mamusiewa
05.03.07, 12:05
1 marca przyszła na świat moja córeczka, 3700, po zdecydowanie najlżejszym
porodzie( czwarty). Po 10 krótkich, średniej siły skurczach było 6 cm( mama
jest położną , więc mnie zbadała), powoli wybralismy się do szpitala, skurcze
były co 5 minut, w szpitalu co 2 minuty, ale naprawdę łatwe do zniesienia. Po
wstępnej obróbce na izbie przyjęć( tylko papiery, bo o inne przygotowanie
zadbałam w domu)trafilismy na porodówkę( było ok. 5.20),tam już 8 cm.Jedna
przemiła położna, żadnych innych rodzących, super lekarz( ponieważ nie
przeszkadzał położnej-jego interwencja ograniczyła się do gratulacji, jak
przyszedł, gdy poożna sprawdzała, czy nie mam obrażeń). Nawet pozwoliłam
zrobić KTG-przy drugim skurczu pod KTG odeszły wody. Wtedy najgorszy moment-2
sztuki skurczów okresu przejściowego( kedy główka jest strasznie nisko, a nie
można przeć), potem 2 skurcze parte i ..koniec. Duża, zdrowa dziewczynka,
żadnych pęknięć czy otarć u mamy, na drugi dzień wyszlam do domu, siedzenie w
porządku. Ten poród to raptem 5 minut koszmarku, reszta w porządku, może 10 %
tego, co przezyłam przy pierwszym. Mamy oczekujące: za czwartym razem może
być nagroda !