cuciolo Re: LOVE STORIES 22.08.05, 14:11 Well well well jak mawiaja starozytni anglicy czas napisac historie tym bardziej ze czekam na speca od zmywarki. Nigdy nie zakladalam ze wyemigruje bo po co? Skonczylam studia wrocilam do rodzinnego miasta dostalam prace ktora nienawidzilam ale mialam prace i jakies grosze od kieszeni. I to byl fakt aaaaaaaaaaaaaa dostalam wlasne mieszkanie. Bylam partia do wziecia i ciagle obijalam sie o jakies niefortunne zwiazki. Dobilam do 30 stki, czlowiek w ktorym sie zadurzylam raczej odbijal mna jak pilka do tenisa, pozostale zwiazki byly bardzo krotkie, narzeczony ze studiow mimo zlotego serca nie wypalil. Poznalam w 98 roku na icq moja polowke, moge smialo powiedziec ze moje szczescie osobiste zawdzieczam nudnej pracy biurowej. Z poczatku bylo to cwiczenie tylko angielskiego, gdyz po nauce niemeickiego i uczac sie anglieskiego nie zakladalam potrzeby nauki nowego jezyka bo po co a poza tym on byl zonaty to na co mi tak wrzod na glowie? Ale w koncu w 2001 Emilio przyjechal do mnie, byl w separacji z zona. I tak to sie zaczelo. Ja mialam 33 lata i szybko zauwazylam ze jest to pierwszy czlek w zyciu ktory pomimo wiecznych glupot i problemow jakie stwarzal zaopiekowal sie mna. Koniec koncow 1,5 roku dojezdzalismy do siebie. Byly to wypady romantyczne: frankfurt nad menem, roma, werona, drezno, sycylia, warszawa, krakow itp On wtedy konczyl studia podyplowmowe na uniwerku sapienzy w rzymie. Ciagle sie widywalismy gadalismy o przyszlosci o wymarzonym dziekcu ale jakos nic sie nie posuwalo do przodu, ja zaczelam tracic nadzieje na rodzine i na to ze sie zejdziemy. Historia banalna z niebanalnym finalem. Otoz we wrzesniu 2002 roku przyjechalam ostatni raz na kilka dni do Mojego mezczyzny do Rzymu,. Musielismy go spakowac bo zostal wyekspediowany do jakiegos Taranto. No i stal sie cud w dniu urodzin 29 wrzesnia z tego stresu i milosci zaszlam w ciaze. Nie wierze w przypadki, to byla reka Bozi albo jak to woli przeznaczenie. Zdobylismy sie na krok i po Swietach Bozego Narodzenia przyjechalam do Wloch na sam koniec swiata. I tu jestem 2,5 roku i chowam corke i pomimo jakis problemow wiem ze mam rodzine i warto sie bylo zaprzec i zadrzec z calym swiatem Historia banalna ale potwierdzajaca prawde stara jak swiat: nigdy nie mow nigdy anka ps oho wlasnie zatrzasl sie stolik komputerowy, czyzby trzesienie ziemi? Odpowiedz Link
dorrit Hej, Cuciolo! 23.08.05, 11:43 Tak, to bylo male trzesionko ziemi. Pozdrawiam z Rzymu! Odpowiedz Link
cuciolo Re: Hej, Cuciolo! 23.08.05, 15:00 Ooooooooooo jezu no to rpzeszlam chrzest bojowy. Jestes moze na forum wloskim? Fajnie jest znalesc krajanke sasiadke na obczyznie Odpowiedz Link
kotorybka Re: Hej, Cuciolo! 24.08.05, 03:26 Fajna historia - lubię takie które się dobrze kończą Zazdroszczę Ci mieszkania w tej pięknej Italii... ******* Mój Matti-nowe zdjęcia Odpowiedz Link
triskell Re: LOVE STORIES 23.08.05, 23:32 Witaj w klubie internetowych par . Super historia, dzięki, że się nia podzieliłaś. Odpowiedz Link
cuciolo Re: LOVE STORIES 24.08.05, 10:50 Dzieki. Wszystkie historie ktore przeczytalam sa piekne, za kazdy zwiazek placimy nieustannnym czekaniem, tesknota, walka z wiatrakami, a nawet te ktore nie sa w zadnym zwiazku wiedza jaka cene placa za podjete decyzje 4 lata temu jak zaprosilam faceta z netu do domu, moja rodzina chciala dzownic na policje bo przyjechal zboczek, po tych latach bycia razem i konsekwetnego dazenia do przodu, moi bliscy w koncu zrozumieli ze nie taki diabel straszny I to jest sukces Odpowiedz Link
asica74 Re: LOVE STORIES 02.09.05, 14:56 JAKO, ZE WATEK SIE WYDLUZYL, EKPERYMNTALNIE DOSTAL PIGULKE NA PRZECZYSZCZENIE. WYCIELAM KOMENTARZE, ZOSTAWIAJAC SAME OPOWIESCI. JAK WOLICIE: Z KOMENTARZAMI CZY BEZ? (przepraszam za krzyk, ale chcialabym by jak najwiecej osob zauwazylo ten wpis) Odpowiedz Link
jennifer_e Re: LOVE STORIES 02.09.05, 14:59 eeerr.... jakby tu, żeby się nie narazić.... eee w sumie bez komentarzy jest bardzo czysciutko i przejrzyście ale komentarze miłe były... sama nie wiem... Odpowiedz Link
asica74 Re: LOVE STORIES 02.09.05, 15:01 jenni, tu nie chodzi o zadne narazanie sie. Jezeli wolicie z komentarzami, to je odchacze i juz Odpowiedz Link
jennifer_e Re: LOVE STORIES 02.09.05, 15:10 asico, nie nerwujsa, widzę że zajęcie sobie znalazłaś zamiast pakowania się? a z drugiej strony to trudno będzie uniknąć tego, że nowe komentarze będą się coraz pojawiać (już jeden jest), no i co wtedy z nimi zrobić? kasować? zostawiać? ale, niech się reszta wypowie, ja nic nie wiem, ja tu tylko sprzątam Odpowiedz Link
asica74 Re: LOVE STORIES 02.09.05, 15:36 juz sie spakowalam w koncu! ale chyba najwyzszy juz czas, bo za godzine musze wyjsc... Odpowiedz Link
asia.sthm Re: LOVE STORIES 02.09.05, 15:46 otwieram nowy watek : jak ma wygladac watek LOVE STORIES. Odpowiedz Link
samo m jak milosc,m jak milosc... 12.01.06, 06:59 No wezcie dziewczyny! Ja bym opowiedziala, ale sie wstydze Odpowiedz Link
jan.kran Re: m jak milosc,m jak milosc... 12.01.06, 08:17 Ja bym opowiedziała ale nie mam co)) Więc bym sobie chociaż poczytała ... Pisz Samo )) K. Odpowiedz Link
kociaszek Re: m jak milosc,m jak milosc... 12.01.06, 10:23 wlasnie tak sobie ostatnio myslalam (a to dobre przyzwyczajenie, Prosiaczku), ze tyle nowych dziewczyn i nic do poczytania... ja niedlugo cos naskrobie, bo nam z nocnym mija rok za chwilke!!! Odpowiedz Link
gherarddottir Re: m jak milosc,m jak milosc... 12.01.06, 22:24 Samo! wstyd to jest krasc i klamac heheheheh, ale mi sie udalo)))) Pisz swoje love story!)) Odpowiedz Link
asia.sthm Re: m jak milosc,m jak milosc... 12.01.06, 22:27 Samo, Kociaszku do dziela ! Smaku zescie tylko narazie narobily Odpowiedz Link
samo Re: m jak milosc,m jak milosc... 13.01.06, 11:09 Ja nie bede pisac zadnego love story bo sie wstydze i juz. Nawet nie macie po co prosic, bo nie dam sie przekonac. Tak tylko podbilam watek, bo Kran alarm podniosla. Odpowiedz Link
asia.sthm Re: m jak milosc,m jak milosc... 13.01.06, 12:09 Samo, jesli sie wstydzisz to napisz opowiadanie o jakiejs zupelnie obcej nam pannie, troche wymysl, pozmieniaj imiona i nikt sie nie domysli o kogo chodzi . ;-PPPP Cos nam napisz, bo Ty tak slicznie umiesz pisac...niech to bedzie prezent dla nas, bo nas lubisz po prostu ))) Odpowiedz Link
magdacan Re: LOVE STORIES 13.01.06, 08:53 MOze opowiem swoja historie chociaz nie jest tak ciekawa jak Wasze. PO rozwodzie,podzialach majatku, wybijanych szybach w moim aucie itp. pomyslalam sobie, ze czas sie ruszyc gdzies, zeby wyluzowac. Mialam przyjaciolke w Kanadzie wiec niewiele myslac kupilam bilet i pojechalam. Spotkalysmy sie po 7 latach i od razu stara przyjazn odzyla. Takiego ubawu obie juz dawno nie mialysmy. Kolezanka wpadla na pomysl, zeby mnie tam sobie zatrzymac. Bardzo sie opieralam wiec zadzialala podstepnie i poznala mnie z fajnym (tak mi sie wydawalo) facetem. Ale ja musialam wracac do Polski. Byly telefony i slowa tesknie, przyjezdzaj. Wiec po pol roku pojechalam jeszcze raz i wzielismy slub. Ale po slubie musialam wrocic do Polski. Dziecko (wtedy 17 lat) bardzo sie buntowalo i w koncu powiedzialo, ze jedzie tylko na pare lat bo jak dostanie obywatelstwo to wraca do Polski. Pomyslalam, ze dobre i to a co bedzie dalej - zobaczymy. NO tak wiec juz jako mezatka sprzedalam wszystko co mialam, zlikwidowalam firme i jako ta pionierka (dziecko na razie zostalo) ruszylam za ocean. No i... wielkie rozczarowanie. NIe dalo sie zyc razem. Nie bede opisywac dlaczego ale faktem jest, ze po miesiacu ucieklam od niego w poplochu. Zamieszkalam z przyjaciolka i jej mezem. Dom maja duzy, dzieci niet wiec nawet im sie to podobalo. Mi troche mniej bo wiedzialam, ze corcia ma przyjechac. Wiec nie wiem jakim cudem udalo mi sie dostac kredyt i kupilam townhouse. Malutki i do remontu ale wlasny. No wlasnie do remontu a chlopa nie ma. Ale poradzilysmy sobie jakos. I kiedy juz to wszystko jakos zaczelo normalnie wygladac pomyslalam sobie, ze cos nudno sie zrobilo. Wiec na onecie umiescilam swoje ogloszenie, ze szukam kogos w celu zaprzyjaznienia sie. Zrobilo sie wesolo bo odezwalo sie w tym samym czasie trzech panow a kazdy mial na imie Bogdan. Jeden z POlski, jeden ze Stanow a jeden z Kanady i to na dodatek z tej samej co ja miejscowosci. No i zrobil mi sie z tego galimatias bo na pytania jednego odpisywalam nie temu co trzeba. Musialam zawezic krag i zdecydowac sie na jednego. Na pierwszy ogien poszedl oczywiscie ten, ktory mieszkal najblizej. Zdjecie pokazywalo duzego czlowieka ale o tak chmurnym spojrzeniu,ze mozna sie bylo przestraszyc. ON nie chcac robic nic na sile podal numer swojego telefonu i stwierdzil jak bedziesz gotowa, zadzwon. Troche sie obawialam no bo w koncu nie wiem kto on ale zadzwonilam z komorki. I tu niespodziana bo Bogdan nr 1 ma bardzo cieply glos - zupelnie nie pasujacy do miny na zdjeciu. Gadalismy tak dlugo, ze wyladowaly nam sie baterie w telefonach. Za pare dni spotkalismy sie w realu i co dziwne jadac na to spotkanie nie czulam zadnego zdenerwowania. Jeszcze go nie widzialam a juz mialam wrazenie, ze znam go b. dlugo.I mimo miny na zdjeciu okazalo sie, ze to dobry i cieply czlowiek. A na drugim spotkaniu zaprosil mnie do swojego domu a ja -ku oburzeniu mojej corki, ktora stwierdzila, ze jestem zle wychowana bo na drugiej randzce sie nie chodzi do domu- poszlam. I tak zostalam. No nie od razu troche sie jeszcze pokrygowalam ale 19 lutego stuknie nam dwa lata bycia razem. I jak na razie powiem szczerze, ze jest to pierwszy normalny mezczyzna, ktory mi sie w zycie przytrafil. A swoje lata mam. NO i dziecko tez Go bardzo polubilo do tego stopnia, ze nawet w dykusji zawsze ma takie samo zdanie jak on. I jakos zapomniala, ze ona tu tylko pare lat miala byc. Odpowiedz Link
jan.kran Re: LOVE STORIES 13.01.06, 08:57 Śliczna historia)) Miałam iść spać ale szukam dwóch obiadów na necie i przy okazji na taką opowieść trafiłam... Kran Odpowiedz Link
samo Re: LOVE STORIES 13.01.06, 09:07 Faktycznie sliczna historia i cieplo sie czlowiekowi na sercu robi. A Kran szuka obiadow w necie- trzeba bylo sie za bogatego szybko w tej Norwegii wydac Odpowiedz Link
jan.kran Re: LOVE STORIES 13.01.06, 09:12 Znalazłam, dwa to Twoje przepisy. Strzeż się jak mi nie będą smakować! Idę zaraz spać... Odpowiedz Link
samo Re: LOVE STORIES 13.01.06, 09:15 Ooops! Strzege sie :o))) Nic tylko spac ostatnio chodzisz, a na Bisie bezsennosc Ci wytykaja. Jakims podwojnym zyciem zaczyna smierdziec. I jeszcze ten obiad podwojony... Hmmm... Odpowiedz Link
asia.sthm Re: LOVE STORIES 13.01.06, 10:49 Magda, to jest przepiekna historia !! Najserdeczniejsze serdecznosci dla wasze trojki ))) Odpowiedz Link
triskell Re: LOVE STORIES 13.01.06, 12:04 magdacan napisała: > MOze opowiem swoja historie chociaz nie jest tak ciekawa jak Wasze. No co Ty wygadujesz, że nie jest? :-o Mnie bardzo zaciekawiła i wzruszyła. Cieszę się, że Ci się tak super ułożyło, my też niedawno obchodziliśmy drugą rocznicę. Odpowiedz Link
gherarddottir Re: LOVE STORIES 13.01.06, 12:53 Magdacan - swietna historia))) taka pozytywna. Trzymam za Was kciukiTwoja opowiesc to potwierdzenie mojej teorii - dobremu los nie pozwoli sie martwic zbyt dlugo Odpowiedz Link
cuciolo Re: LOVE STORIES 13.01.06, 14:07 Gratuluje historii. Zaczytalam sie. Jeszcze jeden przyklad ze niezaleznie od ilosci posiadanych lat, mozna znalesc te polowke i ulozyc sobie zycie Anka Odpowiedz Link
caysee Prawie zakonczona historia 27.01.06, 10:41 Jeszcze niezupelnie kwalifikuje sie do Polonii, ale poczytalam wasze historie i postanowilam wam opowiedziec wlasna W sierpniu 2003 wyjechalam na krotkie, bo 3-miesieczne stypendium do Szwecji. Bylam wtedy z pewnym chlopakiem od 2,5 roku, byl to jednak zwiazek wlasciwie z przyzwyczajenia, wiedzialam, ze go nie kocham, pare razy sie juz prawie rozstalismy, ale jakos sie to ciagnelo. Pierwszego sierpnia w samym srodku nocy (kolo 4 rano) przyjechalam do Sztokholmu i z przystanku autobusowego odebral mnie szwedzki student, ktorego uczelniana organizacja studencka przydzielila do opieki nade mna w pierwsze dni. Zgodnie z planem pojechalismy z nim do jego domu, w ktorym mieszkal z mama i poszlismy spac (osobno oczywiscie. Wczesniej jednak dowiedzialam sie, ze czekaja mnie tylko 4 godziny snu, gdyz o 12 musimy odebrac z terminalu w centrum miasta jakiegos Niemca, ktorym Henrik rowniez mial sie opiekowac. Alez bylam zla na tego Niemca, zwlaszcza ze mialam za soba 30-godzinna podroz samochodem, promem i autokarem oraz ze byl niesamowity upal i meczylismy sie z Henrikiem straszliwie z moimi bagazami. W koncu zebrala sie nas kilkuosobowa grupka, bo dolaczyli do nas przypadkiem jacys inni opiekunowie ze swoimi zagranicznymi studentami. Czekalismy na metro stojac w kolku i rozmawiajac o pierdolach, generalnie rozmowa sie nie bardzo kleila. Kolo mnie stanal ow Niemiec, w pewnym momencie rozmowa rozbila sie na mniejsze grupki i Niemiec zagaduje mnie (po angielsku): - To ty jestes z Polski, tak? - No tak. - A bo wiesz, mozemy porozmawiac po polsku, bo ja znam troche polski. Pomyslalam sobie: "Jaaasne, pewnie byl na wakacjach nad Baltykiem, nauczyl sie "Zie-dobry", Tak, Nie, Kur... i chce mi tu zaszpanowac". No ale mowie dalej po angielsku: - Aha. No jak chcesz to mozemy porozmawiac po polsku. - No dobra. To stwierdzilam, ze powiem do niego cos po polsku i mu sie glupio zrobi. Mowie po polsku: - To skad znasz jezyk polski? A on na to odpowiada, tez po polsku: - A bo ja mieszkalem w Polsce pare lat i urodzilem sie tam i mam jedna babcie Polke. Mi szczeka opadla na ziemie, bo do tego czasu praktycznie nie mialam zadnego kontaktu z obcokrajowcami, a tu rozmawiam z jednym i on mowi po polsku. Zatkalo mnie. On zauwazyl te cisze i dodal: - Tak w ogole to ja sie nawet troche czuje Polakiem. I wtedy jakos mnie tknelo i sama nie wiem czemu troche we mnie zawrzalo i powiedzialam mu dosc zimnym tonem, ze to ze mowi po polsku i ze sie w Polsce urodzil nie daje mu prawa zeby czuc sie Polakiem. Dotad jak o tym pomysle nie wiem co we mnie wstapilo. Zwlaszcza, ze jak pozna sie jego pelna historie, to mozna rzeczywiscie przyznac, ze duzo w nim z Polaka. Ma tate Niemca, a mame w polowie Polke, w polowie Niemke, ale wychowana w Polsce wiec bardziej z niej Polka niz Niemka, sam pierwsze lata zycia spedzil w Polsce. Ma polskie imie (Kamil) i niemieckie nazwisko. Jak to zwykle bywa, juz w pierwsze dni wytworzyla sie grupka studentow zagranicznych, trzymajacych sie razem i my obydwoje bylismy w tej grupce. Czesto razem rozmawialismy, ale prawie nigdy po polsku; jego wymowa, braki w slownictwie i bledy gramatyczne mnie szalenie irytowaly. Juz po jakims tygodniu darzylam go duza sympatia, ale jednoczesnie opowiadalam mu duzo o swoim chlopaku, zeby przypadkiem nie pomyslal sobie, ze ma jakies szanse, zas do swojego chlopaka slalam maile, w ktorych opowiadalam mu o wszystkim. Mialam z tymi mailami troche problemow, gdyz poczatkowo nie mialam jeszcze konta szkolnego i musialam prosic wlasciwie obcych ludzi o mozliwosc uzycia ich laptopa itp. Ale wykorzystywalam kazda mozliwosc, zeby mu cos napisac. On natomiast praktycznie milczal, w ciagu pierwszych 4 tygodni wyslal mi jednego maila i kilka smsow, niezbyt sympatycznych zreszta, z ktorych wynikalo, ze ja sie tam dobrze bawie, a on biedny sie nudzi w Polsce. Jak tylko dostalam swoje konto szkolne, zaczelismy rozmawiac przez siec i nie bylo to wcale przyjemne, w koncu po tych kilku tygodniach kazalam mu napisac o co mu chodzi i czemu tak sie zachowuje. Wtedy napisal mi dlugiego maila, w ktorym wypomnial mi wszystkie chyba zle rzeczy, ktore zrobilam na przestrzeni 2,5 roku (np. zgubienie lancuszka od niego i stwierdzil, ze nasze drogi chyba powinny sie rozejsc. Rozbilo mnie to, ale po czesci bylo mi na reke, bo sama nie umialam tego od dawna skonczyc. Poza tym spedzalam coraz wiecej czasu z Kamilem i czulam sie z nim swietnie, caly czas jednak mialam te swiadomosc, ze mam tam kogos w Polsce i nic nie moge tu zrobic. Zaakceptowalam wiec to rozstanie, ale tez je przezylam i duzo wtedy przebeczalam w poduszke. Dobrym pocieszycielem okazal sie Kamil, robil mi obiadki, potem przytulil i tak jakos sie to zaczelo. Stalismy sie nierozlaczni. Po niedlugim czasie stwierdzilismy, ze skoro i tak siedzi u mnie prawie caly czas, ma u mnie prawie wszystkie ksiazki, rzeczy kuchenne, to powinien w ogole sie do mnie przeniesc i tak tez sie stalo. Mieszkalismy tak prawie dwa miesiace, jednak az tak rozowo nie bylo, gdyz moj byly stwierdzil, ze jednak beze mnie zyc nie moze i przyznal, ze wtedy zaproponowal to rozstanie, bo myslal, ze bedzie tak jak zawsze, ze ja wezme sie za naprawianie. Gdy dowiedzial sie, ze nie ma odwrotu i ze ja znalazlam kogos innego, zaczal szalec. Opowiadal mojej mamie rozne rzeczy o mnie i o Kamilu, ze on mnie uwiodl, wykorzysta i porzuci, ze ja na okraglo imprezuje, ze sie zmienilam, jestem dla niego okrutna, ze zachowuje sie bardzo dziwnie - pewnie biore narkotyki. Moja mama wierzyla bardziej mu niz mnie, robila mi wyrzuty, o Kamilu w ogole slyszec nie chciala, "bo to jest NIEMIEC". W koncu jednak byly zrobil duzy blad. Chcial udowodnic mojej mamie jak zle go traktuje i wyslal jej loga z naszej rozmowy, w ktorej generalnie rzecz biorac on pienil sie, a ja mu spokojnie odpowiadalam. Wtedy mama przejrzala na oczy i powoli sytuacja zaczela sie normowac, ale tyle co ja przezylam przez ta dwojke... Powoli nadszedl listopad, konczyl sie moj czas w Szwecji, przyszlosc wydawala sie niepewna. W naszych "normalnych" swiatach dzielilo nas prawie 800km (Mainz - Szczecin), nie wiedzielismy czy to nas nie dobije. W polowie listopada wrocilam do Polski, on zostal jeszcze w Szwecji i to byl straszny okres, w ktorym zdani bylismy tylko maile i na rozmowy telefoniczne po pol godziny dziennie. Rodzice zaczeli widziec, ze to cos wiecej niz jakies wyjazdowe zauroczenie i zaprosili go w koncu do nas. Kamil wrocil do Niemiec na swieta, byl tam 4 dni (w tym czasie zdazyl tez zostac chrzestnym) i przyjechal do mnie. Bardzo sie wtedy cieszylam, ze mowi on po polsku, dzieki temu mogl prawie normalnie rozmawiac z moimi rodzicami, ktorzy calkiem go polubili. Zaczelismy rozmawiac wiecej po polsku, wyplenialam bledy, uczylam nowych slow. Sama zas zaczelam uczyc sie niemieckiego, gdyz juz wtedy, po 4 miesiacach bycia razem wiedzielismy jak to sie skonczy Potem ja skonczylam pisac prace inzynierska, pojechalam do niego w lutym, jego rodzina rowniez mnie polubila. W marcu sie obronilam i czekala mnie polroczna przerwa (do pazdziernika) przed studiami uzupelniajacymi. Akurat tak wyszlo, ze Kamilowi przydzielili od kwietnia akademik (u nich dosc dlugo sie czeka na lepsze akademiki, a ten byl wlasnie taki nieco lepszy - 1 osobowy pokoj z lazienka i aneksem kuchennym) i wtedy tez zamieszkalismy w nim razem. Poza tym, ze troche sie nudzilam z braku zajec (nie moglam pracowac), bylo cudownie, upewnilam sie, ze to jest wlasnie mezczyzna mojego zycia. W pazdzierniku zaczelam studia uzupelniajace magisterskie w Polsce, jednoczesnie uczac sie coraz wiecej niemieckiego, ktory umialam wtedy wprawdzie na poziomie komunikacyjnym, ale nie tak jak angielski, w ktorym czulam sie swobodnie, w nim studiowalam i moglabym pracowac. Jezdzilismy do siebie srednio na dwa tygodnie z miesiecznymi przerwami, a wiec nie bylo tak bardzo zle. Po pierwszym roku Odpowiedz Link
caysee Dluugie mi to wyszlo =) 27.01.06, 10:42 Po pierwszym roku na cale wakacje przyjechalam do niego, byly to wlasnie minione wakacje. Pod ich koniec oswiadczyl mi sie i zaraz potem zaczelismy przygotowania do slubu. Cywilny bierzemy w Niemczech 22.kwietnia (w urodziny mojego taty), zas koscielny z weselem odbedzie sie w Polsce 23.wrzesnia (w urodziny mamy Rozdzielamy te sluby ze wzgledu na nieco mniejsza ilosc formalnosci przy cywilnym w Niemczech niz konkordatowym w Polsce, poza tym chcialabym miec dyplom na nowe nazwisko oraz miec czas na wymiane dokumentow, poki jeszcze mieszkam tu w Polsce. W miedzyczasie czeka mnie tez obrona magisterki, ktora wlasnie sie pisze On zas skonczyl w pazdzierniku studia (matematyke) i od listopada pracuje w banku. Dotad mieszka w akademiku, ale od 1.lutego bedziemy wynajmowac mieszkanie, wlasnie glowimy sie nad wyborem mebli, kolorow i w ogole wszystkiego, bo w naszym posiadaniu znajduje sie obecnie jeden taboret drewniany Jestesmy ze soba bardzo szczesliwi, on jest najlepszym facetem pod sloncem. Nie zdarzylo mi sie nawet przez chwile pomyslec, ze to nie jest odpowiedni czlowiek, wahac sie, czy dla niego warto zostawic Polske, znajomych i cale dotychczasowe zycie. Wczesniej nawet nie smialam marzyc o kims takim Odpowiedz Link
ewelinka202 kolej na mnie:) 17.05.06, 15:19 sie mi pracy nie chce pisac, to przynajmniej tu nadrobie zaleglosci przyjechalam do austrii bez chlopa, ktory w polsce tez nie czekal (czyt. bylam "do wziecia", ale mialam 1000 innych spraw na glowie, niz szukanie badz danie sie znalezc... po 1,5 roku, jak juz jako-tako po niem. mowilam, rozwiesilam po supermarketach ogloszenie, ze szukam pracy jako opiekunka badz sprzataka (klasyk), noi telefon zadzwonil 2 razy, 1. raz od h., gdzie pracowalam 6 lat jako opiekunka i kocham te dzieci jak swoje i mam do dzisiaj z nimi cudowny kontakt, i 2. od M... M. szukal sprzataki, notariusz, rozwiedziony, przystojny, inteligentny jak fix, z jajem)) noi z nim mialam pseudo-zwiazek, choc dzis po latach (5-ciu), moge sie przyznac sama przed soba, ze byla to afera, nic innego, ale nie zaluje! wrecz przeciwnie, mielismy fajny czas, nie czulam sie sama w tej piekielnej austrii itd., rozstanie bolalo okropnie, dlatego tez zrobilam psychoterapie, gdzie dowiedzialam sie m.in., ze M. byl zastepca mojego taty (roznica 18 lat! miedzy nami)..., wiec na raz stracilam kumpla, kochanka i...ojca...zanim sie otrzaslam minelo 2 lata, w miedzy czasie nie bylam w stanie nic zaczac, robilam grzecznie studia, zapierniczalam jak osiol...ale czulam sie cholernie sama mimo wszystko i tesknilam za M... zapisalam sie na "wyszukiwarke", czyt. cos w typie- "poznam pania/pana", dzieki bogu wtedy byla jeszcze bezplatna, teraz juz nie! napislam kogo szukam, ale nie liczylam na wiele, bo wiedzialam, ze sama dac teraz duzo nie moge...noi dostalam odpowiedzi, pamietam jak dzis, 61 (!), to tylko dlatego, ze ogloszenie bylo bez zdjecia wybralam 2, studentow, spoza wiednia, 1. chemik, 2. polityk...polityka spotkalam w czwartek (13. lutego 2002), kochany, przystojny, ale jakos nie zaiskrzylo, 17. lutego przyszla kolej na chemika, kochany, przystojny, niesmialy i to TEN! udalo sie nam tylko dlatego, ze dalismy sobie czas na poznanie siebie, j. wiedzial, ze moja ex-historia jeszcze nie zakurzona i choc balam sie jak fix zaangazowac, tak nie zaluje tego do dzis dnia...w poniedzialek byla nasza 2. rocznica slubu i mam nadzieje, ze nie ostatnia Odpowiedz Link
jan.kran Re: kolej na mnie:) 17.05.06, 16:38 Życzę szczęścia i miłości) Fajnie że wyciągnęlaś ten mój ulubiony wątek... Kran Odpowiedz Link
gherarddottir Re: kolej na mnie:) 27.05.06, 12:58 Ewelinka dopiero teraz przczytalam Twoja historie - rzeczywiscie niesamowita - super gratuluje )) Babiana i czekam na Twoja bo cos czuje, ze sa piekne.... Odpowiedz Link
babiana Re: LOVE STORIES 17.05.06, 16:41 Boze, dziewczyny co za fantastyczne historie.oderwac sie nie moge od tego watku. Nie wiedzialam o jego istnieniu.najgorsze, ze musze wyjsc z domu. Mojej pokaze to na pewno ja poduduja te wasze piekne opowiadania.Ja nie moge napisac swojej historii poniewaz znowu sie rozbecze. Odpowiedz Link
marjanna1 Re: LOVE STORIES 27.05.06, 19:23 No i przesiedzialam cale popoludnie przed komputerem czytajac te piekne historie.))) Odpowiedz Link
skara Re: LOVE STORIES 28.05.06, 12:17 Oj, dziewczyny, ciekawe te historie, choc nie wszystkie z happy endem. To teraz czas na moja Po 3-cim roku studiow wyjechalam do Hiszpanii na kurs jezyka. Bardzo mi sie spodobalo, dzien powrotu byl koszmarny - caly przplakany, na lotnisku i w samolocie bylam jak fontanna lez - pol samolotu biegalo do mnie z chusteczkami. Plakalam tak za krajem, nie za jakims konkretnym facetem. W nastepnym roku zdecydowalam, ze musze pojechac tam na cale wakacje do pracy - i po 4 miesiacach stwierdzilam, ze to jest to i ze przenosze sie do Hiszpanii po studiach. Poznawalam w tym czasie chlopakow, spotykalam sie z kilkoma, ale to nie bylo to. Na poczatku 5-go roku zainteresowalam sie studentami z Erasmusa (zeby gadac po hiszpansku i miec jakis kontakt) - na Polibude przyjechali Hiszpanie, wiec w sekretariacie wymyslilam jakas historie, ze potrzebne mi sa z nimi kontakty, ze napisac magisterke i udostepnili mi na nich namiary. Poznalam chlopakow i spotykalismy sie po kumpelsku caly semestr. Na semestr letni mieli przyjechac nowi Hiszpanie, wiec wszyscy bylismy strasznie podnieceni i ciekawi tych nowych. No i coz, umowilam sie z Danielem, kolega z zimy jeszcze, kupowac prezent mojej wspollokatorce. Nie zjawil sie sam, bylo z nim 2 nowych (David i moj Gabriel)! Gadalo nam sie z nimi od pierwszej minuty wspaniale, zaraz zaprosilam ich do nas na herbate. Siedzielismy tak wszyscy w kuchni, gadalismy i w pewnym momencie poczulam cos strasznie dziwnego - ze za tego Gabriela, ktorego w ogole nie znam, wyjde za maz. I powiedzialam to przy wszystkich na glos. Na moment nastala cisza, potem chlopaki i Ela (moja wspollokatorka) zaczeli bic brawo. Pozniej wszystko potoczylo sie bardzo szybko - bylismy nierozlaczni, caly dostepny czas spedzalismy razem, on praktycznie u mnie mieszkal. W tym samym czasie Ela byla z Danielem. Tylko byl pewien problem - Gabriel mimo, ze okazywal wszelkie oznaki uwielbienia w stosunku do mojej osoby, zaprzeczal jakimukolwiek uczuciu. Cierpialam przez to, bo czyny pokazywaly co innego a slowa co innego. Ja bylam kompletnie zakochana, wiec w jakims zaslepieniu napislam do niego list. Bylo w nim wszystko co czulam, wyznanie milosci. Nie chcial go najpierw wziac, potem czytac. Zblizal sie czas jego powrotu do Hiszpanii, nadszedl ostatni tydzien. Czulam po prostu, ze wszystko wali mi sie na glowe. Nadszedl ostatni dzien i ostatnia noc, ktora spedzilismy na imprezie. O 5 rano mial pociag do Warszawy, wrocilismy kolo 2 do akademika zeby skonczyc pakowanie. Wymusilam wtedy doslownie na nim zeby przeczytal ten list. Siedzialam przytulona do niego , nie widzialam jego twarzy i uslyszalam nagle, ze pociaga nosem. Pomyslalam, ze to alergia, ale zauwazylam nagle, ze na liscie pojawia sie jakas kropla wody, a potem uslysza stlumiony szloch. Cala spanikowana zblizylam sie do jego twarzy i zobaczylam, ze Gabi ma cala zaplakana twarz, lzy leca mu ciurkiem z oczu i nie jest w stanie dalej czytac. Oj, splakalismy sie tamtej nocy jak bobry (Gabi ciagle powtarzal, ze nigdy przez nikogo nie plakal). Pozegnanie na lotnisku bylo spokojne - wiedzielismy, ze sie niedlugo zobaczymy. W lipcu polecialam z siostra i kolezanka do Hiszpanii - z Gabim ukladalo sie bardzo dobrze, spedzilismy wspanialy tydzien, ale ciagle nikt nie wiedzial, ze jestesmy para. My z dziewczynami pojechalysmy dalej w droge po Hiszpanii. Siedzialam w Granadzie, na tarasie okropnego hostelu kiedy zadzwonil Gabriel zeby zaproponowac zebym przyjechala do Murcji (on jest stad) i poszukala pracy. Kiedy bylam w Sewilli na dworcu, czekalam na autobus do Lizbony powiedzial przez telefon, ze mnie kocha - pierwszy raz z wlasnej, nieprzymuszonej woli Po tygodniu spotkalismy sie w Viana do Castelo, w polnocnej Portugalii i tam postanowilismy, ze jade do Murcji szukac szczescia. W miedzyczasie moja siostra, ktora wrocila do Polski wczesniej zapoznawala z sytuacja moich rodzicow. Do Viany Gabi przyjechal na jakis festiwal z grupa folklorystyczna, w ktorej gra i przez caly czas pobytu ja z nimi bylam. Do konca mojej podrozy zostal tydzien kiedy oni musieli racac. Zmienili dla mnie plany i zeby nie narazac mnie na koszty podwiezli do pierwszego miasteczka za hiszpanska granica. Tam zostawili mnie na stacji benzynowej. Ja zegnalam sie z Gabim, a wszystkie kobiety z autobusu, wiedzac jak bardzo bylismy nierozlaczni, plakaly jak bobrzyce A potem miesiac na zakonczenie spraw, wydanie za maz przyjaciolki i pod koniec wrzesnia bylam juz w Murcji. Boze Narodzenie spedzilismy u moich rodzicow, Wielkanoc tez, wczoraj wyszla za maz Gabiego siostra (to byla super impreza). My tez sie powoli przymierzamy - nie mamy jeszcze daty, pewnie jeszcze troche czasu uplynie, ale zaczynamy wybierac meble do domu, zabieramy sie za remont. I co najwazniejsze jestesmy strasznie zakochani i SZCZESLIWI. P.S. A moja Ela (wspollokatorka) po wielu perypetiach mieszka z Danielem w Kordobie Odpowiedz Link
bietka1 Re: LOVE STORIES 28.05.06, 13:20 Niesamowite Podziwiam z jaka determinacja mozna ksztaltowac swoj los Szczescia zycze. Odpowiedz Link
kociaszek LOVE STORY CONT 16.12.06, 08:35 8-ego grudnia, w Dniu Swieta Swiatla, w Lyonie, przed Konsulem RP, w obecnosci Rodzicow i Swiadkow, obiecalismy sobie, iz uczynimy wszystko, aby nasze malzenstwo bylo zgodne szczesliwe i trwale!!! Kociaszek i Nocny Lot Odpowiedz Link
marjanna1 Re: LOVE STORY CONT 16.12.06, 10:44 Gratulacje!!!!!! Wznosze musztardowke z rana za wasze zdrowie Oby Wam sie ))) Odpowiedz Link
myshen82 Re: LOVE STORIES 27.06.07, 12:43 No to teraz ja Uwaga, bedzie dlugo! Zaczne od tego ze juz od podstawowkowych czasow musialam miec jakis obiekt westchnien na oku, i wymyslac sobie niestworzone 'romantyczne' historie. Moja pierwsnien na oku, i wymyslac sobie niestworzone 'romantyczne' historie. Moja pierwsza podstawowkowa milosc miala na imie Lukasz - nasz 'zwiazek' trwal jakis tydzien - oczywiscie nie poznawalismy sie na korytarzu. Bylismy na jednej randce w kinie po czym rzucilam go w bardzo (w moim owczesnym mniemaniu) wyrafinowany sposob: moja kolezanka przekazala mu zmietolona karteczke z napisem: 'Miedzy nami wszystko skonczone' (wydaje mi sie ze to wplyw Dynastii). W liceum dlugo dlugo bylam sama i oczywiscie zdolowana ze nikt mnie nie kocha. I takie poczucie ze nigdy nie znajde nikogo odpowiedniego jakos mi sie utrzymalo do studiow. Na studiach bylam rok z Z., ale sie rozpadlo (ja zerwalam). Pierwsza podstawowkowa milosc miala na imie Lukasz - nasz 'zwiazek' trwal jakis tydzien - oczywiscie nie poznawalismy sie na korytarzu. Bylismy na jednej randce w kinie po czym rzucilam go w bardzo (w moim owczesnym mniemaniu) wyrafinowany sposob: moja kolezanka przekazala mu zmietolona karteczke z napisem: 'Miedzy nami wszystko skonczone' (wydaje mi sie ze to wplyw Dynastii). W liceum dlugo dlugo bylam sama i oczywiscie zdolowana ze nikt mnie nie kocha. I takie poczucie ze nigdy nie znajde nikogo odpowiedniego jakos mi sie utrzymalo do studiow. Na studiach bylam rok z Z., ale sie rozpadlo (ja zerwalam). Od polowy drugiego roku bylam sama i znowu zdolowana. Potem byl rok bycia z Helmutem. Helmuta (to nie jest jego pradziwe imie, heheh, tak na niego mowila moja mama) poznalam w wakacje przed poczatkiem studiow - bylam na poludniu Francji i pracowalam jako wolontariuszka czyszczac poromanski akwedukt Helmut byl milym i ciekawym chlopcem i milo sie nam rozmawialo. Po tychze wakacjach kontakt nam sie zaczal rwac bo ja zaczelam studia i wiecie jak to jest: nowi ludzie, nowe miejsca itepe. Helmut mial w sobie zylke podroznika i odwiedzacza wiec kiedys na moim drugim roku wpadl do Poznania na pare dni. Potem na 3 roku wpadl znowu na pare dni... i jakos zaiskrzylo - do dzis nie wiem jak. Pewnie sie zastanawiacie w jaki sposob Helmut doprowadzil mnie do NZ ale zapewniam ze wszystko ulozy sie w jedna calosc, maslo maslane ). Zwiazek z Helmutem byl zwiazkiem na odleglosc, on studiowal w Monachium, ja w Poznaniu, ale staralismy sie widywac co jakies 5 tygodni - cierpialy na tym moje finanse, ale przeciez to milosc, mowilam sobie, milosc co nie zna granic. W trakcie ktoregos pobytu w Monachium cos mi zaczelo switac, ze moze Helmut to nie jest tzw dobry material na chlopaka. Mialam jakies tam watpliwosci, nie podobalo mi sie jego oszczedzanie (w sumie to nie bylo oszczedzanie a skapstwo), zaczelam sie zastanawiac czy jemu na mnie zalezy, ale spychalam wszystkie te mysli w glab glowy.. Zylam od spotkania do spotkania. Gdzies w marcu 2005 (teraz mi sie to wydaje data prehistoryczna) bylam zdaje sie na 4 roku i uslyszalam o Erazmusie - w ogole nie chcialam skladac podania bo wydawalo mi sie ze moje oceny nie sa dostatecznie dobre etc, ale zaczecona przez znajomych zlozylam podanie i dowiedzialam sie ze mnie wzieli/przyjeli/zaakceptowali). Na podaniu musialam napisac ktore panstwo wybieram. Do wyboru: Hiszpania, Portugalia, Wlochy, Niemcy i zdaje sie Finlandia. Wielka milosc do Helmuta spowodowala ze dokonalam kalkulacji, niemalze z linijka w reku i wybralam miasto, ktore bylo najblizej Monachium - miastem tym nie bylo Bielefeld (zreszta Erazmus w Niemczech nigdy mnie nie ciagnal, nie lubie niemieckiego, i prawdopodonie nigdy sie go nie naucze - probowalam, ale bez skutku, to jednak temat na osobny watek ale Triest, polozony na polnocnym wschodzie Wloch, bardzo dziwne miasto, bo nie typowo wloskie). Tak wiec juz w kwietniu 05 wiedzialam ze pojade do Wloch i oczywiscie moj plan zakladal przejazdzki do Monachium szybka koleja (jakos sie wtedy nie zastanawialam skad na to beda pieniadze, ale o takich glupotach sie nie mysli jak sie ma leb w chmurach) W czerwcu po egzaminach w naszym kolchozie (tak nazywalismy mieszkanie ktore dzielilam z przyjaciolmi ze studiow) ze czas podreperowac finanse i ruszyc jak tysiace Polakow do Anglii. Ja sobie przed wyjazdem wyskoczylam do Monachium. Oczywiscie ustalilam z Helmutem ze mnie odwiedzi w Anglii i przez jakis czas bylo slodko. W Anglii pracowalam w paru hotelach - w jednym z nich poznalam pieknego jak z obrazka Brazylijczyka... cos tam pogadalismy, i cholera zaczal sie ognisty romans (ja oczywiscie sie bronilam na poczatku, ale potem uleglam - tekst jak ze slabej wenezuelskiej telenoweli). On juz mi obiewal wycieczki do Brazylii, terefere i splyw Amazonka i swieze papaje - ja tam wiedzialam ze nic z tego nie bedzie, ale zabawe mialam przednia. ten glupiutki i malo znaczacy epizodzik uswiadomil mi ze nie chce byc z Helmutem. Ze to nie jest chlopak dla mnie, ze jest to chlopczyk zapatrzony w siebie, samolubny, malo usamodzielniony no i wiecie, wolny ptak, 27 lat i caly czas sobie studiuje i ciagnie pieniadze od rodzicow... Jakos nie mialam smialosci wyznac tego wszystkiego w mailu do Helmuta, wiec pomyslalam, niech on przyjedzie, ja sobie wszystko przemysle...\ Odpowiedz Link
myshen82 Re: LOVE STORIES 27.06.07, 13:17 matko, wlasnie przeczytalam i wiedzialam ze cos pochrzanie, cos mi sie wkleilo dwa razy - mam nadzieje ze jak ominiecie, to bedzie to mialo rece i nogi Ok, Helmut przyjechal do Anglii a ja przez pierwsze dwa dni przezywalam prawdziwe katusze, bo uswiadomilam sobie ze nie potrafie udawac ze wszystko jest ok, kiedy nie jest. W koncu wzielam Helmuta na kamienista angielska plaze i tam (kopiac jednoczesnie wielki dol, zeby zajac rece i skupic sie) wywalilam z siebie wszystko co mi sie na sercu zgromadzilo w czasie tego rocznego zwiazku. Helmut jakos to przyjal, tragedii nie bylo, nadal do siebie piszemy i tak jest o wiele lepiej Po powrocie z Anglii zaczelam sie szykowac do wyjazdu do Wloch, oczywiscie slabo mi sie usmiechal jakis zapyzialy Triest (hehe, zeby nie bylo, Triest nie jest az tak zly z wiatrem bora, zaczelam zalowac ze nie wybralam Hiszpanii albo Portugalii, ale na zmiane decyzji bylo juz za pozno. Wyladowalam w Bolonii z dwiema walizami (wyjazd na max pol roku, zreszta dosc szalony pomysl, bo na piatym roku to sie powinno pisac magisterke a nie obzerac pizza i chlac wino ) i w pociagu do Triestu (9 w nocy) zaczelam sie zastanawiac, gdzie spedze pierwsza noc. Mialam adres jakiegos hostelu (potem sie okazalo ze na koncu miasta tam gdzie wrony d*pami kracza ale postanowilam pokombinowac. Wyslalam smsa kolezance ze studiow ktora w Triescie byla rok wczesniej i ona polecila mi swojego kolege, Sama, ktory byl milym Szkotem (i jak sie potem okazalo pil codziennie i jakims cudem stawial sie do pracy rano). Sam odebral mnie z dworca, zawlokl moje walizki do swojego mieszkania i upil mnie piwem po czym oswiadczyl ze moge u niego zostac dopoki czegos nie znajde. Po jakichs 3 dniach Sam oswiadczyl ze co tak bedziemy sami pic, trzeba wyjsc na pizze. Na pizzy bylam ja, Sam i jego koledzy fizycy. Jednym z tych fizykow byl Brent, ale jakos nie pogadalismy wtedy bo ktos zaczal dyskusje na temat wyzszosci ksiazki 'Lsnienie' nad filmem (a wlasciwie obiema adaptacjami) - jako ze jeszcze wtedy klasyczny motyw 'Here's Johnny' byl mi nieznany nie moglam nic inteligentnie wtracic, wiec skupilam sie na piciu (zly plan. Cos mnie jednak musialo do kiwiego ciagnac, bo na nastepnym spotkaniu bylam rozmowniejsza i jak sie rozgadalismy (zaczelo sie od Human Traffic) to nie moglismy skonczyc... I tak od spotkania do spotkania, zaiskrzylo. Byl listopad 2005 i oficjalnie bylimy juz para. W grudniu ja plakalam w poduszke ze on bedzie wracal do NZ pod koniec lutego, on mnie pocieszal ze przeciez jeszcze dwa miesiace, a potem sie cos wymysli. No i wymyslilismy, ze jak bedzie nam sie zwiazek rozwijal, to ja przyjade do NZ. O tym pomysle napomknelam mojej mamie juz w styczniu, na co ona, jestem przekonana, popukala sie w glowe i powiedziala ze jestem szalona. 2 miesiace minely strasznie szybko i znalazlezlismy sie na lotnisku w Triescie o 5 rano placzac i obiecujac sobie ze jak tylko ja sie obronie to lece do niego. Przypominam wszystkim ze to bylo po 4 miesiacach zwiazku. Wrocilam do Polski z silnym postanowieniem ze napisze prace magisterska i lece. Moi znajomi na poczatku mysleli ze oszalalam, potem mnie dopingowali i kopali w zad jak sie obijalam. Codziennie wieczorem, mniej wiecej od 11 do 2 siedzialam na skypie z Brentem i tesknilismy. Jak powiedzialam, poczatkowy plan zakladal, ze zobaczymy sie za 4 miesiace, ja jednak nie przewidzialam ze moge nie wytrzasnac 4500 spod ziemi. Wymyslilam wiec powrot do Anglii w to samo miejsce co rok wczesniej. Obronilam sie, w miedzyczasie zameczalam dziewczyny na forum NZ pytaniami o wizy i dowody na nasze bycie razem. Przez caly ten czas wspierali mnie znajomi a przede wszystkim rodzice i babcia, ktora dolozyla sie do mojego biletu. Kupilam bilet, wyjechalam do Anglii i znowu sprzatalam hotele i serwowalam kawe Polecialam jeszcze na tydzien do Polski, zalatwic ostatnie sprawy, pozegnac sie z rodzina. Pamietam jak plakalam na lotnisku, ze czuje sie rozdarta, zostawiajac wszystko - moi rodzice powiedzieli wtedy, ze dopoki jestem szczesliwa, oni tez sa szczesliwi i nie wazne gdzie jestem... W samolot do NZ wsiadlam 25 wrzesnia i jakies 30 godzin pozniej wpadlam w ramiona kiwi nie mogac uwierzyc ze sie udalo. 4 miesiace w Triescie, 7 miesiecy rozlaki, wiecie, jak to pisze to sie nie moge nadziwic ze sie udalo... Jestem tu juz 8 miesiecy, w listopadzie tego roku beda 2 lata jak jestesmy razem (licze te 7 miesiecy na skypie a co!) i jestem szczesliwa. Jesli dotrwalyscie do tego momentu to dziekuje i przepraszam za rozwleklosc PS to jest chyba moj najdluzszy wpis na jakimkolwiek forum Odpowiedz Link
myshen82 Re: LOVE STORIES 27.06.07, 13:23 przepraszam za literowki i pozjadane czasowniki w niektorych zdaniach, ja juz tak mam ze jak zaczne zdanie wielokrotnie zlozone to czasami konczy sie ono w dziwnym miejscu Odpowiedz Link
adriannna1 Re: LOVE STORIES 27.06.07, 20:57 myshen))) wspaniala historia!))) prawda jak bardzo niezbadane wyroki boskie sa?) Odpowiedz Link
asia.sthm Re: LOVE STORIES 27.06.07, 21:48 Myshen nie przejmuj sie budowa zdan... slicznie piszesz i znakomicie sie ciebie czyta. A cala historia to po prostu palce lizac (zebys jeszcze polubila szpinak to szczescie i zdrowie masz gwarantowane na cale zycie) Dzieki za podzielenie sie. Odpowiedz Link
jan.kran Re: LOVE STORIES 28.06.07, 04:24 O matko , przeczytalm jednym tchem az sie zdyszalam Sliczna historia... A macie zamiar zostac na zawsze w NZ czy jednak ruszyc sie do Europy? Asia od uczenia kolezanki jedzenia szpinaku jestem jaPPP Kran Odpowiedz Link
myshen82 Re: LOVE STORIES 28.06.07, 09:29 wiecie, jak czytam inne historie opisywane tutaj (wczoraj sie przyssalam i jak nienormalna siedzialam do 1 w nocy, jestem w polowie watku to jestem w stanie powiedziec tylko 'toz to jak w filmie!' (taki okrzyk wydala z siebie kolezanka mojej mamy z pracy jak uslyszala cala historie). Niesamowite jak nas zycie potrafi zaskoczyc co? Ja jeszcze 2 lata temu nawet nie wiedzialam gdzie dokladnie NZ sie znajduje, wiec gdyby mi ktos powiedzial ze bede tu mieszkac to bym sie zapewne popukala w czolo Jesli chodzi o nasze plany, Kranie, to nie wiem jeszcze... kiwi cos przebakiwal o Singapurze bo tam byl na konferencji i wrocil zachwycony, ze fajnie, czysto i cieplo Ale mozliwe ze na przyklad wyladujemy w Anglii albo Irlandii, kto wie. W sumie to duzo zalezy od tego, gdzie Brent moze znalezc prace. Wydaje mi sie ze ciagnie go do Anglii, bo tam studiowal i tam jest wiekszosc jego znajomych... Poza tym w Europie (w sumie w Stanach tez) na badania naukowe przeznacza sie wiecej pieniedzy, jest wiecej mozliwosci wyjazdow na konferencje, co dla niego, naukowca jest bardzo przydatne (o, jeszcze jedno mi sie przypomnialo, jak uslyszalam, ze jest fizykiem, to pomyslalam, 'o matko, nerd' milosc jest slepa On mi juz przestal opowiadac o pracy bo ja i tak nie rozumiem tych nanokrysztalow, zawsze bylam noga z fizyki i nawet ruch jednostajnie przyspieszony byl dla mnie zagadka Odpowiedz Link
kociaszek Re: LOVE STORIES 05.07.07, 15:41 sliczne!!! wiecie - kobiety w pogoni za miloscia pakuja walize i frrrrr na drugi koniec swiata....szkoda, ze faceci tu nie pisza!!! Myshen, mieszkalam w Triescie 5 lat!!! magiczne miejsce!!! Odpowiedz Link
kisiulak Love Story #1267126 16.08.07, 19:46 W czerwcu 1998 siedzialam na AOL, jako tylko wtedy takowe bylo, i szukalam w profilach tego "jedynego" Nie wiem czy pamietacie profile AOL, ale mialy w sobie duzo ciekawych informacji. A wiec napisalam w Search'u "Strzelec" po Polsku i wyszedl mi kolega "Jarunio". Mial dosc nudny profil i stwierdzilam ze go sobie odpuszcze. Za tydzien zrobilam to samo i wyszedl ten sam Pan "Jarunio" wiec postanowilam jednak zagadac. Zagadalam tak, ze po tygodniu kupilam bilet do niego (Z Waszyngtonu do Chicago). Tylko nie wiedzialam czy fact ze mieszka z mama to dobry znak czy zly. Czy mnie sam zadzga sam czy tez mamuska mu w tym pomoze. No ale raz kozie smierc. I pojechalam. Drugiego dnia pobytu tam oswiadczylam mu sie, "Ozenisz sie ze mna?" Prosto z mostu! Dodam, ze tego nigdy wczesniej nie robilam. Nastepnego dnia powiedzial ze to musi pasc z jego ust i tak tez zrobil. Wiec odpowiedzielismy sobie "TAK" Po pol roku i tysiacach dolarow w rachunkach telefonicznych w koncu sie do mnie przeprowadzil. Mieszkalismy u mojej przyjaciolki w dining room, o powierzchni 3x3, ale bylo super! No i tak sobie mieszkalismy, potem oczywiscie juz na wlasnych smieciach, i w 2004 wzielismy slub na pieknej wyspie St. Johns! Tu sie chwale: fotoforum.gazeta.pl/3,0,274764,2,80.html fotoforum.gazeta.pl/3,0,274765,2,81.html i w 2005 urodzila nam sie piekna cora To taka moja nudna love story. )) Odpowiedz Link
asia.sthm Re: Love Story #1267126 16.08.07, 22:28 kisiulak napisała: > To taka moja nudna love story. )) Jak sie odwine, jak ci dam nudna love story Piekna para!! Zyjcie sobie dlugo i szczesliwie jak ten krolewicz z krolewna na grochu. Niech wam sie dziatki pieknie i zdrowo chowaja. Sto lat szczescia! Coreczce prosze szepnac magiczne slowo na ucho: -Szczesciara jestes! na zawsze. Odpowiedz Link
adriannna1 Re: Love Story #1267126 16.08.07, 22:35 Kasiulak - ogromnie przesympatyczna z Was para Ale ma facet szczescie Gratulacje - slicznie wygladacie. Odpowiedz Link
jan.kran Re: Love Story #1267126 18.08.07, 11:03 Ale przystojni oboje jestescie) I wygladacie na bardzo zadowolonych )) Fajna love story i z happy and na dodatek. K Odpowiedz Link
asia.sthm Re: Love Story #1267126 11.04.13, 22:43 Stare watki sie uaktywnily ! Hurra!! Odpowiedz Link
onmytoes Re: Love Story #1267126 11.04.13, 23:22 O dzizas! Alez to byl watek historyczny Ciekawe gdzie sie podzialy te wszystkie dziewczyny, ile z tych historii zycie dopisalo swoja wlasna wersje.... Tak jak u mnie W tym watku wystepowalam jeszcze jako jennifer_e hehe! Odpowiedz Link