Dodaj do ulubionych

rok na emigracji!

13.06.07, 06:38
zapraszam do wirtualnego baru i stawiam co duszyczki zapragna!wczoraj minal
rowny rok mojego zycia na emigracji!daleko od domu,w zupelnie nowym
srodowisku i okolicznosciach przyrody!odczucia podczas ostatnich 12 miesiecy
na temat nowego miejsca zaieszkania mialam mieszane i tak roznorodne,ze
gdybym zaczela je tutaj opisywac... usnelybyscie Kolezankismile ale jedno
stwierdzic musze: emigracja uczy zycia ,wzmacnia charakter-bo co nas nie
zabije to nas wzmocni i wzbogaca o duzyyyyyyyyyyyyyyyyy bagaz doswiadczen!
wiem ,ze jeszcze "zoltodziub" ze mnie i wiecej przede mna anizeli za mna,ale
pierwszym roczkiem pochwalic sie musialamsmile
no to siup w ten dziub!
Obserwuj wątek
    • sylwek07 Re: rok na emigracji! 13.06.07, 08:18
      pama13 masz szczescie ze masz na kogos liczyc,chociaz to moze byc 1 osoba tam
      zagranica to bardzo duzooo daje.
      • lucy58 Re: rok na emigracji! 14.06.07, 03:34
        sylwek07 napisał:

        > pama13 masz szczescie ze masz na kogos liczyc,chociaz to moze byc 1 osoba tam
        > zagranica to bardzo duzooo daje.
        >
        Sylwek. Ty chyba, chlopie,jakas depresje masz. Nie licz na nikogo, a tym
        bardziej na te wymarzona. Przez 16 lat pobytu w USA nie mialam ANI jednej osoby
        na ktora moglam liczyc. Ale w koncu sie trafilo. Jak slepej kurze ziarnko. Nie
        trac nadzieji, i nie szukaj na sile. W koncu, podobno, dobrych ludzi Pan Bog
        nie zapomina.
        Lucy
    • mijaczek Re: rok na emigracji! 13.06.07, 09:04
      gratuluje!
      uswiadomilam sobie, ze u mnie w sumie to bedzie juz prawie 5 lat....
      • gherarddottir Re: rok na emigracji! 26.06.07, 11:51
        Oj gratki, ja juz ponad ponad Twoj wyniksmile
    • malynils Re: rok na emigracji! 13.06.07, 12:07
      No to siup!
      Twoje zdrowie.
    • abere8 Re: rok na emigracji! 13.06.07, 12:07
      Niezle, wlasnie sobie uswiadomilam, ze dokladnie 13 czerwca cztery lata temu
      wyjechalam z Polski i po miesiacu w Stanach znalazlam sie w Nowej Zelandii. Tak
      ze i ja mam co opijac.

      To chlup w ten glupi dziob! smile
      • cuciolo Re: rok na emigracji! 13.06.07, 12:22
        4,5 roku na emigracji, oj duzo sie dzialo i dzieje w moim zyciu
        Stawiam martini
    • asia.sthm Re: rok na emigracji! 13.06.07, 12:37
      No to najtrudniejszy rok masz juz za soba. Z nowym rokiem, lzejszym krokiem.
      Gratuluje i siup.
      • tamsin Re: rok na emigracji! 14.06.07, 02:24
        dolaczam sie do gratulacji!!
        • lucy58 Re: rok na emigracji! 14.06.07, 03:26
          tamsin napisała:

          > dolaczam sie do gratulacji!!
          Tez sie dolaczam. Ale moglas uprzedzic, to bym malzonka wyslala po jakas
          butelczyne. Tak to tylko piwko. I tak trzymaj dziewczyno. Oblewaj kazdy
          nastepny roczek. Bo na obczyznie to "Nie jebajka, to jebitwa".
          Lucy
    • monika_a_b Re: rok na emigracji! 14.06.07, 03:59
      Gratuluję i szybciutko dzióbek podstawiam... smile))

      Tak sobie teraz pomyślałam, że ja w zasadzie nawet nie wiem w jaki sposób
      powinnam liczyć teraz moją życiową emigrację. I jestem w kropce! tongue_out Niemcy w
      zasadzie nie uważam za emigrację, bo zbyt dużo czasu tam spędziłam i czuję się
      po prostu jak u siebie w domu. To moja druga ojczyzna. Roczne pobyty w
      Hiszpanii bądź Fracji też już dawno temu, a poza tym w celach edukacyjnych,
      więc też się nie liczą. Stany? Równe 2 lata, ale przecież mimo mojej
      przeprowadzki do Kanady 3,5 miesiąca temu często tam się zjawiam. Czy wtedy
      taki staż emigrancyjny mi się jeszcze liczy? tongue_out No właśnie, Kanada od 3,5
      miesiąca... To chyba jest moja emigracja... Olaboga, taka stara emigrantka ze
      mnie, a taka młoda stażem! tongue_outPP Nie no, u mnie chyba lepiej nie liczyć... wink No
      to o czym to było? Acha, Pama13 lała w diubek złoty trunek... No to siup! smile))
    • mon101 Re: rok na emigracji! 14.06.07, 15:21
      Czy o pierwszym roku mozna tez powiedziec "Pierwsze koty za ploty"? Gratulacje
      i polewamy po wsiech!Siup!
      • jan.kran Re: rok na emigracji! 14.06.07, 19:53
        Ja dolaczam sie do bibki i zycze wielu szczesliwych lat na emigracjismile)

        Mnie dobiega cwierc wieku niedlugo.. Jak ten czas leci.
        Kransmile
        • lucy58 Re: rok na emigracji! 15.06.07, 01:03
          jan.kran napisała:

          > Ja dolaczam sie do bibki i zycze wielu szczesliwych lat na emigracjismile)
          >
          > Mnie dobiega cwierc wieku niedlugo.. Jak ten czas leci.
          > Kransmile
          To dopiero bedzie oblewanie!!!
          Lucy
          • pama13 Re: rok na emigracji! 15.06.07, 07:15
            toscie mnie kobitki rozbawily swoimi komentarzami! a powiedzcie Drogie moje po
            ilu latach na emigracji poczulyscie sie pewnie na nowej ziemi i stwierdzilycie
            no teraz to moj "dom"?tutaj czuje sie jak u siebie? bo ja do tej pory czuje sie
            jak na wakacjach i wciaz tesknie i tesknie,wiem ,ze tesknota nie odejdzie w
            sina dal ,ze trzeba sie nauczyc z nia zyc,ale czy nadejdzie dzien kiedy
            poczuje,ze mam dwa swoje "katy"?
            • sylwek07 Re: rok na emigracji! 15.06.07, 08:33
              pama13 a to zalezy czym sie zjamujesz tam,pracujesz,uczysz sie czy tez siedzisz
              w domu?I tez zalezy jak patrzylasz na swoj przyjazd do Kanady?
              • pama13 Re: rok na emigracji! 16.06.07, 02:52
                nie siedze w domu,na nude narzekac nie moge,a na pzryjazd do Kanady patrzylam
                przez rozwe okularysmile
            • lucy58 Re: rok na emigracji! 16.06.07, 00:06
              pama13 napisała:

              > toscie mnie kobitki rozbawily swoimi komentarzami! a powiedzcie Drogie moje
              po
              > ilu latach na emigracji poczulyscie sie pewnie na nowej ziemi i
              stwierdzilycie
              > no teraz to moj "dom"?tutaj czuje sie jak u siebie?

              Ja sie poczulam jak kupilam moj mobil home. I dostalam papiery. Zajelo mi to co
              prawda 16 lat ale teraz moge smialo powiedziec, ze mam swoj kat. I mimo, ze mam
              swoje wlasne mieszkanie w Polsce, czuje, ze tym katem jest wlasnie tu gdzie
              mieszkam obecnie.
              Lucy
              • pama13 Re: rok na emigracji! 16.06.07, 02:57
                16 lat??!! lucy58 nie pocieszylas mniesmile tak!papiery!wiem,ze kiedy je
                otrzymam duzo zmieni sie w mojej glowce,sama swiadomosc,ze w kazdej chwili bede
                mogla wylatywac i przylatywac sprawi,ze poczuje sie swobodnie.z perspektywy
                roku uwazam,ze bardzo wiele wydarzylo sie w moim zyciu i sporo juz tutaj
                osiagnelam-takze dumna moge byc z siebie,ale stopuje mnie odrobinke
                to "uwiazanie i ozcekiwanie" no ale glowa do gory i do przodu!mam nadzieje,ze
                na swieta bozego narodzenia bede juz z rodzinka w pl.
                • marjanna1 2 lata:) 16.06.07, 11:35
                  Dokladnie 16 czerwca 2 lata temu przywiozlam swoje szanowne 4 litery na stale
                  tutaj.smile
                  • asia.sthm Re: 2 lata:) 16.06.07, 20:24
                    Marjanno, moja najukochansza podniebna panno !!! Nie gadac mi tu, ze
                    zwariowalam wink)
                    Zycze ci na druga rocznice coraz lzejszego kroku. Zreszta o ciebie juz sie nie
                    martwie, Ty jestes jak ta jutrzenka swientojanska ...to znaczy, ze Ty sobie
                    zawsze uscielisz gdzies tam miedzy niebem a ziemia. Serdecznosci wielkie, bo
                    wiesz jak cie lubie.

                    Na pssyt PS powiem: moje dziecko zarabia juz pieniadze jako instruktor
                    krztalcac sie nadal... powiedz mentorowi, ze podopieczny sie mu udal smile))))
                    • marjanna1 Re: 2 lata:) 17.06.07, 11:14
                      Dziekuje za dobre slowa.

                      Przekaze mentorowi, ze podopieczny podaza jego sladem.smile Gratuluje udanego
                      dziecka.smile
                • syswia Re: rok na emigracji! 16.06.07, 15:29
                  Ja jestem w |Kanadzie 4,5 roku. Pierwszy rok byl najtrudniejszy, bo nie mialam
                  papierow. Potem nie moglam znalezc pracy. Po 3 latach podpisalam pierwsza umowe
                  o prace bezterminowa i wtedy poczulam sie niezle.
                • jan.kran Re: rok na emigracji! 17.06.07, 00:25
                  Ja naprawde u siebie poczulam sie po czterech latach pobytu w DE. Wrocilismy
                  z Polski po wakacyjnym pobycie , weszlam do domu i poczulam ze to moje
                  miejscesmile

                  W Norwegii po dziewieciu latach czuje sie troche obco ale jednak lepiej w
                  miare uplywu czasu.
                  Jednak moje dzieci sa zwiazane z Niemcami i Polska bardziej niz z Norwegia i
                  chyba dlatego ja tu tez sie czuje nie u siebie do konca.
                  Jednak od kilku miesiecy zaczelam w miare regularnie czytac norweska prase i
                  nawet jakas ksiazke zaczelam...
                  Dla mnie decydujacym momentem poczucia sie u siebie jest dobra znajomosc
                  jezyka... norweski jednak nie przychodzi mi z taka latwoscia jak jezyki inne
                  ktore znam. Widac na starosc troche stepialam i wolniej sie ucze.
                  Kransmile
                  • tamsin Re: rok na emigracji! 17.06.07, 01:48
                    kiedys (tak dobrze 10+ lat temu) myslalam ze sobie moge sie osiedlac gdzie
                    chce, jak chce, itd. Po prostu nie myslalam o tym ze jestem na stale przykuta
                    do miejsca, okolicy, klimatu, ludzi, krajobrazu... No i pojechalam zobaczyc jak
                    byl mi sie zylo w NL....hmmmm..wialam szybciej niz polecialam, nie dla mnie to
                    bylo... Wakacje fajnie mozna spedzic, ale dom jest moj tu, Europa nie dla
                    mnie. Czasami jest potrzebna taka proba, aby zobaczyc jak bardzo jestesmy "w
                    domu", tam gdzie jestesmy.
                    • lucy58 Re: rok na emigracji! 17.06.07, 02:29
                      tamsin napisała:


                      Czasami jest potrzebna taka proba, aby zobaczyc jak bardzo jestesmy "w
                      > domu", tam gdzie jestesmy.

                      To najprawdziwsza prawda. Po 16 latach tulaczki po amerykansko-polskich
                      zaulkach, dostalam papiery, Tego samego dnia zamowilam bilet do Polski. Na
                      odwiedziny rodziny i starych katow. Zastalam nie te rodzine co pamietalam, i te
                      katy jakos sie pozmienialy. Rodzinka sie nieco postarzala, a z niemowlakow
                      zrobily sie pannice i kawalerowie na schwal. A te katy nie to, ze sie
                      pozmienialy. Nie moglam ich po prostu odnalezc. Gdzies zaginely w tym gaszczu
                      nowych drog, nowych budynkow, nowych restauracji. Nic mi nie przypomianalo tej
                      polski z przed 16 lat. Wszystko bylo jakos obce. I moje miasto i znajomi, i
                      rodzinka. I jak po 10 dniach przylecialam z powrotem na Floryde, owial mnie
                      ten znajomy, kochany skwarek, poczulam, ze jestem w domu. I od tamtej pory ten
                      skwarek mi jakos nie przeszkadza. Moge z tym zyc. Bo wiem, ze jestem w domu. I
                      na swoim miejscu.
                      Lucy
                      • pama13 Re: rok na emigracji! 17.06.07, 06:31
                        i mi sie wydaje(na pewnosc w moim przypadku jeszcze za wczesnie) ze jest jak
                        Kolezanki piszecie i wiecie co?jestem zdania(widzac po sobie),ze bedac na
                        emigracji w glowie mamy obraz Polski jaka opuscilysmy i pomimo,ze tutaj gdzie
                        obecnie zyjemy czas mknie do przodu,to wracajac po pewnym czasie do ojczyzny
                        spodziewamy sie,ze zastaniemy wszystko bez zmian,jakgdyby czas stanal w
                        miejscu;te same miejsca,klimaty,ludzi i relacje i wtedy spotyka nas mniejsza
                        lub wieksza niespodzianka.dlatego umieram z ciekawosci jaka bedzie moja
                        pierwsza konfrontacja z tym co zostawilam za oceanem rok temu(nie znam jeszcze
                        niestety daty moich odwiedzin w Pl,ale optymistycznie zakladam,ze sprawa z
                        papierami wyjasni sie na jesien i najpozniej na swieta Bozego Narodzenia
                        polecimy do rodzinki)
                        • abere8 Re: rok na emigracji! 22.06.07, 09:04
                          Wiesz, Pama, bylam w Polsce na 4 tygodnie na ostatnie Boze Narodzenie, po raz
                          pierwszy, odkad stamtad wyjechalam, czyli po 3.5 roku nieobecnosci - nieduzo sie
                          zmienilo, a to, co tak, to na lepsze. Czystsze chodniki, wiecej nowoczesnych
                          budynkow itp. Nie bylo jakisch wielkich niespodzianek ani na plus, ani na minus,
                          moze poza wyborem produktow w supermarketach - o wiele wiekszym niz w Nowej
                          Zelandii smile
              • gherarddottir Re: rok na emigracji! 26.06.07, 11:54
                Taki paradoks moze dla niektorych.. ale no ja jestem Polka i mam swoje serce w
                Polsce, razem z rodzina mieszkaniem, domkiem letnim itd. Ale mam tez swoj dom tu
                z moim mezem. W obu miejscach moge czuc sie dobrze. W obu krajach widze i plusy
                i minusy. Nie stoje w rozkroku. Jestem nienormalna chyba.
                • gherarddottir Re: rok na emigracji! 26.06.07, 11:56
                  acha pierwszy rok byl tragiczny: zero znajomych, zero zajecia, bardzo bardzo zly
                  stosunek rodziny meza do mnie ( przezwiska, donosy na policje itd). Po
                  skierowaniu pod przymusem sadowym dreczycieli na psychiatryczny treatment sprawy
                  zaczely nabierac innego biegu i ...moglam wreszcie zaczac doceniac mieszkanie tu
                  gdzie mieszkam. Pierwsze koty za ploty. Pierwszy rok idzie najciezej zwykle
                  nastepne juz lecawink
    • rhodeisland Re: rok na emigracji! 21.06.07, 18:16
      Zanim przyjechalam do Stanow mieszkalam w innym kraju i od momentu przyjazdu
      tam czulam sie lepiej, niz w Polsce.
      Nie wiem, czy bierze sie to stad, ze latwo sie przystosowuje do roznych
      warunkow, czy stad, ze w Polsce nie mam bliskich. Nigdy za Polska nie
      tesknilam, zreszta ta Polska, ktora opuscilam juz nie istnieje. Mieszka w moim
      sercu i czuje ja wtedy gdy czytam stare ksiazki, ogladam stare filmy. Nie
      rozumiem dziesiejszej polskiej kultury. Nie potepiam, nie smieje sie z niej, po
      prostu nie jest mi bliska.
      Stany sa moim domem. Kocham ten kraj. Lubie odwiedzac Europe, zachwycac sie jej
      zabytkami, ale w Stanach jest moj dom. Tu od poczatku czulam sie u siebie.
      Wiem, ze do pewnych rzeczy nie mialabym dostepu nie mieszkajac w USA. Jestem
      wdzieczna losowi, ze dal mi taka szanse.
      • pama13 Re: rok na emigracji! 22.06.07, 03:20
        slyszalam juz o takich przypadkach jakim jestes rhodeisland i ja nigdy nie
        zroumiem Ciebie a Ty nigdy mnie.przede wszystkim to moi najblizsi(poza mezem)
        mieszkaja w Polsce,a poza tym ja Polske opuscilam niedawno i nie ma az takiej
        duzej roznicy pomiedzy kontynentami zebym czula sie jak w innym(lepszym)swiecie
        i myslala ze Pana Boga za nogi zlapalam!bo w Polsce nie mialam zle,zylam na tym
        samym poziomie,dostepnosc do wszelkich rzeczy byla tala sama wiec... ale jak
        juz wspomnialam na wstepie nie zrozumie Twojego toku myslenia.
        • sylwek07 Re: rok na emigracji! 22.06.07, 08:20
          pama13 bo moze jakbys byla sama,czula sie samotna prawie cale zycie to bys
          odczula ta zmiane ,,tak czasami bywa w Naszym zyciu ze nie kazdy ma takie same
          zycie i kazdy patrzy na swiat inaczej...ja np nadal szukam swojego miejsca na
          ziemi .
          • pama13 Re: rok na emigracji! 23.06.07, 00:05
            sylwek07,szczerze wspolczuje Twojej obecnej sytuacji,mam nadzieje,ze wkrotce
            znajdziesz swoje miejsce na ziemi,bo kto szuka nie bladzismile
            3m sie!powodzenia!
            • sylwek07 Re: rok na emigracji! 23.06.07, 00:28
              pama13 widzisz to moze jest tak ze kazdy szuka swojego miejsca na ziemi i jesli
              znajdzie to dziekuje losowi za to ze wrescie znalazl,,to jest tak jak z
              miloscia.
              • pama13 Re: rok na emigracji! 23.06.07, 03:53
                tez mi sie wydaje ,ze tak jest.dlatego zastanawialam sie i pytalam na forum
                bardziej doswiadczonych Kolezanek czy mozna poczuc ze na emigracji ma sie ten
                drugi "wlasny kat" bo w Pl czulam ze mam takowy i mam nadzieje,ze i tutaj
                poczuje podobnie.akurat ja szczesciara jestem,ze odkad pamietam czulam ze mam
                swoje miejsce na ziemi i nie musialam go szukac.irytujace jest,ze pewne osobki
                odebraly to jako uzalanie czy narzekanie,no ale coz...oto dowod jak ludzie
                potrafia przekrecac,interpretowac po swojemu,a pozniej powstaja niesamawite
                historiesmile
        • 4me1 Re: rok na emigracji! 22.06.07, 16:28
          pama13 napisała:

          > slyszalam juz o takich przypadkach jakim jestes rhodeisland i ja nigdy nie
          > zroumiem Ciebie a Ty nigdy mnie.przede wszystkim to moi najblizsi(poza mezem)
          > mieszkaja w Polsce,a poza tym ja Polske opuscilam niedawno i nie ma az takiej
          > duzej roznicy pomiedzy kontynentami zebym czula sie jak w innym(lepszym)
          swiecie
          >
          > i myslala ze Pana Boga za nogi zlapalam!bo w Polsce nie mialam zle,zylam na
          tym
          >
          > samym poziomie,dostepnosc do wszelkich rzeczy byla tala sama wiec... ale jak
          > juz wspomnialam na wstepie nie zrozumie Twojego toku myslenia.
          Po raz pierwszy zajrzalam na to forum i bardzo zaciekawil mnie jako
          antropolozke ten watek. Mila pama 13 i inne osoby,ktore mecza sie w tym kraju,a
          jak same pisza w Polsce nie mialy zle,powiedzcie czemu tu mieszkacie, czemu nie
          wracacie? Po co sie meczyc, tesknic, wyszukiwac co tu zle ,skoro tam macie
          wszystko? To jest bardzo trudne do pojecia, bo juz teraz Polska jest calkiem
          innym krajem niz kiedys,kiedy czlowiek nie mogl w duzej mierze o sobie
          decydowac. Cos tu Was jednak przygnalo i trzyma, czasem mezczyzna,ale nie tylko.
          • adriannna1 Re: rok na emigracji! 22.06.07, 18:18
            4me1 napisał:
            . Mila pama 13 i inne osoby,ktore mecza sie w tym kraju,a
            >
            > jak same pisza w Polsce nie mialy zle,powiedzcie czemu tu mieszkacie, czemu
            nie
            >
            > wracacie? Po co sie meczyc, tesknic, wyszukiwac co tu zle ,skoro tam macie
            > wszystko? To jest bardzo trudne do pojecia,
            ___________

            Hahaha - uwazaj 4m1smile podobny watek jest na:
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=11918&w=64624842
            Tez zadalam pytanie - po co i dlaczego dziewczyny, w tamtym przypadku w USA -
            tak sie unieszczesliwiaja na sile? Zachwycone Polska - steskonione za wszystkim
            co Polskie, siedza tylko i narzekaja jak tu im zle/ Dziwne prawda? Przeciez XXI
            wiek to nie sredniowiecze, samoloty lataja co pare godzin - zycie mozna sobie
            ulozyc szybko i sprawnie w swojej wlasnej ojczyznie - w koncu jezyk sie zna i
            przynajmniej podstawowe wyksztalcenie z tego kraju wynioslo. Jest rodzina na
            miejscu, znajomi - po co tracic zycie i patrzec jak sie przelewa przez palce?
            Tez tego nie rozumiem.sad
            • pama13 Re: rok na emigracji! 23.06.07, 00:02
              Mile Panie! a czy ja chociaz raz wspomnialam na tym forum,ze mi na emigracji
              zle??!!i co gorsza,ze ja sie tutaj mecze??!!nie!! wiec nie wkladajcie w czyjes
              usta stwierdzen na ktore nie macie potwierdzenia!!!jakbyscie mialy problemy z
              interpretacja to ja przyjelam wyjazd i przeprowadzke calkiem normalnie i jestem
              w trakcie adaptacji,nie potrafie jedynie zrozumiec osob ktore na emigracji
              czuja sie jak ryby w wodzie i sa wdzieczne losowi za to ze nie musza zyc w Pl-
              mam prawo tego nie rozumiec i wyrazac to!w zwiazku z problemami Kolezanek z
              pojmowaniem niektorych wypowiedzi zwracam sie z proba o nie kreowanie mojej
              osoby na kogos kto "unieszczesliwia sie na sile".pozdrawiam!
    • rhodeisland Re: rok na emigracji! 23.06.07, 06:00
      Czesc pama (znowu),

      Nie twierdze, ze poza Polska jest lepiej lub gorzej. Dla mnie jest lepiej, ale
      podejrzewam, ze gdybym mieszkala w Polsce, to tez dalabym sobie rade, bo latwo
      sie przystosowuje do roznych warunkow.
      Zycie jest krotkie i w miare mozliwosci dobrze jest robic to, co sie lubi i
      mieszkac tam, gdzie sie chce. Tak jest akurat w moim przypadku. Nie obchodzi
      mnie to, ze niektorzy znajomi w Polsce oskarzaja mnie o brak patriotyzmu.
      Moja ojczyzna wybrana sa Stany, a tak sie sklada, ze Ci, ktorzy mnie za to
      potepiaja nie wyjechali z Polski, bo sie bali i nie znali dobrze zadnego obcego
      jezyka, wiec tak naprawde nie mieli wyboru.
      Nie twierdze, ze Stany to raj. Duzo rzeczy mi sie tu nie podoba. Bardzo brakuje
      mi zabytkow i dla nich jezdze do Europy, ale jesli chodzi o codziennne zycie i
      jego ulatwienia, to Stany nie maja konkurencji. Takie jest moje zdanie.
      • pama13 Re: rok na emigracji! 23.06.07, 16:42
        witam ponownie rhodeisland.
        Takie jest Twoje zdanie ,ktore ja szanuje.pozdrawiam.
    • sylwek07 Re: rok na emigracji! 23.06.07, 23:10
      pama13 a ja Ci zapomnialem podziekowac za dobre slowo smilewiec to czynie
      teraz .dziekuje smile
      • elagrubabela Re: rok na emigracji! 24.06.07, 01:08
        Pama, gratulacje. Mariana, podwojne gratulacje smile Komu jeszcze? smile
        A jesli chodzi o radosc emigracji to ja osobiscie nie przezylam okresu tesknoty
        za Polska. Raczej odwrotnie, mialam okres poczucia winy, ze tej tesknoty nie
        odczuwam. Wtedy ciupasem polecialam do Polski zeby moze zaczac tesknic po czym
        juz na lotnisku przekonalam sie, ze wciaz jeszcze tesknic nie jestem w stanie.
        Kanada jest moim miejscem wybranym i cholubionym (holubionym? chyba jednak ch,
        sama nie wiem, holubic jakos sie za bardzo kojarzy z Holoubkiem - ha ha ha).
        Wkurza mnie strasznie jak cos robimy zle albo bez sensu, my tu w Kanadzie.
        Jestem dumna z naszych, kanadyjskich sukcesow. Jak Brad Gushue zdobyl zloty
        medal w curling na ostatniej olimpiadzie zimowej plakalam jak bobr (beaver - ha
        ha ha) ze szczescia i dumy. I takie tam inne tego typu lokalne dziwactwa. Tu
        naleze cialem i duszkiem. Elka
        • pama13 Re: rok na emigracji! 24.06.07, 04:25
          dzieki elagrubabela!no i znowu ciezko mi zrozumiec jak to tak mozna?na
          emigracji bez tesknoty?ale jak widac na zalaczonym obrazku mozna smileno ale!ile
          ludzikow na emigracji tyle sposobow jej przechodzenia.
          elagrubaela juz pytalam wczesniej,ale nie uzyskalam odpowiedzisad z jakiej
          czesci Kanady Kolezanka pochodzi?ja macham z Toronto!
          • tamsin Re: rok na emigracji! 24.06.07, 04:44
            tak naprawde Pama to aby tesknic to trzeba zadac sobie pytanie, ale do
            czego/kogo? jezeli nie ma tam bliskiej rodziny, znajomych, a miejsca to juz
            tylko w pamieci zostaly, to tylko moze tesknimy do swojego dziecinstwa, mile
            spedzonego tam czasu lub wyidealizowanych wspomnien sprzed lat. Ja tez nie
            tesknie, wyjechalam dawno, a wlasciwie po cichu ucieklam z PRLu,a obecnej
            Polski nie znam i nie wiem czy nawet chcialabym poznac, ale wspominam dawne
            czasy, bo to czesc mojego zycia. Pojade pewnie kiedys na wycieczke, chociaz nie
            jestem w pospiechu. No moze na te Euro 2012 z Asia.sthml sie umowimy kolo tego
            boiska na ktorym beda grali.
            • rhodeisland Czuje sie podobnie, tamsin 24.06.07, 05:29
            • pama13 Re: rok na emigracji! 24.06.07, 06:45
              na zadane pytanie do czego/kogo?moja odpowiedz bylaby dluga i tresciwa!o ale!
              niejednokrotnie wspominalam,ze zoltodziub ze mnie,bo opuscilam kraj rok i 13
              dni temu,takze obecny czas zaliczam do okresu adaptacji do nowego otoczeniasmile
            • asia.sthm Re: rok na emigracji! 24.06.07, 14:28
              tamsin napisała:

              > nie jestem w pospiechu. No moze na te Euro 2012 z Asia.sthml sie umowimy kolo
              > tego boiska na ktorym beda grali.

              Ciupaske wez, bedziemy mialy sie czym odganiac od pasacego sie tam byka albo co
              jeszcze natretnego by sie trafilo. No i z ciupasko to bedziemy mialy dwie
              podroze w jednej.
    • sylwek07 Re: rok na emigracji! 24.06.07, 09:33
      Moja koleznka bedac w Kanadzie czula sie jak ryba w wodzie i nie dlatego ze
      Kanada taka wpsaniala a dlatego ze tam byla wsrod ludzi jej
      przyjaznych,pomocnych,nie musiala dlugo mowic i czekac na pomoca a czasami ta
      pomoc byla taka jak ja czasami prosze ..
      Tam prawie czula sie jak w domu bo podobnie miala w Polsce wiec nie odczuwala
      tej tesknoty..Bardzo jej zazdroscilem i zazdroszcze ze zazwyczaj popada na
      takie osoby,widac ze urodzila sie pod szczesliwa gwiazda.
      • rhodeisland Re: rok na emigracji! 24.06.07, 09:43
        To miala szczescie, ale mam wrazenie, ze Ty, sylwek za bardzo liczysz na pomoc
        innych. Polegaj na sobie, jesli znajda sie przyjazni ludzie to dobrze, ale nie
        mozesz sie zalamywac jesli bezdziesz zdany tylko na siebie.
        Chyba brakuje Ci wiary we wlasne sily.
        Uwierz w siebie, podejmuj ryzyka. Ja je podjelam wyjezdzajac do Stanow, gdzie
        znalam tylko jedna osobe, ktora i tak okazala sie malo przyjazna. Dalam sobie
        rade sama i bardzo sie z tego ciesze.
    • sylwek07 Re: rok na emigracji! 27.06.07, 13:44
      rhodeisland jkabym liczyl na czyjas pomoc to bym nadal stal w miejscu smile
      no ale tak na powaznie nic w tym nie ma dziwnego ze czlowiek liczy na czyjas
      pomoc bo czy moze sobie poradzic ze wszystkim i z kazdym problemem nawet jesli
      On tego problemu nie zrobil?
      widzisz ostatnio mialem taki przypadek ze ktos powiedzial ze jemu mozna zaufac
      i wiesz ile to jest wrate takie slowo?/bardzo duzo poniewaz mozesz juz sie
      zajac swoja praca a nie tym aby kogos do siebie przekonac(aby ktos Ci zaufal
      itd) a to jest najgrosze w tym wszytskim i tak miala ta moja znajoma ze miala
      taka osobe ktora ja wprowadzala...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka