Przeczytałam "Żabę" i zaraz na początku trafiłam na coś takiego: "...nadał
jej przezwisko Żaba, zaraz po tym,jak ujrzał ją po raz pierwszy. Opowiadał,
że kiedy rozwinięto kocyk, w którym została przywieziona z kliniki, ujrzano
rozpłaszczony brzuszek, cienkie łapki oraz podkurczone nóżki..."
Przez chwilę zastanowiłam się, kto to pisał, bowiem mój średni syn ma
przezwisko Żaba, a geneza owego miana, jest identyczna, jak we wspomnianym
utworze. Co więcej, odpowiadając na pytania, czemu akurat Żaba, wyjaśniałam
kwestię niemal identycznymi słowami. Teraz widzę, że groziło mi posądzenie o
plagiat

Wypada zmienić synowi przezwisko, ale owa Żaba przylgnęła do niego na dobre,
a w zaraniu życia faktycznie żabę przypominał. Szczegóły patrz wyżej