Dodaj do ulubionych

magnetyzm wielodzietnych

30.09.05, 14:49
Moje drogie. Caly czas mysle by tu napisac, bo pracujac tutaj (juz pisalam,
ze firma w ktorej pracuje jest w prywatnym mieszkaniu rodzinki z 4 chlopakow)
bez przerwy przypominaja mi sie rozniste watki. Nie bede sie silic na
oryginalnosc, ale musze wam powiedziec ze patrzac na te rodzine bardzo
przypomina mi sie moje dziecinstwo. Oczywiscie nie mielismy takiego domu i
polowy tych udogodnien, bo co tu porownywac Irlandie z PRL’em, ale przeciez
same wiecie ze nie w tym akurat problem.
Co rano jestem swiadkiem ‘koszmaru porannego wychodzenia’. Chlopaki, mimo, ze
w sumie mlode dosc chodza odpowiednio do szkoly, przedszkola i playschool (na
3 godziny, ten najmlodszy) i jak slysze te krzyki, poganianie, ‘licze do
trzech’ przebieranie sie na ostatnia chwile, wywalanie z kieszeni zabawek
(ulubionego dinozaura itd) wloczenie za soba swetrow, by je zalozyc w
samochodzie robi mi sie cieplo.
Kolejna rzecz ktora zsyla usmiech na moja twarz jest to, ze wszystko co cenne
jest tutaj na wysokosci pow 1m60cm. I tak, zeby wlaczyc tv, radio czy
cokolwiek zwykle trzeba wejsc na krzeslo. To samo jest z samym biurem.
Pierwsza rzecz jaka mi powiedziano to to, by zamykac biuro na klucz, ktory z
kolei mam odwieszac na haczyk pod sufitem wink))
A poza tym to fajnie maja te dzieciaki. Maja na parterze ogromny playroom. To
dopiero udogodnienie . Nikt tam nigdy nie sprzata zabawki moga byc
porozwalane na maxa J. Za to do salonów nie wolno wnosic zadnych zabawek.
A na podworku trampoline – wielka, superacka J)))))))))) Super, naprawde. My
takiej nie mielismy, buuuu
No i wielki stol w kuchni. Byl juz o tym watek, nie? No to same widzicie I
rozumiecie o co mi chodzi. Stol ma chyba z 4 metry.
I w ogole tak mi milo, ze trafilam na te rodzine. Czy wierzycie w magnetyzm
wielodzietnych? Ze sie wzajemnie, podswiadomie przyciagamy? Dodam, ze
przyjmowala mnie do pracy tez dziewczyna, ktora miala 3 mlodszego rodzenstwa.
Potem mi powiedziala, ze jakos tak jej przypadlam do gustu J
Chyba cos w tym jest.
Obserwuj wątek
    • glupiakazia Re: magnetyzm wielodzietnych 30.09.05, 15:53
      Chyba jest. Moje dwie najlepsze przyjaciolki maja po troje dzieci i kilka
      kolezanek tez.
      I zawsze tak mi sie cieplo robi na sercu, jak slysze, ze ktos ma conajmniej 3.
      A na swojego burmistrza glosowalam przede wszystkim dlatego, ze ma 5smile
      to wychodzenie z domu, kurcze, jakbym swoje slowa czytala, z tym ze u nas jest
      ukochany delfinek (ale tez na 'd'smile
      A moj maz ostatnio kazal stolarzowi zrobic polki w kuchni pod sufitem....
      Musze jeszcze pomyslec o niesprzatalnej przestrzeni z zabawkami - dobry patentsmile
      • kasiask Re: magnetyzm wielodzietnych 03.10.05, 09:33
        Coś w tym jest. smile
        Od kiedy mam dużó dzieci, to i zaczęłam się otaczać znajomymi, którzy mają dużó
        dzeici. Ale nie łączyłam tego z jakimś magnetyzmem, tylko z tym, że rozumiemy
        swoje problemy. Bo rodzice jedynaków patrzą na nas, jak na dziwadła smile))))
        • jol5.po Re: magnetyzm wielodzietnych 03.10.05, 10:29
          >Maja na parterze ogromny playroom.<
          to jest super sprawa
          • lula11 Re: magnetyzm wielodzietnych 03.10.05, 12:03
            Ekstra pomysł , tylko nie do wykonania w dwupokojowym mieszkanku i trójka
            pociechsad(((((((((, ale kiedys to się zmieni, musismile)))))))))).
            Agata.
    • mama5plus Re: magnetyzm wielodzietnych 07.10.05, 23:00
      Wczoraj pojechalismy po koty.
      Z ogloszenia byly.
      Kobieta dopiero co w necie powiesila.
      Ogloszenie znaczy.
      Jakies 5 minut wczesniej.
      Umowilismy sie.
      Nastepnego dnia cala zgraja jedziemy.
      Polowa dzieci w busie z tata zostala
      (dwojka przekupiona obiecanka, ze w zamian za to poswiecenie beda w drodze
      powrotnej siedziec obok kosza z kotami, trzecie jeszcze nie doroslo do
      pertraktacji;-P).
      Druga polowa (starszaki)ze mna po te koty.
      W godzinach poludniowych to bylo.
      Mysle sobie: oj bede sie znowu `spowiadac` dlaczego dzieci nie w szkole ;-P
      Wchodzimy, krotka wymiana grzecznosci.
      Kobieta: trzy corki pani ma ?
      Ja (luzik, luzik)Cztery. I 2 synow`
      K: oooo! Wspaniale!
      Ja: ???
      K:Ja mam piatke.
      Ja: 8-OO big_grinDDDD i jakies tam skrzyzowanie radosnego zaskoczenia
      K: A one do szkoly chodza czy w domu pani uczy?
      Mysle: `looooo, to jakos nietypowo zabrzmialo`.
      Zwykle pytaja wprost `dlaczego nie w szkole` albo podchwytliwie -`do ktorej
      szkoly chodza` albo cos w te kwiatki
      A o takim rozwiazaniu jak nauczaniu w domu to przewaznie bladego pojecia nie
      maja albo `cos tam sie o uszy obilo`
      Od slowa do slowa...wyszlo, ze sie znamy (!!)
      Z listy dyskusyjnej na yahoo. Wlasnie dotyczacej home-ed. Z czasow gdy ona
      planowala najmlodszego syna w domu uczyc smile)
      No i mamy koty od wielodzietnych smile
      Psa jednego tez. Od rodziny z szostka dzieci
      Drugiego od dziewczyny, ktora ma 4 siostry smile

      Lekarz rodzinny ma 5tke dzieci, druga lekarka trojke,jeszcze inna piatke
      Itd,itd...wydaje mi sie czasami, ze sami wielodzietni wokol ale to my chyba na
      takich akurat trafiamy. Magnetyzm??? big_grinD
      PS
      pokoj zabaw to fajna rzecz. Tylko chyba za czesto kaze w nim sprzatac ;-P bo
      boje sie zeby ktos sobie zebow nie wybil.
      Ale pare tyg temu ...czekam na pediatrii z maluchem na lekarke.
      Czekamy w ogromnym pokoju zabaw. Balagan niemozebny. Ella sie bawi. Ja karmie
      malucha i tak sobie dumam czy to nie jest fajne, taki artystyczny balaganik...
      moze powinnam poluzowac i dzieciom w domu tak pozwolic. No moze nie w calym ale
      w tym pokoju zabaw....w koncu..juz, juz sie przekonuje...
      ...z zadumy wyrywa mnie pytanie Elli:
      `mamus, myslisz, ze powinnam tu posprzatac?
      Ja: 8-OO A chcesz??
      E: No pewnie. Straszny tu balagan. Zabic sie mozna.

      Posprzatala surprised
      Nooo, teraz mam miejsce zeby te kolejke rozlozyc.
      Czym skorupka...? wink

      Stol w kuchni jest super!
      Trampolina tego lata dokonala zywota.
      Ale wielki, pompowany basen pomogl o niej zapomniec.
      Tez dobra rzecz do gromadnego spozytkowania energii big_grin.
      • rhynox trzodka 10.10.05, 09:58
        w sumie powinnam to w nowy watek ubrac, ale podciagam swoj dodajac sobie
        troche popularnosci.
        W piatek jak wychodzilam z pracy zegnam sie z kochana Liberty, niania. Ta
        siedzi na sofie przy drzwiach do ogrodu i doglada ferajny przewalajacej sie po
        trawie. 'Czuje sie jak pasterz, wiesz?' Rozbawilo mnie to smile
        A wy?
        Czujecie sie jak pastereczki dogladajce rozbrykanej trzodki? A idac dalej moze
        dzierzycie w dloni kawalek zgrabnego kijaszka do popedzania opieszlego
        towarzystwa? wink A moze macie ochote kazac dzieciom isc w parach co by
        latwiej je bylo liczyc, he?
        moja mama na przyklad dla podkrecenia atmosfery przed wyjsciem wieksza grupa
        wolala 'kolejno oooooodlicz!'
        • jol5.po Re: trzodka 10.10.05, 10:22
          i odliczaliście???
          bo jakkolwiek bardzo czułabym się pasterzem czy pastereczka, to ma niewielki wpływ na zachowywanie sie przez moje dzieci jak grzeczna trzoda
          no i nie chcą chodzić w parach
          • jofin Re: trzodka 10.10.05, 10:46
            Za kazdym razem jak podrozuje z nimi samolotem, to licze najpierw dzieci a
            pozniej bagaze. I to mniej wiecej co jakies 20 minut. Szczegolnie gdy mam
            podroz przesiadkami. Ale czasem sie gubie, bo te smoki nie usiedza przeciez w
            miejscu.











          • rhynox Re: trzodka 10.10.05, 12:46
            odliczalismy?
            No co ty...
            smile
            Ale klimat byl szczegolny wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka