Drogie Dziewczęta, dziś odcinek kolejny naszego Kącika Porad. Napisała do nas
czytelniczka Ania, lat 29.
Szanowne Koleżanki,
Mój facet jest cztery lata młodszy ode mnie i ma na imię Tim. Tim ma
najlepszego przyjaciela, który jest dwa lata młodszy od niego i ma na imię
Lee. Jak łatwo wyliczyć Lee jest więc sześć lat młodszy ode mnie. Lee to
typowy beztroski english boy, jeszcze studiuje, mieszka u mamusi, jego życie
wypełniają imprezki, panienki, wyjazdy. Choć nie watpię oczywiście, że w
głębi duszy Lee jest bardzo wrażliwym i inteligentnym chłopcem.
Tim i ja mieszkamy razem od jakiegoś czasu i Lee jest często naszym gościem.
Lubią sobie pójść do kina na jakiś głupawy film, lubią sobie urządzić wieczór
grania w Playstation i dzięki temu ja mam też czas na jakąś maseczkę albo
wypisywanie długaśnych wątków na forum polonijnym. Więc jest to z korzyścią
dla każdego. Tim traktuje Lee trochę chyba jak młodszego brata i nie raz już
musiał wyciągać go z tarapatów. Lee natomiast czasem spogląda z zazdrością
albo współczuciem (zależy od okoliczności) na ustatkowanego przyjaciela. No
jak do tej pory sielanka
Problem zaczął się gdy Tim bardzo chciał mnie zaprzyjaźnić z Lee. Lee przez
rok studiował fotografię, więc była jakaś podstawa. Ale szybko okazało się,
że ja i Lee to dwa zupełnie różne światy oddzielone przepaścią pokoleniową i
nie tylko. Oczywiście jestem dla niego bardzo miła i lubię go jako
przyjaciela mojego faceta, ale nie ma między nami jakiegoś głębszego
porozumienia. Nie chcę, żeby to zabrzmiało zbyt patronacko, ale mówiąc wprost
Lee jest jak dla mnie strasznie jeszcze dziecinny. Kiedy spotykamy się w
trójkę oczywiście rozmawiamy, żartujemy i miło spędzamy czas, ale gdy jest to
częściej niż raz na dwa tygodnie to szczerze mówiąc wolę zostawić ich samych
i spędzić czas na zajęciach własnych.
Ostatnio Lee był u nas i stwierdził, że "ja jestem dla niego niemiła bo go o
nic nie pytam". Powiedział to żartem, ale zaraz nagle zrobił się strasznie
czerwony i speszony. Więc nie wiem czy pod tym żartem nie kryło się coś
więcej. Dziś Lee też przychodzi do nas do domu, bo ostatnio czuje się jakiś
samotny a ja już umówiłam się z koleżankami. Mam nadzieję, że nie odbierze
tego tak, że ja wychodzę bo on przychodzi. Pytałam Tima co o tym sądzi, ale
on sam też nie był pewnien, czy Lee czuje się przeze mnie jakoś izolowany czy
nie.
Nie zabraniam im przecież spotkań ani nic takiego, gadają przez telefon
godzinami po kilka razy w tygodniu gorzej jak baby

cieszę się jak idą
sobie na jakiś film o mordobiciu, bo wtedy ja nie muszę.
No ale nic nie poradzę na to, że jak Tima nie ma w pobliżu to ja i Lee tak
naprawdę nie mamy o czym ze sobą rozmawiać. Może on jest jakoś o mnie
zazdrosny, a może potrzebuje więcej uwagi z mojej strony, no już nie wiem
sama. Myślałam, że jak zostawię ich samych na ich wygłupy to nie będzie to
jakąś straszną gafą, a raczej będą zadowoleni.
Dodam, że z przyjaciół mojego Tima większość jakoś się rozjechała po świecie
no i został mu tylko Lee więc nie chcę, żeby jakieś niedomówienia się
wkradły.
Aha, próbowałam wtedy pociągnąć Lee za język, co ma na myśli, że ja go o nic
nie pytam, ale tylko się speszył i powiedział, że musi już iść do domu.
Ciekawa jestem więc w związku z tym jak Wam się układają stosunki (hehe) z
kumplami Waszych mężczyzn. Czy też jesteście namawiane, żeby uczestniczyć w
Playstation Night? Czy wręcz przeciwnie, jak kumpel puka do drzwi ze zgrzewką
piwa to mówicie, że męża nie ma w domu