Gość: DR WIERCIOCH IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.09, 06:47 ŁÓDŹ - EUROPEJSKĄ STOLICĄ KULTURY! TRZYMAM KCIUKI!!! DUKAJ DUKA DYDAKTYCZNIE... TOKARCZUK ODBIŁO (SIĘ)... MASŁOWSKA - ZJEŁCZAŁE MASŁO... PODSIADŁO WYSIADŁO... wwwiercioch.blog.onet.pl/ Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Ewa Po co budować nową Łódź IP: *.adsl.inetia.pl 11.12.09, 12:57 Nie nazywajmy tego obszaru nowym centrum Łodzi, bo to trochę jak masło maślane. To było, jest i będzie centrum miasta. Nigdy też nie powinno stać w opozycji do pozostałego obszaru centrum bo to nikomu na dobre nie wyjdzie, a szczególnie mieszkańcom miasta. Ten obszar będzie konkurencyjny i taki ma właśnie być, ale trzeba pamiętać też o tym, aby głupią, jednokierunkową polityką budowania nowego centrum w centrum nie doprowadzić do degradacji obszarów przylegających. Ten obszar powinien pozytywnie oddziaływać na tereny wokół. Do tego nazwa tego nowego obszaru lub jak kto woli dzielnicy powinna mieć charakter marketingowy, a niestety obecna nazwa wprowadza jedynie zamęt. Tutaj muszę przywołać przykład Manufaktury, który świetnie pokazuje jak promować coś co jeszcze nie powstało :). Nazwa, nazwa, nazwa, trzeba ją zmienić! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: www Po co budować nową Łódź IP: *.adsl.alicedsl.de 11.12.09, 15:08 Gazeto co ty robisz? Chca budowac nowe super miasto to niech buduja, czemu w PL ma byc sam syf i biedota. Ludzi nie stac na czynsz to niech sie wyprowadza na obrzeza. Gdyby tak caly czas myslano to nie powstal by np. Paryz Prostactwo....nie spodziewalem sie tego po tej gazecie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mieszkam w Łodzi Po co budować nową Łódź IP: *.toya.net.pl 11.12.09, 15:42 Spokojnie, nic nie wybudują Tak naprawdę finansuje to Urząd Miasta, on ma pokryć większość kosztów inwestycji A skąd na to weźmie pieniądze? W Łodzi tylko 300 000 ludzi ma pracę, masa ludzi wyjechała, a w zeszłym roku samych sklepów zbankrutowało 2000 To jest tylko pieprzenie, żeby było czym się chwalić przed wyborcami - rozpieprzą tylko dworzec, wykopią wielką dziurę i na tym się skończy. I przez następne 20 lat będziemy jeździć do pracy z Widzewa (do pracy w Warszawie, bo tu już wszystko zdechło) Lepiej by coś zrobili dla starego centrum Łodzi, bo się rozpada, jest obrzydliwym śmierdzącym slumsem, gdzie zostali głównie alkoholicy Chociaż jakiś urbanista pisał, że centrum Łodzi wyremontować się nie da - te rudery nie były remontowane od 100 lat, trzeba je będzie wyburzyć, bo stanowią zagrożenie. Może i dobrze: takich pcheł jak w Łodzi nigdzie nie widziałem, lęgną się w tych ruinach dorodne okazy. I te szczury! Odpowiedz Link Zgłoś
lew_konia Naprawdę mieszkasz w Łodzi? 11.12.09, 18:43 Niemożliwe, przecież to jest właśnie stare i wymagające rewitalizacji centrum. Odpowiedz Link Zgłoś
norton2 Po co budować nową Łódź 12.12.09, 04:22 Wszędzie władze miast starają sie o lepszy wizerunek ich aglomeracji.We wsi katowice- syf, Sadoma i Gomora.Mamy takiego buca przy żłobie - sołtysa ószoka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: USA Po co budować nową Łódź IP: *.sub-75-204-232.myvzw.com 12.12.09, 09:14 Zanim jeszcze cokolwiek zbudowano juz jakis pismak popisuje sie krytyka i negatywizmem. Lodz, miasto szare i brudne ma szanse na stworzenie czegos orginalnego i z rozmachem, ale zanim cokolwiek wyszlo z ziemi juz ktos wylewa na to pomyje. W kazdym innym kraju by sie z rewitalizacji cieszono, ale nie w Polsce. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janka Re: Po co budować nową Łódź IP: *.4web.pl 12.12.09, 15:35 Dodajmy jeszcze - za pieniądze, za które można by wyremontować pięknie STARE UNIKALNE CENTRUM (wszystkie kamienice gminne i dofinansować resztę) i zapewnić wreszcie mieszkańcom godne warunki życia... Na ten cel pieniędzy nie było - na nowe centrum, z którego potrzebny jest tak naprawdę natychmiast podziemny dworzec - jakoś się cudownie znalazły... Zmarnowane lata hossy na stawianie pomników i wycieczki. Odpowiedz Link Zgłoś
hermina5 Re: Po co budować nową Łódź 11.01.10, 12:01 > Dodajmy jeszcze - za pieniądze, za które można by wyremontować pięknie STARE > UNIKALNE CENTRUM (wszystkie kamienice gminne i dofinansować resztę) i zapewnić > wreszcie mieszkańcom godne warunki życia... Sorry, ale "wyremontowanie pięknie kamienic gminnych" nic nie da, bo najpierw tzreba by z nich wyprowadzić meneli, albo zmusić ich do płacenia czynszu. Wyremontowanie ich bez tych dwóch warunków gwarantuje tylko tyle, ze wyremntowane kamienice zamienia się w obskurne dziadostwo w 5 lat po remoncie. Mozna by w tych domach utopic miliardy dopóki bedą tam mieszakali w 50% ci, którzy tam mieszkają i straszą w bramach...sama Wschodnia pochłonełaby i wypluła koszt tego centrum , a po kilku latach wyglądałaby znów jak zaszczana, brudna rudera... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Łodzianin Tu jest odpowiedz po co IP: 188.33.229.* 04.01.10, 10:49 11 grudnia 2009r. Gazeta Wyborcza zademonstrowała mocno zsubiektywizowaną „opiniotwórczość”, publikując tekst pióra pani redaktor Doroty Jareckiej zatytułowany „Po co budować nową Łódź”. Absurdalne pytanie, postawione z całkowicie Warszawo-centrycznego punktu widzenia, w dodatku pozbawione znaku zapytania i przez to brzmiące jak arbitralne stwierdzenie, miało spuentować analizę projektu, którym Łódź żyje już od ponad 3 lat, a który osobom z zewnątrz wciąż wydaje się nierealistyczną mrzonką, której realizacja rysuje się mgliście się w nieokreślonej przyszłości. Artykuł ma podawać w wątpliwość sens lub przynajmniej sposób działania na rzecz przywróceniu Łodzi ogromnej przestrzeni w centrum miasta, a tym samym nakierowania miasta na tory równie dynamicznego rozwoju, jaki przeżyło ono w XIX wieku. Wyjątkowo krytycznie skonstruowana polemika z ideą Kobro City, którego realizacji nic już nie powstrzyma, wydaje się być niczym innym, niż sabotowaniem pomysłu. Uważna lektura artykułu owocuje u czytelnika zupełnym zdezorientowaniem. Idea mylnie pojmowanej „rozbudowy miasta” wspaniałomyślnie uznawana jest przez autorkę za „bardzo dobrą”, by chwilę później zostać podważoną. Skąd ta niechęć do projektu, widoczna wyraźnie od początku do końca? Teza ją uzasadniająca zawarta jest we wstępie tekstu: „(…) czy nowe miasto musi być budowane przeciw staremu?” pyta autorka, sugerując dokładnie jaką sytuację zastała w Łodzi. Trudno zrozumieć, skąd może pochodzić tak radykalnie ujęte spostrzeżenie o rzekomym konflikcie dwóch sztucznie rozdzielonych pojęć. Być może z wyjątkowo silnie utrwalonego obrazu Łodzi – miasta, w którym bywa się jedynie przy okazji wystaw w Muzeum Sztuki - instytucji, dla której każda nowa inicjatywa będzie konkurencją; do którego przyjeżdża się „warszawskim pociągiem”; gdzie na ulicach roi się od „starych kamienic z sypiącymi się balkonami podpartymi na drewnianych stemplach”, a „matki z wózkami, inwalidzi o kulach zeskakują z wysokiego stopnia na trawę”; wreszcie gdzie o budowie nowego centrum donosi „gazetka EC1”. Porcję wrażeń z pobytu w Łodzi dopełnia relacja z wycieczki do nieczynnej elektrociepłowni EC1. W pełni można jeszcze zrozumieć zauroczenie autorki EC1, do której wchodząc zrzec się trzeba „wszelkich roszczeń z tytułu szkód będących następstwem zawalenia się budowli lub oderwania się jej części”. Elektrociepłownia rzeczywiście może zrobić wrażenie na kimś, kto na co dzień w Warszawie obserwuje adaptację postindustrialnych przestrzeni na lofty, centra sztuki, galerie czy kluby i chciałby zachować w swoim świecie choć cząstkę apokaliptycznych, zniszczonych przestrzeni, w których można by poczuć się jak na planie „katastroficznego filmu Piotra Szulkina”. Jednak demonstrowana ostatecznie troska o to, że nowe centrum „jednocześnie ujawni w ostrym świetle nowe problemy”, wydaje się podsuwać łodzianom gotową receptę: nie róbcie nic, jest dobrze. [Specjalna Strefa Sztuki] Specjalna Strefa Sztuki Nigdy wcześniej nikt nie wyraził głośno obawy, że projekt Nowego Centrum może powstać przeciw miastu, dla którego ma być realizowany. Upowszechniona już przez urzędowe pisma nazwa Nowe Centrum Łodzi może być myląca – w istocie chodzi przecież o Nowe Centrum w Łodzi. Wystarczy jednak wyjść poza poziom umownej nomenklatury i przyjrzeć się planom, by zauważyć, że okolice dworca Łódź Fabryczna i elektrociepłowni EC1 nie są żadną „nową dzielnicą”, lecz załataniem wielkiej dziury w sercu miasta. Projekt powszechnie już określany mianem „operacji na otwartym mieście”, podobnie jak medyczna operacja wymaga rozwiązań, które żywy organizm miejski przyjmie i włączy w swój krwioobieg. Nie bez powodu do opracowania koncepcji urbanistycznej zaangażowano Roba Kriera, architekta uchodzącego za jednego z najbardziej ortodoksyjnych obrońców harmonii między tym, co w mieście jest stare i nowe. Już sam autorytet Kriera wystarcza by zbić całą tezę redaktor Jareckiej. Tym, co autorce w projekcie Luksemburczyka przeszkadza najbardziej, jest zaledwie detal jego koncepcji - niezgodny z „lokalnym klimatem” „półkolisty plac z promieniście odchodzącymi od niego ulicami oraz ogromną "bramą miasta" na planie łuku”. Pani redaktor zapomina, że nie chodzi o to, by 90-hektarowy kwartał zabudować w typowy dla Łodzi sposób, lecz by pogodzić tradycję miasta z nowymi rozwiązaniami. To wcale nie taki radykalny krok w świetle rewolucji urbanistycznych, które na przestrzeni dziejów przechodziły wielkie światowe metropolie. Najprościej przywołać tu przebudowę Paryża w XIX wieku zaprogramowaną przez Georges'a Haussmanna, która zburzyła ustalony w średniowieczu kształt miasta. Problem, który zajmuje redaktor Jarecką najbardziej wydaje się jednak wypływać z utrwalonego w redaktorskim światopoglądzie obrazu tożsamości Łodzi - miasta, które autorka określa mianem „robotniczo-urzędniczego”. Przekonanie o tym, że Nowe Centrum, czyli „koncepcja ahistoryczna, monumentalna i pałacowa” nie może się udać w takim miejscu można wytłumaczyć, jedynie tym, że dla Warszawy Łódź zawsze będzie uchodzić za stolicę prowincji. Idea budowy duopolis wydaje się w świetle takiego podejścia zwykłym cynizmem, i próbą uczynienia z Łodzi satelity stolicy. Pozostaje wierzyć że to jednostkowa opinia autorki, która w żaden sposób nie może być argumentem w dyskusji o zasadności budowy nowej Łodzi. Od zawsze jasne było, że budować nowe oznacza postęp, bez którego ludzie tkwiliby dalej w mrokach jaskiń. Problem opozycji „starej Łodzi” i jej Nowego Centrum wydaje się zupełnie abstrakcyjny. Prawda jest banalnie prosta - Łódź to miasto w którego centrum zionie wielka dziura. To dziura utrudniająca komunikację, rozcinająca miasto na pół, strasząca bezludnym krajobrazem i posępną zabudową, a jednocześnie, o czym wszyscy doskonale wiedzą - teren niezwykle atrakcyjny, przestrzeń, na której można inwestować i tworzyć nowe miejsca pracy, inne niż podmiejskie kontenery fabryczne i wielkopowierzchniowe markety. I właśnie dlatego kuracja dla tkanki miejskiej jest tutaj niezbędna. Budowa Nowego Centrum w Łodzi oznacza naprawę naprędce skleconego miasta, które początkowo za zadanie miało jedynie produkcję. Zaprojektowane jako kilkunastotysięczna osada, szybko stało się kilkusettysięczną metropolią, której funkcje wyszły daleko poza przemysł. Łódź od początku pozbawiona była centrum – Rynek Starego Miasta szybko został zrównoważony przez Rynek Nowego Miasta, potem ciąg zabudowań przemysłowych zamknął Rynek Górny. W ten sposób na blisko dwa wieki życie miasta skoncentrowało się wzdłuż wyznaczonej między trzema placami ulicy. Lata utrwalania przez Warszawę wizerunku Łodzi jako miasta „robotniczo-urzędniczego” pogłębiły tylko funkcjonalny chaos w układzie urbanistycznym miasta. Miejscem-symbolem jest stacja kolejowa w centrum miasta, gdzie kończą się tory. Cała idea centrum skupionego wokół Rynku Kobro i żyjącego kulturą i sztuką, jest z jednej strony powrotem do źródeł, a z drugiej procesem całkowicie zdeterminowanym wielkim potencjałem, który Łódź już posiada i który musi wykorzystać. www.ec1kolejowy.pl/pl/wydarzenia/224-po-co-budowa-now-od.html Odpowiedz Link Zgłoś
begie Re: Po co budować nową Łódź 10.01.10, 15:58 Pani Jarecka stawia kilka trafnych i istotnych pytań w swoim artykule. Warto się nad nimi zastanowić, zamiast zapieniać w skrajnych pozycjach "za" i "przeciw". Z jednej strony podziwiam i kibicuję zapałowi i entuzjazmowi autorów projektu i rozumiem ich stanowisko, by "kuć żelazo póki gorące". Łódź bardzo potrzebuje nowych inicjatyw, najlepszym dowodem jest ogromne poparcie społeczne dla tej dzisiaj flagowej inwestycji Łodzi. Z drugiej strony jednak wzbudza moje wątpliwości powierzanie projektów finansowanych w znacznej większości z pieniędzy publicznych w formie mandatu bezpośredniego - najpierw Robowi Krierowi, a następnie Frankowi Gehry'emu - co absolutnie nie mieści się w standardach europejskich ! W przypadku mandatu Franka Gehry'iego mówi się o koszcie 150 milionów dolarów, w tym 45 milionów złotych za sam projekt. Rozumiem nacisk na "szanse dla Lodzi" w przypadku powodzenia tego projektu. Ma on ogromne znaczenie symboliczne, ale i ekonomiczne. Nie jest jednakani normalne, ani legalne wydawanie tak dużych pieniędzy publicznych w sposób tak mało klarowny. Nie wiem, jaki kruczek prawny ma pozwolić sfinansowanie tak dużych inwestycji z pieniędzy publicznych bez konkursu architektonicznego ? Frank Gehry rzeczywiście jest "gwiazda" współczesnej architektury i jego nazwisku zawdzięczamy w dużej mierze szum medialny i popularność projektu. Ale czy naprawdę proponowane przez niego rozwiązania są najlepsze? Bez konkursu nie sposób odpowiedzieć na to pytanie. Natomiast Rob Krier, urbanista odpowiedzialny za projekt opisywany przez panią redaktor, proponuje w mojej opinii mlodej architektki rozwiązania zdecydowanie przebrzmiałe. Zamiast wrażliwości na miejsce znajduję w jego propozycji gotowe recepty na "tworzenie miasta". To bylo modne dwadziescia lat temu! Okolice Dworca Fabrycznego w Łodzi to nie tabula rasa ! Pozostaje pytanie czy lepiej aby nie powstalo nic, jezeli to nie jest dobra architektura? Odpowiedz Link Zgłoś
hermina5 Jak to po co? 11.01.10, 12:06 Po to, zeby Łódz wreszcie zaczeła się liczyc na mapie - jako miejsce dla kultury, dla inwestycji, dla targów, a wiec PO RAZ PIERWSZY - jako miasto, gdzie mozna ulokować kierownictwo, a nie tylko mase roboli na tasmie. I sądząc z reakcji w tych artykułach - bardzo sie to nie podoba. Nie dziwię sie - dla Warszawy rozwój Lodzi to koszmar, powinno to byc miasto tanich roboli, wiec wszelkie zmiany są neikorzystne. I dobrze, moze wreszcie cos się uda tutaj. Odpowiedz Link Zgłoś