Dodaj do ulubionych

zginal mi watek--pomocy

14.09.05, 22:29
szukam kawalow na temat Klosa i 17 mgnien wiosny-zapomnialam gdzie byly. Czy
ktos pamieta?
Obserwuj wątek
    • mulinka Re: zginal mi watek--pomocy 14.09.05, 22:31
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16726&w=27702409&a=27710021
      ten?
      • asia9111 Re: zginal mi watek--pomocy 14.09.05, 22:42
        Mulinko-jestes niezawodna-dzieki!
        • tamsin Re: zginal mi watek--pomocy 14.09.05, 22:43
          no ja mialam nadzieje na wiecej kawalow, jak znalazlas to nie zapomnij sie
          podzielic. Stirliz jest od jakiegos czasu moim ulubiencem smile)
          • beetaa Re: zginal mi watek--pomocy 16.09.05, 15:37
            to dla Ciebie tamsin smile

            Stirlitz, wychodząc z baru, poczuł silne uderzenie w potylicę. Szybko odwrócił
            się - to był asfalt...

            Himmler wzywa jednego ze współpracowników:
            - Powiedzcie dowolną liczbę dwucyfrową
            - 45
            - A czemu nie 54?
            - Bo 45!
            Himmler zapisuje w aktach "charakter nordycki" i wzywa następnego:
            - Powiedzcie dowolną liczbę dwucyfrową
            - 28
            - A czemu nie 82?
            - Może być i 82, ale lepsza jest 28.
            Himmler zapisuje w aktach "charakter bliski nordyckiemu" i wzywa kolejnego:
            - Powiedzcie dowolną liczbę dwucyfrową
            - 33
            - A czemu nie... a to wy, Stirlitz.

            * * * * *

            Stirlitz powtarzał, iż zawsze lepiej jest raz podsłuchać niż 100 razy
            usłyszeć...

            * * * * *

            Stirlitz gnał swoim 600-konnym Mercedesem do Berlina. Obok niego pędzili ss-
            mani na motocyklach.


            - Paparazzi - pomyślał Stirlitz.

            * * * * *

            Stirlitz podszedł do szafy i nacisnął guzik - szafa odsunęła się od ściany
            ukazując ukryte przejście. Nacisnął ponownie - i szafa przysunęła się z
            powrotem.
            - Ukryte przejście! - zrozumiał Stirlitz po chwili myślenia.

            * * * * *

            Stirlitz przeglądał pocztę elektroniczną. Nagle do gabinetu wszedł Muller. U
            Stirlitza na ekranie ujrzał szereg bezsensownych znaczków.
            Szyfr - pomyślał Muller.
            KOI-8-R - pomyślał Stirlitz
            (KOI-8-R to symbol kodowania cyrylicy - dla mniej sprytnych)

            * * * * *

            Stirlitz spacerował po lesie. Podszedł do rozłożystego dębu i zerwawszy z niego
            największą kwitnącą gałązkę złupał z niej korę. Było niestety za późno. Wysłany
            przez Centralę nowy radiotelegrafista Siergiej już nie oddychał...

            * * * * *

            Stirlitz zwinął kartkę w rulonik i wrzucił do pisuaru. Wiadomość bezpiecznie
            dotarła do Centrali.

            * * * * *

            Stirlitz spacerując po berlińskich ulicach, ujrzał grupę smagłolicych mężczyzn
            z bujnymi ciemnymi brodami i w turbanach na głowach.
            - Turyści - pomyślał Stirlitz.

            * * * * *

            Stirlitz wszedł do gabinetu i ujrzał Mullera leżącego na podłodze i nie
            dającego oznak życia.
            - Otruty - pomyślał Stirlitz przyglądając się rączce siekiery wystającej z
            piersi.

            ------------------------------------------------------
            jak to dobrze chmurka byc....
            • tamsin Re: zginal mi watek--pomocy 16.09.05, 15:40
              Dziekuje smile)) Tego mi wlasnie bylo potrzeba na piatek rano smile))
    • beetaa Re: zginal mi watek--pomocy 16.09.05, 15:40
      Stirlitz jesteście Żydem! - stwierdził nagle Muller, gdy standartenfurer
      opuszczał jego gabinet.
      - Nieprawda, jestem uczciwym Rosjaninem - dumnie odparł Stirlitz.

      - Stirlitz jakiego koloru mam majtki? - spytał Muller.
      - Czerwone w białe grochy.
      - Wpadliście Stirlitz, o tym wiedziala tylko rosyjska pianistka!
      - Proszę zapiąć rozporek, szefie, inaczej będą o tym wiedzieć wszyscy.

      - Wpadliście Stirlitz - rzekł Muller - Pański paszport śmierdzi rosyjska wódką.
      - Nie wiem dlaczego... Może jak Kaltenbrunner stawiał pieczątkę, zbyt głęboko
      oddychał?

      - Stirlitz co jest lepsze radio czy gazeta? - zapytał podejrzliwie Muller.
      - Gazeta, w radio nie zawiniesz śledzia - odparł spokojnie Stirlitz

      - W kancelarii Rzeszy pojawił sie sowiecki szpieg - stwierdził Himmler głęboko
      wpatrując się w oczy Mullera.
      - Wiem, to Stirlitz - odpowiedział Muller z zimna krwią.
      - Dlaczego go wiec nie aresztujesz???
      - Nie ma sensu. I tak się wykręci.

      Podczas ważnej narady w gabinecie Hitlera nagle otworzyły sie drzwi. Wbiegł
      przez nie mężczyzną z bukietem kwiatową, które położył na stole. Następnie
      sprawnie otworzył sejf, sfotografował wszystkie dokumenty, odłożył na miejsce i
      wyszedl.
      - Kto to był? - spytal zaskoczony Hitler.
      - Sowiecki szpieg Isajew - odpowiedział Bormann.
      - Dlaczego go wiec nie aresztujesz???
      - I tak udowodni, ze kwiaty przyniósł...

      "Gratulujemy urodzenia syna" - przeczytał Stirlitz zaszyfrowana depesze.
      Rozczulił się.
      Przecież już dwanaście lat mija, jak opuścił ojczyznę...

      Muller sprężystym krokiem wkroczył do gabinetu Stirlitza. Od razu rzucił mu sie
      w oczy ogrom pustych butelek po mocnych alkoholach. Na lozu w towarzystwie
      trzech śpiących kobiet, leżał pijany Stirlitz. Muller podszedł
      do stołu. Tam w kałużach rozlanej wódki zmieszanej z popiołem od papierosów,
      leżała depesza w języku rosyjskim: "Zadanie wykonane! Spocznij!" Spóźniłem się -
      pomyślał Muller.

      Stirlitz z trudem otworzył oczy i pomyślał:
      - Jeżeli jestem u nich to sie nazywam Standartenfurer Stirlitz, a jezeli u nas
      to pułkownik Isajew...
      Rozmyślania przerwał mu pochodzący jakby z niebytu glos:
      - Ale się wczoraj napiliście towarzyszu Tichonow*
      (*Aktor grajacy Stirlitza)

      Wróciwszy do swego gabinetu Muller zauważył, jak Stirlitz w podejrzany sposób
      kreci sie w poblizu sejfu.
      - Co tu robicie Stirlitz? - srogo zapytał.
      - Czekam na tramwaj - odpowiedział Stirlitz.
      - W porządku! - rzucił Muller wychodząc.
      Na korytarzu pomyślał:
      - Jakiż u diabla może być tramwaj w moim gabinecie...
      Zawrócił. Ostrożnie zajrzał do gabinetu. Stirlitza nie było.
      - Pewnie już odjechał - pomyślał Muller.

      Stirlitz zobaczył jak banda wyrostków pompuje kota benzyna. Kot wyrwał się,
      przebiegł kilka metrów i upadł.
      - Benzyna się skończyła - pomyslal Stirlitz.

      Stirlitz siedział w swoim gabinecie, gdy rozległo się pukanie.
      - Bormann - pomyślał Stirlitz.
      - Ja - pomyślał Bormann.

      Stirlitz ukradkiem karmił niemieckie dzieci. Od ukradła dzieci puchły i
      umieraly.

      Naprzeciw Stirlitza szły trzy umalowane kobiety.
      - Prostytutki - pomyślał Stirlitz.
      - Pułkownik Isajew - pomyślały prostytutki.



      W kawiarni "Elefant" Stirlitz miał się spotkać z łącznikiem. Nie ustalono
      niestety żadnego znaku rozpoznawczego.
      Na szczęście łącznikowi zwisały spod marynarki szelki spadochronu.



      Gdy Stirlitz szedł korytarzem, oczom jego ukazało się ogłoszenie o czynie
      społecznym.
      - Wpadłem - pomyślał.
      Skierował sie w kierunku gabinetu Mullera.
      - Gratuluje poczucia humoru - powiedział - Tak, jestem agentem sowieckim!
      - Dobra, dobra Stirlitz ... Odmaszerować!
      Po chwili Muller wykręcił numer Kaltenbrunerra.
      - Czego to nie wymyśli nasz poczciwy Stirlitz - rzekł ze śmiechem - żeby sie
      wykręcić od roboty...

      Dom Stirlitza okrążyli gestpowcy.
      - Otwieraj! - krzyknął Muller
      - Stirlitza nie ma w domu! - powiedział Stirlitz.
      Odjechali. W ten oto sprytny sposób Stirlitz już piąty raz przechytrzył
      gestapo.

      Stirlitz spacerował po dachu Kancelarii Rzeszy. Nagle poślizgnął się, upadł i
      tylko cudem zahaczył o wystający gzyms, unikając upadku z dużej wysokości.
      Następnego dnia cud posiniał i obrzękł.

      Stirlitz przechodzac korytarzem, jakby od niechcenia pchnął drzwi gabinetu
      Bormanna. Drzwi ani drgnęły. Stirlitz zatrzymał się, rozejrzał i pchnął
      mocniej.
      Bez skutku.
      - Pewnie zamknięte - pomyślał Stirlitz.

      Podczas uroczystej akademii w dniu urodzin Hitlera dostarczono Stirlitzowi na
      sale depesze.
      "Stirlitz jesteście zwykła dupa!" - mogły odczytać zbyt ciekawe oczy.
      Ale tylko Stirlitz wiedział, ze właśnie tego dnia otrzymał tytuł Bohatera
      Związku Sowieckiego.

      W stołówce berlińskiego bunkra ustawiła się długą kolejka po kiełbasę. Nagle
      sprężystym krokiem wszedł Stirlitz, ominął wszystkich i kupił od razu trzy
      kilogramy.
      - Ale z niego cham! - syknął Bormann do Mullera.
      Oni jednak nie wiedzieli, ze Bohaterów Związku Sowieckiego kolejka nie
      obowiązuje.

      Stirlitz wolnym krokiem zbliżył sie do lokalu kontaktowego. Zapukał umówione
      127 razy. Nikt nie otworzył. Po namyśle wyszedł na ulice i spojrzał w okno.
      Tak, nie mylił sie. Na parapecie stały 63 żelazka - znak wpadki.

      Stirlitz szedł ulica, kiedy z tylu rozległy się strzały i tupot podkutych
      butow.
      - To koniec - pomyślał Stirlitz wkładając rękę do prawej kieszeni spodni.
      Tak, to był koniec. Pistolet nosił w lewej.

      Stirlitz wszedł do gabinetu Mullera i zauważył ze nikogo nie ma. Podszedł do
      sejfu i pociągnął za uchwyt, żeby się tylko przekonać ze się nie otworzy. Po
      upewnieniu się, ze jest sam wyciągnął broń i wystrzelił; sejf nie znów się nie
      otworzył. Następnie położył granat ręczny pod sejfem i usunął zawleczkę. Gdy
      dym opadl, Stirlitz jeszcze raz spróbował otworzyć sejf. I znów bez powodzenia.
      "Hmmmm ...", doświadczony oficer wywiadu wreszcie wywnioskował: "Musi być
      zamknięty".

      Stirlitz siedział w swoim biurze w Reichstagu, gdy radio doniosło:
      "Stirlitz to ostatnia dupa!".
      Nikt nic nie zrozumiał, tylko Sowieckiemu szpiegowi szczeka opadła. Było to
      słowo kodowe, jak zrozumiał, oznaczające, ze został w ten sposób odznaczony
      tytułem Bohatera Związku Radzieckiego.

      Stirlitz szedł przez Reichstag pijany w trzy dupy i w rozchełstanym mundurze.
      Dzis, 23 lutego, w dniu Armii Radzieckiej, chciał wyglądać jak prawdziwy
      radziecki oficer.

      Stirlitz wszedł do gabinetu Mullera i rzekł:
      - Herr Muller, czy chciałby pan pracować jako agent radzieckiego wywiadu?
      Dobrze placa.
      Muller zszokowany, podrywa się ze złością, potem przypatruje się podejrzliwie
      Stirlitzowi. Stirlitz zaczyna wychodzić, ale zatrzymuje się i pyta:
      - Gruppenfuhrer, czy ma pan aspirynę?
      Stirlitz wiedział, ze ludzie zawsze pamiętają tylko koniec konwersacji.

      Stirlitz i Kathe spacerują po parku. Nagle padają strzały. Kathe pada. Krew
      tryska.
      Stirlitz, polegając na swym instynkcie, momentalnie zaczyna cos podejrzewać.

      Doniczka spadla z okna tajnego lokalu i rozbiła się prosto na głowie Stirlitza.
      To byl znak, ze jego zona wlasnie powila mu syna. Stirlitz otarł łzę. Nie było
      go przecież w domu już od siedmiu lat.

      W dniu Święta Majowego Stirlitz założył czapke czerwonoarmisty, chwycił
      czerwony sztandar i przemaszerował się po korytarzach Biura Bezpieczeństwa
      Rzeszy śpiewając międzynarodówkę i inne rewolucyjne pieśni.
      Jeszcze nigdy nie był tak blisko wpadki.

      Do gabinetu Bormanna wchodzi nieznajomy. Patrząc prosto w oczy Bormanna, mówi:
      - Słonie idą na północ.
      Bormann spojzal na niego z niesmakiem:
      - Słonie idą do diabła, - odpowiada - a gabinet Stirlitz'a jest piętro wyżej.

      Stirlitz chodził przez cały dzień z rozpiętym rozporkiem, z którego wystawały
      czerwone gacie.
      W ten oto sposób Stirlitz obchodził święto 1 Maja.

      Telegram: Stirlitz, jeśli nie zapłacicie za energie elektryczna, wyłączymy wam
      radio.

      Stirlitz na popijawie u Mullera mocno przechol
    • beetaa Re: zginal mi watek--pomocy 16.09.05, 16:06
      smile)))
      mi rowniez, chociaz u nas juz nie rano, wiec jeszcze pare big_grin

      Kloss i Stirlitz uciekaja po ulicach okupowanego miasta przed goniacymi ich
      zolnierzami Wehrmachtu. Wbiegaja na jakies podworze, a tu nie ma z niego
      innego wyjscia! Kloss szybko wskoczyl do smietnika, Stirlitz chcial za nim
      ale niestety nie bylo juz miejsca. Zamknal klape nad Klossem, odbiegl pare
      krokow, rozglada sie bezradnie... Na podworze wpadaja Niemcy. Zlapali
      Stirlitza rozbroili go i prowadza do samochodu. Kiedy przechodza kolo
      kryjowki Klossa Stirlitz kopie w smietnik i krzyczy:
      -Mozesz juz wyjsc Hans, wpadlismy!


      ------------------------------------------------------
      jak to dobrze chmurka byc....
      • asia.sthm Re: zginal mi watek--pomocy 16.09.05, 16:42
        Beetaa smile)))))))))))))))))))))))))))

        Pilnujcie teraz zeby i ten watek nam nie zaginal !!!
        • asia9111 Re: zginal mi watek--pomocy 18.09.05, 16:07
          jestescie niezawodne! dzieki, i za kultywowanie watku takze! chichram sie do
          tej pory smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka