jan.kran 29.01.05, 02:42 Nie mam czesto , ale za to intensywnie. Do tego mialam zly czas kiedy podle samopoczucie trwalo dlugo i boje sie coby sie nie powtorzylo( Jakis takis ciezki dzien mialam , moze dlatego tak smuce... Kran ( azwyczaj) Optymista. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
jan.kran Re: Sposob na chandre. 29.01.05, 02:57 Chyba oszalas)) Ja nie jestem w stanie ( czasowo ) zrobic najprostszego obiadu a Ty mi z paczkami wyjezdzasz... Ale humor juz mi sie poprawil )) Kran. Odpowiedz Link
mulinka Re: Sposob na chandre. 29.01.05, 03:22 no wlasnie a co, myslisz, ze ja paczki codziennie robie? Odpowiedz Link
tamsin Re: Sposob na chandre. 29.01.05, 03:28 tak, od mietoszenia ciasta na paczki podobno chandra znika Odpowiedz Link
frankie36 Re: Sposob na chandre. 29.01.05, 04:16 Ja lubie sobie spiewac ,jak mam chandre wrzucam polska muzyke na ruszta i sobie wyje,czasami i lezka poleci. Sentyment mam do Ani Jantar znam jej wiele piosenek na pamiec no i ...spiewam. Czasami Stare Dobre Malzenstwo(lata studiow),Czesiu Niemen. Dzisiaj wracalam z chlopakami z farmy od tesciow,siedza sobie z tylu moje dzieci ,ktore wolaja do mnie Mom nie Mamo,graja w Gameboya ,cos tam sobie gadaja a ja polecialam myslami daleko ,daleko.Przypomnialam sobie moje urodziny w akademiku,zawsze balanga jak sie patrzy. Nagle patrze a tu Ania Jantar w kompakcie sie do mnie usmiecha.Oj spiewalo si efajnie po drodze,mijalam miejscowosci o ktorych jeszcze pare lat temu nie mialam pojecia ,ze istnieja,dzieciaki sie dra ,ze za glosno,ja sie dre za maja sie zamknac bo to jest moj moment ,no i tak to jest.Eh,zyzn. Odpowiedz Link
bibi1 Re: Sposob na chandre. 29.01.05, 09:28 A mnie dzisiaj energia roznosi. Wlasnie robie sobie makijaz,a potem biore sie za kopytka.I upieke fajne ciasto. To chyba dlatego,ze tak ladnie za oknem,snieg wszystko przykrywa. JanieKranie,po mojemu na chandre najlepsze sa zakupy.Jak zafundujesz sobie cos extra,o czym marzylas,to napewno humor wroci. W kazdym badz razie tego Ci zycze! Odpowiedz Link
asica74 Re: Sposob na chandre. 29.01.05, 16:05 Bibi, czy ty masz na mysli kopytka do jedzenia (z ugotowanych ziemniakow i sera?) czy... stopy? JAkie ciasto upieklas? I czy dalej cie roznosi? Odpowiedz Link
bibi1 Re: Sposob na chandre. 29.01.05, 17:39 Asia,kopytka z ziemniakow, do tego miesko w sosiku i surowka z kiszonej kapusty. Zrobilam jeszcze salatke z tunczyka,a na ciasto zabraklo mi czasu i pieke jutro. Nie wiem co mi dalo takiego kopa,ale nawet w calym domu podlogi pomylam za jednym zamachem,co mi sie nie zdarza, A ciasto nazywa sie plesniak,jest niedrogie,latwo sie robi i jest pyszne. Odpowiedz Link
st0krotka Re: Sposob na chandre. 29.01.05, 17:30 kup sobie zonkile. moja szefowa ostatnio mi kupila, stoja kolo komputera, wiec czesto na nie spogladam i naprawde od razu lepiej sie czuje! Odpowiedz Link
zodiakalny_kot Re: Sposob na chandre. 29.01.05, 18:04 a ja to nawet i czesto mam - chociaz w pierwszym roku po przeprowadzce to wlasciwie byl stan niemal permanentny. Teraz juz rzadziej - a jesli juz sie zdarza - nie moge myslec o niczym praktycznym - gotowanie czy zajmowanie sie "sprawami" - po prostu jestem jakby wylaczona z kontaktu - chociaz wiem dobrze, ze wlasnie zajecie sie czyms fizycznie najlepiej pomoga. W czarne dni musze czyms zajac umysl - czyms zupelnie abstrakcyjnym - najlepiej film - cudownie na mnie dziala "Love Actually" - taka dawka pozytywnych emocji plus okazja do poplakania sie przy licznych wzruszeniach - dziala jak katharsis. Inne sposoby - moja aromaterapia - zapalam w kominku olejki na podniesienie nastroju - przygotowuje sobie kapiel w jacuzzi (tez z olejkami), biore do wanny lampke czerwonego wina, czasopisma niewymagajace myslenia - typu "people" - ogladam sobie zdjecia gwiazd - z okazyjnym "ale ta Cameron Diaz to jednak brzydka", "no jak mozna zalozyc taka ohydna sukienke" - i tym podobne zabawy intelektualne. Absolutnie zakazane sa czasopisma typu "fitness" bo znaczaco pogarszaja sytuacje - zwlaszcza zdjecia cudownie szczuplych, gibkich i nieskazitenych dziewczat - niestety w lazience znajduja sie wielkie lustra - i przypadkowa konfrontacja moglaby sie zakonczyc aktem destrukcji - lustra wzglednie czasopisma. Zakupy nie dzialaja na mnie tak terapeutycznie - bo znowu przymierzalnie maja lustra - nic nie wyglada ladnie, itp. Ale jednak najlepiej to jest sie wygadac komus bliskiemu - czyli torturowanie mojego M. historiami, ktore juz sto razy slyszal - "no i co ty o tym myslisz?" - oczywiscie nie moze udzielac odpowiedzi logicznych - bo w stanach nizowych jest na nie mala tolerancja - odpowiedzi musza byc zgodne z tym, co ja mam potrzebe uslyszec - sztuka wymagajaca elastycznosci oraz wyobrazni, ktora moj M. juz niemal opanowal. Poza tym dzwonie do siostry i mamy i gadam po 3 godziny. Sumujac, najskuteczniej - polaczyc wszystkie elementy. To tak spedzonym dniu - jest spokoj przez nastepny...cokolwiek. Odpowiedz Link
roseanne Re: Sposob na chandre. 29.01.05, 18:38 czasami dobrze chandre przespac czasami trzeba ja zalac czyms dobrym, chocby kawa z bita smietana - stoi przed mna wlasnie czasami zakupy - chocby hiacynty lub zonkile z doniczce... bywa ,ze jedydnym rozwiazaniem jest jakas stara dobra komedia Odpowiedz Link
asia.sthm Re: Sposob na chandre. 29.01.05, 21:30 A ja, kiedy sobie tak tu gadam z calym swiatem, lubie popatrzec na nasza planete i palcem pokazac, gdzie kto sie znajduje i ktora tam moze byc godzina. Niby czlowiek zna sie na zegarku,ale czasem jakos mi dziwnie wiedziec, ze u kolezanki Abere juz niedzielny poranek, a Mijaczek dopiero pozne sobotnie sniadanie je. Europe moge sobie wyobrazic, kanap teraz pilnuja przed telewizorem. Zobaczcie jaka ta nasza planeta ladna www.fourmilab.ch/cgi-bin/uncgi/Earth?lat=31&ns=lNorth&lon=30&ew=East&alt=35785/action?opt=-p/ Odpowiedz Link
nataasza Re: Sposob na chandre. 29.01.05, 21:41 A ja potrzebuje wtedy byc sama. Poplakac do wlasnego rekawa,no bo przeciez nikt tak dobrze mojej niedoli nie zrozumie jak ja sama Pomocne bywa tez: -sprzatanie (takie gruntowne, glupie poczucie, ze jak wkolo poukladalam, to i we mnie sie wszystko pouklada hihi) -dobry film, z gatunku tych latwych i przyjemnych lub z tych przy ktorych mozna sie do woli wyplakac -przyjaciel, ktory zwyczajnie wyslucha pozdrawiam i zycze duzo sloneczka, tego na niebie i tego "zyciowego" natasza Odpowiedz Link
elagrubabela Re: Sposob na chandre. 29.01.05, 22:13 Wsiadam w samochod i jade. To moze byc chociaz na 20 minut ale pomaga. Spanie tez dobre ale wole samochod. Odpowiedz Link
jan.kran Re: Sposob na chandre. 31.01.05, 00:43 Dziekuje Wam za rady) Chandra mi czesciowo przeszla. A jej powodem byla moja pensja i to ze czasem za duzo mam na glowie... Pensje dostalam bdb. Tylko po zaplaceniu mieszkania , oddaniu dlugow i rachunkow zostaje mi niewiele. Szlag mnie trafia , ze urabiam rece po lokcie i dalej a moj ex.. ech szkoda gadac( On mi pomaga i jest w miare dobrym Ojcem. Ale nie ma pojecia jak ja sie szarpie. Do tego czepia sie studiow Mlodej , czepia sie moich studiow i w ogole zyje na innej planecie niz ja. Ja nie spie po nocach , bo nie wiem jak pogodzic prace , dom , dzieci i nadchodzaca moja szkole. Mloda wyrusza w swiat i tez za duzo Jej nie pomoge. Troche sie wygadalam ( nie mam zazwyczaj do kogo...) wiec mi ulzylo. Kran Maruda. Odpowiedz Link
roseanne Re: Sposob na chandre. 31.01.05, 03:10 wiem, ze zaciskasz czasami zeby... Mloda sobie na pewno poradzi, Ty tez nie przejmuj sie do konca opiniami ex, to w koncu twoje zycie usmiechnij sie czesciej Odpowiedz Link
zodiakalny_kot Re: Sposob na chandre. 31.01.05, 05:14 Urszulo - bardzo ciesze sie, ze juz jest lepiej. Chcialabym napisac Ci jakas super madra rade - ale wszystko typu "nie martw sie - jutro bedzie lepiej", itp. tak naprawde kiedy czlowiek jest w dole, zupelnie nie dziala - a mnie czasem wrecz drazni w takich sytuacjach. Dlatego tez zupelnie daruje sobie - w kontekscie Twojej sytuacji - moj wczesniejszy post jest bardzo .. hm.. frywolny, mozna powiedziec, na pewno malo powazny. Chcialabym zas powiedziec Ci, ze zupelnie szczerze Ciebie podziwiam - za Twoja sile oraz madrosc zyciowa. Wlasnie raz jeszcze przeczytalam wszystkie Twoje posty - i wylania sie z nich obraz osoby, ktora kontroluje swoje zycie, wie dokladnie o co chodzi i skupia sie na tym. Jakoze sama jestem osoba z powaznymi brakami w wyzej wymienionych dziedzinach - bardzo mi to imponuje i pozytywnie zazdroszcze. Jak juz pewnie zauwazylas, nie jestem jedyna, ktora ma o Tobie takie opinie. A jesli chodzi o takie codzienne zmagania - liczenie jak podzielic pensje i te rzeczy - tez mialam tak bardzo intensywnie przez kilka lat - i tez bardzo sie tym frustrowalam (bylam samotna mama i na dodatek ojciec mojego dziecka wcale nie byl dobrym ojcem - szczerze i bez ogrodek - zadnym po prostu - totalne olewanie) - podobnie jak Ty, wowczas bylam bardzo silna i walczylam - a wieczne rozterki typu - "czy naprawde musze kupic sobie kilka nowych ksiazek w tym miesiacu - przeciez za to moge oplacic rachunek za cos tam" byly na porzadku dziennym. No ale to bylo w Polsce, gdzie nawet jak staniesz na rzesach nie masz za bardzo ruchu - nie mozesz wiecej pracowac niz 12 godzin dziennie, nie znajdziesz lepszej pracy - bo pracy generalnie nie ma i ogolnie Bogu trzeba dziekowac, ze sie ma prace jakakolwiek (moja akurat byla dobra na tle polskich warunkow - co jednak nie eliminowalo dylematow wyzej opisanych). Zawsze wtedy myslalam, ze jakbym nie musiala tak walczyc o codziennosc, to bylabym calkowicie szczesliwa - nigdy juz zadnych dolow psychicznych - sama sielanka. A to wcale nieprawda - teraz jestem w sytuacji, kiedy rzeczywiscie nie mam zadnych trosk finansowych (patrz- maz) ale takie depresje, jakie miewalam po przyjezdzie tutaj to szok. Bo wlasnie tu wchodzi glowny czynnik czyli osobowosc - brak mi sily i woli walki - zupelnie przeciwnie do Ciebie nie moglam przez 2 lata isc do zadnej pracy - bo sie balam, ze sie skompromituje, ze nie bede nic umiala, wiedziala, itp. bo wlasnie jestem przesycona polskimi kompleksami. Wlasnie dlatego tak bardzo Ciebie podziwiam - odlozylas na bok te glupoty, nauczylas sie jezyka (po raz kolejny) i potrafilas sie znalezc w jeszcze jednym nowym swiecie - jak wiele ludzi to potrafi??? nie wielu chyba. No to moze patrzac na siebie z tej perspektywy - zobaczysz siebie w innym swietle - a wtedy nawet najwieksze problemy tez beda wygladac inaczej. Chcialabym powiedziec po francusku "szapo ba" - ale nawet juz zapomnialam jak to sie pisze - trzymaj sie cieplutko Uleczko - i tak jak dotad nie trac z oczu tego, co najwazniejsze - jestes dla mnie wielkim pozytywnie motywujacym przykladem. Odpowiedz Link
jan.kran Re:Troche mnie przeszlo:-)). 02.02.05, 19:19 Zaswiecilo slonce w Oslo, od razu sie lepiej poczulam... Brak mi swiatla tutaj, niestety. Po drugie deprymuje mnie to , ze znalazlam to co naprawde chce robic , w czym jestem niezla i za to powinnam Bogu podziekowac. Ale co z tego jak rzeczywistosc skrzeczy.-(((( Skreca mnie jak widze te mlodziutkie dziewczyny ktore zaczely studia o ktorych ja marze. Nic nie umieja, ciagle sie wszystkich pytaja, a ja mma to co One zdobywaja z trudem juz w rece. Tylko jeszcze mam dwoje dzieci i dlugi. Na razie sprobuje zalatwic szkole i pieniadze potem zobacze. Kran. Odpowiedz Link
asia.sthm Re:Troche mnie przeszlo:-)). 02.02.05, 23:31 Ula, dni coraz dluzsze, slonce nam dzis tez swiecilo. Przysiadlam na murku, wystawilam blade lico i na chwile zapomnialam, ze pierunsko boli mnie lewe ucho i migdal. Niedlugo wiosna! Trzymaj sie. )))) Odpowiedz Link
cobaea Re:Troche mnie przeszlo:-)). 02.02.05, 23:39 Ula, jedni wczesniej, inni pozniej, najwazniejsze, ze wiesz, czego chcesz! ZObaczysz, dasz rade! A wiosna juz tuz tuz... Odpowiedz Link