Witajcie,
Po przerwie wakacyjno-porzadkujacej moje zycie wracam na lono forum.
W czasie kiedy mnie nie bylo udalo mi sie obejrzec pare pieknych miast,
zorganizowac jedno male ale za to bardzo intensywne spotkanie forumowe
i dostac sie na studia, ktore sobie sama wymarzylam.
Niedluga zaczynam wiec calkiem zwyczajne studenckie zycie, ktore
zaczne od przegladniecia zaleglych maili i postow.
Solennie obiecuje poprawe i czestsze odzywanie sie,
a jako bonus zalaczam sliczny wierszyk ktory znalazlam w ksiazeczce :
Gdzie Portugalczyk wygrzewa stopy czyli podróże w głąb Europy
"Jak długie włosy noszą Włosi?"
- spytałem kiedyś swego dziadka.
"Czy Włoch na plecach też je nosi?
A stopy? A piersiowa klatka?
Czy owłosienie mu się zmienia?
Od łez zależy? Nerwów? Foch?
A może też od położenia,
(regionu Włoch, gdzie żyje Włoch?)"
"Jak mówią dane aktualnie,
mój drogi wnuku, wszyscy Włosi
są owłosieni dość normalnie,
na zmiany im się nie zanosi:
Rzymianin, który mknie skuterem,
śpiewak jedzący pizzę z serem,
toskański chłop pijący wino,
lodziarz na plaży w Portofino
i szklarz wenecki mknący w łodzi.
Sycylijczycy już niemłodzi,
ich żony wieszające pranie
i piękne panie w Mediolanie.
Każdy z nich włosy zwykłe ma,
jak mama, tata, ty i ja.
Na Włochy >>Włochy<< przez przypadek
mówimy tylko my" - rzekł dziadek.
"To jest dziwactwo, anomalia,
bo wszędzie mówi się >>Italia<<".
Znalazlam ten kawalek w Merlinie i bardzo zaluje ze nie mam zadnych dzieci w
rodzinie bo pewnie bym sobie kupila i na glos sobie podczytywala. A tak to
troszke wstyd

)
Pozdrawiam,
Ula/Feelfine