Dodaj do ulubionych

Kino bez adresu

IP: *.ipt.aol.com 06.01.04, 01:57
Wszystko to ladnie wyglada jak sie opowiada. Potem przychodzi rzeczywistosc -
taka nasza szara rzeczywistosc ( dosc bolesna zreszta) i kumple kumpli beda
przesiadywaly na kanapie ministra o dzieki temu beda dostawali budzety na
filmy. Juz to widzielismy przez ostatnie pare lat panie D. Nie moge sie
oprzec uczuciu, ze z kinematografia jest tak samo jak z polska pilka nozna -
duzo gadania i dobrych intencji ale gdzies na koniec dnia jest
wielkie ''g''.

Polskie kino w ogole nie istnieje w swiadomosci widza zagranicznego od wielu
lat. Troche wiem cos na ten temat poniewaz mieszkam za granica.
We wrzesniu 1993 roku caly Paryz byl zyl promiere filmu ''Niebieski''
Kieslowskiego - czy to nam sie jeszcze kiedys uda osiagnac ?

Klaniam sie nisko
Obserwuj wątek
    • Gość: as Boze co za debil! IP: *.client.attbi.com 06.01.04, 04:24
      "utwory audiowizualne" pieprzona nowomowa kretynow. Film to biznes. Film to
      produkt. Zrob dobry produkt zeby sie dobrze sprzedawal. Ludzie nie beda ogladac
      "autorskiego" czeskiego filmu. To jest wywiad z debilem. W USA rocznie jest
      rejestrowanych w zwiazku pisarzy kilkanascie tysiecy scenariuszy, kilaset filmow
      jest robionych. Film to biznes, konkurencja i sztuka. Pieprzenie o "filmie
      autorskim" to belkot pijanego. Film to nic innego tylko opowiadanie jakies
      historii. Wlasnie ta umiejetnosc opowiadanie jest sztuka. Belkot o "wewnetrznym
      niepokoju" albo "autorskim filmie" moze wyjsc tylko z geby pokomunistycznego
      polskiego debilka.
    • Gość: Pietia Kino bez sensu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.01.04, 09:17
      Ciekawe, kto finansuje takie bzdury, jak "Chłopaki nie
      płączą", "Pieniądze to nie wszystko" i cały ten inny "komediowy"
      chłam z polskimi gwiazdami (ciągle Pazura) w roli głównej,
      a z drugiej "superprodukcje" ludzi, którzy stracili kontakt
      z rzeczywistością filmu światowego? Pana koledzy z TVP Panie
      Ministrze i Pan także.
      Kiedy pojawi się jakiś wartościowy współczesny
      film,np. "Warszawa", na festiwal w Cannes wysyła się statycznego
      gniota z dawnej epoki, którgo nikt, poza autorem nie jest
      w stanie pojąc i obejrzeć do końca.
    • toja3003 Kino bez sukcesu 06.01.04, 11:38

      Demokracji w kulturze!

      Uwazam, ze sztuka to cudowna rzecz,
      pasjonuje sie jej wieloma przejawami,
      oszczedze ich wymienianie tudziez
      szczegolow aktywnego jej kreowania
      np. w zakresie publikacji,
      w tym poetyckich ale przede
      wszystkim uwazam, ze najwazniejsza
      cecha znamionujaca nasze czlowieczenstwo
      jest wolnosc i to musi dotyczyc takze sztuki.

      Nie moze byc tak, ze ktos mi siega do kieszeni
      i powiada, ze to na teatr, ktorego np.
      nie mam zamiaru ogladac. Ja rowniez nie zadam zeby
      ktos do mnie doplacal. Przeciez to nie ma sensu.

      Pasjonuje sie golfem ale czy mam prawo powiedziec
      milosnikowi pilki noznej: dawaj kase, bo
      ja "musze, inaczej sie udusze". Nie, sam
      musze sobie te przyjemnosci sfinansowac.
      Podobnie, nie chcialbym doplacac do pilkarstwa;
      kibic ktory sie tym pasjonuje powinien wylozyc
      swoje pieniadze na stol.

      Dlaczego inaczej mialoby byc w sztuce? Kto ma
      decydowac, ze cos jest lepsze i bardziej
      godne istnienia? To moze zrobic tylko
      wolny czlowiek. Nie mozna zmuszac kogos
      aby chodzil do teatru miast do kina.

      Jestem przeciwnikiem zmuszania do
      placenia abonamentu radiowo-telewizyjnego,
      choc akturat naleze do ogladaczy "Pegaza"
      i sluchaczy co ambitniejszych programow
      3-ki (sa jeszcze takie).

      Jesliby jednak te programy
      mialy zniknac, trudno, wowczas musimy
      zaglosowac nasza portmonetka czy chcemy
      aby istnialy. I wtedy okaze sie czy jestesmy
      gotowi zapacic za to aby w poniedzialki
      o 20-tej w telewizji byl teatr czy tez
      wolimy holywoodzki film akcji.

      Mam znajomego malarza, ktory powiedzial,
      ze musi malowac, ze tylko to go pasjonuje.
      I co z tego, skoro jego obrazy nie znajduja
      nabywcow, miewa czasami wystawy ale mnie sie
      jego dziela tez nie podobaja. Dlaczego
      mam finasowac jego sposob zycia moimi podatniczymi
      pieniedzmi?

      Tez chcialbym pisac co mi sie podoba
      i kasowac cudze (spoleczne) pieniadze
      za mozliwosc drukowania, niezaleznie
      od nakladu. Uwazam, ze nie mam do tego
      prawa.

      Sztuka tez musi byc demokratyczna
      a jesli ktos ma inne zdanie, to prosze bardzo,
      ale nie za moje pieniadze.

      Oczywiscie solidaryzuje sie duchowo
      np. z pracownikami Tatru Wielkiego w Lodzi,
      i zycze im wielu sukcesow, wiem ze
      to problem stracic swoje miejsce pracy
      ale przeciez do mojej firmy
      produkujacej szczoteczki do zebow
      [nazwa produktu firmy zmieniona, przyp. red.]
      nikt nie bedzie doplacal jesli zacznie padac,
      bo straci klinetow.

      Niedawno zdarzyl mi sie pobyt w teatrze
      muzycznym "Luxor" w Rotterdamie
      ("Trzej muszkieterowie"). Wiedzialem
      dlaczego bilety byly po 70 euro i uwazalem,
      ze to wlasciwa cena. Bylo dziesiatki (doslownie)
      praktycznie niezauwazalnych dla widza zmian
      wyrafinowanych scenografii. Daruje sobie
      porownania z tym co widzialem np. w Teatrze Muzycznym
      w Gdyni, zreszta majacym liczne osiagniecia. Do tego interesu
      kulturalnego nikt nie doklada. Sala byla pelna,
      zreszta wykupiona na tygodnie z gory...

      W pelni rowniez popieram zdanie mojego
      przedmowcy dotyczace praw popytu i podazy
      takze w sztuce, niektore dziela osiagaja
      przy tym zawrotne ceny ale zawsze musi
      o tym zdecydowac rynek, chocby byla
      nim garstka eltarnych snobow.
      I nie ma przy tym znaczenia
      ile zdaniem tworcy warte jest jego dzielo
      i ile czasu poswiecil na jego tworzenie.
      O tym tez (na szczescie) decyduje
      demokratyczny rynek anie garstka
      samozwanczych "wybrancow".

      I wreszcie uwaga co do "sukcesow" naszego kina
      i tzw. superprodukcji rzekomo napedzajacych
      widzow do kin. Od tych "napedzanych"
      nalezy odjac "zapedzanych" tzn.
      dziatwe goniona tam posrednio
      i bezposrednio przez szkoly (lektury).




      • Gość: Miszka Re: Kino bez sukcesu - IP: *.ipt.aol.com 08.01.04, 16:36
        toja3003 napisała:

        dokladnie tak !!!


        ''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''
        > Demokracji w kulturze!
        >
        > Uwazam, ze sztuka to cudowna rzecz,
        > pasjonuje sie jej wieloma przejawami,
        > oszczedze ich wymienianie tudziez
        > szczegolow aktywnego jej kreowania
        > np. w zakresie publikacji,
        > w tym poetyckich ale przede
        > wszystkim uwazam, ze najwazniejsza
        > cecha znamionujaca nasze czlowieczenstwo
        > jest wolnosc i to musi dotyczyc takze sztuki.
        >
        > Nie moze byc tak, ze ktos mi siega do kieszeni
        > i powiada, ze to na teatr, ktorego np.
        > nie mam zamiaru ogladac. Ja rowniez nie zadam zeby
        > ktos do mnie doplacal. Przeciez to nie ma sensu.
        >
        > Pasjonuje sie golfem ale czy mam prawo powiedziec
        > milosnikowi pilki noznej: dawaj kase, bo
        > ja "musze, inaczej sie udusze". Nie, sam
        > musze sobie te przyjemnosci sfinansowac.
        > Podobnie, nie chcialbym doplacac do pilkarstwa;
        > kibic ktory sie tym pasjonuje powinien wylozyc
        > swoje pieniadze na stol.
        >
        > Dlaczego inaczej mialoby byc w sztuce? Kto ma
        > decydowac, ze cos jest lepsze i bardziej
        > godne istnienia? To moze zrobic tylko
        > wolny czlowiek. Nie mozna zmuszac kogos
        > aby chodzil do teatru miast do kina.
        >
        > Jestem przeciwnikiem zmuszania do
        > placenia abonamentu radiowo-telewizyjnego,
        > choc akturat naleze do ogladaczy "Pegaza"
        > i sluchaczy co ambitniejszych programow
        > 3-ki (sa jeszcze takie).
        >
        > Jesliby jednak te programy
        > mialy zniknac, trudno, wowczas musimy
        > zaglosowac nasza portmonetka czy chcemy
        > aby istnialy. I wtedy okaze sie czy jestesmy
        > gotowi zapacic za to aby w poniedzialki
        > o 20-tej w telewizji byl teatr czy tez
        > wolimy holywoodzki film akcji.
        >
        > Mam znajomego malarza, ktory powiedzial,
        > ze musi malowac, ze tylko to go pasjonuje.
        > I co z tego, skoro jego obrazy nie znajduja
        > nabywcow, miewa czasami wystawy ale mnie sie
        > jego dziela tez nie podobaja. Dlaczego
        > mam finasowac jego sposob zycia moimi podatniczymi
        > pieniedzmi?
        >
        > Tez chcialbym pisac co mi sie podoba
        > i kasowac cudze (spoleczne) pieniadze
        > za mozliwosc drukowania, niezaleznie
        > od nakladu. Uwazam, ze nie mam do tego
        > prawa.
        >
        > Sztuka tez musi byc demokratyczna
        > a jesli ktos ma inne zdanie, to prosze bardzo,
        > ale nie za moje pieniadze.
        >
        > Oczywiscie solidaryzuje sie duchowo
        > np. z pracownikami Tatru Wielkiego w Lodzi,
        > i zycze im wielu sukcesow, wiem ze
        > to problem stracic swoje miejsce pracy
        > ale przeciez do mojej firmy
        > produkujacej szczoteczki do zebow
        > [nazwa produktu firmy zmieniona, przyp. red.]
        > nikt nie bedzie doplacal jesli zacznie padac,
        > bo straci klinetow.
        >
        > Niedawno zdarzyl mi sie pobyt w teatrze
        > muzycznym "Luxor" w Rotterdamie
        > ("Trzej muszkieterowie"). Wiedzialem
        > dlaczego bilety byly po 70 euro i uwazalem,
        > ze to wlasciwa cena. Bylo dziesiatki (doslownie)
        > praktycznie niezauwazalnych dla widza zmian
        > wyrafinowanych scenografii. Daruje sobie
        > porownania z tym co widzialem np. w Teatrze Muzycznym
        > w Gdyni, zreszta majacym liczne osiagniecia. Do tego interesu
        > kulturalnego nikt nie doklada. Sala byla pelna,
        > zreszta wykupiona na tygodnie z gory...
        >
        > W pelni rowniez popieram zdanie mojego
        > przedmowcy dotyczace praw popytu i podazy
        > takze w sztuce, niektore dziela osiagaja
        > przy tym zawrotne ceny ale zawsze musi
        > o tym zdecydowac rynek, chocby byla
        > nim garstka eltarnych snobow.
        > I nie ma przy tym znaczenia
        > ile zdaniem tworcy warte jest jego dzielo
        > i ile czasu poswiecil na jego tworzenie.
        > O tym tez (na szczescie) decyduje
        > demokratyczny rynek anie garstka
        > samozwanczych "wybrancow".
        >
        > I wreszcie uwaga co do "sukcesow" naszego kina
        > i tzw. superprodukcji rzekomo napedzajacych
        > widzow do kin. Od tych "napedzanych"
        > nalezy odjac "zapedzanych" tzn.
        > dziatwe goniona tam posrednio
        > i bezposrednio przez szkoly (lektury).
        >
        >
        >
        >
    • Gość: Xawcio Sposob jest b. prosty - odpisy od podatkow IP: *.dsl.emhril.ameritech.net 08.01.04, 15:09
      Produkcja filmowa, w szczegolnosci ta "artystyczna" czy niskobudzetowa, jest
      stratna - ale pieniadze na to sa! Wystarczyloby dac ulge podatkowa dla kazdej
      firmy finansujacej rodzima produkcje filmowa. Ile to sredniej wielkosci firm ma
      dosc duzy zysk i chcialoby obnizyc sobie podatki? Nagle by sie okazalo, ze kasa
      jest i producenci tez.

      A tak znowu slyszymy stary belkot, ktory i tak nic nie rozwiazuje. Przenoszenie
      sie z jednego budynku do drugiego, zmiana nazwy osrodka - po co to komu?

      W tym roku polska kinematografia osiagnela dno. Jeszcze potrwa pare lat az
      dojdzie do ludzi, ze "polskiej szkoly" juz nie ma, ze mozna o tym wyczytac w
      ksiazkach o historii filmu. I skonczy sie tak jak w danii czy wlasnie
      niemczech - cos tam sie kreci, nikt nigdy tych filmow poza krajem nie oglada i
      raz na 10 lat zdazy sie jakis wyjatek...

      Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka