Dodaj do ulubionych

Papież składa rezygnację

11.02.13, 13:29
wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Papiez-Benedykt-XVI-tlumaczy-decyzje-o-abdykacji,wid,15324851,wiadomosc.html
Moim zdaniem Papież słusznie zauważył, że w wieku 86 lat człowiek nie nadaje się do pracy (lub jak to sam określił "kierowaniem kościoła"). Takie słowa - choć dla wszystkich oczywiste - w ustach Papieża to rewolucja. Papież zauważył również, że świat się zmienia i nie jest w stanie nieść posługę. W mojej ocenie faktem jest, że świat się zmienia, morale kościoła jest żadne, opinia kościoła jest ważna jedynie w zacofanej Polsce. Zmiany w kościele są niezbędne i powinien je przeprowadzić ktoś młodszy - co jest nieuniknione. Vlack, Forummm i inni głęboko wierzący katolicy już zapewne wiecie, że Wasz jedynie słuszny kościół się zmieni, że będziecie mieć nowego pasterza który Was zbłąkanych poprowadzi - jak sądzę prosto do nieba. Nie wiecie jednak jak głęboko ta zmiana polityki kościoła, amoże i podstawowych zasad wiary nastąpi, w jakim kierunku pójdzie, wiadomo jedynie, że nastąpi to szybko ...
Obserwuj wątek
    • majk-i Re: Papież składa rezygnację 11.02.13, 13:59
      twoje zdanie nikogo nie interesuje stara cioto...
    • 57jurand Re: Papież składa rezygnację 11.02.13, 16:08
      Widzisz emilku, to co było niemożliwe za,, naszego'' ukochanego umiłowanego Jana Pawła II.stało się ciałem za jego następcy . To świadczy o ludzkim obliczu obecnego papieża, okazało się że to tylko stary zmęczony człowiek . Szacunek , niech dożywa swoich lat w spokoju.
    • yann17 Re: Papież składa rezygnację 11.02.13, 16:32
      Chyba nieprzypadkowym było niedawne oświadczenie Przewodniczący Papieskiej Rady Rodziny arcybiskupa Vincenzo Paglia który powiedział "Corriere della Sera", że homoseksualiści mają taką samą godność i wszyscy jako "dzieci Boże" zasługują na miłość. Opowiedział się za prawami indywidualnymi dla związków partnerskich.

      Mam wrażenie , że watykańska "młodzież" chce głębokich zmian w kościele a BXVI jest za stary a i zapewne nie chce tego firmować. Jeśli okazałoby sie to prawdą szykuje sie w kościele przełom głębszy niż Sobór Watykański II, którego najcenniejsze postanowienia zmarginalizował jezeli całkiem nie zaprzepaścił JPII ,a cały KK cofnął o kilka wieków.
      • tir_z_azbestem Re: Papież składa rezygnację 11.02.13, 16:54
        Nie usprawiedliwiajcie decyzji papieża. Ciekawe, kto teraz zrobi (i kiedy) świętego z Wojtyły.
        Czekaj tatka latka :)
      • emilek_2005 do yann17 11.02.13, 22:51
        yann17 napisał:

        > Chyba nieprzypadkowym było niedawne oświadczenie Przewodniczący Papieskiej Rady
        > Rodziny arcybiskupa Vincenzo Paglia który powiedział "Corriere della Sera", że
        > homoseksualiści mają taką samą godność i wszyscy jako "dzieci Boże" zasługują
        > na miłość. Opowiedział się za prawami indywidualnymi dla związków partnerskich.
        >
        >
        > Mam wrażenie , że watykańska "młodzież" chce głębokich zmian w kościele a BXVI
        > jest za stary a i zapewne nie chce tego firmować. Jeśli okazałoby sie to prawdą
        > szykuje sie w kościele przełom głębszy niż Sobór Watykański II, którego najcen
        > niejsze postanowienia zmarginalizował jezeli całkiem nie zaprzepaścił JPII ,a c
        > ały KK cofnął o kilka wieków.

        Możesz mieć rację, że obie sprawy o których piszesz mają ze sobą związek, ale należy podkreślić, że to co wczoraj powiedział arcybiskup Vincenzo Paglia, dzisiaj zdementował. Moim zdaniem w Watykanie dzieją się DZIWNE RZECZY i niełatwo jednoznacznie stwierdzić komu o co chodzi! To typowe dla Kościoła, a naiwne owieczki tego niedostrzegają. Nie rozumiem jak można być tak naiwnym, aby wierzyć w świętość JPII. To że świętym zostaje się w wyniku decyzji prominentów kościoła samo w sobie jest wielkim nieporozumieniem. Jednak ślepa wiara uniemożliwia racjonalne postrzeganie rzeczywistości ...
        Kościół chyli się ku upadkowi i jesteśmy tego świadkami. Ciekawy jestem co się niebawem wydarzy ...
    • 57jurand Re: Papież składa rezygnację 11.02.13, 19:04
      [b]do yan 17. przed chwilą słuchałem rozmowę w w tv 2. Wypowiadał się publicysta, ,,Polityki,,
      Adam Szostkiewicz i co wynotowałem. Po pierwsze arcybiskup Paglia wycofał się ze swojej wypowiedzi . Abdykacja Papieża to ucieczka przed drażliwymi rozstrzygnięciami takimi jak sprawa pedofili ,związki partnerskie i inne bolące problemy.Ani JPII ani B X VI nie mieli odwagi zmierzyć się z tymi problemami ( konserwatyści). Podsumowując pontyfikat Benedykta stwierdził ,,za sto lat o papieżu B XVI ludzie będą tylko wiedzieć że był taki ale abdykował ,, tylko tyle żadnych osiągnięć .
      • 13.wal Re: Papież składa rezygnację 11.02.13, 20:50
        Jak widać, najwięcej do powiedzenia w sprawie abdykacji Papieża mają agnostycy i osoby walczące z Kościołem. Nie martw się jurand o Kościół - poradzimy sobie bez ciebie. Zajmij się lepiej pracą nad sobą- bowiem prezentowany przez ciebie poziom intelektualny jest żenujący. Cóż! Skoro nauczycielami twymi są publicyści "Polityki"...
        • emilek_2005 do 13wal 11.02.13, 23:01
          13.wal napisał(a):

          > Jak widać, najwięcej do powiedzenia w sprawie abdykacji Papieża mają agnostycy
          > i osoby walczące z Kościołem. Nie martw się jurand o Kościół - poradzimy sobie
          > bez ciebie. Zajmij się lepiej pracą nad sobą- bowiem prezentowany przez ciebie
          > poziom intelektualny jest żenujący. Cóż! Skoro nauczycielami twymi są publicyś
          > ci "Polityki"...

          Piszemy na forum dyskusyjnym na tematy które uważamy za właściwe. To cecha wolności słowa, która pasuje Tobie jedynie wtedy, gdy piszący ma te same co Ty poglądy. Skoro nie dostrzegasz rozkładu Kościoła to Twój problem. Nie wiem również, na jakiej podstawie oceniasz jako żenujący poziom wypowiedzi ateistów. Uważam, że jest dokładnie przeciwnie! Skoro masz co do tego wątpliwości chętnie podam kilka przykładów. Dodam też, że sama bezkrytyczna wiara w coś, co jest niesprawdzalne jest zaprzeczeniem logicznego, empirycznego myślenia, tego, co różni człowieka od zwierząt :)
          • dziunia57 Re: dla emilka 11.02.13, 23:10
            Działo się to w ostatnią noc przed Nowym Rokiem, bardzo chłodną i śnieżną. Ludzie, załatwiając ostatnie sprawunki, przemykali ulicami w radosnych nastrojach, czynili sobie noworoczne postanowienia i składali życzenia spotykanym znajomym. Pod jednym z domów stała samotna, mała dziewczynka, która miała na sobie tylko cienką sukienkę. Bose nóżki stały na śniegu i marzły- z domu dziewczynka wyszła wprawdzie w starych trzewikach, ale jeden zgubiła, uciekając przed pędzącym wozem, drugi natomiast zabrał jej jakiś urwis i podrzucając wysoko, zniknął w ciemnościach.

            Dziewczynka miała ze sobą całe naręcze zapałek, które próbowała sprzedać, ale nikt nie chciał ich od niej kupować. Wszyscy mijali dziecko, nie zwracając na nie zupełnie uwagi, chociaż było głodne, sine z zimna i potwornie smutne. Patrzało w okna, w których paliły się kolorowe światełka, próbując poczuć zapach świątecznych potraw i rodzinną atmosferę. Wyobrażała sobie, że siedzi przy suto zastawionym stole z ukochaną babcią. Wiedziała, że to niemożliwe, bo przecież mieszkała na zimnym poddaszu, ojciec, gdyby wróciła do domu bez pieniędzy na pewno mocno by ją zbił, a babcia była już w niebie. Ale marzenia były jedyną rzeczą, która chociaż trochę rozgrzewała biedną dziewczynkę. I chociaż jej rączki już całkiem zgrabiały od mrozu, wyciągnęła jedną zapałkę, by na dłużej utrzymać wrażenie ciepła- zapaliła ją i nagle zobaczyła przed sobą gorący piec, a przy nim puszysty dywan, który tak przyjemnie grzał jej bose nóżki.
            Niestety, kiedy tylko zapałka zgasła, powrócił wiatr i mróz, a dziewczynka znów stała pod wielkim domem, w którego oknach paliły się lampki i pojawiali roześmiani ludzie. Małej zrobiło się jeszcze smutniej, zapaliła więc drugą zapałkę i wtedy przed jej oczami pojawił się stół, a na nim pachnąca pieczona gęś. Dziewczynka zobaczyła, że czeka na nią nakrycie, sięgnęła więc po widelec, by poczęstować się tymi pysznościami, w tym jednak momencie zapałka zgasła, a biedne stworzenie zostało z pustym brzuszkiem, samotne i nieszczęśliwe. Postanowiło zatem zapalić kolejną zapałkę- i w tym oto momencie pojawiła się przed nią ogromna, cudowna, zielona i pięknie przystrojona choinka! Po chwili, gdy dziewczynce zdało się, że drzewko zaczyna wirować w powietrzu, spojrzała w niebo i wtedy choinka zniknęła. Oczom dziewczynki ukazała się jednak spadająca gwiazdka- ,,Ktoś umarł”- pomyślała, bo tak zawsze mówiła jej babcia, a wnuczka wierzyła jej, jak nikomu na świecie. Gdy przywołała na myśl czasy, kiedy jeszcze były razem, nagle babcia stanęła przed nią, jak żywa. Dziewczynka wykrzyknęła:
            - Babciu, proszę, zabierz mnie ze sobą! Gdy tylko zapałka zgaśnie, znikniesz jak piec, gęś i choinka, a ja chcę być już zawsze z tobą!
            Na te słowa babunia tylko się uśmiechnęła, wzięła dziewczynkę w objęcia i razem poleciały do nieba, gdzie jest ciepło i nie czuje się głodu.

            Nad ranem przechodnie znaleźli pod domem martwą dziewczynkę, trzymającą garść wypalonych zapałek.
            - Biedactwo, pewnie chciała się ogrzać - powiedział ktoś, a inni pokiwali głowami z powagą. Byli to ci sami ludzie, którzy nocą mijali dziewczynkę i nawet na nią nie spojrzeli. I nikt nie miał pojęcia, jak cudowne rzeczy zobaczyła mała, zanim odeszła szczęśliwa wraz ze swoją babunią.

            Bajka "Dziewczynka z zapałkami" powstała na podstawie baśni Hansa Christiana Andersena.
          • 13.wal Re: do 13wal 11.02.13, 23:23
            . Dodam też, że sama bezkrytyczna wiara w coś, co jest niespra
            > wdzalne jest zaprzeczeniem logicznego, empirycznego myślenia, tego, co różni cz
            > łowieka od zwierząt
            SORKI. TO zdanie świadczące on Twoim ..... powoduje, że dialog z Tobą jest strat CZASU[/b]. Zastanów się tumanie nad sobą! Jak można być takim idiota!!!
            • yann17 Re: do 13wal 11.02.13, 23:58
              13.wal napisał(a):

              > . Dodam też, że sama bezkrytyczna wiara w coś, co jest niespra
              > > wdzalne jest zaprzeczeniem logicznego, empirycznego myślenia, tego, co ró
              > żni cz
              > > łowieka od zwierząt
              > SORKI. TO zdanie świadczące on Twoim ..... powoduje, że dialog z Tobą jest str
              > at CZASU[/b]. Zastanów się tumanie nad sobą! Jak można być takim idiota!!!
              -----------------------------------------
              Emilek ma rację, wiara w siły nadprzyrodzone jako egzemplifikacja religijnego irracjonalizmu jest sprzeczna z obiektywnym postrzeganiem rzeczywistości. Zakłada jej pozarozumowe poznanie a więc jest sprzeczne z CAŁĄ WSPÓŁCZESNA NAUKĄ.

              Nawet fundamentaliści religijni zadają się to powoli dostrzegać i desperacko staraja się w najbardziej ewidentnych przypadkach dopasować dogmaty do wymogów nauki. Tyle , że nie porzucając ich do końca tylko się osmieszaja jak np. w przypadku teorii kreacjonizmu naukowego.
              • dziunia57 Re: do 13wal 12.02.13, 00:04
                www.sciaga.pl/tekst/33225-34-tatarkiewicz_o_szczesciu_streszczenie_ksiazki_moje_wnioski
                IV. KOLEJE POJĘCIA SZCZĘŚCIA:

                W tym rozdziale została przeprowadzona analiza dziejowa pojęcia szczęścia.

                Autor rozpoczyna od analizy czasów starożytnej Grecji i Rzymu, gdzie szczęście określane było mianem „eudajmoni” czyli „dobrego losu” bądź „przyjemności”.
                „Przyjemność” odnoszona była do przeżyć wewnętrznych, a „pomyślność” do zewnętrznych warunków życia.
                Następne jest pojęcie „błogości”, która uważana była za najintensywniejszą przyjemność. Jednak to pojęcie odnosi się do szczęścia idealnego, właściwego jedyni bogom.
                Tatarkiewicz zauważa, że pogląd Demokryta, że szczęście to tyle co „dobre poczucie” lub „dobry stan duszy”, bliski jest pojęciu szczęścia u nowożytnych myślicieli.
                Sokrates i Platon wysunęli nowy pogląd, że szczęśliwym jest ten, kto w swoim życiu posiada dobra rozumiane jako cnoty. Dobra były rozumiane przez nich jako „rzeczy dobre i piękne”, więc były to dobra nie tylko materialne, ale i duchowe.
                Arystoteles przejął po części poglądy Platona, ale szczęściem nazywał posiadanie togo co najcenniejsze. Kryterium oceny cenności” był sam człowiek. Jeśli najcenniejsza była dla niego wiedza, to szczęśliwym był ten, który ją posiadł.
                Arystoteles nie wyróżnił najwyższego dobra. Twierdził bowiem, że o szczęściu decydują różnorodne dobra zawarte w człowieku.
                Stoicy za najwyższe dobro potrzebne do szczęścia uważali cnotę.

                Autor wyciągnął wnioski, że pomimo tak rozbieżnych twierdzeń na temat szczęścia, Arystoteles i filozofowie hellenistyczni zgadzali się co do jednego: że to właśnie sam człowiek decyduje o swoim szczęściu.
                Plotyn uważał, że człowiek może osiągnąć szczęście boskie i zalecał kierowanie się ku Bogu, jako receptę na bycie szczęśliwym.

                Okres chrześcijaństwa wprowadził nieco nowości do poglądów na możliwość pozyskania szczęścia. Szczęściem najwyższym było obcowanie z Bogiem w Królestwie Niebieskim. Człowiek mógł być szczęśliwy za życia jeśli tylko żył zgodnie z nakazami Boga, ale prawdziwego i największego szczęścia doznać mógł wówczas gdy trafił do nieba.

                Filozofia scholastyczna wypracowała nieco odmienne pojęcie szczęścia ziemskiego. Szczęśliwym jest ten, kto posiada wszystkie dobra religijne. Rozum i cnota były potrzebne do osiągnięcia szczęścia, ale warunkiem koniecznym była łaska boża. Jak widzimy pogląd ten jest skrajne odmienny od poglądów starożytnych myślicieli. Człowiek traci swoją autonomiczność w decydowaniu o swoim szczęściu. Nie jest w stanie osiągnąć szczęścia bez łaski zesłanej przez Boga.

                XVII w. Wysunął pogląd, że szczęście to doskonałość i posiadanie największych dóbr. Zwolennikami tego poglądu byli min. Kartezjusz, Spinowa i Leibniz.

                W czasach nowożytnych nastąpiła duża zmiana w stosunku do samego pojęcia szczęścia. Zaczęto określać je jako zadowolenie z życia. Przestały być istotne posiadane dobra. Kryterium szczęśliwości stało się zadowolenie ze swojego życia danego człowieka. Jeśli ktoś był zadowolony ze swego życia, to był człowiekiem szczęśliwym.

                Wiek XIX widział szczęście jako „dodatni bilans życia”. Jeśli tylko w danym życiu przeważały zdarzenia i odczucia pozytywne, to życie to było szczęśliwe.

                Wiek XX wyróżnia cztery rodzaje szczęścia:

                - szczęście jako zadowolenie z całości życia

                - szczęście jako trwałe zadowolenie

                - szczęście zależące od jakości zadowolenia

                - szczęście jako słuszna radość z życia

                V. PRZYJEMNOŚCI A SZCZĘŚCIE:

                1. PRZYJEMNOŚĆ:

                Według autora przyjemność to „wszelkie uczucie dodatnie” nieważne o jakim natężeniu, nieważne czy trwałe czy chwilowe i nieważne czy w sensie fizycznym czy w sensie psychicznym

                2. RADOŚĆ I ZADOWOLENIE:

                Radość i zadowolenie są przyjemnymi stanami uczuciowymi, które w określonych warunkach stają się bardziej intensywne. Radość jest według autora afektem i może występować na tle organicznym. Zadowolenie natomiast występuje na tle intelektualnym, ponieważ jest natury refleksyjnej, a także poznawczej.
                • yann17 Re: do 13wal 12.02.13, 00:14
                  dziunia57 napisał(a):

                  > <a href="www.sciaga.pl/tekst/33225-34-

                  ------------
                  • dziunia57 Re: do 13wal 12.02.13, 00:20
                    Ty też się nie wysilasz.
                    www.jasenovac-info.com/biblioteka/LuxVeritatisJasenovac.pdf
                    • dziunia57 Re: do 13wal 12.02.13, 00:48
                      Swoją drogą to też charakterystyczne, gdy pos3any ateista kolportuje materiały serbskiego kościoła prawosławnego.
                      • yann17 Re: do 13wal 12.02.13, 01:48
                        dziunia57 napisał(a):

                        > Swoją drogą to też charakterystyczne, gdy pos3any ateista kolportuje materia
                        > ły serbskiego kościoła prawosławnego.

                        ------------
                        Po pierwsze nie ma takiej instytucji jak serbski kościół prawosławny - jest kościół prawosławny , wzglednie ortodoksyjny, w Serbii, Rumunii, Rosji , na Ukrainie.

                        Po drugie to własnie prawosławni Serbowie byli najliczniejszymi ofiarami katolickich nazistów Pavelića i Stepinaca.

                        Po trzecie jest to tekst bardzo znany w internecie , umieszczony na wielu innych stronach - pierwszy raz przeczytałem go ( z obszerną bibliografia i ikonografią) na www.historycy.org kilka lat temu.
                        • dziunia57 Re: do 13wal 12.02.13, 06:50
                          yann17 napisał:
                          > Po pierwsze nie ma takiej instytucji jak serbski kościół prawosławny - jest koś
                          > ciół prawosławny , wzglednie ortodoksyjny, w Serbii, Rumunii, Rosji , na Ukrain
                          > ie.
                          > Po drugie to własnie prawosławni Serbowie byli najliczniejszymi ofiarami katoli
                          > ckich nazistów Pavelića i Stepinaca.
                          > Po trzecie jest to tekst bardzo znany w internecie , umieszczony na wielu innyc
                          > h stronach - pierwszy raz przeczytałem go ( z obszerną bibliografia i ikonograf
                          > ią) na www.historycy.org kilka lat temu.
                          -----------------------------------------------------
                          1. Tu jest twój tekst
                          www.jasenovac-info.com/biblioteka/LuxVeritatisJasenovac.pdf
                          2. A tu, po wycięciu końcówki linku
                          www.jasenovac-info.com/
                          Serbski Ortodoksyjny Kościół

                          pl.wikipedia.org/wiki/Kościoły_wschodnie
                          • dziunia57 Re: do 13wal 12.02.13, 16:52
                            Wybraliśmy się na Lancewicza 2A na Bemowie (Warszawa).Lekarzem, który przyjął naszą Misię był dr Tomasz Seweryn i uważam, że naprawdę warto zapamiętać to nazwisko. Bardzo kompetentny facet, ze wspaniałym podejściem do zwierząt, w tym, co dla nas najważniejsze, do chomików. Rzeczywiście świetnie zna się na gryzoniach i to zarówno na ich chorobach, jak i psychice. Profesjonalizm w kazdym calu, zero rutyny i niesamowicie ciepłe podejście do malenkiego pacjenta. Dodam, ze to młody lekarz, co potwierdza Twoją teorię. Wysłuchał nas, zadawał dodatkowe pytania, odpowiedział na wstępne wątpliwości a potem przystąpił do badania. Spytał, u kogo Misia czuje się bezpieczniej, poprosił żeby ta właśnie osoba wzięła ja na ręce, a potem w nieprawdopodobny sposób doprowadził do tego, że Misia, która na obcych, próbujących ją dotykać, reaguje niemal histerią, ta sama Misia przestała się go bać i dała się przebadać. Noo, nie zawsze jej się to podobało ;-), ale nie było w niej ani śladu paniki. Powiedział, że teraz Misia nie ma infekcji bakteryjnej, nie ma też choroby, której się obawialiśmy (na szczęście) , biegunka w jej wypadku była więc spowodowana czymś innym, ale trzeba poprawić naszemu maluszkowi stan flory bakteryjnej, więc dostaliśmy pastelowożółty proszek, który mamy dodawać do jedzenia raz dziennie przez 10 dni. Uczulił nas też na takie objawy, jak czerwieniejący nosek i łapki, ponieważ takie pękanie naczynek to objawy działania jednej ze szkodliwych bakterii (a kilka dni temu Misia miała trochę czerwony nosek). Do tego na polepszenie pracy układu trawiennego ma dostawać trochę jogurtu jagodowego i natki pietruszki. Oprócz tego dał nam jeszcze parę rad odnośnie karmienia Misi i założył jej kartę. Tak. To jest lecznica, w której takim małym pacjentom też zakłada się dokładne karty. Nasze maleństwo zostało szczegółowo opisane, łącznie z dzisiejszym rozpoznaniem i zaleceniami.
                            Parę lat temu,ja i mój brat dostaliśmy pierwsze zwierzątka.Były to dwa chomiki. Wabiły się Gucio i Puchatek.Ten pierwszy należał do mnie a drugi do brata.Mój Gucio był spokojniejszy od Puchatka,który-jak tylko znalazł okazję-czasami lubił uciekać. Zyły one sobie u nas spokojnie i szczęśliwie.Kiedy oba gryzonie były dorosłe,pewnego dnia Puchatek uciekł.Nie zauważyliśmy tego,gdyż stalo się to w dzień,a wtedy-jak wiadomo-chomiki śpią,a nie mieliśmy zwyczaju budzić ich podczas snu.Dlatego nie wiedzieliśmy ile czasu maluszek spędził na wolności.Któregoś razu moja mama zajrzała do kuchenki-a tam,w kąciku siedział brudny,cały zasmolony i przestraszony Puchatek.Zdziwiona,wyjęła go i nas zawołała.Bardzo dobrze się nim zajęliśmy:zmoczyliśmy mu lekko futerko,wyczyściliśmy i wysuszyliśmy.Oczywiście nie zabrakło przytulania.Do tej pory nie wiem jak Puchatek się tam dostał.Musiał tam wlezć od tyłu.Od tamtego wydarzenia chomiczek juz bardzo rzadko wypuszuczał się na samotne wędrówki..
                            • yann17 Re: do 13wal 12.02.13, 17:09
                              dziunia57 napisał(a):

                              > Wybraliśmy się na pl. Św.Piotra i co zobaczylismy ?

                              fbcdn-sphotos-b-a.akamaihd.net/hphotos-ak-prn1/61711_428575913886607_579728358_n.jpg
                              i ten "The God Delusion" w łapce - wzruszające !
                              • dziunia57 Re: do 13wal 12.02.13, 17:12
                                Pewnego dnia w szkole dziewczyna miała chomiczka, żeby go sprzedać chłopakowi z mojej klasy. Kiedy wyszlismy na dwór chłopacy wzięli chomiczka do siebie. Zaczeli nim rzucać, zamykać go w piórniku, wkładali go pod pachę, bekali na niego i.t.p. To było straszne!! Ponieważ akurat miałam przy sobie 10zł. bez namysłu odkupiłam go od nich. Był w pół żywy pobiegłam do toalety i go ocuciłam wodą. Po szkole powiedziałam, ze kupiłam susła (bo tamta dziewczyna mnie okłamała) i poleciałam kupić klatkę. Wieczorem pojechaliśmy do tej dziewczyny go odebrać (bo się uparła, że chce go wziąć do domu). Jest przemiły, śliczny, bardzo bardzo ufny i kochany. Nazywa się Bubuś Trzęsimordka i nie wyobrażam sobie życia bez niego.Kupiliśmy ją 30.08.01r. już wtedy nie była zbyt młoda. Niestety 05.11.01r. wyszło jej jelitko, prawdopodobnie miała biegunkę. Poszliśmy z nią do weterynarza. Włozył jej to jelitko i ją wymasował. Jeszcze tego samego dnia znowu jej wyszło. Dostała pełno zastrzyków i weterynarz rozprostował jej to jelitko w środku. Potem słodko zasnęła. Następnego dnia (06.11.01r.) rano zachowywała się troche 'żywiej' i ucieszyliśmy się, że wyzdrowiała. Po południu zaczeły jej ropieć oczy weterynarz dał jej zastrzyki i zakropił oczy. Wieczorem jelitko znowu jej wyszło. Nie było już dla niej ratunku. Biedaczka tak się meczyła, że nie chciała już żyć, nie jadła, nie piła. Musieliśmy ją uśpić. Jeszcze nie wiemy co to było (rzadki przypadek) może dowiemy się po sekcji zwlok, której się podjął weterynarz. To była kochana chomiczka, Bunia Niunia mojej siostry Racheli... Wyniki sekcji: ten weterynarz wyjął to jelitko i wnętrzności i dał do badania. Okazało się że miała raka: miala zółte i białe lekko odstające plamy na wątrobie.
              • emilek_2005 do yann17 12.02.13, 17:40
                Jak widać 13.wal to kompletny ignorant, który nie potrafi racjonalnie uzasadnić swoich wywodów. Jedyne co potrafi to obrażać innych - to dośc powszechna cecha rodziny Radia Maryja :)
                Oczywiście, że masz rację pisząc cyt. "Nawet fundamentaliści religijni zadają się to powoli dostrzegać i desperacko staraja się w najbardziej ewidentnych przypadkach dopasować dogmaty do wymogów nauki". Oznacza to, że fundamentaliścu religijni potrafią myśleć, w przeciwieństwie do 13.wal !
                • dziunia57 Re: do yann17 12.02.13, 17:44
                  Witaj emilku
                  Parę dni temu sprzątałam mojemu chomikowi Bodziowi w klatkę. Postanowiłam zrobić mu dobrze i wypuściłam go w łazience. Po chwili zobaczyłam że Bodzia nie ma, pierwszą myślą jaką mi się nasunęła to byla myśl, ze wlazł do dziury pod wanną. Nie pomyliłam się-chomik był w dziurze bo usłyszałam drapanie! Nie wiedziałam co robić zawołałam mamę. Chomika za nic nie dało się wyciągnąć z okropnej dziury! Wpadłam w histerię, beczałam przez godzinę czekając aż wyjdzie. Mama zlitowała się i wkroczyła do akcji wzięła smakołyki mojego chomika i połozyła koło okropnej dziury, ale chomikowi najwyrazniej się tam podobało i nie chciał wyjść. Poszłam do pokoju napić się czegoś, ale nagle zobaczyłam moją mamusię nosącą Bodzia! Zaniosłam Bodzia do klatki i zostawiłam, bo postanowił pójść spać. Kiedy wieczorem poszłam zobaczyć co robi mój kochany chomiczek prawie nie zemdlałam: nie było go w klatce! Zostawiłam otwartą klatkę! Pomyślałam sobie, że nie nadaję się do trzymania jakiegokolwiek zwierzątka w domu. Zawołałam mamę, myślałam ze mnie zabije! Zaczęło się szukanie. Po 15 minutach znalazłam Bodzia za szafą. Teraz już pilnuje chomisia na każdym kroku i 6 razy sprawdzam czy zamknęłam klatkę.Moja siostra Rucia kupiła sobie chomiczka syryjskiego. Na poczatku był malutki myślelismy, że tak zostanie. Po jakimś czasie Tutuś Trzęsimordka (bo tak sie nazywa) urósł i okazało się, że ma za małą klatkę, całymi dniami gryzł kraty. Oprócz tego strasznie się drapał. Najpierw kupiliśmy mu klatkę, potem poszliśmy z nim do weterynarza. Chomiczek dostał zastrzyk, pan weterynarz sprawdził czy nie ma grzybicy (nie miał) i poradził nam zmienić mu pokarm i trociny, bo nie wiadomo na co ma alergię. Teraz Tutuś jest bardzo szczęśliwy w nowej klatce i juz się przestał drapać. Moim zdaniem powodem ciągłego drapania się Tutusia było też to, że miał za małą klatkę. Ponieważ Tutuś z poczatku był agresywny i Rucia bała się wyciagać go z klatki, a co się z tym wiąże nie zmieniała mu długo trocin co spowodowało, że plastikowe dno starej klatki jest zżarte kwasem moczowym i to też wywoływało u niego śwąd. (zdjęcia Tutusia są do obejrzenia w galerii 11).
                  Wiadomość z dnia 11 .12 01r. : Po wizycie z Tutusiem u weterynarza, który miał wątpliwości co do jego płci i 'porównaniu' z innymi chomikami tej rasy doszliśmy do wniosku, że Tutuś to Tosia, a więc niech będzie Tosia.
    • emilek_2005 Re: Papież składa rezygnację 12.02.13, 17:44
      Największą słabością i zagrożeniem Kościoła jest brak wiary i doświadczenia Boga wewnątrz Kościoła, który nie omija nawet jego hierarchii - mówi w rozmowie z Onetem dr Andrzej Molenda z Instytutu Religioznawstwa UJ.
      wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/dr-andrzej-molenda-najwieksza-slaboscia-i-zagrozen,1,5418870,wiadomosc.html
      Całkowicie się z tym zgadzam. Wielokrotnie pisałem, że duchowni KK nie postępują zgodnie z naukami Chrystusa co oznacza, że w nie nie wierzą. Są duchownymi gdyż to wyjątkowo intratny zawód, a takich naiwniaków jak VLACK czy 13.wal skłonnych do ich finansowania jest nadal sporo, na szczęście coraz to mniej ...
      • dziunia57 Re: Papież składa rezygnację 12.02.13, 17:47
        A co powiesz emilku.
        Miałam 3 chomiki syryjskie. Pierwszego "Dudusia" (samca) dostałam od wujka, miał już ponad rok i chorobę oka. Moja mama smarowała mu oko maścią ale zdechł. Drugiego o imieniu "Binguś" (samca) dostałam od przyjaciółki, bo jej samiczka się okociła, czy ochomiczkowała. Bingusia miałam ponad 2 lata i zauważyłam u niego kłopoty ze skórą. Pojechałam więc do weterynarza, a on oświadczył, że chomik jest stary i może zapisać mu witaminki. Powiedział iż przeżyje jeszcze dwa, trzy dni. Popłakałam się na miejscu. Miał rację, umarł po 3 dniach. Moj trzeci chomik był "Pysio". Kupiłam go we wrześniu tego roku w sklepie zologicznym. Zył zaledwie 2 miesiące, ponieważ w nocy uciekł mi z klatki i wskoczył do wiadra od mopa umieszczonego w łaziece i wypełnionego wodą (przez moją Mamę, która myła wieczorem podłogę) Rano zastałam go utopionego.Pod koniec listopada Bubulek zachorował. Na początku wydawało się, że to nic poważnego - na górnej powiece lewego oczka pojawił się jakby malutki jęczmień. Jęczmień się powiekszał, na szczęście wcześniej czytałam sobie na tej wlaśnie stronie o zapaleniu oczka u chomika i zaczęłam coś podejrzewać. 01.12.01r. na oczku Bubusia pojawił się jakby glut (ropa), a na brzuszku: pod paszką i na tyłeczku miał krew. Jak się pózniej okazało prawdopodobnie kiedy gulka na powiece pękła wyleciała ropa z krwią, którą rozprowadził sobie po brzuszku przy czyszczeniu futerka. Następnego dnia poszłam z nim do weterynarza, który dał nam kropelki Gentamicin 0,3% i muszę mu zakrapiać oczko. Teraz jest już lepiej. Chciałabym podziękowac Beacie, że zrobiła tą stronę dzięki której szybko rozpoznałam u Bubusia infekcje oka i w porę zaczęłam ją leczyć.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka