Gość: gosc
IP: *.chello.pl
23.10.08, 19:46
Uważa siebie za super fachowca:)wszystko robi a klient przychodzi i niestety
robota skopana (któraś kolejna...) szefowa po wielu latach kupuje auto i tu
zaczyna się ( trudno przyzwoicie określić)
- rezygnujemy (żona też) z pracy za miesiac, każdy ma prawo
- pilna praca do wykonania ( "specjalista" wzoruje się na żółwiach)
- "przypadkowo" jedna z maszyn się psuje i niestety nie można nic zrobić, bo
"specjalista" nie może śrubek rozkręcić jedna z nich się obluzowała ale to
jest NIE DO WYKONANIA trzeba "kogoś" ( tak szefowej określił osobę do której
dzwonił)
za pracę, na znikomy etat zawsze dostawał przyzwoite pieniądze, służbowa
komórka, pieniądze na paliwo, wolne kiedy chce, była praca pracował, nie było
nie przychodził w ramach "czy się stoi...itp"
Chciał dorobić do emerytury, szefostwo na rękę
a odwdzięcza się sabotowaniem pracy i "przypadkowymi awariami maszyn"
( w między czasie sporo osób zgłasza się na jego miejsce, "specjalisty
niezastąpionego".....