Moje drogie. Caly czas mysle by tu napisac, bo pracujac tutaj (juz pisalam,
ze firma w ktorej pracuje jest w prywatnym mieszkaniu rodzinki z 4 chlopakow)
bez przerwy przypominaja mi sie rozniste watki. Nie bede sie silic na
oryginalnosc, ale musze wam powiedziec ze patrzac na te rodzine bardzo
przypomina mi sie moje dziecinstwo. Oczywiscie nie mielismy takiego domu i
polowy tych udogodnien, bo co tu porownywac Irlandie z PRL’em, ale przeciez
same wiecie ze nie w tym akurat problem.
Co rano jestem swiadkiem ‘koszmaru porannego wychodzenia’. Chlopaki, mimo, ze
w sumie mlode dosc chodza odpowiednio do szkoly, przedszkola i playschool (na
3 godziny, ten najmlodszy) i jak slysze te krzyki, poganianie, ‘licze do
trzech’ przebieranie sie na ostatnia chwile, wywalanie z kieszeni zabawek
(ulubionego dinozaura itd) wloczenie za soba swetrow, by je zalozyc w
samochodzie robi mi sie cieplo.
Kolejna rzecz ktora zsyla usmiech na moja twarz jest to, ze wszystko co cenne
jest tutaj na wysokosci pow 1m60cm. I tak, zeby wlaczyc tv, radio czy
cokolwiek zwykle trzeba wejsc na krzeslo. To samo jest z samym biurem.
Pierwsza rzecz jaka mi powiedziano to to, by zamykac biuro na klucz, ktory z
kolei mam odwieszac na haczyk pod sufitem

))
A poza tym to fajnie maja te dzieciaki. Maja na parterze ogromny playroom. To
dopiero udogodnienie . Nikt tam nigdy nie sprzata zabawki moga byc
porozwalane na maxa J. Za to do salonów nie wolno wnosic zadnych zabawek.
A na podworku trampoline – wielka, superacka J)))))))))) Super, naprawde. My
takiej nie mielismy, buuuu
No i wielki stol w kuchni. Byl juz o tym watek, nie? No to same widzicie I
rozumiecie o co mi chodzi. Stol ma chyba z 4 metry.
I w ogole tak mi milo, ze trafilam na te rodzine. Czy wierzycie w magnetyzm
wielodzietnych? Ze sie wzajemnie, podswiadomie przyciagamy? Dodam, ze
przyjmowala mnie do pracy tez dziewczyna, ktora miala 3 mlodszego rodzenstwa.
Potem mi powiedziala, ze jakos tak jej przypadlam do gustu J
Chyba cos w tym jest.