Dodaj do ulubionych

LOVE STORIES

    • cuciolo Re: LOVE STORIES 22.08.05, 14:11
      Well well well jak mawiaja starozytni anglicy czas napisac historie tym
      bardziej ze czekam na speca od zmywarki. Nigdy nie zakladalam ze wyemigruje bo
      po co? Skonczylam studia wrocilam do rodzinnego miasta dostalam prace ktora
      nienawidzilam ale mialam prace i jakies grosze od kieszeni. I to byl fakt
      aaaaaaaaaaaaaa dostalam wlasne mieszkanie. Bylam partia do wziecia i ciagle
      obijalam sie o jakies niefortunne zwiazki. Dobilam do 30 stki, czlowiek w
      ktorym sie zadurzylam raczej odbijal mna jak pilka do tenisa, pozostale zwiazki
      byly bardzo krotkie, narzeczony ze studiow mimo zlotego serca nie wypalil.
      Poznalam w 98 roku na icq moja polowke, moge smialo powiedziec ze moje
      szczescie osobiste zawdzieczam nudnej pracy biurowej. Z poczatku bylo to
      cwiczenie tylko angielskiego, gdyz po nauce niemeickiego i uczac sie
      anglieskiego nie zakladalam potrzeby nauki nowego jezyka bo po co a poza tym on
      byl zonaty to na co mi tak wrzod na glowie? Ale w koncu w 2001 Emilio
      przyjechal do mnie, byl w separacji z zona. I tak to sie zaczelo. Ja mialam 33
      lata i szybko zauwazylam ze jest to pierwszy czlek w zyciu ktory pomimo
      wiecznych glupot i problemow jakie stwarzal zaopiekowal sie mna. Koniec koncow
      1,5 roku dojezdzalismy do siebie. Byly to wypady romantyczne: frankfurt nad
      menem, roma, werona, drezno, sycylia, warszawa, krakow itp On wtedy konczyl
      studia podyplowmowe na uniwerku sapienzy w rzymie. Ciagle sie widywalismy
      gadalismy o przyszlosci o wymarzonym dziekcu ale jakos nic sie nie posuwalo do
      przodu, ja zaczelam tracic nadzieje na rodzine i na to ze sie zejdziemy.
      Historia banalna z niebanalnym finalem. Otoz we wrzesniu 2002 roku przyjechalam
      ostatni raz na kilka dni do Mojego mezczyzny do Rzymu,. Musielismy go spakowac
      bo zostal wyekspediowany do jakiegos Taranto. No i stal sie cud w dniu urodzin
      29 wrzesnia z tego stresu i milosci zaszlam w ciaze. Nie wierze w przypadki, to
      byla reka Bozi albo jak to woli przeznaczenie. Zdobylismy sie na krok i po
      Swietach Bozego Narodzenia przyjechalam do Wloch na sam koniec swiata. I tu
      jestem 2,5 roku i chowam corke i pomimo jakis problemow wiem ze mam rodzine i
      warto sie bylo zaprzec i zadrzec z calym swiatem
      Historia banalna ale potwierdzajaca prawde stara jak swiat: nigdy nie mow nigdy
      anka

      ps oho wlasnie zatrzasl sie stolik komputerowy, czyzby trzesienie ziemi?
      • dorrit Hej, Cuciolo! 23.08.05, 11:43
        Tak, to bylo male trzesionko ziemi.
        Pozdrawiam z Rzymu!
        • cuciolo Re: Hej, Cuciolo! 23.08.05, 15:00
          Ooooooooooo jezu no to rpzeszlam chrzest bojowy. Jestes moze na forum wloskim?
          Fajnie jest znalesc krajanke sasiadke na obczyznie
          • kotorybka Re: Hej, Cuciolo! 24.08.05, 03:26
            Fajna historia - lubię takie które się dobrze kończą smile
            Zazdroszczę Ci mieszkania w tej pięknej Italii...
            *******
            Mój Matti-nowe zdjęcia
          • dorrit Cuciolo, jestem czesto na forum wloskim. n/txt :)) 24.08.05, 09:12

      • triskell Re: LOVE STORIES 23.08.05, 23:32
        Witaj w klubie internetowych par smile. Super historia, dzięki, że się nia
        podzieliłaś.
        • cuciolo Re: LOVE STORIES 24.08.05, 10:50
          Dzieki. Wszystkie historie ktore przeczytalam sa piekne, za kazdy zwiazek
          placimy nieustannnym czekaniem, tesknota, walka z wiatrakami, a nawet te ktore
          nie sa w zadnym zwiazku wiedza jaka cene placa za podjete decyzje
          4 lata temu jak zaprosilam faceta z netu do domu, moja rodzina chciala dzownic
          na policje bo przyjechal zboczek, po tych latach bycia razem i konsekwetnego
          dazenia do przodu, moi bliscy w koncu zrozumieli ze nie taki diabel straszny
          I to jest sukces
    • asica74 Re: LOVE STORIES 02.09.05, 14:56
      JAKO, ZE WATEK SIE WYDLUZYL, EKPERYMNTALNIE DOSTAL PIGULKE NA PRZECZYSZCZENIE.
      WYCIELAM KOMENTARZE, ZOSTAWIAJAC SAME OPOWIESCI. JAK WOLICIE: Z KOMENTARZAMI
      CZY BEZ?

      (przepraszam za krzyk, ale chcialabym by jak najwiecej osob zauwazylo ten wpis)
      • jennifer_e Re: LOVE STORIES 02.09.05, 14:59
        eeerr.... jakby tu, żeby się nie narazić.... eee
        w sumie bez komentarzy jest bardzo czysciutko i przejrzyście
        ale komentarze miłe były...
        sama nie wiem...
        • asica74 Re: LOVE STORIES 02.09.05, 15:01
          jenni, tu nie chodzi o zadne narazanie sie. Jezeli wolicie z komentarzami, to
          je odchacze i juzsmile
          • jennifer_e Re: LOVE STORIES 02.09.05, 15:10
            asico, nie nerwujsa, smile
            widzę że zajęcie sobie znalazłaś zamiast pakowania się? wink

            a z drugiej strony to trudno będzie uniknąć tego, że nowe komentarze będą się
            coraz pojawiać (już jeden jest), no i co wtedy z nimi zrobić? kasować?
            zostawiać?

            ale, niech się reszta wypowie, ja nic nie wiem, ja tu tylko sprzątam tongue_out
            • asica74 Re: LOVE STORIES 02.09.05, 15:36
              juz sie spakowalam smile w koncu! ale chyba najwyzszy juz czas, bo za godzine
              musze wyjsc...
              • asia.sthm Re: LOVE STORIES 02.09.05, 15:46
                otwieram nowy watek : jak ma wygladac watek LOVE STORIES.
    • samo m jak milosc,m jak milosc... 12.01.06, 06:59
      No wezcie dziewczyny! Ja bym opowiedziala, ale sie wstydze tongue_out
      • jan.kran Re: m jak milosc,m jak milosc... 12.01.06, 08:17
        Ja bym opowiedziała ale nie mam cosmile))
        Więc bym sobie chociaż poczytała ...
        Pisz Samo smile))
        K.
        • kociaszek Re: m jak milosc,m jak milosc... 12.01.06, 10:23
          wlasnie tak sobie ostatnio myslalam (a to dobre przyzwyczajenie, Prosiaczku), ze tyle nowych dziewczyn i
          nic do poczytania...
          ja niedlugo cos naskrobie, bo nam z nocnym mija rok za chwilke!!!
          • gherarddottir Re: m jak milosc,m jak milosc... 12.01.06, 22:24
            Samo!smile wstyd to jest krasc i klamac heheheheh, ale mi sie udalosmile))))
            Pisz swoje love story!smile))
            • asia.sthm Re: m jak milosc,m jak milosc... 12.01.06, 22:27
              Samo, Kociaszku do dziela !
              Smaku zescie tylko narazie narobily smile
            • samo Re: m jak milosc,m jak milosc... 13.01.06, 11:09
              Ja nie bede pisac zadnego love story bo sie wstydze i juz. Nawet nie macie po
              co prosic, bo nie dam sie przekonac. Tak tylko podbilam watek, bo Kran alarm
              podniosla.
              • asia.sthm Re: m jak milosc,m jak milosc... 13.01.06, 12:09
                Samo, jesli sie wstydzisz to napisz opowiadanie o jakiejs zupelnie obcej nam
                pannie, troche wymysl, pozmieniaj imiona i nikt sie nie domysli o kogo chodzi .
                ;-PPPP
                Cos nam napisz, bo Ty tak slicznie umiesz pisac...niech to bedzie prezent dla
                nas, bo nas lubisz po prostu smile)))
    • magdacan Re: LOVE STORIES 13.01.06, 08:53
      MOze opowiem swoja historie chociaz nie jest tak ciekawa jak Wasze. PO
      rozwodzie,podzialach majatku, wybijanych szybach w moim aucie itp. pomyslalam
      sobie, ze czas sie ruszyc gdzies, zeby wyluzowac. Mialam przyjaciolke w
      Kanadzie wiec niewiele myslac kupilam bilet i pojechalam. Spotkalysmy sie po 7
      latach i od razu stara przyjazn odzyla. Takiego ubawu obie juz dawno nie
      mialysmy. Kolezanka wpadla na pomysl, zeby mnie tam sobie zatrzymac. Bardzo sie
      opieralam wiec zadzialala podstepnie i poznala mnie z fajnym (tak mi sie
      wydawalo) facetem. Ale ja musialam wracac do Polski. Byly telefony i slowa
      tesknie, przyjezdzaj. Wiec po pol roku pojechalam jeszcze raz i wzielismy slub.
      Ale po slubie musialam wrocic do Polski. Dziecko (wtedy 17 lat) bardzo sie
      buntowalo i w koncu powiedzialo, ze jedzie tylko na pare lat bo jak dostanie
      obywatelstwo to wraca do Polski. Pomyslalam, ze dobre i to a co bedzie dalej -
      zobaczymy. NO tak wiec juz jako mezatka sprzedalam wszystko co mialam,
      zlikwidowalam firme i jako ta pionierka (dziecko na razie zostalo) ruszylam za
      ocean. No i... wielkie rozczarowanie. NIe dalo sie zyc razem. Nie bede opisywac
      dlaczego ale faktem jest, ze po miesiacu ucieklam od niego w poplochu.
      Zamieszkalam z przyjaciolka i jej mezem. Dom maja duzy, dzieci niet wiec nawet
      im sie to podobalo. Mi troche mniej bo wiedzialam, ze corcia ma przyjechac.
      Wiec nie wiem jakim cudem udalo mi sie dostac kredyt i kupilam townhouse.
      Malutki i do remontu ale wlasny. No wlasnie do remontu a chlopa nie ma. Ale
      poradzilysmy sobie jakos. I kiedy juz to wszystko jakos zaczelo normalnie
      wygladac pomyslalam sobie, ze cos nudno sie zrobilo. Wiec na onecie umiescilam
      swoje ogloszenie, ze szukam kogos w celu zaprzyjaznienia sie. Zrobilo sie
      wesolo bo odezwalo sie w tym samym czasie trzech panow a kazdy mial na imie
      Bogdan. Jeden z POlski, jeden ze Stanow a jeden z Kanady i to na dodatek z tej
      samej co ja miejscowosci. No i zrobil mi sie z tego galimatias bo na pytania
      jednego odpisywalam nie temu co trzeba. Musialam zawezic krag i zdecydowac sie
      na jednego. Na pierwszy ogien poszedl oczywiscie ten, ktory mieszkal najblizej.
      Zdjecie pokazywalo duzego czlowieka ale o tak chmurnym spojrzeniu,ze mozna sie
      bylo przestraszyc. ON nie chcac robic nic na sile podal numer swojego telefonu
      i stwierdzil jak bedziesz gotowa, zadzwon. Troche sie obawialam no bo w koncu
      nie wiem kto on ale zadzwonilam z komorki. I tu niespodziana bo Bogdan nr 1 ma
      bardzo cieply glos - zupelnie nie pasujacy do miny na zdjeciu. Gadalismy tak
      dlugo, ze wyladowaly nam sie baterie w telefonach. Za pare dni spotkalismy sie
      w realu i co dziwne jadac na to spotkanie nie czulam zadnego zdenerwowania.
      Jeszcze go nie widzialam a juz mialam wrazenie, ze znam go b. dlugo.I mimo miny
      na zdjeciu okazalo sie, ze to dobry i cieply czlowiek. A na drugim spotkaniu
      zaprosil mnie do swojego domu a ja -ku oburzeniu mojej corki, ktora
      stwierdzila, ze jestem zle wychowana bo na drugiej randzce sie nie chodzi do
      domu- poszlam. I tak zostalam. No nie od razu troche sie jeszcze pokrygowalam
      ale 19 lutego stuknie nam dwa lata bycia razem. I jak na razie powiem szczerze,
      ze jest to pierwszy normalny mezczyzna, ktory mi sie w zycie przytrafil. A
      swoje lata mam. NO i dziecko tez Go bardzo polubilo do tego stopnia, ze nawet w
      dykusji zawsze ma takie samo zdanie jak on. I jakos zapomniala, ze ona tu
      tylko pare lat miala byc.
      • jan.kran Re: LOVE STORIES 13.01.06, 08:57
        Śliczna historiasmile))
        Miałam iść spać ale szukam dwóch obiadów na necie i przy okazji na taką opowieść
        trafiłam...
        Kran
        • samo Re: LOVE STORIES 13.01.06, 09:07
          Faktycznie sliczna historia i cieplo sie czlowiekowi na sercu robi.
          A Kran szuka obiadow w necie- trzeba bylo sie za bogatego szybko w tej
          Norwegii wydac tongue_out
          • jan.kran Re: LOVE STORIES 13.01.06, 09:12
            Znalazłam, dwa to Twoje przepisy. Strzeż się jak mi nie będą smakować! Idę zaraz
            spać...
            • samo Re: LOVE STORIES 13.01.06, 09:15
              Ooops! Strzege sie :o)))
              Nic tylko spac ostatnio chodzisz, a na Bisie bezsennosc Ci wytykaja. Jakims
              podwojnym zyciem zaczyna smierdziec. I jeszcze ten obiad podwojony...
              Hmmm...
      • asia.sthm Re: LOVE STORIES 13.01.06, 10:49
        Magda, to jest przepiekna historia !!
        Najserdeczniejsze serdecznosci dla wasze trojki smile)))
      • triskell Re: LOVE STORIES 13.01.06, 12:04
        magdacan napisała:
        > MOze opowiem swoja historie chociaz nie jest tak ciekawa jak Wasze.

        No co Ty wygadujesz, że nie jest? :-o

        Mnie bardzo zaciekawiła i wzruszyła. smile Cieszę się, że Ci się tak super
        ułożyło, my też niedawno obchodziliśmy drugą rocznicę.
      • gherarddottir Re: LOVE STORIES 13.01.06, 12:53
        Magdacan - swietna historiasmile))) taka pozytywna. Trzymam za Was kciukismileTwoja
        opowiesc to potwierdzenie mojej teorii - dobremu los nie pozwoli sie martwic
        zbyt dlugosmile
      • cuciolo Re: LOVE STORIES 13.01.06, 14:07
        Gratuluje historii. Zaczytalam sie. Jeszcze jeden przyklad ze niezaleznie od
        ilosci posiadanych lat, mozna znalesc te polowke i ulozyc sobie zycie
        Anka
    • caysee Prawie zakonczona historia 27.01.06, 10:41
      Jeszcze niezupelnie kwalifikuje sie do Polonii, ale poczytalam wasze historie i
      postanowilam wam opowiedziec wlasna smile

      W sierpniu 2003 wyjechalam na krotkie, bo 3-miesieczne stypendium do Szwecji.
      Bylam wtedy z pewnym chlopakiem od 2,5 roku, byl to jednak zwiazek wlasciwie z
      przyzwyczajenia, wiedzialam, ze go nie kocham, pare razy sie juz prawie
      rozstalismy, ale jakos sie to ciagnelo.

      Pierwszego sierpnia w samym srodku nocy (kolo 4 rano) przyjechalam do Sztokholmu
      i z przystanku autobusowego odebral mnie szwedzki student, ktorego uczelniana
      organizacja studencka przydzielila do opieki nade mna w pierwsze dni. Zgodnie z
      planem pojechalismy z nim do jego domu, w ktorym mieszkal z mama i poszlismy
      spac (osobno oczywisciewink. Wczesniej jednak dowiedzialam sie, ze czekaja mnie
      tylko 4 godziny snu, gdyz o 12 musimy odebrac z terminalu w centrum miasta
      jakiegos Niemca, ktorym Henrik rowniez mial sie opiekowac. Alez bylam zla na
      tego Niemca, zwlaszcza ze mialam za soba 30-godzinna podroz samochodem, promem i
      autokarem oraz ze byl niesamowity upal i meczylismy sie z Henrikiem straszliwie
      z moimi bagazami.

      W koncu zebrala sie nas kilkuosobowa grupka, bo dolaczyli do nas przypadkiem
      jacys inni opiekunowie ze swoimi zagranicznymi studentami. Czekalismy na metro
      stojac w kolku i rozmawiajac o pierdolach, generalnie rozmowa sie nie bardzo
      kleila. Kolo mnie stanal ow Niemiec, w pewnym momencie rozmowa rozbila sie na
      mniejsze grupki i Niemiec zagaduje mnie (po angielsku):
      - To ty jestes z Polski, tak?
      - No tak.
      - A bo wiesz, mozemy porozmawiac po polsku, bo ja znam troche polski.
      Pomyslalam sobie: "Jaaasne, pewnie byl na wakacjach nad Baltykiem, nauczyl sie
      "Zie-dobry", Tak, Nie, Kur... i chce mi tu zaszpanowac". No ale mowie dalej po
      angielsku:
      - Aha. No jak chcesz to mozemy porozmawiac po polsku.
      - No dobra.
      To stwierdzilam, ze powiem do niego cos po polsku i mu sie glupio zrobi. Mowie
      po polsku:
      - To skad znasz jezyk polski?
      A on na to odpowiada, tez po polsku:
      - A bo ja mieszkalem w Polsce pare lat i urodzilem sie tam i mam jedna babcie Polke.
      Mi szczeka opadla na ziemie, bo do tego czasu praktycznie nie mialam zadnego
      kontaktu z obcokrajowcami, a tu rozmawiam z jednym i on mowi po polsku. Zatkalo
      mnie. On zauwazyl te cisze i dodal:
      - Tak w ogole to ja sie nawet troche czuje Polakiem.
      I wtedy jakos mnie tknelo i sama nie wiem czemu troche we mnie zawrzalo i
      powiedzialam mu dosc zimnym tonem, ze to ze mowi po polsku i ze sie w Polsce
      urodzil nie daje mu prawa zeby czuc sie Polakiem. Dotad jak o tym pomysle nie
      wiem co we mnie wstapilo. Zwlaszcza, ze jak pozna sie jego pelna historie, to
      mozna rzeczywiscie przyznac, ze duzo w nim z Polaka. Ma tate Niemca, a mame w
      polowie Polke, w polowie Niemke, ale wychowana w Polsce wiec bardziej z niej
      Polka niz Niemka, sam pierwsze lata zycia spedzil w Polsce. Ma polskie imie
      (Kamil) i niemieckie nazwisko.

      Jak to zwykle bywa, juz w pierwsze dni wytworzyla sie grupka studentow
      zagranicznych, trzymajacych sie razem i my obydwoje bylismy w tej grupce. Czesto
      razem rozmawialismy, ale prawie nigdy po polsku; jego wymowa, braki w
      slownictwie i bledy gramatyczne mnie szalenie irytowaly. Juz po jakims tygodniu
      darzylam go duza sympatia, ale jednoczesnie opowiadalam mu duzo o swoim
      chlopaku, zeby przypadkiem nie pomyslal sobie, ze ma jakies szanse, zas do
      swojego chlopaka slalam maile, w ktorych opowiadalam mu o wszystkim. Mialam z
      tymi mailami troche problemow, gdyz poczatkowo nie mialam jeszcze konta
      szkolnego i musialam prosic wlasciwie obcych ludzi o mozliwosc uzycia ich
      laptopa itp. Ale wykorzystywalam kazda mozliwosc, zeby mu cos napisac. On
      natomiast praktycznie milczal, w ciagu pierwszych 4 tygodni wyslal mi jednego
      maila i kilka smsow, niezbyt sympatycznych zreszta, z ktorych wynikalo, ze ja
      sie tam dobrze bawie, a on biedny sie nudzi w Polsce. Jak tylko dostalam swoje
      konto szkolne, zaczelismy rozmawiac przez siec i nie bylo to wcale przyjemne, w
      koncu po tych kilku tygodniach kazalam mu napisac o co mu chodzi i czemu tak sie
      zachowuje. Wtedy napisal mi dlugiego maila, w ktorym wypomnial mi wszystkie
      chyba zle rzeczy, ktore zrobilam na przestrzeni 2,5 roku (np. zgubienie
      lancuszka od niegowink i stwierdzil, ze nasze drogi chyba powinny sie rozejsc.

      Rozbilo mnie to, ale po czesci bylo mi na reke, bo sama nie umialam tego od
      dawna skonczyc. Poza tym spedzalam coraz wiecej czasu z Kamilem i czulam sie z
      nim swietnie, caly czas jednak mialam te swiadomosc, ze mam tam kogos w Polsce i
      nic nie moge tu zrobic. Zaakceptowalam wiec to rozstanie, ale tez je przezylam i
      duzo wtedy przebeczalam w poduszke. Dobrym pocieszycielem okazal sie Kamil,
      robil mi obiadki, potem przytulilsmile i tak jakos sie to zaczelo.

      Stalismy sie nierozlaczni. Po niedlugim czasie stwierdzilismy, ze skoro i tak
      siedzi u mnie prawie caly czas, ma u mnie prawie wszystkie ksiazki, rzeczy
      kuchenne, to powinien w ogole sie do mnie przeniesc i tak tez sie stalo.
      Mieszkalismy tak prawie dwa miesiace, jednak az tak rozowo nie bylo, gdyz moj
      byly stwierdzil, ze jednak beze mnie zyc nie moze i przyznal, ze wtedy
      zaproponowal to rozstanie, bo myslal, ze bedzie tak jak zawsze, ze ja wezme sie
      za naprawianie. Gdy dowiedzial sie, ze nie ma odwrotu i ze ja znalazlam kogos
      innego, zaczal szalec. Opowiadal mojej mamie rozne rzeczy o mnie i o Kamilu, ze
      on mnie uwiodl, wykorzysta i porzuci, ze ja na okraglo imprezuje, ze sie
      zmienilam, jestem dla niego okrutna, ze zachowuje sie bardzo dziwnie - pewnie
      biore narkotyki. Moja mama wierzyla bardziej mu niz mnie, robila mi wyrzuty, o
      Kamilu w ogole slyszec nie chciala, "bo to jest NIEMIEC". W koncu jednak byly
      zrobil duzy blad. Chcial udowodnic mojej mamie jak zle go traktuje i wyslal jej
      loga z naszej rozmowy, w ktorej generalnie rzecz biorac on pienil sie, a ja mu
      spokojnie odpowiadalam. Wtedy mama przejrzala na oczy i powoli sytuacja zaczela
      sie normowac, ale tyle co ja przezylam przez ta dwojke...

      Powoli nadszedl listopad, konczyl sie moj czas w Szwecji, przyszlosc wydawala
      sie niepewna. W naszych "normalnych" swiatach dzielilo nas prawie 800km (Mainz -
      Szczecin), nie wiedzielismy czy to nas nie dobije. W polowie listopada wrocilam
      do Polski, on zostal jeszcze w Szwecji i to byl straszny okres, w ktorym zdani
      bylismy tylko maile i na rozmowy telefoniczne po pol godziny dziennie. Rodzice
      zaczeli widziec, ze to cos wiecej niz jakies wyjazdowe zauroczenie i zaprosili
      go w koncu do nas. Kamil wrocil do Niemiec na swieta, byl tam 4 dni (w tym
      czasie zdazyl tez zostac chrzestnym) i przyjechal do mnie.

      Bardzo sie wtedy cieszylam, ze mowi on po polsku, dzieki temu mogl prawie
      normalnie rozmawiac z moimi rodzicami, ktorzy calkiem go polubili. Zaczelismy
      rozmawiac wiecej po polsku, wyplenialam bledy, uczylam nowych slow. Sama zas
      zaczelam uczyc sie niemieckiego, gdyz juz wtedy, po 4 miesiacach bycia razem
      wiedzielismy jak to sie skonczysmile

      Potem ja skonczylam pisac prace inzynierska, pojechalam do niego w lutym, jego
      rodzina rowniez mnie polubila. W marcu sie obronilam i czekala mnie polroczna
      przerwa (do pazdziernika) przed studiami uzupelniajacymi. Akurat tak wyszlo, ze
      Kamilowi przydzielili od kwietnia akademik (u nich dosc dlugo sie czeka na
      lepsze akademiki, a ten byl wlasnie taki nieco lepszy - 1 osobowy pokoj z
      lazienka i aneksem kuchennym) i wtedy tez zamieszkalismy w nim razem. Poza tym,
      ze troche sie nudzilam z braku zajec (nie moglam pracowac), bylo cudownie,
      upewnilam sie, ze to jest wlasnie mezczyzna mojego zycia.

      W pazdzierniku zaczelam studia uzupelniajace magisterskie w Polsce, jednoczesnie
      uczac sie coraz wiecej niemieckiego, ktory umialam wtedy wprawdzie na poziomie
      komunikacyjnym, ale nie tak jak angielski, w ktorym czulam sie swobodnie, w nim
      studiowalam i moglabym pracowac. Jezdzilismy do siebie srednio na dwa tygodnie z
      miesiecznymi przerwami, a wiec nie bylo tak bardzo zle. Po pierwszym roku
      • caysee Dluugie mi to wyszlo =) 27.01.06, 10:42
        Po pierwszym roku na cale wakacje przyjechalam do niego, byly to wlasnie minione
        wakacje. Pod ich koniec oswiadczyl mi sie i zaraz potem zaczelismy przygotowania
        do slubu.

        Cywilny bierzemy w Niemczech 22.kwietnia (w urodziny mojego taty), zas koscielny
        z weselem odbedzie sie w Polsce 23.wrzesnia (w urodziny mamysmile Rozdzielamy te
        sluby ze wzgledu na nieco mniejsza ilosc formalnosci przy cywilnym w Niemczech
        niz konkordatowym w Polsce, poza tym chcialabym miec dyplom na nowe nazwisko
        oraz miec czas na wymiane dokumentow, poki jeszcze mieszkam tu w Polsce. W
        miedzyczasie czeka mnie tez obrona magisterki, ktora wlasnie sie piszesmile On zas
        skonczyl w pazdzierniku studia (matematyke) i od listopada pracuje w banku.
        Dotad mieszka w akademiku, ale od 1.lutego bedziemy wynajmowac mieszkanie,
        wlasnie glowimy sie nad wyborem mebli, kolorow i w ogole wszystkiego, bo w
        naszym posiadaniu znajduje sie obecnie jeden taboret drewniany wink

        Jestesmy ze soba bardzo szczesliwi, on jest najlepszym facetem pod sloncem. Nie
        zdarzylo mi sie nawet przez chwile pomyslec, ze to nie jest odpowiedni czlowiek,
        wahac sie, czy dla niego warto zostawic Polske, znajomych i cale dotychczasowe
        zycie. Wczesniej nawet nie smialam marzyc o kims takim smile
        • ewelinka202 kolej na mnie:) 17.05.06, 15:19
          sie mi pracy nie chce pisac, to przynajmniej tu nadrobie zalegloscismile
          przyjechalam do austrii bez chlopa, ktory w polsce tez nie czekal (czyt.
          bylam "do wziecia"smile, ale mialam 1000 innych spraw na glowie, niz szukanie badz
          danie sie znalezc...
          po 1,5 roku, jak juz jako-tako po niem. mowilam, rozwiesilam po supermarketach
          ogloszenie, ze szukam pracy jako opiekunka badz sprzataka (klasyk), noi telefon
          zadzwonil 2 razy, 1. raz od h., gdzie pracowalam 6 lat jako opiekunka i kocham
          te dzieci jak swoje i mam do dzisiaj z nimi cudowny kontakt, i 2. od M...
          M. szukal sprzataki, notariusz, rozwiedziony, przystojny, inteligentny jak fix,
          z jajemsmile)) noi z nim mialam pseudo-zwiazek, choc dzis po latach (5-ciu), moge
          sie przyznac sama przed soba, ze byla to afera, nic innego, ale nie zaluje!
          wrecz przeciwnie, mielismy fajny czassmile, nie czulam sie sama w tej piekielnej
          austrii itd., rozstanie bolalo okropnie, dlatego tez zrobilam psychoterapie,
          gdzie dowiedzialam sie m.in., ze M. byl zastepca mojego taty (roznica 18 lat!
          miedzy nami)..., wiec na raz stracilam kumpla, kochanka i...ojca...zanim sie
          otrzaslam minelo 2 lata, w miedzy czasie nie bylam w stanie nic zaczac, robilam
          grzecznie studia, zapierniczalam jak osiol...ale czulam sie cholernie sama mimo
          wszystko i tesknilam za M...
          zapisalam sie na "wyszukiwarke", czyt. cos w typie- "poznam pania/pana", dzieki
          bogu wtedy byla jeszcze bezplatna, teraz juz niesmile! napislam kogo szukam, ale
          nie liczylam na wiele, bo wiedzialam, ze sama dac teraz duzo nie moge...noi
          dostalam odpowiedzi, pamietam jak dzis, 61 (!), to tylko dlatego, ze ogloszenie
          bylo bez zdjeciasmile
          wybralam 2, studentow, spoza wiednia, 1. chemik, 2. polityk...polityka
          spotkalam w czwartek (13. lutego 2002), kochany, przystojny, ale jakos nie
          zaiskrzylo, 17. lutego przyszla kolej na chemika, kochany, przystojny,
          niesmialy i to TEN!
          udalo sie nam tylko dlatego, ze dalismy sobie czas na poznanie siebie, j.
          wiedzial, ze moja ex-historia jeszcze nie zakurzona i choc balam sie jak fix
          zaangazowac, tak nie zaluje tego do dzis dnia...w poniedzialek byla nasza 2.
          rocznica slubu i mam nadzieje, ze nie ostatniasmile
          • jan.kran Re: kolej na mnie:) 17.05.06, 16:38
            Życzę szczęścia i miłoścismile)
            Fajnie że wyciągnęlaś ten mój ulubiony wątek...
            Kransmile
          • gherarddottir Re: kolej na mnie:) 27.05.06, 12:58
            Ewelinka dopiero teraz przczytalam Twoja historie - rzeczywiscie niesamowita -
            super gratuluje smile)) Babiana i czekam na Twoja bo cos czuje, ze sa piekne....smile
    • babiana Re: LOVE STORIES 17.05.06, 16:41
      Boze, dziewczyny co za fantastyczne historie.oderwac sie nie moge od tego
      watku. Nie wiedzialam o jego istnieniu.najgorsze, ze musze wyjsc z domu. Mojej
      pokaze to na pewno ja poduduja te wasze piekne opowiadania.Ja nie moge napisac
      swojej historii poniewaz znowu sie rozbecze.
      • marjanna1 Re: LOVE STORIES 27.05.06, 19:23
        No i przesiedzialam cale popoludnie przed komputerem czytajac te piekne
        historie.smile)))
        • skara Re: LOVE STORIES 28.05.06, 12:17
          Oj, dziewczyny, ciekawe te historie, choc nie wszystkie z happy endem. To teraz
          czas na moja smile
          Po 3-cim roku studiow wyjechalam do Hiszpanii na kurs jezyka. Bardzo mi sie
          spodobalo, dzien powrotu byl koszmarny - caly przplakany, na lotnisku i w
          samolocie bylam jak fontanna lez - pol samolotu biegalo do mnie z chusteczkami.
          Plakalam tak za krajem, nie za jakims konkretnym facetem. W nastepnym roku
          zdecydowalam, ze musze pojechac tam na cale wakacje do pracy - i po 4
          miesiacach stwierdzilam, ze to jest to i ze przenosze sie do Hiszpanii po
          studiach. Poznawalam w tym czasie chlopakow, spotykalam sie z kilkoma, ale to
          nie bylo to. Na poczatku 5-go roku zainteresowalam sie studentami z Erasmusa
          (zeby gadac po hiszpansku i miec jakis kontakt) - na Polibude przyjechali
          Hiszpanie, wiec w sekretariacie wymyslilam jakas historie, ze potrzebne mi sa z
          nimi kontakty, ze napisac magisterke i udostepnili mi na nich namiary. Poznalam
          chlopakow i spotykalismy sie po kumpelsku caly semestr. Na semestr letni mieli
          przyjechac nowi Hiszpanie, wiec wszyscy bylismy strasznie podnieceni i ciekawi
          tych nowych. No i coz, umowilam sie z Danielem, kolega z zimy jeszcze, kupowac
          prezent mojej wspollokatorce. Nie zjawil sie sam, bylo z nim 2 nowych (David i
          moj Gabriel)! Gadalo nam sie z nimi od pierwszej minuty wspaniale, zaraz
          zaprosilam ich do nas na herbate. Siedzielismy tak wszyscy w kuchni, gadalismy
          i w pewnym momencie poczulam cos strasznie dziwnego - ze za tego Gabriela,
          ktorego w ogole nie znam, wyjde za maz. I powiedzialam to przy wszystkich na
          glos. Na moment nastala cisza, potem chlopaki i Ela (moja wspollokatorka)
          zaczeli bic brawo. Pozniej wszystko potoczylo sie bardzo szybko - bylismy
          nierozlaczni, caly dostepny czas spedzalismy razem, on praktycznie u mnie
          mieszkal. W tym samym czasie Ela byla z Danielem. Tylko byl pewien problem -
          Gabriel mimo, ze okazywal wszelkie oznaki uwielbienia w stosunku do mojej
          osoby, zaprzeczal jakimukolwiek uczuciu. Cierpialam przez to, bo czyny
          pokazywaly co innego a slowa co innego. Ja bylam kompletnie zakochana, wiec w
          jakims zaslepieniu napislam do niego list. Bylo w nim wszystko co czulam,
          wyznanie milosci. Nie chcial go najpierw wziac, potem czytac. Zblizal sie czas
          jego powrotu do Hiszpanii, nadszedl ostatni tydzien. Czulam po prostu, ze
          wszystko wali mi sie na glowe. Nadszedl ostatni dzien i ostatnia noc, ktora
          spedzilismy na imprezie. O 5 rano mial pociag do Warszawy, wrocilismy kolo 2 do
          akademika zeby skonczyc pakowanie. Wymusilam wtedy doslownie na nim zeby
          przeczytal ten list. Siedzialam przytulona do niego , nie widzialam jego twarzy
          i uslyszalam nagle, ze pociaga nosem. Pomyslalam, ze to alergia, ale zauwazylam
          nagle, ze na liscie pojawia sie jakas kropla wody, a potem uslysza stlumiony
          szloch. Cala spanikowana zblizylam sie do jego twarzy i zobaczylam, ze Gabi ma
          cala zaplakana twarz, lzy leca mu ciurkiem z oczu i nie jest w stanie dalej
          czytac. Oj, splakalismy sie tamtej nocy jak bobry (Gabi ciagle powtarzal, ze
          nigdy przez nikogo nie plakal). Pozegnanie na lotnisku bylo spokojne -
          wiedzielismy, ze sie niedlugo zobaczymy. W lipcu polecialam z siostra i
          kolezanka do Hiszpanii - z Gabim ukladalo sie bardzo dobrze, spedzilismy
          wspanialy tydzien, ale ciagle nikt nie wiedzial, ze jestesmy para. My z
          dziewczynami pojechalysmy dalej w droge po Hiszpanii. Siedzialam w Granadzie,
          na tarasie okropnego hostelu kiedy zadzwonil Gabriel zeby zaproponowac zebym
          przyjechala do Murcji (on jest stad) i poszukala pracy. Kiedy bylam w Sewilli
          na dworcu, czekalam na autobus do Lizbony powiedzial przez telefon, ze mnie
          kocha - pierwszy raz z wlasnej, nieprzymuszonej woli smile Po tygodniu spotkalismy
          sie w Viana do Castelo, w polnocnej Portugalii i tam postanowilismy, ze jade do
          Murcji szukac szczescia. W miedzyczasie moja siostra, ktora wrocila do Polski
          wczesniej zapoznawala z sytuacja moich rodzicow. Do Viany Gabi przyjechal na
          jakis festiwal z grupa folklorystyczna, w ktorej gra i przez caly czas pobytu
          ja z nimi bylam. Do konca mojej podrozy zostal tydzien kiedy oni musieli
          racac. Zmienili dla mnie plany i zeby nie narazac mnie na koszty podwiezli do
          pierwszego miasteczka za hiszpanska granica. Tam zostawili mnie na stacji
          benzynowej. Ja zegnalam sie z Gabim, a wszystkie kobiety z autobusu, wiedzac
          jak bardzo bylismy nierozlaczni, plakaly jak bobrzyce smile
          A potem miesiac na zakonczenie spraw, wydanie za maz przyjaciolki i pod koniec
          wrzesnia bylam juz w Murcji. Boze Narodzenie spedzilismy u moich rodzicow,
          Wielkanoc tez, wczoraj wyszla za maz Gabiego siostra (to byla super impreza).
          My tez sie powoli przymierzamy - nie mamy jeszcze daty, pewnie jeszcze troche
          czasu uplynie, ale zaczynamy wybierac meble do domu, zabieramy sie za remont. I
          co najwazniejsze jestesmy strasznie zakochani i SZCZESLIWI.
          P.S. A moja Ela (wspollokatorka) po wielu perypetiach mieszka z Danielem w
          Kordobie smile
          • bietka1 Re: LOVE STORIES 28.05.06, 13:20
            Niesamowite smile
            Podziwiam z jaka determinacja mozna ksztaltowac swoj los smile

            Szczescia zycze.
            smile
            • kociaszek LOVE STORY CONT 16.12.06, 08:35
              8-ego grudnia, w Dniu Swieta Swiatla, w Lyonie, przed Konsulem RP, w obecnosci
              Rodzicow i Swiadkow, obiecalismy sobie, iz uczynimy wszystko, aby nasze
              malzenstwo bylo zgodne szczesliwe i trwale!!!
              Kociaszek i Nocny Lot
              • marjanna1 Re: LOVE STORY CONT 16.12.06, 10:44
                Gratulacje!!!!!! Wznosze musztardowke z rana za wasze zdrowiesmile Oby Wam sie smile)))
                • asica74 Re: LOVE STORY CONT 05.02.07, 23:34
                  up
    • myshen82 Re: LOVE STORIES 27.06.07, 12:43
      No to teraz ja smile Uwaga, bedzie dlugo!

      Zaczne od tego ze juz od podstawowkowych czasow musialam miec jakis obiekt
      westchnien na oku, i wymyslac sobie niestworzone 'romantyczne' historie. Moja
      pierwsnien na oku, i wymyslac sobie niestworzone 'romantyczne' historie. Moja
      pierwsza podstawowkowa milosc miala na imie Lukasz - nasz 'zwiazek' trwal jakis
      tydzien - oczywiscie nie poznawalismy sie na korytarzu. Bylismy na jednej randce
      w kinie po czym rzucilam go w bardzo (w moim owczesnym mniemaniu) wyrafinowany
      sposob: moja kolezanka przekazala mu zmietolona karteczke z napisem: 'Miedzy
      nami wszystko skonczone' (wydaje mi sie ze to wplyw Dynastii).
      W liceum dlugo dlugo bylam sama i oczywiscie zdolowana ze nikt mnie nie kocha. I
      takie poczucie ze nigdy nie znajde nikogo odpowiedniego jakos mi sie utrzymalo
      do studiow. Na studiach bylam rok z Z., ale sie rozpadlo (ja zerwalam). Pierwsza
      podstawowkowa milosc miala na imie Lukasz - nasz 'zwiazek' trwal jakis tydzien -
      oczywiscie nie poznawalismy sie na korytarzu. Bylismy na jednej randce w kinie
      po czym rzucilam go w bardzo (w moim owczesnym mniemaniu) wyrafinowany sposob:
      moja kolezanka przekazala mu zmietolona karteczke z napisem: 'Miedzy nami
      wszystko skonczone' (wydaje mi sie ze to wplyw Dynastii).
      W liceum dlugo dlugo bylam sama i oczywiscie zdolowana ze nikt mnie nie kocha. I
      takie poczucie ze nigdy nie znajde nikogo odpowiedniego jakos mi sie utrzymalo
      do studiow. Na studiach bylam rok z Z., ale sie rozpadlo (ja zerwalam). Od
      polowy drugiego roku bylam sama i znowu zdolowana. Potem byl rok bycia z
      Helmutem. Helmuta (to nie jest jego pradziwe imie, heheh, tak na niego mowila
      moja mama) poznalam w wakacje przed poczatkiem studiow - bylam na poludniu
      Francji i pracowalam jako wolontariuszka czyszczac poromanski akweduktsmile
      Helmut byl milym i ciekawym chlopcem i milo sie nam rozmawialo. Po tychze
      wakacjach kontakt nam sie zaczal rwac bo ja zaczelam studia i wiecie jak to
      jest: nowi ludzie, nowe miejsca itepe. Helmut mial w sobie zylke podroznika i
      odwiedzacza wiec kiedys na moim drugim roku wpadl do Poznania na pare dni. Potem
      na 3 roku wpadl znowu na pare dni... i jakos zaiskrzylo - do dzis nie wiem jak.
      Pewnie sie zastanawiacie w jaki sposob Helmut doprowadzil mnie do NZ ale
      zapewniam ze wszystko ulozy sie w jedna calosc, maslo maslane ). Zwiazek z
      Helmutem byl zwiazkiem na odleglosc, on studiowal w Monachium, ja w Poznaniu,
      ale staralismy sie widywac co jakies 5 tygodni - cierpialy na tym moje finanse,
      ale przeciez to milosc, mowilam sobie, milosc co nie zna granic. W trakcie
      ktoregos pobytu w Monachium cos mi zaczelo switac, ze moze Helmut to nie jest
      tzw dobry material na chlopaka. Mialam jakies tam watpliwosci, nie podobalo mi
      sie jego oszczedzanie (w sumie to nie bylo oszczedzanie a skapstwo), zaczelam
      sie zastanawiac czy jemu na mnie zalezy, ale spychalam wszystkie te mysli w glab
      glowy.. Zylam od spotkania do spotkania. Gdzies w marcu 2005 (teraz mi sie to
      wydaje data prehistoryczna) bylam zdaje sie na 4 roku i uslyszalam o Erazmusie -
      w ogole nie chcialam skladac podania bo wydawalo mi sie ze moje oceny nie sa
      dostatecznie dobre etc, ale zaczecona przez znajomych zlozylam podanie i
      dowiedzialam sie ze mnie wzieli/przyjeli/zaakceptowali). Na podaniu musialam
      napisac ktore panstwo wybieram. Do wyboru: Hiszpania, Portugalia, Wlochy, Niemcy
      i zdaje sie Finlandia. Wielka milosc do Helmuta spowodowala ze dokonalam
      kalkulacji, niemalze z linijka w reku i wybralam miasto, ktore bylo najblizej
      Monachium - miastem tym nie bylo Bielefeld (zreszta Erazmus w Niemczech nigdy
      mnie nie ciagnal, nie lubie niemieckiego, i prawdopodonie nigdy sie go nie
      naucze - probowalam, ale bez skutku, to jednak temat na osobny wateksmile ale
      Triest, polozony na polnocnym wschodzie Wloch, bardzo dziwne miasto, bo nie
      typowo wloskie). Tak wiec juz w kwietniu 05 wiedzialam ze pojade do Wloch i
      oczywiscie moj plan zakladal przejazdzki do Monachium szybka koleja (jakos sie
      wtedy nie zastanawialam skad na to beda pieniadze, ale o takich glupotach sie
      nie mysli jak sie ma leb w chmurachwink) W czerwcu po egzaminach w naszym
      kolchozie (tak nazywalismy mieszkanie ktore dzielilam z przyjaciolmi ze studiow)
      ze czas podreperowac finanse i ruszyc jak tysiace Polakow do Anglii. Ja sobie
      przed wyjazdem wyskoczylam do Monachium. Oczywiscie ustalilam z Helmutem ze mnie
      odwiedzi w Anglii i przez jakis czas bylo slodko. W Anglii pracowalam w paru
      hotelach - w jednym z nich poznalam pieknego jak z obrazka Brazylijczyka... cos
      tam pogadalismy, i cholera zaczal sie ognisty romans (ja oczywiscie sie bronilam
      na poczatku, ale potem uleglam - tekst jak ze slabej wenezuelskiej telenoweli).
      On juz mi obiewal wycieczki do Brazylii, terefere i splyw Amazonka i swieze
      papaje - ja tam wiedzialam ze nic z tego nie bedzie, ale zabawe mialam przednia.
      ten glupiutki i malo znaczacy epizodzik uswiadomil mi ze nie chce byc z
      Helmutem. Ze to nie jest chlopak dla mnie, ze jest to chlopczyk zapatrzony w
      siebie, samolubny, malo usamodzielniony no i wiecie, wolny ptak, 27 lat i caly
      czas sobie studiuje i ciagnie pieniadze od rodzicow... Jakos nie mialam
      smialosci wyznac tego wszystkiego w mailu do Helmuta, wiec pomyslalam, niech on
      przyjedzie, ja sobie wszystko przemysle...\
      • myshen82 Re: LOVE STORIES 27.06.07, 13:17
        matko, wlasnie przeczytalam i wiedzialam ze cos pochrzanie, cos mi sie wkleilo
        dwa razy - mam nadzieje ze jak ominiecie, to bedzie to mialo rece i nogismile

        Ok, Helmut przyjechal do Anglii a ja przez pierwsze dwa dni przezywalam
        prawdziwe katusze, bo uswiadomilam sobie ze nie potrafie udawac ze wszystko jest
        ok, kiedy nie jest. W koncu wzielam Helmuta na kamienista angielska plaze i tam
        (kopiac jednoczesnie wielki dol, zeby zajac rece i skupic sie) wywalilam z
        siebie wszystko co mi sie na sercu zgromadzilo w czasie tego rocznego zwiazku.
        Helmut jakos to przyjal, tragedii nie bylo, nadal do siebie piszemy i tak jest o
        wiele lepiej smile
        Po powrocie z Anglii zaczelam sie szykowac do wyjazdu do Wloch, oczywiscie slabo
        mi sie usmiechal jakis zapyzialy Triest (hehe, zeby nie bylo, Triest nie jest az
        tak zlysmile z wiatrem bora, zaczelam zalowac ze nie wybralam Hiszpanii albo
        Portugalii, ale na zmiane decyzji bylo juz za pozno.
        Wyladowalam w Bolonii z dwiema walizami (wyjazd na max pol roku, zreszta dosc
        szalony pomysl, bo na piatym roku to sie powinno pisac magisterke a nie obzerac
        pizza i chlac wino wink) i w pociagu do Triestu (9 w nocy) zaczelam sie
        zastanawiac, gdzie spedze pierwsza noc. Mialam adres jakiegos hostelu (potem sie
        okazalo ze na koncu miasta tam gdzie wrony d*pami kracza big_grin ale postanowilam
        pokombinowac. Wyslalam smsa kolezance ze studiow ktora w Triescie byla rok
        wczesniej i ona polecila mi swojego kolege, Sama, ktory byl milym Szkotem (i jak
        sie potem okazalo pil codziennie i jakims cudem stawial sie do pracy rano). Sam
        odebral mnie z dworca, zawlokl moje walizki do swojego mieszkania i upil mnie
        piwem po czym oswiadczyl ze moge u niego zostac dopoki czegos nie znajde. Po
        jakichs 3 dniach Sam oswiadczyl ze co tak bedziemy sami pic, trzeba wyjsc na
        pizze. Na pizzy bylam ja, Sam i jego koledzy fizycy. Jednym z tych fizykow byl
        Brent, ale jakos nie pogadalismy wtedy bo ktos zaczal dyskusje na temat
        wyzszosci ksiazki 'Lsnienie' nad filmem (a wlasciwie obiema adaptacjami) - jako
        ze jeszcze wtedy klasyczny motyw 'Here's Johnny' byl mi nieznany nie moglam nic
        inteligentnie wtracic, wiec skupilam sie na piciu (zly plansmile. Cos mnie jednak
        musialo do kiwiego ciagnac, bo na nastepnym spotkaniu bylam rozmowniejsza i jak
        sie rozgadalismy (zaczelo sie od Human Traffic) to nie moglismy skonczyc... I
        tak od spotkania do spotkania, zaiskrzylo. Byl listopad 2005 i oficjalnie bylimy
        juz para. W grudniu ja plakalam w poduszke ze on bedzie wracal do NZ pod koniec
        lutego, on mnie pocieszal ze przeciez jeszcze dwa miesiace, a potem sie cos
        wymysli. No i wymyslilismy, ze jak bedzie nam sie zwiazek rozwijal, to ja
        przyjade do NZ. O tym pomysle napomknelam mojej mamie juz w styczniu, na co ona,
        jestem przekonana, popukala sie w glowe i powiedziala ze jestem szalona. 2
        miesiace minely strasznie szybko i znalazlezlismy sie na lotnisku w Triescie o 5
        rano placzac i obiecujac sobie ze jak tylko ja sie obronie to lece do niego.
        Przypominam wszystkim ze to bylo po 4 miesiacach zwiazku. Wrocilam do Polski z
        silnym postanowieniem ze napisze prace magisterska i lece. Moi znajomi na
        poczatku mysleli ze oszalalam, potem mnie dopingowali i kopali w zad jak sie
        obijalam. Codziennie wieczorem, mniej wiecej od 11 do 2 siedzialam na skypie z
        Brentem i tesknilismy. Jak powiedzialam, poczatkowy plan zakladal, ze zobaczymy
        sie za 4 miesiace, ja jednak nie przewidzialam ze moge nie wytrzasnac 4500 spod
        ziemi. Wymyslilam wiec powrot do Anglii w to samo miejsce co rok wczesniej.
        Obronilam sie, w miedzyczasie zameczalam dziewczyny na forum NZ pytaniami o wizy
        i dowody na nasze bycie razem. Przez caly ten czas wspierali mnie znajomi a
        przede wszystkim rodzice i babcia, ktora dolozyla sie do mojego biletu. Kupilam
        bilet, wyjechalam do Anglii i znowu sprzatalam hotele i serwowalam kawesmile
        Polecialam jeszcze na tydzien do Polski, zalatwic ostatnie sprawy, pozegnac sie
        z rodzina. Pamietam jak plakalam na lotnisku, ze czuje sie rozdarta, zostawiajac
        wszystko - moi rodzice powiedzieli wtedy, ze dopoki jestem szczesliwa, oni tez
        sa szczesliwi i nie wazne gdzie jestem...

        W samolot do NZ wsiadlam 25 wrzesnia i jakies 30 godzin pozniej wpadlam w
        ramiona kiwi nie mogac uwierzyc ze sie udalo. 4 miesiace w Triescie, 7 miesiecy
        rozlaki, wiecie, jak to pisze to sie nie moge nadziwic ze sie udalo...

        Jestem tu juz 8 miesiecy, w listopadzie tego roku beda 2 lata jak jestesmy razem
        (licze te 7 miesiecy na skypie a co!) i jestem szczesliwa.

        Jesli dotrwalyscie do tego momentu to dziekuje i przepraszam za rozwlekloscsmile

        PS to jest chyba moj najdluzszy wpis na jakimkolwiek forum big_grin
        • myshen82 Re: LOVE STORIES 27.06.07, 13:23
          przepraszam za literowki i pozjadane czasowniki w niektorych zdaniach, ja juz
          tak mam ze jak zaczne zdanie wielokrotnie zlozone to czasami konczy sie ono w
          dziwnym miejscu big_grin
          • adriannna1 Re: LOVE STORIES 27.06.07, 20:57
            myshensmile))) wspaniala historia!smile))) prawda jak bardzo niezbadane wyroki boskie
            sa?smile)
          • asia.sthm Re: LOVE STORIES 27.06.07, 21:48
            Myshen nie przejmuj sie budowa zdan... slicznie piszesz i znakomicie sie ciebie
            czyta. A cala historia to po prostu palce lizac big_grin
            (zebys jeszcze polubila szpinak to szczescie i zdrowie masz gwarantowane na
            cale zycie)
            Dzieki za podzielenie sie.
          • jan.kran Re: LOVE STORIES 28.06.07, 04:24
            O matko , przeczytalm jednym tchem az sie zdyszalamsmile Sliczna historia...
            A macie zamiar zostac na zawsze w NZ czy jednak ruszyc sie do Europy?

            Asia od uczenia kolezanki jedzenia szpinaku jestem jatongue_outPPP
            Kran
            • myshen82 Re: LOVE STORIES 28.06.07, 09:29
              wiecie, jak czytam inne historie opisywane tutaj (wczoraj sie przyssalam i jak
              nienormalna siedzialam do 1 w nocy, jestem w polowie watkusmile to jestem w stanie
              powiedziec tylko 'toz to jak w filmie!' (taki okrzyk wydala z siebie kolezanka
              mojej mamy z pracy jak uslyszala cala historie). Niesamowite jak nas zycie
              potrafi zaskoczyc co?
              Ja jeszcze 2 lata temu nawet nie wiedzialam gdzie dokladnie NZ sie znajduje,
              wiec gdyby mi ktos powiedzial ze bede tu mieszkac to bym sie zapewne popukala w
              czolo smile
              Jesli chodzi o nasze plany, Kranie, to nie wiem jeszcze... kiwi cos przebakiwal
              o Singapurze bo tam byl na konferencji i wrocil zachwycony, ze fajnie, czysto i
              cieplo smile Ale mozliwe ze na przyklad wyladujemy w Anglii albo Irlandii, kto wie.
              W sumie to duzo zalezy od tego, gdzie Brent moze znalezc prace. Wydaje mi sie ze
              ciagnie go do Anglii, bo tam studiowal i tam jest wiekszosc jego znajomych...
              Poza tym w Europie (w sumie w Stanach tez) na badania naukowe przeznacza sie
              wiecej pieniedzy, jest wiecej mozliwosci wyjazdow na konferencje, co dla niego,
              naukowca jest bardzo przydatne (o, jeszcze jedno mi sie przypomnialo, jak
              uslyszalam, ze jest fizykiem, to pomyslalam, 'o matko, nerd' smile milosc jest
              slepa big_grin On mi juz przestal opowiadac o pracy bo ja i tak nie rozumiem tych
              nanokrysztalow, zawsze bylam noga z fizyki i nawet ruch jednostajnie
              przyspieszony byl dla mnie zagadka big_grin
              • kociaszek Re: LOVE STORIES 05.07.07, 15:41
                sliczne!!!
                wiecie - kobiety w pogoni za miloscia pakuja walize i frrrrr na drugi koniec
                swiata....szkoda, ze faceci tu nie pisza!!!
                Myshen, mieszkalam w Triescie 5 lat!!! magiczne miejsce!!!
    • kisiulak Love Story #1267126 16.08.07, 19:46
      W czerwcu 1998 siedzialam na AOL, jako tylko wtedy takowe bylo, i szukalam w
      profilach tego "jedynego" wink Nie wiem czy pamietacie profile AOL, ale mialy w
      sobie duzo ciekawych informacji.
      A wiec napisalam w Search'u "Strzelec" po Polsku i wyszedl mi kolega "Jarunio".
      Mial dosc nudny profil i stwierdzilam ze go sobie odpuszcze. Za tydzien zrobilam
      to samo i wyszedl ten sam Pan "Jarunio" wiec postanowilam jednak zagadac.

      Zagadalam tak, ze po tygodniu kupilam bilet do niego (Z Waszyngtonu do Chicago).
      Tylko nie wiedzialam czy fact ze mieszka z mama to dobry znak czy zly. Czy mnie
      sam zadzga sam czy tez mamuska mu w tym pomoze. No ale raz kozie smierc. I
      pojechalam.

      Drugiego dnia pobytu tam oswiadczylam mu sie, "Ozenisz sie ze mna?" Prosto z
      mostu! Dodam, ze tego nigdy wczesniej nie robilam. Nastepnego dnia powiedzial ze
      to musi pasc z jego ust i tak tez zrobil. Wiec odpowiedzielismy sobie "TAK"

      Po pol roku i tysiacach dolarow w rachunkach telefonicznych w koncu sie do mnie
      przeprowadzil. Mieszkalismy u mojej przyjaciolki w dining room, o powierzchni
      3x3, ale bylo super!

      No i tak sobie mieszkalismy, potem oczywiscie juz na wlasnych smieciach, i w
      2004 wzielismy slub na pieknej wyspie St. Johns!
      Tu sie chwale:
      fotoforum.gazeta.pl/3,0,274764,2,80.html
      fotoforum.gazeta.pl/3,0,274765,2,81.html
      i w 2005 urodzila nam sie piekna cora

      To taka moja nudna love story. smile))
      • asia.sthm Re: Love Story #1267126 16.08.07, 22:28
        kisiulak napisała:
        > To taka moja nudna love story. smile))

        Jak sie odwine, jak ci dam nudna love story wink

        Piekna para!! Zyjcie sobie dlugo i szczesliwie jak ten krolewicz z
        krolewna na grochu. Niech wam sie dziatki pieknie i zdrowo chowaja.
        Sto lat szczescia!
        Coreczce prosze szepnac magiczne slowo na ucho:
        -Szczesciara jestes! na zawsze.
      • adriannna1 Re: Love Story #1267126 16.08.07, 22:35
        Kasiulak - ogromnie przesympatyczna z Was parasmile Ale ma facet
        szczesciesmile Gratulacje - slicznie wygladacie.
        • jan.kran Re: Love Story #1267126 18.08.07, 11:03
          Ale przystojni oboje jestesciesmile) I wygladacie na bardzo
          zadowolonych smile))
          Fajna love story i z happy and na dodatek.
          Ksmile
          • asia.sthm Re: Love Story #1267126 11.04.13, 22:43
            Stare watki sie uaktywnily ! Hurra!!
            • onmytoes Re: Love Story #1267126 11.04.13, 23:22
              O dzizas! Alez to byl watek historyczny wink
              Ciekawe gdzie sie podzialy te wszystkie dziewczyny, ile z tych historii zycie dopisalo swoja wlasna wersje....
              Tak jak u mnie wink
              W tym watku wystepowalam jeszcze jako jennifer_e hehe!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka