princealbert 05.02.10, 11:49 zgadzam sie, ze lepsze 3 miejsce w Berlinie niz 1 w Warszawie, ale i tak wiekszosc polskich filmow jest kreconych pod lokalnego odbiorce a z lokalnym przeslaniem trudno sie wybic. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: kuba Re: Polskie kino - tak dobrze, że aż źle IP: *.mnc.pl 05.02.10, 17:30 A ja się zgadzam z każdym słowem tego artykułu! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gustaw Romanski No i Laudyn IP: *.elartnet.pl 05.02.10, 18:04 Dobrze, że Sobolewski napisał to, o czym wszyscy w branży wiedzą. Ten przypadek, to nie wypadek przy pracy, Laudyn na 100% wiedział czym grozi pokazanie filmów w Warszawie, a jednak dopiął swego, mimo że nie miało to absolutnie sensu - chwilę później filmy weszły do dystrybucji. Ten człowiek nie widzi nic poza czubkiem własnego nosa, powie wszystko i wszystkim, żeby tylko osiągnąć cel. A po mnie choćby potop. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: M. La Paditte Polskie kino - tak dobrze, że aż źle IP: *.acn.waw.pl 05.02.10, 21:18 Bez sensu; podstawowe pytanie to kto przyszedł do kogo: producenci Rewersu i Domu Złego do Laudyna czy Laudyn do producentów? rżnięcie głupa że nic nie wiedzieli jest niepoważne, każdy kto się interesuje kinem to wie! Wystarczy przeczytać festiwalowe regulaminy. A teraz ten tekst Sobolewskiego, o co mu chodzi? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: robol@wp.pl Oscar - nominacja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.02.10, 22:28 Najlepiej by było, gdyby Rewers dostał nominację do Oscara, ale przecież nie dostał. Nie dostał się nawet na listę 9 filmów branych pod uwagę. Wiec o czym tu mowa. Odpowiedz Link Zgłoś
szacman Polskie kino - tak dobrze, że aż źle 06.02.10, 01:17 mam wrażenie (tylko wrażenie!), ze Tadeusz rozmawiał przede wszystkim z Nikodemem Dyzmą, który chce zostać szefem PISF. Dużym błędem jest pominięcie w tekście Programu Operacyjnego PISF "Promocja polskiego filmu za granicą", czy też projektu POLISH DOCS. Cóż, Nikodem Dyzma pociąga za sznurki. Mam nadzieję, że będzie tak krótko szefem PISF jak był szefem Filmu Polskiego. Hough! Odpowiedz Link Zgłoś
algerr Re: Polskie kino - tak dobrze, że aż źle 06.02.10, 19:29 Nie dziwi mnie, bo skoro nie potrafimy promować kultury na własnym podwórku, to jak możemy ją promować za granicą? Dobry polski film to teraz prawie że cud z nieba, reszta to historyjki obrazkowe dla szarej masy. Kinematografio Polska przebudź się, bo naród głupieje!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ta, co zna języki Polskie kino - tak dobrze, że aż źle IP: *.29.248.22.coditel.net 07.02.10, 17:12 Mam wrażenie, że w PISF brakuje ludzi, którzy potrafią negocjować i powalczyć o swoje interesy w płynnym angielskim lub francuskim, chyba że nie chcą. W każdym razie nie odzywają sie często kiedy wyjadą z Warszawy. Ciekawe dlaczego? Odpowiedz Link Zgłoś
szacman Re: Polskie kino - tak dobrze, że aż źle 07.02.10, 20:24 wystarczy plynny angielski... ale wydaje mi sie, ze artykul nie byl w rzeczywistosci na ten temat, chociaz Tadeuszowi Sobolewskiemu moglo sie tak wydawac. Bo przeciez udzial tych 2 filmow u Laudyna przekreslil cala sprawe. Szef programowy Berlinale wiedzial o tych filmach, wiec ktos mu je pokazal. Notabene GW chwalila jakis czas temu WFF, ze jest klasy A. T.S. powinien sie wiec zdecydowac, czy to dobrze, ze jest taki festiwal, czy to swiadczy o zascianku! Pozostaje przy swoim, ze podstawowy interlokutor autora artykulu zalatwia swoje ciemne interesy. Jak to Nikodem Dyzma! Dziwie sie, ze T.S. tego nie widzi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Roman Kinoman Polskie kino - tak dobrze, że aż źle IP: *.chello.pl 08.02.10, 12:34 Pan Artur pokazał swoje mozliwosci w promocji polskiego kina przejmujac - na szczescie na krotko - ster w fundacji FILM POLSKI; poziom materialow ktore przygotowywala jego ekipa, poziom imprez ktore prowadzil, brak jakichkolwiek dzialan PR w kontekscie wporwadzanych filmow, zenujaca ilosc bledow na oficjalnej stronie filmu polskiego... takim "ekspertom" mówimy zdecydowane nie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ania Re: Polskie kino - tak dobrze, że aż źle IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.02.10, 14:30 Decyzję o wysłaniu filmu na festiwal podejmuje producent. Czasy dyktatu urzędu się skończyły. Każdy poczatkujący nawet producent zna reguły gry. Winni są tylko i wyłącznie producenci. My się staraliśmy o dotację na promocję filmu zagranicą i dostaliśmy błyskawicznie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Cooltura Polskie kino - tak dobrze, że aż źle IP: *.centertel.pl 08.02.10, 22:19 A kto przygotuje taką promocje ?? Coś co jest zarządzane przez urzędników nigdy nie będzie dobre...kultura w rękach urzędnika to już chyba nie kultura Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ania Re: Polskie kino - tak dobrze, że aż źle IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.02.10, 12:15 No własnie nie urzędnik. PISF przyznaje producentowi dotację na promocję zagraniczną i odbywa się w to bardzo wygodny sposób dla producenta. Po prosu nie podoba mi się obarczanie "systemu", urzędników itd błedami osobistymi producentów. A co do oceniania uzrędników w ogóle.. No wiesz, promocja np Katynia była również przez nich wspierana i jakoś chyba im wyszła, prawda? Jak ja nie lubię takich uogólnień... Jak się wtrąca urząd to się mówi ze urzędnicy się nie znają (a może oni nie są z łapanki tylko robią to od lat?) jak się nie wtrąca to jest to błąd systemu. Typowo polskie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jola Re: Polskie kino - tak dobrze, że aż źle IP: *.aster.pl 09.02.10, 14:41 Tez mam takie odczucia ze jednak urzednik sam w pełni moze nei byc swiadomy tego jakie wielkie oddziaływanie na nasze zycie ma kultura. Odpowiedz Link Zgłoś
kadaszak Re: Polskie kino - tak dobrze, że aż źle 09.02.10, 18:58 Nidgy polski film nie dostanie oskara, jeśli nadal będziemy się rozliczać z przeszłością (Rewers - komuna, Dom zły - komuna, Katyń - zbrodnia wojenna)... Stwórzmy coś uniwersalnego, coś, co nie będzie wymagało znajomości polskiej historii. Odpowiedz Link Zgłoś
algerr Re: Polskie kino - tak dobrze, że aż źle 10.02.10, 13:58 Kadszek dobrze mówi - przydałoby się uniwersalne polskie kino, z którego widz mógłby coś wynieść. Dobre kiedyś było polskie kino moralnego niepokoju, bo chociaż fabuła była wsparta na polskich realiach, to jednak wymowa była uniwersalna. Odpowiedz Link Zgłoś
blechtrommel Czy naprawdę jest tak dobrze? 18.02.10, 12:55 Ja bym się z wami nie zgodził, a na obalenie argumentu że kino pokazujące historię może być doceniane, wiele jest przykładów w kinematografii. Tak naprawdę kluczową kwestią jest jakość tych naszych filmów. Można psioczyć na promocję i międzynarodowe układy, ale jak by pan Sobolewski (którego bardzo cenię) nie zaklinał rzeczywistości, prawdy nie zmieni: nasze filmy nie są na tyle dobre by wygrywać. Ani "Rewers", ani "Dom zły", ani "Wojna polsko-ruska" nie mają szans zaistnieć w świadomości europejskiej czy tym bardziej światowej, ponieważ są to bardzo hermetyczne dzieła, niezrozumiałe dla odbiorców w innych krajach. Moim skromnym zdaniem najlepszym polskim filmem A.D. 2009 jest "Zero" Borowskiego, ale środowiskowe wyroki były inne, więc Borowski przepadł. Zresztą nie wiem czy poradziłby sobie w międzynarodowej selekcji. Czy nasi filmowcy z lat 50-tych i 60-tych, jak Wajda, Munk czy Has - mieli marketing i układy za granicą? Nie mieli. Nie potrzebowali tego wsparcia. Broniły ich znakomite filmy. Nie twierdzę, że w dzisiejszych czasach pewne zakulisowe zabiegi nie są przydatne, ale nie dajmy się zwariować - sztuka to nie jest poletko dla lobbystów. To co jest dobre, będzie się podobać. Wielkie kino obroni się samo. Problem w tym, że nasze kino nie jest obecnie wielkie. Nie mamy tak utalentowanego pokolenia jak to powojenne, którego filmy fascynowały Europę i docierały w najdalsze zakątki świata. Od czasów Kieślowskiego nie pokazał się w Polsce reżyser światowej klasy. I wyartykułowania tej prawdy oczekuję od krytyków, zamiast pompowania balona typu Oskarowe szanse "Rewersu". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: M. La Paditte Polskie kino - tak dobrze, że aż źle IP: *.acn.waw.pl 15.02.10, 20:00 Problemem nie są działania PISF, ale brak profesjonalizmu wśród producentów i reżyserów: nie mają oni ani pomysłu ani chęci ani determinacji do ekspansywnych działań promocyjnych z własnym tytułem. Mimo, że dostają nieliche środki z Instytutu. Żeby mieć siłę przebicia potrzeba jednak przede wszystkim dobrego kina, a z tym mają największe problemy nasi twórcy. Poza tym nagroda nie zaszkodzi i dlatego tak dobrze Locarno zrobiło Szumowskiej. Jej kolejny film będzie wydarzeniem. I jeszcze jedno: promocję filmu zaczynasz w momencie pisania scenariusza. Potem jeździsz, rozmawiasz, pokazujesz, poprawiasz, dopieszczasz a w momencie pierwszego klapsa wiesz jak będziesz dalej promował film. Niestety takie myślenie pojawia się wśród znakomitej MNIEJSZOŚCI naszych młodych, podobno zdolnych, twórców. Odpowiedz Link Zgłoś
algerr Re: Polskie kino - tak dobrze, że aż źle 24.02.10, 11:13 Za mało u naszych twórców inwencji i zmysłu praktycznego. Zamiast wyjść z filmem do ludzi, siedzą i narzekają, że nikt ich nie ogląda. A wcale tak nie jest, bo przecież widzowie chcą oglądać dobre filmy. Tylko niestety ich twórcy zapominają, że filmy są nie tylko do robienia, ale i oglądania. Za stan naszej kinematografii należy też trochę winić twórców. Kultura jest aktywnością i kontaktem z drugim człowiekiem - niech o tym nie zapominają. Odpowiedz Link Zgłoś