Wlasnie sie dowiedzialam, ze moj chlop oprocz wrodzonego talentu kucharskiego
posiada rowniez talenty ogrodnicze. Po tym, jak w ciagu dwoch dni udalo mu
sie ususzyc na amen bonsai'a, postanowil rozsadzic miniaturowego kaktusa.
Kaktus zaczal sie rozmnazac, wiec M. stwierdzil, ze malym kaktusikom jest
ciasno i postanowil im ulzyc w cierpieniu. Zapytal tylko dzis po poludniu
gdzie jest ziemia do kwiatkow i wiecej sie tematem nie interesowalam.
Natomiast teraz patrze i oczom nie wierze. Male kaktusiatko siedzi w
malutkiej doniczce, ziemi ma do polowy doniczki tak, ze widac polowe
korzenia. Kaktus - rodzic w nowej doniczce, ziemia rowniez do polowy, a na to
postanowiony kaktus ze stara ziemia tak, ze przy lekkim podmuchu wiatru sie
przewraca.
No wiecie co, skarb nie chlop

.
P.