Gość: Szpilka
IP: 81.15.135.*
06.04.04, 21:15
Dziś o panu pośle przeczytałam co następuje: PRAWDA O LEPPERZE wasart (2004-
04-06 16:13)
Skąd wziął się Lepper BRONISŁAW WILDSTEIN Lepper u bram! - wołają
obserwatorzy i uczestnicy życia politycznego w Polsce. Grozi nam fala
skrajnego populizmu, która stać się może katastrofą dla kraju - wieszczą.
Wszystko to prawda. Warto jednak zadać pytanie, skąd wziął się Lepper i jak
zaistniał na polskiej scenie politycznej. Odpowiedź na to pytanie być może
pozwoli na uporanie się z tym zagrożeniem i uniknięcie go w przyszłości. 9
kwietnia 1992 roku grupka aktywistów Samoobrony zajęła gmach Ministerstwa
Rolnictwa, domagając się umorzenia niespłaconych przez siebie kredytów. Była
to jedna z pierwszych akcji tego ugrupowania założonego nieco wcześniej przez
Andrzeja Leppera. Liczyło ono kilkuset rolników, którzy zaciągnęli wielkie
kredyty i nie byli ich w stanie spłacić. W przeprowadzonych niewiele później
przez socjologa wsi Barbarę Fedyszak-Radziejowską badaniach rolnicy
deklarowali nieufność wobec Samoobrony, a jej członków nie uznawali nawet za
rolników. "Rolnik nie bierze kredytu, którego nie jest w stanie spłacić" -
tak najczęściej brzmiało wytłumaczenie tej postawy. Za kilka lat miała ulec
ona diametralnej zmianie. Premier Olszewski zadeklarował, że wyrzeka się siły
w rozwiązywaniu konfliktów społecznych, a więc jego rząd wdał się w
absurdalne (i nieskuteczne) negocjacje z bojówkarzami okupującymi
ministerstwo. Sytuację wykorzystał prezydent Wałęsa, który 27 kwietnia
zaprosił Leppera i jego towarzyszy do Belwederu, gdzie podpisał z nimi
porozumienie. Zawierało ono obietnicę wstrzymania naliczania karnych odsetek
i uruchomienie kolejnych tanich kredytów. Nie ma chyba potrzeby wyjaśniać, że
prezydent nie miał do niczego takiego uprawnień. Lepper dołączył do
porozumienia apel o konieczności odwołania rządu Olszewskiego. Zaraz potem
ogłosił, że ponieważ Polska jest "państwem bezprawia", z "komornikami,
bankami i urzędami skarbowymi" podejmuje walkę "z bronią w ręku". W lipcu
Samoobrona blokować zaczyna drogi dojazdowe do Warszawy, wskazując, skądinąd
słusznie, że obietnice prezydenta nie zostają spełnione. Próbuje organizować
strajki, a w kwietniu 1993 r. atakuje siedzibę parlamentu. Również w tym roku
Lepper przechodzi do działań "czynnych". Jego bojówka organizuje "chłostę",
czyli solidnie bije komornika. W Praszce wdziera się do Urzędu Miejskiego,
bije niepełnosprawnego burmistrza, a następnie obwozi go w taczkach po rynku.
Wszystko to (poza atakiem na parlament) dzieje się przy absolutnej bierności
policji. W wyborach tego roku Samoobrona zdobywa 2,78 proc. głosów. Od
umorzenia długu do walki o władzę Sekwencja tych wydarzeń jaskrawo pokazuje,
jak z awanturnika, który usiłuje zrobić skok na niedużą kasę, wyrasta
walczący o władzę demagog. Podstawową przyczyną tego jest słabość państwa.
Lepperowi i jego kompanom chodziło o umorzenie kredytów. Czy odważyliby się
zająć ministerstwo, gdyby nie deklaracja Olszewskiego o wyrzeczeniu się siły
w rozwiązywaniu konfliktów społecznych? Serio traktowana oznacza abdykację
państwa. Państwo musi mieć monopol na używanie siły i odwoływać się do niej,
kiedy jest to konieczne. To jego fundamentalna racja bytu. Jeśli z tego
rezygnuje, następuje prywatyzacja przemocy. Formuła konfliktów społecznych
jest umowna. Dowodzi tego przykład Samoobrony właśnie, która z grupki
niechcących zwracać długów kredytobiorców stała się reprezentantem bliżej
niesprecyzowanej grupy "pokrzywdzonych". III RP nie została zbudowana od nowa
jako państwo demokratyczne. Jest owocem przerabiania i dostosowywania PRL do
nowych warunków ze wszystkimi ułomnościami i niekonsekwencjami tego stanu
rzeczy. Efektem jest słabość państwa, które ciągle jeszcze usiłuje nadzorować
bezpośrednio całość życia społecznego i interweniuje w dziedziny, które winny
znajdować się poza jego kontrolą w regulowanej wyłącznie przez prawo sferze
układów między różnymi podmiotami. Państwo, które usiłuje robić wszystko,
potrafi robić bardzo niewiele. Przede wszystkim nie potrafi zapewnić
właściwego funkcjonowania prawa, co winno być jego podstawową rolą. Skrajny
model takiej sytuacji zaprezentował Wałęsa. Olszewski swoim zaniechaniem
rozzuchwalił lumpów z Samoobrony, Wałęsa awansował ich na polityków, dając
przy tym spektakl absolutnego lekceważenia prawa. Bezsilne prawo Najbardziej
przerażająca jest bezkarność Leppera. Przestępstwa pospolite, takie jak
zamach na nietykalność cielesną człowieka i na jego godność (uderzenie w
instytucje państwa, jaką jest urząd, chociaż ważne, ma wobec fizycznej
napaści na ludzi znaczenie mniejsze), zagrożone wieloletnimi karami
więzienia, uchodzą mu zupełnie na sucho. Jednym wyjaśnieniem jest tchórzostwo
naszych stróży prawa, którzy nie czują za sobą wystarczającej osłony zajętego
innymi sprawami państwa. To, co winno być fundamentalnym zadaniem państwa, a
więc funkcjonowanie prawa, staje się elementem doraźnych rozgrywek. Przy
nadmiernym rozszerzeniu uprawnień państwa nie można zresztą sytuacji takiej
uniknąć. Prawo staje się ad hoc kształtowanym instrumentem władzy. Sytuacja
taka musi demoralizować jego funkcjonariuszy. W Polsce dochodzi do tego
jeszcze istotniejszy czynnik. Stróży prawa dziedziczymy bezpośrednio z PRL.
Sędziowie przy Okrągłym Stole uzyskali przywilej nieodwoływalności, co
jakkolwiek jest normą w krajach praworządnych, ale poprzedzone jest ich
nominacją zgodną ze standardami państwa prawa. Nie ma chyba potrzeby
przypominać, że PRL państwem takim nie było. Oczywiście i w PRL znajdowali
się przyzwoici sędziowie, ale to nie oni wyznaczali normę zachowania
środowiska. Można mieć uzasadnione obawy, że nie oni wyznaczają ją dalej.
Również w tej dziedzinie następuje reprodukcja układów i postaw z czasów PRL.
Nowi ludzie zwłaszcza przy systemie kooptacji do prawniczej korporacji nie
tylko, że zwykle są z nią rodzinnie powiązani, to i mentalnie kształtowani są
przez funkcjonujące w niej zwyczaje i układy. A Lepper bardzo prędko
zorientował się, jakie układy w Polsce mają nie tylko przeszłość, ale i
przyszłość. W postkomunistycznym układzie Lider Samoobrony zaczynał od prób
zbijania kapitału politycznego na skrajnej prawicy, od manifestacji
katolickości i nacjonalizmu. Na początku swojej działalności związał się z
Bryczkowskim, liderem grupy skinheadów oraz m.in. próbował ustawiać pod
Sejmem krzyż. Prędko jednak przeorientował się na lewo. Wbrew pozorom zresztą
skrajnie prawicowe afiliacje w Polsce uwikłane są w komunistyczne powiązania.
Bryczkowski nie ukrywał nawet swoich kontaktów z KGB. Od początku wokół
Leppera kręciło się wielu peerelowskich funkcjonariuszy MSW. Krzywobłocka i
Poręba, główni doradcy Leppera przy wyborach 1993 r., to głosiciele
nacjonalkomunizmu, ideologii MSW z czasów późniejszej PRL. Poczesne miejsce
na wyborczej liście Samoobrony zajmował aktor Ryszard Filipski, chyba
najbardziej medialnie eksponowany w PRL przedstawiciel tej grupy. Środowisko
to stanowiło wcześniej zaplecze Stana Tymińskiego. Na początku swojego
działania Lepper środki czerpał m.in. od niemieckiego Instytutu Schillera,
który, jak wszystko wskazuje, był ekspozyturą wywiadu sowieckiego
przeznaczoną do infiltracji skrajnej prawicy europejskiej. Przez dawny układ
esbecki Lepper powiązany był z postkomunistami. I pomimo pozorów ich
kontestacji doskonale z nimi współdziałał. Związki te opisali
dziennikarze "Gazety Polskiej", Eliza Michalik i Tomasz Sakiewicz w
książce "Układ". Przekładały się one najprawdopodobniej na pobłażliwość sądów
wobec jego działań. W tej sytuacji nie dziwi, że Lepper, który nie odpowiada
za organizowanie napaści i pobicia ludzi, za naruszanie na dużą skalę
porządku publicznego poprzez blokady, ciągany jest po sądach za określenie
prezydenta jako lenia. Nagły powrót W wyborach 1993 roku Samoobrona zdobyła
prawie 3 proce