1tuta
23.08.07, 12:29
Mam w domu dwulatkę. @W nocy kiepsko śpi, więc rano jest już godzinę po
przebudzeniu zmęczona i zaczyna płakać. Tak -płacze z małymi przerwami do
obiadu. Potem jest spanie, a ona zamiast padać, śmieje mi się w twarz albo
znów wrzeszczy. Ręce mi opadają i wiem, że klaps to nie rozwiązanie a wyraz
mojej bezsilności, ale naprawdę czasem tak mnie korci, że ledwo się
powstrzymuję. A to znów powoduje, że przez cały dzień jestem kłębkiem nerwów
(choćbym nie wiem w jak dobrym humorze się obudziła). No więc: szukam
rozwiązania, żeby nie zwariować. Dodam, że to trwa już od dłuższego czasu
(kilka miesięcy), więc chyba nie kryzys dwu- czy też dwuipółlatka? ktoś ma pomysł?