zmora68
12.01.11, 17:40
No cóż. I jak sie zdaje, jestem pierwszym komentatorem recenzji p. Sobolewskiego, która ukazała sie tu 2 lata temu?
Myślę, że p. Sobolewski napisał ją, jak zwykle zresztą interesująco, po pierwszym obejrzeniu filmu - i to się akurat wyczuwa.
Film jest niezwykły. Z jednej strony rozmach samego zamysłu. Z drugiej liczne drobne sceny - wskazówki - które mogą mylić tropy i sugerować nowe warstwy interpretacji. W sumie od połowy filmu nie wiemy, gdzie kończy się umysł bohatera, a zaczyna Rzeczywistość. Nie wiemy nawet, czy to pytanie jest sensownie rozstrzygalne.
Obejrzałem 'Synecdoche,NY' dopiero niedawno - ale za to 6 razy w ciągu ostatnich 2 tygodni. Działa na mnie niepokojąco hipnotycznie.
Choć film był nominowany do Złotej Palmy to trudno uznać, że zawojował światową widownię.
Może target jest za wąski? Ilu ich w końcu jest: białych, wielkomiejskich, lekko zaburzonych humanistów w Kryzysie Wieku Sredniego?
Im na pewno polecam 'Synecdoche, NY'. A reszta powinna go obejrzeć choćby ze względu na mistrzostwo aktorskie P.S.Hoffmana.