Nie czuje w ogole zadnego corocznego "podniecenia" dosc predko zblizajacym sie
okresem przedswiatecznym i samymi Swietami Bozego Narodzenia.
Wpadam w zly nastroj gdy mysle o sniegu i mrozie, obrzydza mnie obraz
ubierania choinki, strojenia domu, sluchania koled, czy pojscia na wigilijna
kolacje.
Nie wiem co jest ze mna "nie tak" w tym roku. Gdy widze udekorowane wystawy,
rezygnuje z wejscia do sklepu, nie czytam zadnych artykulow czy przysylanych
reklamowek o produktach swiatecznych.
Jestem gdzies pomiedzy - i nie wiem dlaczego. Troche mi przykro ze swiecacy
Rudolfi nos nie bedzie mnie cieszyl, albo ze sluchana po dwadziescia razy
swiateczna plyta z najmniej lubiana piosenka o numerowanych dniach
swiatecznych nie wywola swiatecznego dreszczyku.
Czy ktos cos takiego czuje???
Mysle ze duzym powodem tego jest to, ze Swiat w tym roku nie spedze z wlasna
rodzina. Jak sobie pomoc?
Karolina