coś śmiesznego

15.09.04, 20:34
no więc się rozkręciłam, moi mili i teraz napiszę wam jak wyglądały pierwsze
wizyty mojego obecnego męża u nas w domu. a było to lat temu 10.
dla przypomnienia - mam 4 młodszego rodzeństwa.
a więc...
mój mąż pierwszy raz przyjechał do mnie jak miałam 14 lat on 18, a reszta
rodzeństwa odpowiednio: 11, 8, 4 i 2. gównarzeria, krótko mówiąc, nie
nawykła, by jacyś mężczyźni obcy kręcili się koło mnie, PO NASZYM DOMU.
mój brat (11) zakradł się do pokoju i dla kawału obsypał męża proszkiem na
swędzenie. biedny chłopak drapał się jak oszalały, musiał rozebrać się prawie
do rosołu i w łazience wybierać jakieś drobne igiełki, które mu się powbijały
w koszulę.
dwie siostry (8 i 4) nie chciały się dać wyprosić (to też nasz pokój i mamy
prawo tu siedzieć!!!) dopóki mój mąż nie obieca, że jak tylko przyjedzie tu
drugi raz przywiezie na wymianę karteczki z notesów (kiedyś się takie
zbierało, nie wiem czy pamiętacie) i tak w ogóle to co on zbiera i dlaczego
uważa, że zbieranie karteczek jest bez sensu. I jeszcze jak będzie w
McDonaldzie (w naszym mieście nie ma i nie było) to żeby przywiózł im
maskotki z happy meala. i jeszcze żeby obejrzał domek dla lalek zrobiony w
kartonie po butach.
najmłodsze nie brało udziału w rodzinnym spisku, ale za to zostało nam
wepchnięte jako przyzwoitka, gdyśmy się wybrali na spacer. szczyt, nie?
dla uatrakcyjnienia nam chwil, brat wrzucał do pokoju papierowe strzało-
samoloty, po czym wpadał do środka, "bo musi je przeciez zabrać" (nic to, że
zrobił z jednej gazety z 15 sztuk!) skandal normalnie.
o kretyńskich piosenkach pod drzwiami nie wspomnę. mało oryginalne.
no i za każdym razem, jak chciałam, żeby już sobie poszli i dali nam spokój
było to samo: "bo powiem mu jak ...."
mama też od czasu do czasu sie zagalopywała i obraziła się jak odmówiliśmy
kategorycznie udziału w wycinaniu bożonarodzeniowych gwiazdek na okno. "jacyś
dziwni jesteście. to takie rodzinne zajęcie"
no to na razie tyle.
a u was jak było?
    • rhynox Re: coś śmiesznego 15.09.04, 20:36
      a po jakimś czasie się wycwaniłam. płaciłam siostrom za "nieprzeszkadzanie"
      oraz robienie herbaty. zapłata odbywała się na zasadzie rozliczeń gotówkowych
      lub w barterze - za wypożyczanie ciuchów i innych...
    • grrrrw Re: coś śmiesznego 15.09.04, 20:59
      Nie ma złej drogi do mej niebogi.
      • verdana Re: coś śmiesznego 15.09.04, 22:45
        Dobrze wiedzieć. Jak przyjdzie chłopak do mojej córki, to Młodemu dam na
        kino....
    • judytak Re: coś śmiesznego 16.09.04, 10:05
      opowieść mojej babci (trzecia z dziesięciorga rodzeństwa):

      do najstarszej siostry przychodził kawaler
      było lato, siadywali na ławce pod drzewem w ogrodzie
      kawaler się babci nie podobał
      zainstalowała więc na drzewie kubeł wody z sznurkiem,
      i w odpowiednim momencie pociągnęła...

      babcia dostała lanie,
      ale kawaler się obraził na dobre ;o)

      (czas akcji: wczesne lata 20-te)

      pozdrawiam
      Judyta
      • jol5.po Re: coś śmiesznego 16.09.04, 10:43
        dzielny przyszły mąż, przetrwał to wszystko, teraz go już nic nie złamiewink
        Własnie nie mogę sobie jakoś wyobrazić, jak to bedzie, gdy do którejś z moich córek przyjdzie "kawaler". Na razie były koleżanki, koledzy, wtapiali się w tłum, bawili się, czasami w ogóle nie z tym do którego byli zaoproszeni, ale to co innego.
        Ciekawe, no ciekawe, ale po Twoim opowiadaniu zapowiada się emocjonującowink
        • rhynox Re: coś śmiesznego 16.09.04, 10:53
          zapewniam Cię jol5.po, że atrakcji będziesz miała co niemiara. i pierwsze ma
          najgorzej sad
          moja mama nie reagowała przesadnie. uważała nawet, że taki trening przyszłemu
          zięciowi się przyda. może z dwa razy zabrała dzieciaki pod pachę i wyniosła do
          innego pokoju.
          Dzieciaki wrzucały też do pokoju obrazki w stylu "ślubny portret" a na nim mój
          mąż jako jakiś Gargamel. Boże, jak on to wytrzymał.
          Ale do dziś się odgryzamy im za to. Jedna z sióstr ma za tydzień osiemnastkę.
          Wiadomo, dorosła jest niezmiernie i nie lubi jak jej ktoś przypomina głupoty
          dzieciństwa. A mój mąż dokucza jej czy chce w prazencie notesik i czy dalej
          zbiera te karteczki.
          • jol5.po Re: coś śmiesznego 16.09.04, 11:21
            cha, cha,
            a karteczki znowu są modne, bo u mojej córki w przedszkolu zeszłego roku był szał
    • barbamama Re: coś śmiesznego 17.09.04, 08:39
      hahaha ale sie uśmiałam, ja najmłodsza z trójki rodzeństwa, wiec byłam tą
      od "durnych piosenek", rysunków i pomysłów-niekoniecznie smiesznych które
      trzeba było natychmiast pokazać, siostrzyczki- sorki, szwagrowie
      przetrzymali smile). Za to mój Olo miał przeprawę z moimi Rodzicami i banda
      siostrzenców i siostrzenic- to prawie to samo smile) Pamietam jak przyjechał do
      mnie po raz pierwszy jako kolega na prywatkę z okazji Sylwestra. Był juz
      postrzegany jako ten dla mnie bosmy sie przyjaźnili, a On sam wręcz mniej
      wiecej raz na 2 tygodnie proponował jakiś bliższy układ- byłam oporna przez ok
      3 m-ce bo: miałam chłopaka, ale mieć drugiego tak zapatrzonego to było cudowne
      uczuciewink Jako ze ze swoim chłopakiem zerwałam( pseudokibic, nieuczacy sie ,
      pijacy itp ble fuj fuj) Zaprosiłam Ola na Sylwka i studniówke, moi starsi jak
      go zobaczyli to mama jekneła" boze z deszczu pod rynne"-glany, spodnie pociete
      (styczeń!!!!!), długi płaszcz ze skóry- stary, miesca wytarte zapastowane pasta
      do butów(zapach!!!), chciałoby sie zec włosy wszedzie tylko nie na glowie wink)))-
      hmmm nie należelismy do tzw "grzecznej młodzieży"- bardzo długo był na
      cenzurowanym, oceniany , wszytko wytrzymał, teraz jest kochanym zieciuniem
      swojego tesciunia smile
    • mama5plus Re: coś śmiesznego 17.09.04, 20:51
      rhynox ale sie obsmialam wink
      Ja tez najstarsza z trojka rodzonego drobiazgu
      (siostra mlodsza o 3 lata, bracia jeden o 6 lat, drugi o 10)

      Byly byly i glupawe piosenki, i wlazenie na drzewo
      i zagladanie przez okno surprised kiedy kolezanki do mnie przyszly.
      One uwazaly to za smieszne (same mialy mlodsze rodzenstwo ale mniej wink )
      ale dla mnie obciach wink

      A moja mama, najmlodsza z pieciorga, przesiadywala
      podobno jak myszka pod stolem podczas wizyt
      konkurentow do reki jej siostry. Az ja kiedys zdemaskowali ;D

      Jeszcze mi sie przypomniala moja kolezanka z podstawowki, sama tez najstarsza
      z czworga. Chlopak do niej przychodzil w konkury od osmej klasy chyba.
      I tak sobie siedzieli wieczorkiem. Jej cale rodzenstwo z gumowymi uszami i ich
      dwoje smile
      Do slubu czyli ladnych pare lat to zniosl. Ale on sam tez z wielodzietnej-
      osmioro ich bylo smile
      Pozdrawiam i pisz wiecej. Bardzo fajnie sie Ciebie czyta smile
      Bogusia
    • praktycznyprzewodnik Re: coś śmiesznego 21.09.04, 21:50
      Moja Mama była najmłodsza. I za najstarsza siostrą, która spacerowała z
      osobistym narzeczonym po ulicy, biegała wrzeszczac na całe gardło:"Ludzie, to
      jest moja siostra! Ona zamiast sie uczyc, to sie włóczy z chłopakami. Jak
      przyjdzie mama, to jej wleje". Działo sie w Warszawie na Noakowskiego w
      drugiej połowie lat czterdziectych.
      • melanie.melanie Re: coś śmiesznego 23.09.04, 21:07
        Ja mam rodzeństwo: sistra młodsza o 6 lat, a brat młodszy o 12 lat. Tyle, że
        jak do mnie ktoś przychodził siedzieli zawsze odizolowani (dzięki mamie).
        Gorzej było, jak gdzies wychodziłam. Ankieta ze strony siostry (pytania typu:
        gdzie?, do kogo?) zakończona pytaniem "mogę z tobą iść?", lub beszczelnym
        stwierdzeniem "idę z tobą". Jak się nie zgadzałam skarżyła się rodzicom.
        Z kolei brat (przynajmniej jak był malutki) nie przeszkadzał mi zupełnie. Nawet
        czasami go zabierałam ze sobą smile. Jednak, żeby mieć gwarantowany święty spokój
        umawiałam się od razu po szkole.
        Jednak dla moich "kolegów" nigdy nie było szokiem młodsze rodzeństwo. Miałam
        szczęście do tych z wielodzietnych rodzin.
Pełna wersja