Dodaj do ulubionych

Wstyd Polaka ???

10.03.07, 11:22
Fragmenty artykulu :

<<<Czy kryzys politycznych elit i zła sytuacja ekonomiczna kraju to jedyne
zagrożenia naszego patriotyzmu?
„Jestem Polakiem, mam na to papier i cały system zachowań...“ - słowa
piosenki jednego z polskich zespołów brzmią dziś wyjątkowo gorzko. Według
rankingu dumy narodowej badani Polacy w większości chcieliby mieszkać gdzie
indziej, nie czują się Polakami, tylko Europejczykami, a co najbardziej
bolesne, nie są dumni z tego, że urodzili się w Polsce...

... duma narodowa jest wyjątkowo łatwo obserwowalna wśród mieszkańców tych
państw, które niedawno odzyskały niepodległość , w których doszło do
znaczących przemian lub zmagały się z trudnymi wydarzeniami. Takie zjawiska
zazwyczaj jednoczą ludzi i wzmagają poczucie narodowej przynależności. Wyniki
uzyskane wśród Polaków zupełnie przeczą tej tezie. Dawno już opadła w nas
euforia zmian po 1989 roku, została gorycz, zniechęcenie i wzmagający się
smak porażki.
Wstydzimy się za polityków, za nędzne wyniki sportowe. Głosujemy nogami,
uciekając z tego kraju. Młodzi, którzy wyjechali, nie chcą żyć na obczyźnie
jak stara emigracja - w polskich środowiskach. Szybko odcinają się od
polskości. I w Polsce też to widać. Robimy zakupy, oglądamy telewizję, ale
cała reszta nas nie interesuje. Wybory, porządek na ulicy, cisza na osiedlu?
Wszystko mamy gdzieś - tak skomentował wyniki badań socjolog, profesor
Kazimierz Krzysztofek. „Głosowanie nogami”, o którym wspomina profesor wciąż
przybiera na sile. Polacy uciekają z Polski...
Widzimy wyraźnie, że exodus polskiego narodu nijak się ma do przedunijnej
euforii na otwierające się rynki pracy. Polacy nie chcą wyjeżdżać tak
tłumnie, ale często nie widzą innego wyjścia. Coraz bardziej realny staje się
dowcip: „Czym różni się PRL od IV Rzeczpospolitej? Za PRL-u rząd był w
Londynie a naród w kraju. W IV RP jest odwrotnie”. Z tej absurdalnej i
jednocześnie groźnej sytuacji zdają sobie chyba największą sprawę badacze i
sami wyjeżdżający. Pentor już w cztery lata temu alarmował, że do 2008 roku
ubędzie w Polsce około pół miliona obywateli w wieku produkcyjnym. Czarny
scenariusz sprawdził się o wiele szybciej, swoją dynamiką wprawiając w
zdumienie nawet samych badaczy. Naukowcy alarmują, że naród czuje się
upokorzony. Wydaje się, że jedyną grupą, która nie dostrzega problemu są...
politycy.

Z końcem maja bieżącego roku liczba bezrobotnych w Polsce wyniosła około
2.584 tys. osób. Tym samym Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej mogło
optymistycznie obwieścić jego spadek do 16,5 %. Cieszy się rząd, cieszy się
premier, w końcu jest powód do radości, zwłaszcza że osiągnięto wyniki przy
niewielkich inwestycjach. Szkoda tylko, że nie wspomina się o tym, że
malejąca stopa bezrobocia to właśnie efekt masowej ucieczki zdesperowanych
rodaków. Ucieczki, która prędzej czy później odbije się może nie rządowi, ale
Polsce potężną czkawką.

Już dziś w polskich szpitalach brakuje pielęgniarek, za cztery lata niedobór
ten może sięgnąć ponad 61 tysięcy. Większość obecnych studentek
pielęgniarstwa od początku nauki przygotowuje się pod kątem wyjazdu.
Wyjeżdżają też specjaliści. Od przystąpienia Polski do UE do 1 lipca 2005
emigracją zainteresowanych było ponad 3500 lekarzy, prawie 2000 lekarzy
specjalistów, ponad 1000 stomatologów. Co piąty polski lekarz deklaruje
zamiar opuszczenia kraju. Wyjeżdżają też eksperci z innych dziedzin - ponad
15 % młodych architektów zdecydowało się na emigracyjny wyjazd, do nich
dołączyła potężna, acz nie ujęta statystykami, liczba informatyków i
ekonomistów. Z Unii zaczęły się też pojawiać oferty pracy dla policjantów.
Oczywiście do rzeszy tych najlepiej wykształconych dochodzą fachowcy
budowlani, osoby z wykształceniem ogólnym, podstawowym i bez. Właściwie
trudno byłoby znaleźć grupę zawodową czy społeczną, która nie miałaby swych
reprezentantów wśród nowej emigracyjnej fali. No, może oprócz samych
polityków, chociaż i ci coraz bardziej zażarcie walczą o stołki w Brukseli...
– Nie cieszę się, że wyjechałam, ale wiem, że nie było wyjścia. Teraz
schowałam dyplom do szuflady i chwyciłam za ścierkę. Zaciskam zęby i
pocieszam się, że będzie lepiej. Może za rok pójdę tu na studia? - zastanawia
się Ewa, od trzech miesięcy w Austrii. Pytana o patriotyzm zastanawia się
długo. - Wiesz, może przemawia przeze mnie gorycz ostatnich lat, ale trudno
mi odpowiedzieć na to pytanie. Kocham rodziców, kocham przyjaciół, których
zostawiłam w kraju, język, naszą historię. Jak grała Polska z Niemcami byłam
całym sercem z „naszymi”. To chyba patriotyzm, prawda? Ale jeśli pytasz, czy
kocham Polskę, to nie wiem, co powiedzieć... Obrzydzili mi ją politycy,
afery, korupcja, bezrobocie, beznadzieja... Może kiedyś ją pokocham na nowo.
Chciałabym... - wyjaśnia. Damian, który ma już w Austrii dłuższy, bo dwuletni
staż, nie ma takich sentymentów. – Niech mi ktoś zarzuci, że jak wyjechałem,
to znaczy, że nie jestem Polakiem, to mu powiem, że na początku jestem
człowiekiem, a później obywatelem danego kraju. I jako człowiek mam prawo do
ludzkiego traktowania. Nie, nie wstydzę się, że jestem z Polski, ale też nie
krzyczę o tym na ulicy, bo nie ma się czym chwalić. Ale, jak to śpiewał
Staszewski, „niech się wstydzą ci, co robią, nie ci, co widzą...” Dedykuję te
mądre słowa polskiemu rządowi i ślę pozdrowienia z Wiednia - denerwuje się
Damian, absolwent ekonomii, który w Wiedniu dorabia na budowach.
Kolejnym osłabieniem naszej dumy narodowej jest podział społeczeństwa. Od
dłuższego czasu trwają spory, czy ci, którzy opuszczają kraj, są prawdziwymi
Polakami. Na dodatek nowo upieczony polski emigrant musi zmierzyć się z dawno
już zasiedziałymi rodakami. Wyniki tych konfrontacji bywają bolesne dla obu
stron. - Wolę już się trzymać tubylców i poznawać nową kulturę niż tkwić w
polskim skansenie. Wstyd mi też, kiedy spotykam ludzi, którzy po naście lat
tu siedzą i nie byli w stanie nauczyć się po niemiecku - ucina dyskusję
Dorota, która do Wiednia przyjechała na studia.

Inny punkt widzenia ma Polka mieszkająca w Wielkiej Brytanii. „Ja mieszkam w
Londynie od ponad 30 lat i jak dotąd moje doświadczenia były bardzo
pozytywne. Od ponad roku do Londynu zaczęli przyjeżdżać masowo Polacy.
Niestety, wielu nowo przybyłych swoim zachowaniem w bardzo szybkim tempie
niszczy dobrą opinię o Polakach, jaką niewątpliwie od czasów wojny byliśmy tu
otoczeni. Poczynając od potwornie wulgarnego języka, jakim duża część
Polaków posługuje się głośno i publicznie, poprzez wpychanie się do
pociągów, autobusów, aż po codzienne kradzieże w sklepach, jeżdżenie
komunikacją bez biletów i zupełny brak szacunku dla tutejszych praw i zasad.
Pani na mojej lokalnej poczcie, którą znam 25 lat, zapytała mnie, czy mogę
jej przetłumaczyć słowo "k….", bo Polacy wciąż go używają, a ona nie rozumie,
a jak tak często słyszy, to musi to być ważne słowo... Właśnie dlatego
zaczęłam się wstydzić bycia Polką w Anglii i nasza rodzina przestała mówić po
polsku w publicznych miejscach. Co gorsze, wielu moich znajomych ma bardzo
podobne doświadczenia - żali się pani Katarzyna. >>>>


Smutna rzeczywistos .....
Obserwuj wątek
    • tamsin Re: Wstyd Polaka ??? 10.03.07, 14:01
      monika388 napisała:
      >
      > Smutna rzeczywistos .....

      Ale jaka prawdziwa smile Akurat nie sledze co sie dzieje na bierzaco w kraju, ale
      te wiadomosci ktore do mnie docieraja na pewno nie napawią duma nawet
      najbardziej zawzietego patrioty. Co do grup polskich na obczyznie, to chyba na
      to sie mowilo polskie piekielko? Lepiej od niego z daleka i szerokim lukiem,
      ale czasami chyba ciezko, szczegolnie jak np. do Londka zjechalo 500 tysiecy
      mlodych, preznych pracownikow?
      • sylwek07 Re: Wstyd Polaka ??? 10.03.07, 16:25
        co do piekielka Polskiego racja,nie ma to jak wykorzystujacy rodak rodaka to tez
        to takie smutne ale sama prawda ..........
    • sylwek07 co jest gorsze? 10.03.07, 16:32
      tak sie zapytam,co jest gorsze to ze prawie cala rodzina uwaza sie Cie za
      wcielnie zla chociaz nic zlego nie zrobiles czy tez to co sie dzieje w Polsce?
      Spotkasz madrego obcego to bedzie rozumial i nic Ci nie powie co sie dzieje w
      Polsce ale co z rodzina ?
    • monie_pl ja mam odwrotne doswiadczenia... 10.03.07, 23:49
      ...choc moze dlatego,z e jestem krotko na obczyznie.

      PRzyjechalam i od razu jakos poznalam Polki, ktore byly normalne, czyli
      przyjazne, usmiechniete i zainteresowana wciagnieciem mnie do tutejszego zycia.
      Nie widuje Polakow zbyt czesto, wiec moze i zageszczenie powoduje, ze nie ma
      negatywnego stereotypu.

      Co do tego co sie dzieje w kraju, to nie mam zludzen, ze proces "wychowania"
      spoleczenstwa, zeby sie nie wpychalo, zeby nie bluznilo, bedzie trwal bardzo
      dlugo. Niestety postepujaca pauperyzacja spoleczenstwa bedzie ten proces
      przeciagac.

      Jednoczesnie widoczne sa podobne zmiany tutaj na drugim koncu swiata. Kultura
      obniza swoje loty i to nie jest tlyko fenomen Polski. Jakis czas temu byl
      artykul we Wprost czy Polityce o braku kindersztuby u Niemcow, o nieumijetnosci
      rodzicow w zakresie wychowania, a tez obnizania kultury osobistej doroslych.

      Mam wrazenie, ze popdamy w takich artykulach w stereotyp "Polak jest gorszy", a
      moze po prostu tacy jak wszyscy?!

      Pozdrawiam
      Monika
      • jan.kran Re: ja mam odwrotne doswiadczenia... 11.03.07, 14:51
        Ja tez czesto slysze zle zdanie na temat Polakow na obczyznie.
        Tak sie sklada ze mimo tulaczego losu i cwiercwiecza na emigracji mialam malo
        kontaktu z Polakami.
        Na poczatku emigracji , we Francji tylko z moimi znajomymi jeszcze z Polski a
        potem z ich znajomymi. Byla to okreslona i pasujaca mi grupa ludzi.
        W DE pierwsza polska rodzine poznalam po ponad jedenastu latach pobytu, krotko
        przed przeprowadzka do Norwegii. Cale lata mialam tylko niemieckich znajomych.
        W Norwegii poznalam troche emigracji polskiej zwiazanej z kosciolem katolickim
        w Oslo. Jakos nie ciagnelo mnie w te strone i szybko zrezygnowalma
        zkontaktow.Natomiast ostatnio tak sie zlozylo ze poznalanm najpierw niezwykle
        sympatyczna Polke , przyjechala tu jako podlotek ale po 30 latach nadal mowi
        znakomicie po polsku. Nie dosyc ze mi zadnej swini nie podlozyla smile to jeszcze
        pomogla znalezc fajna prace i ogolnie jest bardzo ok.
        Poznalam tez spora grupe polskich pielegniarzy i pielegniarek , emigrantow juz
        unijnych. Zero problemow a wrecz przeciwnie bardzo dobre uklady.
        Poznalam tez kilku Polakow ktorzy dopiero zaczynaja stawiac pierwsze kroki tu
        i naprawde sa i pomocni i mili i pracowici.
        Ja mam wrazenie ze Nor3egowie maja dobre zdanie o polskiej najnowszej
        emigracji. Polski rzemieslnik jest rozrywany , nie spotkalam sie takze zeby
        Polacy wywolywali jakies specjalne ekscesy tu. Zreszta jezeli ktos widzial
        naprawde pijanego Norwega to wie ze nikt go w burdach i zlym zachowaniu nie
        przeskoczytongue_outPP
        Polskie pielegniarki tez sa chetnie widziane , ogolnie Polacy uchodza za
        pracowitych i zdolnych... Przynajmniej ja mam takie wrazenie.
        Kran
        • elagrubabela Re: ja mam odwrotne doswiadczenia... 11.03.07, 17:25
          W ubiegle wakacje bylismy 2 tygodnie w Szkocji grzebiac po korzeniach Szkota -
          ha ha ha - czyli spotykajac sie z tamtejsza rodzina i jezdzac po okolicy dosc
          sporo. Wszedzie slychac jezyk polski, widac Polakow. Najczesciej mlodzi ludzie,
          duzo rodzin. Tambylcy sie z Nimi calkiem niezle dogaduja szczegolnie przy piwie
          i whisky smile Owszem, wysluchalam skargi jednej mlodej kuzynki Szkota, ktorej
          boyfriendowi zawrocila w glowie jakas Malwina z Radomia i kuzynka pala w
          zwiazku z tym wybitna niechecia do Polek. Szkot Jej poradzil znalezc sobie
          boyfrienda Polaka jako odtrudke - ha ha ha. Ogolnie jednak wyglada na to, ze
          Polacy wtapiaja sie w tamtejszy krajobraz bez wiekszych problemow. Bo powiedzmy
          sobie szczerze, prowincja szkocka to tez duzo picia, sporo niecenzuralnego
          jezyka itp. Tak samo jest pewnie w Irlandii czy na prowincji gdziekolwiek, nie
          przypuszczam zeby polskie "k...wy" byly bardziej obecne niz
          miedzynarodowe "f.." albo jakies inne lokalne przeklenstwa. Mam wrazenie, ze
          oczekiwania wyrazone w cytowanym na poczatku watku tekscie, to postulat
          zachowywania sie przez wszystkich polskich emigrantow jak jakies damy i
          dzentelmeny z wyobrazen. Jezeli do UK przyjechalo ostatnio cos pomiedzy 500 a
          600 tysiecy Polakow to jest to najwieksza "inwazja" obcych na wyspe od czasu
          Hugenotow (wtedy zreszta przybylo tam tylko 15 000 uciekinierow z Francji!).
          Nie ma cudow, czesc z tych ludzi to beda kieszonkowcy, pijaczki, chamy bo w pol
          milionowej grupie z jakiej by nie wziac nacji zawsze sie znajdzie jakis
          margines, ktorym trudno sie chwalic. Ale ogolnie to ja mysle, ze Polacy sa
          fajni ludzie, potrafia sobie neizle radzic w nawet bardzo ciezkich warunkach i
          nawet jezeli maja czasem nadmierna sklonnosc do narzekania to w sumie wielu
          wykazuje sie poczuciem humoru i ciekawoscia swiata. Dodam, ze przed przyjazdem
          do Kanady mieszkalam jakis czas w Chicago i pracowalam na slynnym "Jackowie".
          To fascynujce miejsce kulturowo i jezykowo - wciaz czekam na jakiegos naukowca,
          ktory zjawisko "Jackowa" opisze smile Elka
          • asia.sthm Re: ja mam odwrotne doswiadczenia... 11.03.07, 19:02
            Eluniu, jak ja cie lubie kiedy mnie wyreczasz w skomplikowanym wyrazeniu tego,
            czego ja nie umiem wyrazic smile
            Masz buzke i sie nie otrzachaj.
            • katarzynams Re: ja mam odwrotne doswiadczenia... 14.03.07, 04:27
              kranie to Ci zazdroszcze, bo moje doswiadczenia sa, oglednie mowiac, mieszane.

              katarzyna
              • sylwek07 Re: ja mam odwrotne doswiadczenia... 14.03.07, 19:21
                katarzynams tez mam mieszane czasami odczucia co do poznanych na obcyznie
                Polakow,,jak to by powiedziec..jest tzw szaro ani bialo ani tez czarno.
    • jan.kran Re: Wstyd Polaka ??? 13.03.07, 04:01
      Moniko , moglabyś podać źródło tego artykułu ?
      Pozdrawiam.
      Kransmile
      • sukiennica Re: Wstyd Polaka ??? 16.03.07, 23:14
        Tu masz caly tekst:
        wiadomosci.onet.pl/1346476,2677,1,1,kioskart.html
        • jan.kran Re: Wstyd Polaka ??? 16.03.07, 23:23
          Dygam wdzięczniesmile
          • jan.kran Re: Wstyd Polaka ??? 19.03.07, 10:02
            wiadomosci.onet.pl/1399004,2677,kioskart.html
            Mój komentarz.
            Uważam za całkowicie błędne unikanie mówienia po polsku publicznie czy też
            wszydzenia się że jest się Polakiem. Kompletnie bez sensu.
            Ja w DE zawsze mówiłam w miejscach publicznych do dzieci po polsku , wtedy kiedy
            Polacy kojarzyli sie ze złodziejami samochodów i targiem w Berlinie.
            W Norwegii obraz Polaka zbierającego truskawki i śpiącego w samochodzie na
            parkingu zostaje powoli ale skutecznie wyparty przez Polaka poszukiwanego
            rzemieślnika czy równie pożądaną pielęgniarkę.
            Ja tam nigdy nie miałam kompleksów ani problemów bo nie czułam się reprenatantką
            mojego kraju na obczyźnie tylko sobą , Kranem który jest taki jaki jest i
            odpowiada za siebie.
            Nie unikałam kontaktów z Polakami ale też ich nie szukałam bo narodowość nie ma
            dla mnie znaczenia tylko osobowość.
            Nie czuję się odpowiedzialna za wszystkich Polakó za granicą którzy kradną ,
            sikają wbramach i rzucają kurwami.
            Ja nie nie kradnę , nie sikam i raczej nie klnętongue_outPP
            Myślę że Polacy przechodzą teraz sporą metamorfozę. Wreszcie mogą wyjechać
            legalnie i pracować , studiować za granicą.
            Zawsze dla mnie był dziwadłem polski wymysł pt. Polonia. Sztuczny komunistyczny
            potworek.
            Inne nacje od lat przemieszczały sie w poszukiwaniu pracy czy z powodów
            osobistych ale jednak byli traktowani jako obywatele swojego kraju.
            Ja jeszcze pamiętam przedziwny wymysł pereelowski pt.
            paszport konsularny... Nawet mam taki w domu.
            Ja jestem optymistką. Jakoś powoli szlaki się przetrą i Polacy za granicą staną
            się codziennością.
            I nie będą się wreszcie wstydzić ze są Polakami.
            Kran
            • gherarddottir Re: Wstyd Polaka ??? 19.03.07, 16:08
              Ja tez sie nie wstydze i nigdy nie wstydzilam. Powiedzialabym ze wrecz przeciwnie.
              Staram sie kultywowac polsie tradycje i tez mowie po polsku w miejscach
              publicznych ( niestety ten polski ograniczony bo moj malz malo po polsku gada na
              razie)Nie szukam na sile kontaktow z Polakami bo interesuje mnie osobowosc i
              zdrowy rozsadek oraz abstrakcyjne poczucie humoru, a nie narodowosctongue_out
              Polacy w Norge jak na razie maja dobra opinie ( jak napisal Kran). Mam nadzieje,
              ze to bedzie sie rozwijac w dobrym kierunku.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka