć ;o) a z dziećmi jeździmy, jak akurat taki mamy pomysł, bez żadnego absolutnie przymusu czy systematyczności ;o) pozdrawiam Judyta Odpowiedz Link
grrrrw Re: działka 02.08.04, 11:52 Jesli to działka w komplksie zorganizowanym, to beda się czepiac, ze nie uprawiana, ze zapuszczona i chwasty rozsiewaja sie... Odpowiedz Link
judytak Re: działka 03.08.04, 10:10 co to znaczy "w kompleksie zorganizowanym"?? normalnie przy ulicy stoją kilkudziesięcioletnie domy na takich działkach, ten jest jeden z tych domów żeby była tak strasznie opuszczona, to trzeba by było cały rok w ogóle nic nie robić... a przecież na wiosnę jest obkopane, zasiane, na dużej części rosną drzewa owocowe, pod nimi trawa, skoszone 2-3 razy w roku poza tym, jak już od siedmiu lat taki styl eksploatacji nikomu nie przeszkadza, to niby dlaczego miałby przeszkadzać teraz? pozdrawiam Judyta Odpowiedz Link
grrrrw Re: działka 03.08.04, 17:52 Rozne sa działki. Sa resztówki gospodarstw, siedliska i sa pracownicze ogródki działkowe. I te pracownicze ogródki sa dobrze lub zle zarzadzane. Na jednych jest prad woda i dyzury ochroniarzy ( społeczne lub trzeba składki płacic), mozna bezpiecznie nocować, a na innych co trzecia działka opuszczona, pełno metów ie kreci, ze strach dziecko po wode do pompy posłać. Trzeba sie po prostu dowiedziec, pochodzic sobie, poobserwować. Odpowiedz Link
judytak Re: działka 04.08.04, 10:18 to do mnie? bo ja ani myślę działki pracowniczej kupować, cieszę się z tego, co mam, i co wyżej opisałam pozdrawiam Judyta Odpowiedz Link
jotka34 Re: działka 04.08.04, 23:34 Judyto i inne mamy Bardzo dziękuję za odpowiedź i to tak szybko. Praca na działce jest dla mnie odskocznią od domu i bardzo ją lubię. Poszerzam wiedzę na temat ogrodnictwa, skąd się da. Dzieci też się uczą odróżniać rośliny i je pielęgnować. Mam też nadzieję, że uda nam się obyć bez chemii. Pozdrawiam Jola Odpowiedz Link
mama_kasia Re: działka 04.08.04, 11:10 My mamy działkę pracowniczą. Jest prąd (ale nam ukradli licznik i nowego nie założyliśmy - przecież znowu by ukradli), mamy wodę i sąsiada, który nie ma ani źdźbła chwasta. Rzeczywiście były problemy z naszymi chwastami, ale teraz mocno pilnujemy granic z sąsiadami. A gdy jest dużo trawy, ma się kosiarkę spalinową i samochód, można sobie z działką poradzić. Gdyby nie samochód, zrezygnowalibyśmy Acha, i domku nie zamykamy. Szkoda nam było drzwi, które ciągle ktoś rozwalał. Zimą nasz domek służy za noclegownię ... Odpowiedz Link