goszucha
12.06.13, 12:52
Dziewczyny,
niektóre z Was mnie już znają z wątku o 3 synach. Moja huśtawka emocjonalna trwa nadal dlatego zdecydowałam się na kontakt z psychologiem.
biorąc jednak pod uwagę wsparcie jakie otrzymałam na tym forum, chce także Was zapytać jak sobie poradzić z myślą o zakończeniu rozrodczości -
myślę, że w tym tkwi sedno mojego stanu ducha. Urodziłam 3 synów, ale przez cc wiec nie sądzę bym odważyła się na kolejne dziecko.
Mnie się WYDAJE, ze gdybym urodziła córkę, o której zawsze marzyłam, ta myśl nie byłaby taka straszna, a tak czuję jakby podwójnie mi sie skończyła pewna perspektywa - potencjalny brak szans na dziecko i potencjalny brak szans na corkę.
wiem, ze kobiety rodzą przez 4cc, ale chyba za bardzo bym się bała
nie pytam Was o receptę, ale raczej o przemyślenia w tej kwestii
a dokladnie: Jak radzic sobie z mysla o koncu rozrodczosci, kiedy nie doczekało sie tej corki?