22.05.06, 12:36
Jak wspominałam na sąsiednim wątku byłam dziś na rozmowie z wychowawczynią
Juniora.
Chcę Juniora zabrać z niemieckiej szkoły i umiścić w szkole alternatywnej.
Ja sama mam spore wątpliwości bo On już jest alternatywny i boje się że się
kompletnie zradykalizujesmile)
Ku mojemu zdziwieniu wszyscy, moja rodzina , bliscy i dalsi znajomi ,
niemiecka szkoła uważają że Junior powinien pójśc do tej szkoły alternatywnej.
Ja już się chyba tak do Jego odmienności przyzwyczaiłam że nie zauważam tak
bardzo jak otoczenie...
Kran Matkasmile
Kran
Obserwuj wątek
    • kociaszek Re: Edukacja. 22.05.06, 12:58
      Kraniku, napisz w wolnej chwili jak poszlo, dobrze?
      A co do asocjalnosci i alternatywnosci: w normalnej szkole jest duzo wieksze ryzyko takich zachowan -
      Junior nie ma tam ludzi, ktorzy go rozumieja, szanuja jego innosc, jego wlasna alternatywe, wiec jego
      asocjalnosc wzrasta, nie ma kontaktu z rowiesnikami, bo nie maja wspolnej plaszczyzny wrazliwosci i
      zainteresowan. W sztajnerowskiej: wszyscy sa alternatywni, wiec i Junior poczuje sie jednym z nich, nie
      bedzie sie tak wyroznial, poczuje sie z pewnoscia bardziej zaakceptowany a juz z pewnoscia nie tak
      wyalienowany.
      Trzymam za Was kciuki
      A
      • jan.kran Re: Edukacja. 22.05.06, 14:27
        Było lepiej jak dobrze smile))) Zamiast awantury i opieprzania usłyszałam że
        oceny Juniora nie są adekwatne do Jego poziomu wiedzy. Mam kurna taką nadzieję
        bo jest zagrożony z pięciu przedmiotów. A nie stwierdziłam u Niego na oko
        niedorozwoju umysłowego.
        Podobno na Juniora nic nie działa ani prośby ani grożby ani donnerwetter. Zamyka
        się w sobie i odjeżdża w swój świat.
        Nuaczyciele z niemieckiej szkoły stwierdzili że Steinerschule jest dobryym
        pomysłem , bo jak ktoś do Juniora trafi i On się rozwinie i otworzy to będzie
        gut albo sehr gut.
        Poza tym gdyby powtarzał klasę w niemieckiej szkole to by był w klasie ósmej. W
        Norwegii natomiast liczy sie wiek fizyczny czyli trafiłby do klasy dziesiątej
        czyli za trzy lata miałby maturęsmile)
        Jestem po rozmowie ze Steinerschule , mimo że już dawno po terminie składania
        podań mam złożyć mimo wszystko.
        Może uda mi sie dostać termin na rozmowę w przyszłym tygodniu, To podstawa
        dostania się do szkoły. Junior na pewno zrobi dobre wrażeniesmile)
        Ufff , zaczynam trochę widzieć światło w tunelu.
        Szkoła nie ma ocen , książek , szlaczków , marginesówsmile)
        Zobaczymy smile))
        Kran
      • jan.kran Re: Edukacja. 22.05.06, 14:39
        Szkoła powinna być zarządzana kolegialnie przez samych nauczycieli. Nie ma w
        niej miejsca dla dyrektora, a pomiędzy nauczycielami nie powinny istnieć żadne
        różnice, oprócz tych, które wynikają z ich zaangażowania w pracę oraz okazywanej
        inicjatywy.
        Co tydzień odbywać się powinny pedagogiczno – psychologiczne konferencje
        nauczycieli, mające na celu poszerzenie wiedzy i doskonalenie umiejętności
        pedagogicznych oraz refleksję nad praktyką wychowawczo – dydaktyczną szkoły.
        Łączyć się je powinno z dyskusją nad konkretnymi przypadkami poszczególnych
        uczniów czy całych klas szkolnych oraz analizą problemów metodycznych.
        Z gronem nauczycielskim ściśle powinien współpracować lekarz szkolny, który
        bierze udział w jego konferencjach jako pełnoprawny członek tego grona, prowadzi
        i hospituje lekcje, za jego przyczyną zdrowotno – medyczny aspekt funkcjonowania
        szkoły nie ogranicza się do rutynowej higieny.
        Zdaniem Steinera powinna istnieć ścisła współpraca z rodzicami uczniów, którzy
        są integralnym podmiotem całego procesu oddziaływania wychowawczego szkoły, ich
        aktywność powinna korespondować bezpośrednio z działaniami nauczycieli i
        stanowić nieodłączny składnik całej koncepcji funkcjonowania szkoły.

        W Niemczech niezależnie od siebie funkcjonują szkoły typu Waldorf, szkoły
        zintegrowane, szkoły praktycznego uczenia się oraz inne formy eksperymentalne.
        Największą popularnością cieszą się szkoły typu Waldorf, oparte na pedagogice
        Rudolfa Steinera. Podstawą tej szkoły jest nauka i praca dziecka w swoim
        środowisku, w którym wprowadzane jest w szerszy świat, w którym dokonuje się
        socjalizacja oraz kształtuje się postawy wobec siebie i drugiego człowieka.
        Treści nauczania ułożone są w sposób organiczno-genetyczny. Odstąpiono od
        tradycyjnego oceniania i promowania uczniów. Każde dziecko oceniane jest
        opisowo, w formie listu do rodziców. Nie wydaje się także rocznych świadectw z
        ocenami, lecz specjalne świadectwo opisujące dokonania dziecka.


        • iwo19 Re: Edukacja. 22.05.06, 15:16
          To brzmi jak bajka.Na pewno istnieje ta szkola?
          A jak daleko od Was? Nie wiarze sie z przeprowadzka ,dojazdami?
          Zycze powodzenia,przydalaby sie taka dla mojego mlodego ,chociaz on jest po
          prostu len ,albo jeszcze nie dojrzal do szkoly.
          • jan.kran Re: Edukacja. 22.05.06, 15:55
            Iwo ja już jestem tam zdesperowana że chcę wierzyć w bajkismile)))
            A szkoła jest w cenrum Oslo , rzut oszczepem od nas.
            Kran
            • kociaszek Re: Edukacja. 22.05.06, 16:28
              wierzylam, ze tak wlasnie bedzie, Kraniku!!!
              Trzymam kciuki w dalszym ciagu!!!!
              • iwo19 Re: Edukacja. 22.05.06, 16:33
                a ile to rzut oszczepem?w minutach dojazdu oczywiscie. pytam bo zastanwam sie
                na jak daleko idace poswiecenia bylabym gotowa dla moich pociech.
                • jan.kran Re: Edukacja. 22.05.06, 16:51
                  Chyba może na piechotę... Albo jakimś śrokiem lokomocji ze 20 minut. Ale
                  słowo ,nie dlatego wybrałam tę szkołęsmile))
                  • iwo19 Re: Edukacja. 22.05.06, 16:56
                    to bardzo blisko ,i dlatego tym bardziej masz racje.A co by bylo jakby ta
                    szkola byla w odleglosci kilku godzin?jezeli myslisz ze to szansa dla
                    Juniora,dawaj.Mamnadzieje ze sie Wam uda.
                    • jan.kran Re: Edukacja. 22.05.06, 17:13
                      Nie wiem co bym zrobiła Iwo.
                      Ponad cztery lata temu przeprowadziłam się 40 kilometrów po to żeby moja córka
                      poszła do szkoły do której powinna pójśc. Szkoła byla norweska , jedna z
                      najlepszych o ile nie najlepsza w Norwegii.
                      Rok czasu przed przeprowadzką pomagałam Jej zdobyc jak najlepsze oceny żeby się
                      do tej szkoły dostała. Załatwiłam Jej zameldowanie w Oslo zanim się
                      przeprowadziliśmy żeby mogła złożyć papiery do tej szkoły bo była rejonizacja.
                      Dziecko mi odżyło , spędziło miłe trzy lata w porządnej szkole , nauczyło
                      sie nieźle norweskiego , poznało ciekawych ludzi.
                      Przeprowadzka to było szaleństwo i lekka schizofrenia biorąc pod uwagę rynek
                      mieszkaniowy w Oslo.
                      M.in. dzięki tej szkole studiuje teraz w Monachium i jest zadowolona. Nawet
                      bardzosmile))
                      Z Juniorem jest o tyle łatwiej że nie muszę sie przeprowadzać. Ale nie wiem czy
                      bym nie podjęła tego ryzyka gdybym wiedział że to jest TA szkoła.
                      Niemiecka szkoła , cztery lata , miała ogromne plusy. Ale teraz pora na zmianę.
                      Oby właściwą...
                      Kran
    • mon101 Re: Edukacja. 22.05.06, 17:51
      Mam nadzieje, ze ulozy sie po twojej mysli, ja otworzylam twoj post wlasnie w
      chwili kiedy poczulam sie nieudanym rodzicem.Wpedzilam sie w jakas glupia
      dyskusje z Nastolatem, zastanawiam sie jakie ja bledy wychowawcze popelniam. Za
      malo wymagam? Za duzo wymagam? Za partnersko? Za autorytatywnie? Nastolat robi
      w przyszlym roku mature. Wyszedl dwa lata temu z maksymalna iloscia punktow z
      podstawowki, dostal sie do szystkich gimnazjow, do ktorych skladal papiery.
      Zrezygnowal z najekskluzywniejszych, i z jednego prywatnego, moim zdaniem
      najlepszego; Nie wtracalismy sie, pozwolilismy mu wybrac dobre w poblizu, bo
      tam sie dostalo wielu jego kolegow, a do tych lepszych nie. Ma bardzo dobre
      stopnie, aczkolwiek nie same celujace, ale mieszanka bardzo dobrych i
      celujacych plus trojka z matematyki, ale mocna.Powinien moze juz myslec co
      dalej, ale on nie ma zadnych szczegolnych zainteresowan oprocz sportu, nie
      wyglada zeby mial jakas motywacje w ogole. Mowi ze chce zostac stolarzem i OK,
      nie mialabym nic przeciwko temu gdyby stolarka byl zainteresowany i gdyby
      wiedzial co stolarz robi. Ale on tak naprawde nie interesuje sie mlotkiem i
      pila, wystrugal moze cos na zajeciach technicznych w piatej klasie, ale tak
      naprawde wcale nie jest jakos uzdolniony manualnie i jak juz powiedzialam
      zainteresowanoia mjasterkowaniem zadnego dotychczas nie wykazal. Uwaza, ze ja
      go nie rozumiem (no, bo faktycznie nie bardzo). Czy myslicie ze mam jakies
      przerosniete ambicje, czy to jakos dyskutowac? Czy on to robi w podswiadomosci
      na zlosc, bo uwaza, ze mamy jakies w stosunku do niego za duze oczekiwania.
      Czy zle jest miec oczekiwania? Chetnie wspieralabym jego zainteresowania
      (stolarskie) gdybym je widziala, ale on, slowo honoru, jeszcze takich nie
      wykazal.Przepraszam za dlugi post, ale czuje sie "w dolku"
      • katlia Re: Edukacja. 22.05.06, 18:23
        Mon,
        Nie wiem gdzie mieszkasz, i czy syn ma mozliwosc zrobienia sobie jakiegos 'gap
        year'? To znaczy rok przerwy miedzy liceum a studiami? To pomysl angielski,
        teraz coraz wiecej europejczykow i amerykanow to robi: rok kiedy mlodziez albo
        podrozuje albo, ci ktorych nie stac na podroze, pracuja, troche sobie
        zarabiaja, ale wlasciwie po prostu daja sobie rok zeby jeszcze podrosnac. Moze
        mogl by zrobic sobie jakis internship - po pracowac u stolarza jako pomocnik,
        albo w ramach nawet wolontariatu? Gap year, to taka okazja zastanowienie sie o
        tym, czego sie chce w zyciu, bez dodatkowego stresu w szkole.
        • mon101 Re: Edukacja. 22.05.06, 18:37
          Tak, on ma sobie zamiar zrobic "gap year", co tu, w Szwecji jest bardzo
          popularne. Tyle ,ze nie ma zamiaru praktykowac u stolarza a jechac w Alpy i
          uczyc jezdzenia na nartach, albo np pracowac w barzewink
          • katlia Re: Edukacja. 22.05.06, 20:57
            Ja tez chcialabym taki gap year smile!
            Glowa do gory. Najwyrazniej chlopak ma zainteresowania - i wyobraznie. Niech
            pojedzie, popracuje, pobawi sie - niech podrosnie. Predzej czy pozniej dojdzie
            do wniosku, ze takie dorywcze prace sa OK ale nie na dluzsza mete. I sam
            zacznie wiecej od siebie wymagac.
            PS. W centrach narciarskich w Colorado, gdzie mieszkam, pracuje sporo
            europejczykow. Firmy zalatwiaja im wizy, pracuja legalnie, jako instruktorzy
            jazdy, barmani, itp. Wiec jezeli nie znajdzie nic dziekawego w Alpach, poradz
            mu sprawdzic strony internetowe osrodkow narciaskich w Gorach Skalistych wink
      • asia.sthm Re: Edukacja. 22.05.06, 18:42
        Mon, nie daj sie tak od razu zalamac. Do przyszlego roku o stolarce zapomni,
        albo zacznie na codzien od dzisiaj z mlotkiem latac tongue_out
        On sam nie wie jeszcze co chce, a ty go tylko denerwujesz swoimi oczekiwaniami.
        Mozliwe ze zmieni zdanie jeszcze z tuzin razy, wiec tak bardzo sie nie przejmuj
        jego pomyslami.
        Z tego co wiem po swoich dwoch, to do matury szkola wyjdzie mu nosem pare razy,
        byc moze bedzie chcial wziac sabbatsår i w ciagu tego roku wymysli jakies
        sensowne studia.
        Trzymaj sie .

        Kranie tez sie trzymaj, za szkole Juniora trzymam.
        Ha ha , kazda szkola czasem wychodzi nosem, najwazniejsze sa pozniejsze z niej
        wspomnienia i przyjaznie...no i dyplom tez oczywiscie.
        smile)
      • jan.kran Re: Edukacja. 22.05.06, 18:43
        Mon ja wiem że piszesz ze Szwecjismile)) W Norwegii taki rok na poszukiwanie jest
        właściwie normą. W klasie mojej córki wielu uczniów z tego skorzystało. Młoda
        nie chciała.
        Teraz szarpie się z ogromnymi , trudnymi studiami a ja razem z Nią. Jest
        bardzo zadowolona ale mocno zestresowana. Gdyby chciała wziąść taki rok
        zgodziłabym się aczkowiek niechętnie.
        Co do Juniora staniemy na głowie ja i Junior żeby miał maturę. Ale taką maturę
        która daje Mu "studiekompetanse" czyli wstęp na wyższą uczelnię.
        Dość się napatrzę w mojej fabryce na młodych ludzi którzy zlekceważyli tę
        możliwość a teraz pracują i dorabiają za ciężkie pieniądze brakujące przedmioty
        w szkole prywatnej. Jeden przedmiot 20 000 NOOK za dwa semestry...
        Nie mam ambicji , jak Junior poprzestanie na średnim wykkształceniu i postanowi
        zostać kucharzem albo muzykiem jazzowym proszę bardzo.
        Ja na Twoim miejscu spróbowałabym na Nastolacie wymóc żeby miał tę maturę ze
        wstępem na studia a potem niech sobie robi co chce. Jak dojrzeje do tego ze chce
        studiowac to tylko dobrze.
        Zapewniam Cię ze jak będzie chciał skonczyc studia to skonczy. Ja pracuję z
        ludźmi 20 + którzy po kilku latach ciężkiej pracy za małe pieniądze spotkali
        się z rozumem i ciągną szkołę średnią lub studia i pracują utrzymując się
        samodzielnie.
        Życzę Ci powodzeniasmile))
        Kran
        • mon101 Re: Edukacja. 22.05.06, 19:02
          Tak, tak,ja wiem ze histeryzuje i nieco sie juz uspokoilam, napisalam ten post
          na fali bezsilnosci jak on wcisnal keps ne glowe i trzasnal drzwiami mowiac ze
          jestem, niegrzeczna? niesympatyczna? no w kazdym razie "otrevlig". Z matura nie
          sadze zeby mial problem bo jak narazie przy znikomym wysilku ("ty nie widzisz
          ile ja sie ucze"...)ma bardzo dobre oceny, musialby sie chyba polozyc albo
          przestac chodzic do szkoly a jest jednak mimo wszystko dosc zdyscyplinowany.
          Z tym sabbatsår to mam nieco mieszane uczucia,bo z jednego roku latwo robia sie
          dwa i trzy. Z drugiej strony rozumiem, bo sama bladzilam we mgle do 26 roku
          zycia (ale nie mialam odwagi "odskoczyc" ze studiow), a tak naprawde to gdybym
          zaczynala od poczatku to wybralabym zupelnie co innego. Zrobilam niby sobie
          przerwe w srodku, ae niewiele mi to dalo, tylko pozniejszy start. Co bym
          chciala rodbic dotalo do mnie dopiero bardzo niedawno. To chyba, psia kosc,
          rodzinne! Czyli jednak moja wina???? Ach te genywink))
          • asia.sthm Re: Edukacja. 22.05.06, 19:19
            > Z tym sabbatsår to mam nieco mieszane uczucia,bo z jednego roku latwo robia
            sie dwa i trzy.

            Jesli w ciagu tego roku popracuje gdziekolwiek to wroci mu chec do szkoly,
            szybko zorientuje sie jaka prace dostaje sie po gimnazjum a jaka chce wykonywac
            w przyszlosci i co jest mu do tego potrzebne.
            smile)

            > rodzinne! Czyli jednak moja wina???? Ach te genywink))

            Geneami tu sie nie zaslaniaj , bo tak maja wszystkie geny.
            Ja osobiscie nie znam genow co to wiedza od razu jak ma ich zycie wygladac.
            Nawet ludzie z wielkim talentem w jakiejs dziedzinie, gdzie od razu widac do
            czego sa stworzeni, tez maja watpliwosci..szukaja..medza ..zmieniaja...potrafia
            byc rozdarci i nie wiadomo co. Geny!!



            • iwo19 Re: Edukacja. 23.05.06, 01:19
              Wiesz Mon ,mam znajomych ktozy klada w swoim teraz 14sto letnim synu ogromne
              nadzieje ,wybieraja juz mu zawod.Dopiero patrzac na nich ucze sie dac mojej
              mlodej wolna reke ,ona (2ga klasa liceum) juz sraczkuje ze nie wie co chcialaby
              w zyciu robic,co studiowac.Ja staram sie ja uspokoic ,przez pierwsze lata i tak
              sa ogolne przedmioty z jakimis kierunkowymi rowniez ,ale to nie tragedia gdy
              zdecyduje sie zmienic kierunek.Ja pamietam ze dopiero na pierwszym roku
              zobaczylam ze nie to chce studiowac.Niestety u mnie nie bylo mowy ze moge cos
              zmienic,nie chce byc takim rodzicem.
              Tlumacze tez mojej malej ze jezeli zdecyduje sie ze przeznaczeniem jej zycia
              jest pomaranczowy kubrak i sprzatanie ulic bedzie sprawiac ze jej zycie bedzie
              szczesliwe,ja jestem z tym pomyslem Ok.Niekoniecznie wszystkim wyksztalcenie
              daje szczescie.
              Co do roku przerwy,chyba tez podchodzilabym z doza niepewnosci.Ja tez mialam
              taka przerwe po urodzeniu mlodej.Ciezko mi bylo wrocic do ksiazek i szkolnych
              obowiazkow.Ale to chyba tez zupelnie inna sytuacja.
              Moja rada , wyluzuj.I tak nie uda sie nam wybrac i przezyc zycia za nasze
              malenstwa,one i tak kupe bledow popelnia.Jak i my,popelnialismy.
              Trzymaj sie cieplutko.
    • mon101 Re: Edukacja. 22.05.06, 19:14
      No i oczywiscie musze sie przyznac, ze "trawa jest zawsze bardziej zielona u
      sasiadow", rozmowe wywolal fakt ze syn znajomych, w tym samym wieku, juz
      planuje jak sie dostac na medycyne, wiedzial o tym, ze chce byc lekarzem od
      dziecka itd, ot umotywowany, ambitny mlody czlowiek jak WSZYSTKIE dzieci
      naszych zbajomych,wink)) Hi, hi, przyznaje, ze zazdrosc mnie poniosla i zapytalam
      niewinnie. "A ty co synku planujesz w przyszlosci?" Czyli zrobilam dokladnie
      tak jak wszystkim na tym forum teoretycznie odradzalabynm robic. Ba, bylabym
      oburzona, ze mozna cos takiego powiedziec ("A Jasio Kowalski to...). Czy czesto
      w ferworze robicie wszystko na odwrot waszemu teoretycznemu przygotowaniu? Ja
      zdecydowanie, jesli chodzi o wychowanie. Moge jednak udzielac dobrych rad, bo
      jestem "obczytana" wink)
      • asia.sthm Re: Edukacja. 22.05.06, 19:23
        > oburzona, ze mozna cos takiego powiedziec ("A Jasio Kowalski to...). Czy
        czesto
        > w ferworze robicie wszystko na odwrot waszemu teoretycznemu przygotowaniu? Ja
        > zdecydowanie, jesli chodzi o wychowanie. Moge jednak udzielac dobrych rad, bo
        jestem "obczytana" wink)

        Nie bede owijac w bawelne: Tez mi sie wymsknelo podobne zabronione zdanie...i
        swiat sie nie zawalil. Nadal mnie kochaja wink)
      • monika_a_b Re: Edukacja. 22.05.06, 19:44
        Moniś, ja wprawdzie dzieci nie mam, a więc problemów związanych z wychowaniem
        ich również niet, jednak z własnego oraz doświadczenia znajomych wiem, jak
        trudne jest podjęcie właściwej decyzji co do dalszej nauki. Wbrew pozorom ci,
        którzy "od zawsze" chcieli studiować jakiś szczególny kierunek, nie zawsze są z
        tym szczęśliwi (a może ojciec/matka/prababka jest lekarzem i tak mu to wbijano
        do łepetyny, że innego kierunku nie jest w stanie wymyślić?), niektórym brakuje
        pomysłu na życie, więc wybierają jeden ze szczególnie wziętych kierunków i prą
        tym szlakiem pomimo braku własnego zainteresowania (i często są tym znudzeni
        albo są miernymi fachowcami, bo brak im pasji), inni kilkakrotnie zmieniają
        kierunki, zanim trafią na ten właściwy (mój mąż dopiero za 4. podejściem uznał,
        że "to jest to"), ja zrobłam maturę z biol-chem, bo chciałam iść na medycynę, a
        wylądowałam na językach obcych (praktycznie bez ich znajomości! durnota,
        co? wink). Nie ma na to recepty uniwersalnej, każdy musi znaleźć swoje powołanie
        metodą prób i błędów, a jestem pewna, że czasami to i lepiej, człowiek dostaje
        wtedy już odpowedniego kopa od życia, to i z nauką idzie mu lepiej... wink Taki
        rok sabatyczny to wcale nie jest zły pomysł, sama chciałam z tego skorzystać w
        swoim czasie i wyjechać na rok do Anglii, ale zabrakło mi odwagi (no i mój
        ówczesny chłopak stwierdził, że w takim razie "ja napewno go nie kocham",
        kurcz, co za kula u nogi tongue_out). Jeśli twój syn chce wyjechać na rok do innego
        kraju, to bardzo mu się to chwali - nie od dziś wiadomo, że podróże kształcą,
        do tego w przyszłości przyda mu się dobra znajomość obcego języka, a poza tym
        to kiedy w życiu będzie miał taką okazję na przeżycie przygody i sprawdzenia
        siebie samego? Mi osobiście baaardzo dużo dał wyjazd na rok do Hiszpanii
        (oprócz udoskonalenia j. hiszpańskiego, hehe) - pokazał mi, że _jestem w
        stanie_ poradzić sobie _sama_ z każdą sytuacją _w obcym kraju_, zawarłam kilka
        trwałych przyjaźni, _pozbyłam się (chorobliwej) nieśmiałości_, po prostu
        wróciłam do Niemiec jako _całkiem inna ja_... wink A więc nie mart się, syn sobie
        powinien poradzić, w razie czego odłóż trochę pieniędzy na jego bilet powrotny,
        gdyby coś miało mu pójść nie tak... wink Będzie dobrze!!! wink
        • gherarddottir Re: Edukacja. 22.05.06, 23:23
          hej dziewczybym widze, ze tu dyskusja wrze smile)) Kranie bardzo sie ciesze, ze tak
          sie ulozylo i pamietasz co Ci mowilam? Spokojnie, baby steps i bedzie cacysmile)
          Mon - moze Twoj syn przez ten rok zacznie z mlotkiem latac, wiem, ze masz
          ambicje, zeby poszedl na studia, byl kims. To chyba zyczenia kazdego rodzica smile
          Ale...ja jako niespelniona artystka cyrkowa ( heheheh wiem, ze tu Was
          zaskoczylam!!!) powiem, ze niczego tak nie zalowalam w zyciu jak zrezygnowania
          ze swoich marzen..Moja mama po tym gdy oswiadczylam, ze wlasnie niedlugo
          rozpoczne Julinek wytoczyla batalie, byly zale, tlumaczenia, perswazja i szantaz
          emocjonalny - a ja bylam glupio-madra i bylo mi jej zal.. Do dzis pozostal mi
          sentyment do akrobacji cyrkowych - to jest czysta forma zaufania - bo jak nie
          zaufasz temu co cie ma zlapac - to spadasz...Tam nie ma miejsca na nieczysta gre.
          To trudne, ale czasami warto odpuscic - moze jako ten stolarz bedzie po prostu
          bardzo szczesliwym czlowiekiem?
          Znam goscia (mojego exa) ktory po zawodowce poszedl do LO potem na studia, potem
          doktorat, a teraz jest niezla szychasmile Bedzie dobrzesmile
          Moze on cos tam i struga tylko Ty o tym nie wiesz?smile
          • iwo19 Re: Edukacja. 23.05.06, 01:22
            Powinnam z moim wczesniejszym postem poczekac az przeczytam Twoj,mysle
            dokladnie to samo.
            Ups
          • mon101 Re: Edukacja. 23.05.06, 11:06
            No, gdyby strugal to bylabym szczesliwa. Dla mnie moglby byc i sprzataczem
            gdyby pokazal, ze ma pasje do szczotkiwinkOkropnie zazdroszcze ludziom, ktorzy
            maja pasje, moze dlatego ze sama jej nie mam. Nie chodzi mi o to zeby moje
            dzieci byly lekarzami, czy prawnikami, ale o to, by praca byla ich hobby a moze
            raczej odwrotnie, by mogli sie z hobby utrzymac. I dlatego czuje sie
            rozczarowana, ot syndrom rodzica, chcialby zeby dzieci mialy to czego on nie
            osiagnal. Glupota, ot co, ale gdzies tam czlowiek sobie zarzuca, ze moze zrobil
            jakis blad, ze trzeba bylo dyskutowac Schopenhauera przy obiedzie albo malowac
            razem w plenerze akwarelewink) W posiadanym przeze mnie modlitewniku jest modlitwa
            rodzica, gdzie jest miedzy innymi: "Otworz moje oczy na na rzeczywiste potrzeby
            mojego dziecka, bym mogla poznac je lepiej i pomoc mu odkryc swoje
            mozliwosci.Nie pozwol mi nigdy traktowac moje dziecko jako srodka do moich
            celow i zyczen, lecz daj mi szacunek i zrozumienie dla jego osobowosci, tak bym
            nigdy nie obrazala, pogardzala i szydzila z niego (...)Pozwol mi zrobic
            wszystko dla mojego dziecka, pozwol mi zrozumiec cego nie moge dla niego
            zrobic." Troche toporne tlumaczenie, po szwedzku brzmi moze lepiej. "Låt mig
            aldrig behandla mitt barn som ett medel för egna syften och önskedrömmar, utan
            ge mig respekt och vördnad för dess egenart, så att jag aldrig förringrar,
            föraktar, kränker eller hånar det. (...) Låt mig göra allt för mitt barn, låt
            mig inse vad jag inte kan göra för det".....
            • asia.sthm Re: Edukacja. 23.05.06, 13:11
              Mon, przydala mi sie ta modlitwa, dzieki.
              Wlasnie rycze sobie jak wol z tesknoty za dzieckiem co to edukowac sie
              pojechalo za ocen.
              crying
              • mon101 Re: Edukacja. 23.05.06, 14:07
                No to, Asiu, moze musztardowki w gore za Mamuski? Wyciagaj Klinexa, wytrzyj
                oczeta i wyjrzyj przez okno - wlasnie zaswiecilo sloncesmile))
                • asia.sthm Re: Edukacja. 23.05.06, 14:32
                  Widze smile))))
                  juz mi lepiej , ale zebyscie widzialy jak na lotnisku z potencjalna synowa
                  zesmy dyskretnie smarkaly sobie w rekawy, musialam ja i siebie pocieszac
                  jednoczesnie. Cala droge do domu bylo nam mokro i jeszcze ten deszcz..dopiero
                  teraz przejasnialo.
                  No to w gore musztardowki za mocne skrzydla naszych dzieci.
                  smile)
                  • mon101 Re: Edukacja. 23.05.06, 14:55
                    No trudno, kiedys trzeba te bocianieta (orly???) wypuscic z gniazda...
                    • asia.sthm Re: Edukacja. 23.05.06, 15:05
                      toz ja juz je wypuscilam, jedno wrocilo na 5 m-cy i wycialo mi teraz
                      straszliwie daleko i na straszliwie dlugo, drugie wyleci tez straszliwie daleko
                      12 sierpnia i tez na dlugo ...az wszystko boli od tej odleglosci .

                      Mon ty juz jednego tez wypuscilas, dobrze mu sie lata?
        • kan_z_oz Re: Edukacja. 23.05.06, 01:52
          Mysle, ze wychowywanie nastoletnich chlopcow jest znacznie trudniejsze niz
          dziewczyn. Dziewczyny wydaja sie miec troche wiecej cierpliwosci, wiec nawet
          jesli nudza sie w szkole na jakims przedmiocie to nie narzekaja. Chlopcy
          natomiast reaguja i to natychmiastowo. Wyrazaja glosne uwagi lub calkowicie
          ignoruja przedmiot i nauczyciela.
          Czesto wiec slabe oceny z danego przedmiotu sa spowodowane personalna niechecia
          wobec siebie.

          Moje 'malenstwo' tez mialo swoje najgorsze kryzysy w szkole sredniej. Niby
          inteligentny ale z ocen tego nie bylo widac. Wiek 13, 14 i 15 lat u chlopcow
          straszny. Najlepiej byloby zahibernowac, wyslac w kosmos i odebrac jak
          podrosnie.
          Moje obserwacje szkolnej mlodziezy potwierdzi kazdy belfer; chlopcy w tym
          przedziale wiekowym przechodza zmiany hormonalne i te 'buzuja' czesto w
          nieprzyjemny sposob. Musza byc zajeci i uczeszczac na interesujace ich zajecia.
          Szkola najczesciej nie realizuje tych potrzeb. Niespelnienie tych potrzeb
          prowadzi do frustracji i pozniej moze powodowac agresja. Wszystko to uspokaja
          sie i zaczyna powracac do normy okolo 15,16 roku zycia. Najczesciej 17 latki
          juz sa znowu zrownowazone i maja nieco wiecej cierlpiwosci, wyrozumialosci
          czyli ludzkich odruchow.

          'Moj' w tym okresie gral tylko na komputerze lub gry TV. Pilnowalismy wiec
          tylko by nie siedzial calymi dniami przez jednym lub drugim ekranem. Gonilismy
          na zajecia sportowe, zeby mial gdzie wyrzucic 'nerwy'.
          Rozmowy; tak i Ok to najczestsze odpowiedzi na wszystkie zyciowe pytanie - nic
          tylko leb ukrecic.
          W takim stanie, pytania o dalsze plany zyciowe, bylo taka abstrakcja jak
          infrastruktura przemyslowa na planecie Mars. Tak patrzyl na mnie - slowo daje.
          ONI nie planuja z wyprzedzeniem. Moze dziewczyny czy niektorzy chlopcy to
          robia. Na ogol nastoletni chlopcy nie planuja i nie mowia o planach na
          przyszlosc. Naciskanie chyba jeszcze tylko zwalnia moment podjecia decyzji.
          Nastoletni chlocy planuja najwyzej 2 dni przed faktem. Urodziny w sobote;
          dzwonia w czwartek wieczorem i na jedno haslo zwala sie cala banda.
          Zamkniecie terminu skladania papierow na studia na poczatku listopada - decycja
          zyciowa pod koniec pazdziernika.

          Z drugiej strony, gdy przypominam sobie rozmowy z moim mezem na temat waznych
          decyzji zyciowych; termin uplywa za dwa dni - dostaje odpowiedz, ze przeciez sa
          jeszcze dwa dni i ON WYROSL JUZ Z TEGO ZEBY SIE PRZEJMOWAC DROBIAZGAMI.

          Geny? tak pt; KOBIETY i MEZSZCZYZNI sie roznia.

          Kan





          • jan.kran Re: Edukacja. 23.05.06, 07:00
            Mój chłopiec ma lat 16,5 i nie miałam z Nim większych problemów. Nadal nie mam
            oprócz szkoły. On się kompletnie wyłącza jak Go coś nie interesuje , wie że
            powinien zdać maturę , chciałby studiować ale ten fakt nie łączy się z tym że
            trzeba mieć odrobione lekcje i byc aktywnym w szkole.
            Jeżeli Go coś interesuje to traci poczucie czasu i wchodzi w temat niezwykle
            głęboko.
            Ostatnio obudziłam się w nocy i znalazłam Go przy kompie. Nie , nie grał w gry
            komputerowe. Zgłębiał skalę dwunastodżwiękową. Usiadłam przy Nim i mi lekko
            szczęka opadła... Naprawdę sam daleko doszedłsmile)
            Potrafi błyskawicznie określic z jakiej epoki jest dany utwór muzyczny, jaki
            muzyk jazzowy gra na którym instrumencie , zna główne kierunki malarstwa
            współczesnego i odróznia bez problemu. Czyta w czterech językach , szpigla np.
            regularnie, ma pojęcie o polityce i historii.
            Kiedy zinterpretował na niemieckim bardzo trudny tekst Brechta to nauczycielka
            wpadła w zachwytsmile) Co nie zmienia faktu że ma lufę z niemieckiego bo nie oddał
            pracy na temat Dürrenmatta gdyż Mu się ksiązka nie podobała i generalnie robi
            to co Mu pasuje.
            Nie wiem czy z takim nastawieniem daleko zajedzie ale będę próbowała choć trochę
            Mu pomóc żeby prznyjmniej miał wykształcenie średnie.
            Kran
            • mon101 Re: Edukacja. 23.05.06, 11:10
              Widocznie Kranie nie mozna miec wszystkiego, ty masz problem bo masz dziecko
              genialne a nie przystosowane, a ja mam przystosowane ale nie genialnewink)) To
              oczywiscie ogromne uproszczenie, ale pokazuje rozdarcie rodzicow....
    • iwo19 Re: Edukacja. 23.05.06, 15:43
      Tak mamy dzieci genialne i przecietne.Moje tez geniuszami nie sa ,staram sie
      nie przejmowac za bardzo,z wlasnego przypadku (mojej osoby) wiem ze i tak
      dzieciaki zrobia to co one uznaja za sluszne.I niekoniecznie beda mialy
      racje.Coz mysle ze przede wszystkim musza czuc ze tak czy inaczej ,cokolwiek
      zrobia i wybiora ,w razie problemow bede im pomocna .,Radzic ,pewnie ze
      bede ,ale czy posluchaja,zobaczymy.Chce aby czuly ze w razie czego jestem ,
      jestem gotowa radzic i pomagac.Oj jeszcze tyle przed nami.
      tak macie racje ,musztardowki w dlon ,za mamuski...
      Zyczmy sobie i naszym dzieciaczkom szczescia.Szczesliwych wyborow.
      • asia.sthm Re: Edukacja. 23.05.06, 15:57
        Iwo, a ty juz wypuscilas czy dopiero sie zbierasz wypuscic, bo nie pamietam.
        smile
        • maja92 Re: Edukacja. 23.05.06, 17:38
          Czytam Was i czytam....i nogi mi sie trzesa.....

          Zapisalam moich synow do 3 roznych szkol srednich w Dublinie. Jednej panstwowej
          o dobrym rankingu i dwoch prywatnych - jednej elitarnej - nikogo "z ulicy" nie
          chca przyjmowac, ale udalo mi sie namowic kolege, co konczyl Blackrock College,
          by po mnie po znajomosci poreczyl u principala, by tylko moje tam sie dostaly...
          A ja juz mam problemy z 9-latkiem - w tym roku 3 razy juz bylam wzywana do
          szkoly.....Remi zdolny jak cholera, ale indywidualista.....slowa
          nauczycielki..Jak Mu cos sie nie podoba to nie zrobi i nie dlatego, ze nie
          potrafi, tylko dlatego ze nie chce sie zmuszac....

          Wydaje mi sie ze ciezkie zycie przede mna, bo ciagle musze powtarzac mojemu
          dziecku, ze zycie to nie jest bajka i czasami trzeba robic to co sie nie chce,
          bo tak machina zyciowa wyglada i juz - jak sie nie podporzatkujesz chociaz z
          wierzchu to zginiesz na poboczu drogi...a Remi siedzi i glowkuje......

          Ciagle sie zastanawiam, co ja takiego zrobilam, ze mnie indywidualsta sie
          trafil...
          Dzieki Bogu drugi syn normalny, za pilka z kijem lata i pani nauczycielki
          slucha...

          Ciagle mam taki obraz mojej przyszlosci: Remi w domu jako dorosly mezczyzna,
          nieprzystosowanego do codziennosci, ktorego ja z mezem wiecznie utrzymujemy i
          ratujemy z wszelkich tarapatow - a bo to komus cos powiedzial
          niekonwencjonalnego, a to sie zachowal niezgodnie z norma.....

          Czy dziewiecioletnie dzieci rozmawiaja czesto o smierci i jak to jest jak
          czlowiek umiera i co sie dzieje z dusza? Czy dusza istnieje i jak sie odczuwa
          smierc?
          • jan.kran Re: Edukacja. 23.05.06, 19:01
            Musztardówki w górę za mamy!!! a przy okazji za moje starsze pisklęsmile)Parę
            godzin temu skończyło dwadzieścia lat.
            Bałam się bardzo wypuścic Ją spod kwoczych skrzydeł a teraz okazuje się że Ona
            bardziej tęskni za mną niż ja za Nią... gdy okazało się że skype pada i są
            problemy z komunikacją błyskawicznie załatwiła sobie telefon stacjonarny żeby
            mieć ze mną komunikację.
            Co do Juniora to nie wiem czy jest idiotą czy geniuszem... Potrafi nie zrozumieć
            najprostszych rzeczy , powtarzał klasę i właśnie grozi mu kolejna repeta...
            Ale jak Go coś zainteresuje to wchodzi w temat tak głęboka że aż strach.
            Zaznaczam że nigdy nie zmuszałam Go do zainteresowania się muzyką atonalną
            ( mam o niej bladoniebieskie pojęcie ) , jazzem czy malarstwem. Od urodzenia
            słuchał jazzu i muzyki klasycznej, albumy z malarstwem sa dostępne w domu,
            podobnie jak tona ksiązek róźnych.
            Poza tym kupowałam rózne ksiązki na Jego poziomie o historii i kulturze. Miał
            wszystko do dyspozycji i matkę która zawsze odpowiadała na zadane pytania.
            Jakby sam się nie pytał i nie korzystał z tego co jest w domu nie zmusiłabym go
            do niczego.
            Ja nic od życia nie chcę tylko żeby zdał maturę a potem może robić co chce.
            Kran
            • gherarddottir Re: Edukacja. 23.05.06, 19:06
              jan.kran napisała:

              >
              > Ja nic od życia nie chcę tylko żeby zdał maturę a potem może robić co chce.
              > Kran


              ---Kraniku zda predzej czy pozniej - naprawde od tego czy predzej czy pozniej
              swiat sie nie zawali, spokojnie - spokojnie - sa wielcy tego swiata, ktorzy nie
              maja matury...
              • gherarddottir Re: Edukacja. 23.05.06, 19:08
                gherarddottir napisała:

                > jan.kran napisała:
                >
                > >
                > > Ja nic od życia nie chcę tylko żeby zdał maturę a potem może robić co chc
                > e.
                > > Kran
                >
                >
                > ---Kraniku zda predzej czy pozniej - naprawde od tego czy predzej czy pozniej
                > swiat sie nie zawali, spokojnie - spokojnie - sa wielcy tego swiata, ktorzy nie
                > maja matury...

                -------co nie znaczy, ze tego zycze Juniorowi - bo moglo tak zabrzmiec - bedzie
                dobrze -zdrowie szeroko pojete a to psychiczne chyba najwazniejsze. Po co
                wciskac sie w za male ramki? Lepiej "isc i kupic nowa" zeby jesli juz trezba w
                nia sie wpasowac. Sa ludzie - niektorzy genialni, ktorych geniusz przejawia sie
                miedzy innymi tym, ze pewne normy staja sie ograniczeniami....Bedzie dobrze,
                wierze w Ciebie i Juniorasmile
                >
            • triskell Re: Edukacja. 23.05.06, 22:38
              jan.kran napisała:
              > Musztardówki w górę za mamy!!! a przy okazji za moje starsze pisklęsmile)Parę
              > godzin temu skończyło dwadzieścia lat.

              Wszystkiego najlepszego dla staaaaarej już Claire wink

              I chętnie te musztardówki z Wami i za Was wzniosę. Sama Mamą nie jestem, ale
              bardzo Was podziwiam smile
              • moni-bel Re: Edukacja. 23.05.06, 22:56
                triskell napisała:

                > I chętnie te musztardówki z Wami i za Was wzniosę. Sama Mamą nie jestem, ale
                > bardzo Was podziwiam smile

                Czy ja moge sie przylaczyc do toastu za wszystkie mamy? jakby nie bylo za dwa
                dni jest Dzien matki (w Polsce)smile)
                moni-bel
            • samo Re: Edukacja. 24.05.06, 06:40
              jan.kran napisała:
              > Co do Juniora to nie wiem czy jest idiotą czy geniuszem...
              (...)
              Od urodzenia
              > słuchał jazzu i muzyki klasycznej

              Sam sobie puszczal ten jazz i klasyke? Coz, jesli nie zaznal domowego
              przedszkola, fasolek, ulicy sezamkowej ani Toma i Jerry'ego, to ja nie
              potrzebuje Waldorfa zeby go zrozumiec ;-D

              Majac 16 lat wystartowalam w olimpiadzie z historii sztuki i doszlam do finalow
              wojewodzkich. W tym samym roku nie zdalam z niemieckiego do 3 klasy najlepszego
              ogolniaka w wojewodztwie. Nie widzialam sprzecznosci. Tez sluchalam jazzu,
              czytalam superambitna literature i uciekalam z lekcji zeby siedziec na strychu
              muzeum okregowego. I bardzo chcialam jechac do Warszawy do alternatywnego
              ogolniaka, bo wydawalo mi sie, ze tylko tam zostane zrozumiana. Z drugiej
              strony bardzo latwo przychodzilo mi rozpracowanie kogos, kto na sile probowal
              mi pokazac, jak bardzo mnie rozumie i nie cierpialam tych
              wszystkich "alternatywnych" nauczycieli i psychologow, bo w gruncie rzeczy
              szukalam autorytetu, a nie kogos kto bedzie mi przytakiwal, ze swiat jest zly i
              nieprzyjazny i dlatego dla mnie ma byc inaczej poukladany.

              Nie ma w przypadku Juniora niczego wyjatkowego, jakkolwiek dla matki wyglada to
              na pewno zupelnie inaczej. Jest wychowywany bez ojca i odbija sie to mocno na
              jego zyciu. Poza tym Kranie radze ci zrobic mu testy moczu lub krwi na
              zawartosc THC, bo moze pali za duzo trawy i cierpi na syndrom amotywacyjny.
          • gherarddottir Re: Edukacja. 23.05.06, 19:02
            maja92 napisała:

            > Czy dziewiecioletnie dzieci rozmawiaja czesto o smierci i jak to jest jak
            > czlowiek umiera i co sie dzieje z dusza? Czy dusza istnieje i jak sie odczuwa
            > smierc?


            --mysle, ze rozmawiaja i to nawet mlodsze..
            jak mialam 5 lat to zdalam sobie sprawye, ze to cialo i to zycie ktore mam
            bedzie ze mna na zawsze - pamietam, ze bardzo roztrzasalam zjawisko smierci i
            zycia bedac w tym wieku, a po rodzinie kraza opowiesci o moich ponoc dziwnych
            pytaniach zadawanych starszym tongue_out
            • moni-bel Re: Edukacja. 23.05.06, 22:15


              > maja92 napisała:
              >
              > > Czy dziewiecioletnie dzieci rozmawiaja czesto o smierci i jak to jest jak
              >
              > > czlowiek umiera i co sie dzieje z dusza? Czy dusza istnieje i jak sie odc
              > zuwa
              > > smierc?


              Maju
              Moje dzieci ostatnio czesto mowia o smierci, szczegolnie mlodszy(7 lat).Bardzo
              go ciekawi jak, to jest po smierci, co sie wtedy z czlowiekiem dzieje itp.Mysle
              wiec ze to jest zupelnie naturalne i prawie wszystkie dzieci w pewnym okresie o
              tym mysla.

              monika





        • iwo19 Re: Edukacja. 24.05.06, 03:54
          Nie Asiu,ale mocno sie do tego przygotowuje.Mloda ostatnio stwierdzila ze
          jezeli bedziemy mieli papiery(dla niezorientowanych zielona karta) to ona chce
          studiowac w Anglii.Jak ona chce to zrobic nie mam pojecia.
          Co do pomocy dzieciom to z premedytacja od zawsze wybieralam im szkoly.
          Mlodej podstawowa jeszcze w Polsce,nie naszym rejonie ,musiala od pierwszej
          klasy dojezdzac autobusem),tutaj cale nasze zycie ustawilismy
          wokolszkol.Tzn.wybralismy miasto gdzie podobno sa jedne z najlepszych(jezeli
          mozna wierzyc amerykanskiej propagandzie)szkol publicznych.
          • kan_z_oz Re: Edukacja. 24.05.06, 06:25
            Nie przejmuj sie Kranie tak bardzo.

            Moj wlasnie w tym miesiacu skonczyl 18 lat. Czy wiesz jak spedzil 18 urodziny?
            Zaprosil kolegow z roznych okresow czasu; szkola podstawoa, srednia itp;
            wszystkich maniakow gier komputerowych i TV z ktorymi mial kiedykolwiek kontakt
            i bembnili do 3 na ranem. Jedzenie, tort byly polkniete w ciagu 5 min i powrot
            do gier. Nie zaprosil dziewczyn - cytuje; te sie zawsze nudza i narzekaja, wiec
            niepotrzebne im sa bo przeszkadza sie koncentrowac na grach.
            Jestem pewna, ze ktoregos dnia jako dorosly mezszczyzna przyniesie mi swoj
            najnowszy komputer i przedstawi jako obecna narzeczona.

            Mature zdal; dostal tyle punktow, ze i tak nie dostalby sie na studia. Te go
            zreszta nie interesowaly. Cytuje; strata czasu...
            W 12 klasie znalazl prywatny collage, ktory go interesowal i wlasnie go robi.
            Gra wiec teraz w ramach szkoly.
            A konkretniej mowiac studiuje grafike komputerowa; projektowanie charakterow do
            gier oraz projektowanie stron internetowych.
            Machnelam reka - niech robi co go interesuje; pozniej sie bedziemy martwic jak
            to zastosowac praktycznie czyli czy bedzie z tego mogl zyc..

            Nadal musimy zakladac szlaban na komputer, bo jest w stanie siedziec 24
            godziny, bez snu i jedzenia. Taki charakter.

            Kan


            Kan
          • jersey.girl Re: Edukacja. 24.05.06, 07:08
            wo19 napisała:

            > Nie Asiu,ale mocno sie do tego przygotowuje.Mloda ostatnio stwierdzila ze
            > jezeli bedziemy mieli papiery(dla niezorientowanych zielona karta) to ona chce
            > studiowac w Anglii.Jak ona chce to zrobic nie mam pojecia.
            > Co do pomocy dzieciom to z premedytacja od zawsze wybieralam im szkoly.
            > Mlodej podstawowa jeszcze w Polsce,nie naszym rejonie ,musiala od pierwszej
            > klasy dojezdzac autobusem),tutaj cale nasze zycie ustawilismy
            > wokolszkol.Tzn.wybralismy miasto gdzie podobno sa jedne z najlepszych(jezeli
            > mozna wierzyc amerykanskiej propagandzie)szkol publicznych.

            U mnie zawsze bylo odwrotnie, to ja sobie wybieralam licea, do ktorych zdawalam,
            jezyki, jakich chcialam sie uczyc etc., do rodzicow udawalam sie z reguly po
            srodki finansowe i ewentualna aprobate (jej brakiem bym sie tez raczej nie
            przejela). Jezelibym zdala sie na rodzicow, to w tej chwili bylabym studentka
            prawa albo ekonomii UW wink. Na szczescie dali mi wolna reke, i nie przejmowali
            sie, ze notorycznie zapominalam ich poinformowac o spotkaniach komitetu
            rodzicielskiego etc. W to, ze wyjezdzam na studia do USA uwierzyli dopiero, jak
            zobaczyli decyzje o przyjeciu. Kierunek studiow wybieralam sobie pod koniec 1.
            roku, rodzicow poinformowalam dopiero po fakcie (bo jakos nie zdawalam sobie
            sprawy, ze moze by chcieli wiedziec wink). Na poczatku byli sceptyczni, a tej
            chwili sa dumni, ze nie wiem, i powtarzaja, ze to ja mam byc zadowolona, a nie
            oni, bo to w koncu moje zycie.

            Jak widac, z tymi dziecmi jest roznie, rodzice moga miec wielkie plany, a
            dziecko i tak postawi na swoim wink.
    • jan.kran Re: Edukacja. ....Samo.Nie ma w przypadku Juniora 24.05.06, 07:35
      Sam sobie puszczal ten jazz i klasyke? Coz, jesli nie zaznal domowego
      przedszkola, fasolek, ulicy sezamkowej ani Toma i Jerry'ego, to ja nie
      potrzebuje Waldorfa zeby go zrozumiec ;-D

      ----------> Muzyka była obecna czy chciał czy nie. Jednak zaznał Ulicę
      Sezamkową , tonę przeróznych kreskówek , Sendung mit der Maus i sporo
      literatury dziecięcej.
      Jakby sie sam nie zainteresował muzyką to ja i tak bym nic nie zrobiła.

      Nie ma w przypadku Juniora niczego wyjatkowego, jakkolwiek dla matki wyglada to
      na pewno zupelnie inaczej. Jest wychowywany bez ojca i odbija sie to mocno na
      jego zyciu.

      -------------> Ojca nie ma od dopiero czterech lat na codzień a od trzech
      spędza z nim trzy miesiące w roku. Zapewniam Cię kochana że ojccie Juniora nie
      pozostaje bez wpływu na nasze życie. Trąbki junior sobie sam nie kupił. Jak po
      wakacjach wróci z gitarą basową będę miała problem...

      Poza tym Kranie radze ci zrobic mu testy moczu lub krwi na
      zawartosc THC, bo moze pali za duzo trawy i cierpi na syndrom amotywacyjny.

      --------> Ja jednak jednak toto kiedyś gołymi rękoma uduszę....
      Kransmile))))))))

      • jan.kran Re: Edukacja. ....Samo.Nie ma w przypadku Juniora 24.05.06, 07:36
        Nie wiem skąd sie w tytule wątku wzięło to >Nie ma w przypadku J. Chyba z
        nerfffów nie zauważyłam...
      • samo Re: Edukacja. ....Samo.Nie ma w przypadku Juniora 24.05.06, 08:14
        jan.kran napisała:
        Ojca nie ma od dopiero czterech lat na codzień a od trzech
        > spędza z nim trzy miesiące w roku. Zapewniam Cię kochana że ojccie Juniora nie
        > pozostaje bez wpływu na nasze życie. Trąbki junior sobie sam nie kupił. Jak po
        > wakacjach wróci z gitarą basową będę miała problem...
        >

        Czyli nie ma go przez caly okres dojrzewania... Wakacje to nie to samo. Wakacje
        roznia sie od codziennosci swoim wakacyjnym charakterem :o))

        > --------> Ja jednak jednak toto kiedyś gołymi rękoma uduszę....
        > Kransmile))))))))
        >

        Alez Kranie, ja bynajmniej nie napisalam tego prowokacyjnie ani (tym bardziej)
        dla zartu! Czy wykluczylas juz narkotyki u Juniora?
        • jan.kran Re: Edukacja. ....Samo.Nie ma w przypadku Juniora 24.05.06, 08:24
          Wiesz ja nie wiem za bardzo kiedy On mógłby te narkotyki brać. Chyba w drodze ze
          szkoły , bo resztę czasu spędzamy razem a ja trawę wyczuwam na kilometr. Można
          by mnie jako psa gonczego zatrudnić:ppp
          • samo Re: Edukacja. ....Samo.Nie ma w przypadku Juniora 24.05.06, 08:35
            Czy on z toba chodzi do fabryki???
            • jan.kran Re: Edukacja. ....Samo.Nie ma w przypadku Juniora 24.05.06, 08:36
              Nie ... Ale mam Go na smyczy:pppp
              • samo Re: Edukacja. .... 24.05.06, 09:03
                Aha... Coz, zrobisz jak bedziesz uwazac. Na pocieszenie powiem ze wiekszosc z
                nas miala rodzicow ktorzy byli tak samo przekonani, ze trawe czuja na kilometr
                a poza tym kazde dziecko, ale nie ich tongue_out
                • jan.kran Re: Edukacja. .... 24.05.06, 09:32
                  Nie mam takiego podejścia że każde dziecko tylko nie moje. Liczę się z tym ze
                  moge ponieść porażki wychowawcze. Na razie jestem bardzo szczęśliwa i zadowolona
                  z moich dzieci a one sprawiają wrażenie że działa to w drugą strone. Ciągle się
                  spodziewam że mnie coś walnie z niepodziewanej strony tfu , tfu , ale na razie
                  jest dobrze. Młoda ma dwadzieścia lat a Junior niedługo siedemnaście i nie
                  miałam żadnych większych problemów. Nie pyskują , czytają książki, lubią
                  rozmawiać i myślą. Nie stawiają żądań nmaterialnych i pomagają mi w domu
                  ( Junior ) albo dają sobie radę ( Młoda ). Czas kiedy byłi mali wspominam o
                  wiele gorzej niż teraz...
                  Bardzo się nudziłam wtedy a teraz nie możemy się nagadać.
                  Czas pokaże czy wyrosną z nich ptaki - dziwaki czy pełnosprawni członkowie
                  społeczeństwa:ppp
                  K.
                  • samo Re: Edukacja. .... 24.05.06, 09:50
                    Nie pyskują , czytają książki, lubią
                    > rozmawiać i myślą. Nie stawiają żądań materialnych i pomagają mi w domu
                    > ( Junior ) albo dają sobie radę ( Młoda ).

                    Dziecko ktore pali trawe rowniez moze czytac ksiazki, sluchac jazzu, ogladac
                    albumy o malarstwie, nigdy nie pyskowac, pomagac w domu i myslec. Na czym
                    polega alternatywnosc Juniora, ktora powoduje ze mimo powtorzenia klasy po raz
                    drugi dopuscil do bycia zagrozonym z 5 przedmiotow?

                    Nie rozumiem przedstawiasz go w tak doskonalym swietle od kilkunastu postow
                    chociaz wlasciwie to zawalil drugi rok. I wlasciwie to zamiast cieszyc sie ze
                    zglebia skale 12-stopniowa powinnas tutaj mowic, ze jednoczesnie olal 5 innych
                    dziedzin wiedzy, zapewne wcale nie mniej uzytecznych. To, ze pisze o zrobieniu
                    mu testow na obecnosc zakazanych substancji nie jest sugestia ze ponioslas
                    porazke wychowawcza i mam nadzieje, ze mimo wszystko tak tego nie odbierasz,
                    Kranie.
                    • gherarddottir Re: Edukacja. .... 24.05.06, 13:12
                      Kraniku, nie wierze, ze Junior ma cos do czynienia z narkotykami, ale ze
                      mieszkacie w Oslo(super rynek dla kazdej uzywki - najlepszy w Europie sad( a
                      Junior czasami zachowuje sie malo adaptacyjnie to ja bym mu ten mocz sprawdzila.
                      Tak dla swietego spokoju.
    • jan.kran Re:O narkotykach serio. 24.05.06, 08:35
      Moje dzieci były indoktrynowane na temat narkotyków od dzieciństwa przez emnie i
      szkołę. Nic bym nie zrobiła gdyby zaczęły brać ale nie sądzę żeby tak się stało.
      Po pierwsze raczej bym zauważyła gdyby coś nie było koszer bo sporo wiem na ten
      temat. Po drugie na dłuższą mete na narkotyki trzeba mieć pieniądze a moje
      dzieci raczej pieniędzy nie posiadją. Nie zauważyłąm też żeby coś zdomu
      znikało:pppp
      Junior mi opowiadał ze koledzy próbowali ja natomiast mowię , mówię , mówię do
      Niego i chyba słucha. Sądzę że On jest na tyle świadomy niebezpieczenstwa że
      nie spróbuje.
      Poza tym Jego idoel Jim , Jimi , Janis, Kurt umarli z powodu narkotyków a Miles
      używał ekscesywnie. Sporo czytał na ten temat...
      Młoda jest hipochondryczką i powodu antyepileptyków raczj nawet z ciekawości nie
      sięgnie. Nawet alkohol używa ostrożnie bo się boi kombinacji z lekami.
      Kran
      • elagrubabela O szkole alternatywnej 24.05.06, 13:21
        To nie sa jeszcze oczywiscie moje wlasne obserwacje, bo Heniek przedwczoraj
        skonczyl dopiero 7 miesiecy wiec szkola to piesn przyszlosci. Mamy jednak
        znajomych z dziecmi w roznych szkolach, miedzy innymi alternatywnych. Z tego,
        co mi tlumaczono, glowna zaleta szkol alternatywnych - high schools - polega na
        tym, ze sa male. Dla mlodziezy, ktora wymaga indywidualnego podejscia jest to
        podobno bardzo wazne. To, ze w krotkim czasie wszyscy sie znaja, rozpoznaja i
        ze jest tak bardziej intymnie. Zawsze mnie strasznie smieszy gdy wszyscy
        napotkani rodzice deklaruja, ze Ich dzieci sa w najlepszych szkolach w okolicy -
        ilez moze byc tych najlepszych - ha ha ha. Ale to sa pewnie po prostu dobre,
        przyzwoite szkoly. Kwestia jest tylko taka, ze daja sporo swobody - wybor
        przedmiotow i godzin. Znamy dwoje mlodych ludzi, ktorzy po szkolach
        alternatywnych poszli na uniwersytety. Oboje na dosyc wymagajace kierunki. I
        dopiero wtedy sie okazalo, ze pewien brak dyscypliny w high school, wolnosc
        wyboru i indywidualne traktowanie to raczej kiepskie przygotowanie do
        funkcjonowania na faculty of engineering albo studiowania International
        Developement. Bo na sali wykladowej siedzi jakies 1000 osob, terminy projektow
        sa krotkie i nie do poprzesuwania a o indywidualnym traktowaniu to w ogole nie
        ma mowy. To sie zmienia na kolejnych latach ale miedzy innymi dlatego, ze
        slabsi sie wykruszaja po drodze. No i to jest pewnie dylemat swiadomych
        rodzicow - czy pomoc juniorom przejsc z mniejszymi bolami przez high school z
        nadzieja, ze jednak w procesie dorosna i na studiach jakos sobie dadza rade;
        czy raczej wyslac ich do high schools, ktore beda trudne i meczace ale
        przygotuja ucznia pod kazdym wzgledem do wyzwan na uniwersytecie? To jest
        pewnie jeszcze jedna ilustracja tego, ze nie ma rozwiazan w 100% idealnych a
        bycie rodzicem to wybieranie mniejszego zla czesciej niz by sie chcialo.
        Mamy jeszcze takich znajomych, ktorzy swojego syna poete zabrali z high school
        chyba w 10 klasie i wyslali do fizycznej pracy w rodzinnej firmie. On tam
        okropnie dostal w kosc i po niecalym roku prawie, ze na kolanach prosil
        rodzicow o prawo powrotu do szkoly. Pozwolili, skonczyl szkole, uniwersytet,
        najdziwniejsze jest to, ze sie jest w stanie utrzymac z pisania - ha ha ha. Ale
        taka historie dobrze sie czyta po fakcie. Ja pamietam jaki dylemat mieli ci
        rodzice, gdy Ich Junior zawalal kolejne przedmioty gdy nauczyciele mowili jaki
        jest ogolnie zdolny. Uznali, ze musza Go nauczyc cenic instytucje szkoly i
        mozliwosc zdobywania wiedzy. Udalo Im sie ale kosztowalo Ich to na pewno duzo
        dyskusji i nieprzespanych nocy.
        Kranie - czy Twojemu synowi nie jest za latwo? Kochajaca mama, tata na wakacje,
        dobre uklady z siostra. Gdy swiat jest za bardzo rozowy i miekki, nie ceni sie
        tego. Jezeli to nie jest wnoszaca cokolwiek obserwacja, to nie gniewaj sie, ze
        ja tu poczynilam. Mnie sie tylko wydaje, ze wygoda i komfort zycia jakiego
        doswiadczaja wspolczesne nastolatki to trudniejsze wyzwanie wychowawcze niz
        jakies niedostatki lub klopoty. Elka
        • iwo19 Re: O szkole alternatywnej 24.05.06, 15:45
          Mysle ze masz sporo racji ze dzieciaki musza czasami miec trudniej zeby
          dorosnac.Chociaz zalezy to od dzieciaka.Przyklad .Dwie dziewczynki,tu w stanach
          podobna sytuacja finansowa i brak "papierow".Jedna uczy sie jak wariat,wiedzac
          ze rodzice malo moga jej pomoc,z pokora godzi sie isc do gorszego ale tanszego
          comunity college,druga zdolniesza uczy sie tyle o ile a swojej samotnej matce
          robi awantury ze ona chce studiowac jak jej bogate citizen kolerzanki w
          najlepszych uniwersytetach.Obie maja rodzicow walczacych praktycznie o kazdy
          dzien ,kazda z Was wie o czym mowie ,poczatki sa zawsze trudne.DZieci sa po
          prostu inne ,nie zawsze trudne warunki hartuja.Czasami zastanawiam sie jak taka
          madra inteligentna 17 sto letnia dziewczyna moze byc tak bezmyslna.
          A przyszlosc naszych dzieci i tak lezy przede wszystkim w ich rekach.jak sobie
          posciela tak sie wyspia,dobrze by bylo jednak,aby szybko to same zrozumialy.
        • mon101 Re: O szkole alternatywnej 24.05.06, 15:58
          Trafilas, jak zwykle w sedno, Elu. Okropnie trudni jest wyposrodkowac -
          parnerstwo kontra autorytet, wolnosc kontra dyscyplina, zaufanie kontra reguly
          itd itd. Oj, zazdroszcze ci ze jeszcze pare lat przed wami....Zgadzam sie z
          toba ze nasze dzieci musza miec wszystko, nie musza o nic walczyc, usuwamy im
          wszystkie przeskody spod nog. Nie na darmo pojawil sie termin "Curlingowi"
          rodzice, czyli tacy, ktorzy pedza przed potomkami i zamiataja z rozpedem pylki
          z toru ich zycia. Nastolat chodzil do szkoly moze nie alternatywnej ale z
          alternatatywna, nowoczesna pedagogika - praca w projektach, zadnych klas, tylko
          ruchome grupy "robocze", mieszany wiek, grupy tylko chlopiece (to akurat bylo
          dobre) i dziewczece itd itd. Nie wybieralismy tej szkoly, po prostu otworzyli
          obok nas i przypadla nam z powodu rejonizacji. W pierwszym roku Nastolat chcial
          szkole zmienic, bo uwazal ze chaos i ze niczego sie nie uczy. Potem sie
          przystosowal i zaczal bardzo dobrze funkcjonowac, zdyscyplinowanie planowal
          sobie swoj czas (sami sobie planowali tydzien, a jakze). Wyszedl z samymi
          celujacymi, nauczyciele wznosili go pod niebiosa. Poszedl do dobrego gimnazjum,
          a tam - klasy, chemia, matematyka a nie jakies "bloki przedmiotow". Stwierdzil
          ze mial zaleglosci i ze niczego sie w "högstadiet" nie nauczyl. Zasuwal jak
          maly samochodzik i mierne, na poczatku, wyniki byly dla niego szokiem.
          Naturalnie szkola ma uczyc wolnosci i samodzielnoscii indywidualnosci w
          mysleniu, pracy w grupie, indywidualnej pracy, ale ma tez dostarczyc jakiejs
          wiedzy, bo po to chyba jest. Nauczyciele nie moga wpadac w zachwyt jak uczen
          upiera sie, ze 2+2 jest 5. Oj, trudno znalezc zloty srodek....
          • maja92 Re: O szkole alternatywnej 24.05.06, 16:24
            dzieki dziewczynywink) Umocnilyscie mnie w przekonaniu, ze zycie to nie jest
            bajka i jak Remi dostanie w doope teraz to mniej bedzie Go (i nas - rodzicow)
            bolalo w przyszlosci....
            Wszystkie dobre szkoly srednie w Dublinie sa bardzo restrykcyjne i jezeli
            mlodemu nie wbije dyscypliny do glowy teraz i troche przytemperuje Jego
            indywidualizm, to bedzie mial latwiejsze zycie w przyszlosci.....
            ....i my tez - nie mam ochoty wspierac cale zycie (i nie daj Boze, utrzymywac)
            zdolnego ale leniwego indywidualisty.....
            • jan.kran Re: O szkole alternatywnej 24.05.06, 22:00
              Przczytałam sobie uważnie wszystko i po przemyśleniu się ustosunkuję. Jutro mam
              wolne a Junior gotuje obiad tak że będę miała czas.
              Kransmile
              • jan.kran Re: O szkole alternatywnej 27.08.06, 11:39
                Junior od tygodnia uczęszcza do regularnej norweskiej szkoły , dośc porządnej bo
                położonej w jednej z najlepszych dzielnic Oslo.
                Nie mógl iść do liceum Steinera bo brakuje Mu rok do ukonczenie tzw. szkoły
                młodzieżowej po której można iść do trzyletniego liceum zakończonego maturą.
                Miałam niezłe hocki - klocki z tą szkołaą
                W pierwszym dniu szkoły poszłam do tej która była najbliżej i poinformowano mnie
                że nie ma miejsc oraz podano trzy kolejne w których mam się zgłosić.
                W szkole numer dwa trafiłam na beton w postaci rektorki szkoły.
                Ja dobrze znam Norwegów i z mety wyczułam o co Jej chodzi więc się nie dałam
                spławić. Ona też niegłupia i po kilku minutach rozmowy wiedział ze trafiła kosa
                na kamień.
                W sumie po pół godzinnej dyskusji gdzie coraz mocniej wbijałam sie w krzesło a
                Ona uzyskiwała pewnosć że pozbędzie się mnie tylko w jeden sposób: przyjmując
                Juniora do tej szkoły zmiękła i kompletnie zmieniła front.
                Wezwała szkolnego pedagoga , bardzo rozsadną młodą kobietę i zaczęłysmy ustalać
                co dla Juniora jest najlepsze.
                Problem największy to słaba znajomośc norweskiego. Moim zdaniem nie tak słaba bo
                rozumie , czyta i pisze. Kurs literatury jaki przerobił w niemieckiej szkole
                jest na poziomie liceum , wiem od Młodej.
                Junior mówi po norwesku z akcentem i do tego niechętnie. Ale był obecny cały
                czas przy tej rozmowie i odpowiadał z sensem więc rektorka się przestała tak
                bardzo obaawiać. Zapytała Go czy agresywny w stosunku do innych dzieci i czy
                bije kolegówtongue_outPP Typowo norweskie podejście.
                Będzie miał norweski dla dzieci cudzoziemskich, bardzo dobrze , pomoc z
                matematyki i niemiecki.
                Ponieważ szkoła jest bezstresowa , nie tylko ta tylko całe szkolnictwo miejscowe
                więc młodzież trzy razy w tygodniu ma w ciągu godzin lekcyjnych czas na
                odrabianie zadan domowych. Słusznie bo w domu raczej nikt by po ksiązkę nie
                sięgnąłtongue_outPP
                Pierwsze wrażenia J. były negatywne. Uważał ze młodzież jest za bardzo
                zainteresowana rzeczmi materialnymi oraz nudna.
                Nawet trochę się martwiłam bo J. chodzi dość dziwnie ubrany i nie ma szacunku
                dla markowych ubran , komórek i innych gadżetów.
                Jednak o dziwo codziennie wstaje bez problemu , fakt że szkoła zaczyna się o
                8.30 i jest niedaeko.
                Ostatnie miesiące wniemieckiej szkole to był koszmar , moim zdaniem miał stany
                depresyjne i wypchnięcie Go do szkoły graniczyło zcudem
                Trudno coś po tygodniu powiedzieć ale mam wrażenie że będzie dobrze o ile J. da
                sobie radę znorweskim. Młoda twierdzi ze On sporo umie.
                Matematyka , Jego pięta jest na poziomie porównywalnym z niemiecką szkoła ,
                przynajmniej na razie.
                Nie ma chemii, biologii i fizyki jak dotąd tylko jeden wspólny przedmiot gdzie
                z dotychczasową wiedzą da sobie radę.
                Angielski zna o lepiej niż Jego koledzy , zwłaszcza gramatykę.
                Wprawdzie rozbawił mnie serdecznie jak na pytanie jak sobie daje radę z
                angielskim powiedził:
                Lepiej od nich mówie ale oni szybciej tłumaczą z angielskiego na norweskismile
                Biedne dziecko , kaszanka Mu się w głowie porobismile
                Rektorka zapronowała ze jak ma problemy z pisaniem to może mieć laptop na
                lekcjach. Na co Junior odparł że ma problemy z motoryką i chce pisać ręcznie w
                ramach ćwiczen.
                Poza tym bardzo sensownie Mu poradziła żeby robił notatki po niemiecku.
                Młoda też tak robiła z dobrym efektem.
                Najbardziej obawiałam się lekcji niemieckiego. Ale Junior rzryszedł zadowolony,
                nauczyciel mówi podobno świetnie po niemiecku tylko ma silny akcent .
                * Bardziej niż T , Mamo usłyszałam od Potomkasmile
                Tym niemieckim zaimponował klasie bo rozmawiał z nauczycielem swobodnie i
                wreszcie usłyszeli zę umie sie porozumiewać po ludzku w jakims języku.
                Trzymajcie kciuki żeby tak było jak dotąd.
                Kran
                • monhann2 Re: O szkole alternatywnej 28.08.06, 21:40
                  Bardzo mocno trzymam Kranie za powodzenie Juniora w tej szkole smile
        • kasia157 Re: O szkole alternatywnej 27.08.06, 13:17
          Ja sie raczej przychylam do tego co napisala Iwo. Trudne warunki jednego
          zahartuja, a drugiego zlamia. Tak samo dzieci z dobrze usytuowanych rodzin,
          uczeszczajace tylko do elitarnych szkol itp. niekoniecznie beda zblazowanymi
          ludzmi zupelnie nie radzacymi sobie w zyciu. Wiekszosc jednak zalezy od dziecka
          i jego przyszlosc lezy jednak glownie w jego wlasnych rekach. My jako rodzice
          mozemy sie starac, dzialamy intuicyjne, ale jednak zadecyduja jego geny,
          charakter, umiejetnosci i na to mamy tylko bardzo niewielki wplyw.
    • mon101 Re: Edukacja. 27.08.06, 17:50
      Trzymam kciuki, Kranie, napewno bedzie dobrze. Junior nadrobi zaleglosci w
      norweskim chodzac do norweskiej szkoly " w trymiga", nie bedzie sie czul tak
      inny i odizolowany. Miejmy nadzieje , ze zachowa swoja indywidualnosc i
      kreatywnosc, a pozbedzie sie poczucia wyalienowania. Jedno nie zaprzecza
      drugiemu. Jak juz pisalam na innym watku, trzymam kciuki mocno, mocno. Dawaj
      znac jak mu idzie. Fakt, ze wychodzi do szkoly bez wstretu, to juz wiele.
      • asia.sthm Re: Edukacja. 27.08.06, 20:33
        Kranie ja trzymam za Juniora i wogole nie watpie w jego osiagniecia. Tak na
        wszelki wypadek tylko trzymam§¤§.

        W watku edukacyjnym pochwalem sie moja najwieksza radoscia z zeszlego tygodnia.
        Moje dziecko po pierwszych dwoch tygodniach na Uniwersytecie w Bangkoku
        napisalo ze szkola jest swietna, profesorowie wybitni, a studia jako takie nie
        umywaja sie nawet do tutejszych w celnosci. Moje dziecko oznamilo, ze wreszcie-
        nareszcie czuje, ze jego zainteresowanie kierunkiem sie poglebilo i fascynacja
        wzrosla o niebo.
        No ludzie, pierwsze raporty ze szkoly brzmialy: dzis 12 godzin w szkole, dzis
        13 godzin w szkole....a potem taki zachwyt...strasznie sie ciesze ze pojechal
        sprobowac obcych szkol. Nastepne polrocze w Krakowie smile))) ciekawe jak
        porownanie mu wyjdzie.
        • monhann2 Re: Edukacja. 28.08.06, 20:35
          Wow, to niesamowite doswiadczenie w zyciu mlodego czlowieka, nie od dzis
          wiadomo, ze podroze ksztalca. Niedawno chyba byl w Stanach albo mi sie cos
          pokielbasilo z kims innym? A co studiuje Asiu jesli wolno spytac?
          • babiana Re: Edukacja. 28.08.06, 20:53
            Mnie sie wydaje, ze Asia ma dwoch synow. Utkwil mi w pamieci ten przystooojny
            chlopak w czapce marynarskiej. Ja znad morza i takie szczegoly szczegolnie
            przyciagaja moja uwagesmile))
            • asica74 Re: Edukacja. 28.08.06, 20:54
              Asia ma dwoch synow, zaiste smile
              • babiana Re: Edukacja. 28.08.06, 21:03
                Z pamiecia u mnie coraz gorzej, alisci nie jest jednak tak zle jak myslalam.
                • tamsin Re: Edukacja. 28.08.06, 21:05
                  ten w czapce marynarskiej to ten mlodszy Robert w czapce studenta... tez
                  wyskoczylam z ta czapka marynarska ale Asia mi wytlumaczyla scierka, ze
                  studenci w Szwecji takie nosza wink
                  • asia.sthm Re: Edukacja. 28.08.06, 21:15
                    > wyskoczylam z ta czapka marynarska ale Asia mi wytlumaczyla scierka, ze
                    > studenci w Szwecji takie nosza wink

                    na ciebie trzeba bylo wziac scierke, ale na inne kolezanki nigdy bym sie nie
                    osmielila tongue_out
                • asia.sthm Re: Edukacja. 28.08.06, 21:13
                  Babiano, ta marynarska czapka to byla czapka studenta, ktora tu sie zaklada
                  przy konczeniu szkoly sredniej. To byl moj mlodszy i on teraz jest na Florydzie
                  i tam walczy o czapke kapitana lotnictwa.

                  Starszy po dwoch latach studiow ekonomicznych zrobil sobie rok zagraniczny i
                  teraz z zachwytem uczy sie tu:
                  www.chula.ac.th/chula/en/index.html

                  a potem nastepne pol roku tu smile))
                  www.ae.krakow.pl/
                  stad moja ciekawosc jak mu porownanie obcych szkol wyjdzie smile)

                  Monhann troche sie moje dzieci pomylily i wcale sie nie dziwie ,bo ja o nich
                  zawsze : moje dziecko, tak jakby jedno bylo smile)
                  • monhann2 Re: Edukacja. 28.08.06, 21:26
                    Dokladnie tak bylo! Moje dziecko, moje dziecko stad ten metlik, mimo ze dobrze
                    wiem, ze masz dwoch chopakow (rzeczywiscie przystojnychsmileA ze sie oboje
                    rozbijaja po swiecie, tego nie wiedzialam, myslalam, ze to ciagle ten sam, mimo
                    ze nie raz pisalas, ze gniazdko Wasze juz puste, pisklaki wyfrunely. Dzieki za
                    odswiezenie pamiecismile))
                    • asia.sthm Re: Edukacja. 28.08.06, 21:54
                      >.. nie raz pisalas, ze gniazdko Wasze juz puste, pisklaki wyfrunely. Dzieki za
                      > odswiezenie pamiecismile))

                      Te wyfruniete dzieci to bardzo dobry wynalazek wink)
                      A na pamiec nie narzekaj i tak wszystko ci sie kupy trzymalo.
                      Twoje dzieci znam tez glownie z urody, o ich szkolach jeszcze glosno nie bylo.
                      Nawet sie nie obejrzysz jak tez wyfruna..oj ten czas, zwariowal.
                  • babiana Re: Edukacja. 28.08.06, 21:59
                    To te czapki studenckie w Szwecji sa calkie ladne. Te nasze amerykanskie to
                    troche dziwaczne. No ale czapka lotnika tez mnie rozklada na lopatkismile))Mam
                    nadzieje, ze pochwalisz sie. Dumna musisz byc ze swoich latorosli.
    • babiana Re: Edukacja. 28.08.06, 22:20
      U mnie tez pustka w domu. Wszyscy fyfruneli. Gdyby nie ten skype to nie wiem co
      bym zrobila. Ja tak tylko ukradkiem poniewaz jak zwykle fachowca mam w domu i z
      antena szaleje i nie chce skrecac watka.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka