Gość: rtyu
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
15.04.05, 08:48
Wieloktornie powtarzałem, iż kapitalizm nie jest tylko wrogiem robotnika, ale
i konsumenta. Dowody tego dostrzegamy codziennie. Dzień dzisiejszy nie jest
tu wyjątkiem. Firma, która szczyci się dostarczaniem do supermarketów mięsa i
wędlin najlepszej jakości, sprzedaje przeterminowany towar. Tak wynika z
dziennikarskiego śledztwa, przeprowadzonego przez "Rzeczpospolitą" i TVN.
pracownicy starachowickiego Constaru "odświeżają" zapleśniałe kiełbasy
olejem, a wędlinom na etykietach przedłużają terminy ważności. Potem wysyłają
je do sklepów w całej Polsce. Dziennikarze zarejestrowali kamerą, jak
pracownicy firmy wysyłają zepsute mięso do sklepów. Dziennikarka TVN na kilka
dni zatrudniła się w fabryce. To, co odkryła, główny weterynarz kraju określa
słowem "niewiarygodne". Mężczyzna w białym kitlu bierze do ręki pokrytą
białym nalotem wędlinę - z jednej strony zupełnie zieloną - i wciera w nią
olej. Drugi obwąchuje kawałek spleśniałego boczku. "Dobre" - mówi i wrzuca do
plastikowego kosza, do dalszej obróbki. Pracownicy przyznają, że zmuszani sa
do przerabiania zepsutych kiełbas, a do sklepów często wraca ten sam
nieświeży boczek, tyle, że w innej postaci. Notoryczne łamane są też zasady
higieny. Warto tu zwrócić uwagę, iż wszelkie zabezpieczenia i najlepszy
sprzęt NIC NIE POMOGĄ, dopóki funkcjonują w ramach ustroju kapitalistycznego:
firma Constar w Starachowicach jest jedną z najnowocześnieszych firm w
branży, która szczyci się tym, że jej wędliny są najwyższej jakości. Wysyła
je do większości sieci handlowych w kraju. Sprzęt Constaru spełnia wymogi
przepisów Polski, USA i Unii Europejskiej. Jako druga w kraju firma wdrożyła
specjalny system HACCP - analizy zagrożeń i kontroli - co teoretycznie
gwarantuje wytwarzanie bezpiecznej żywności. Teoretycznie - bo praktykę
skaził kapitalizm. O tym, co Constar robi z nieświeżym mięsem, którego nie
chcą przyjąć sklepy, opowiadają pracownicy. "Nikt nie lubi paprać się w
zepsutych kiełbasach, ale to nasza praca. Majstrowi się nie odmawia" -
tłumaczy jeden z nich. Inny dodaje: "Zwroty mielimy razem ze świeżym mięsem.
Do sklepu wraca ten sam boczek, tyle że w inne postaci". Nowi pracownicy swój
pierwszy dzień w Constarze zaczynają od instrukcji, że ścisłe przestrzeganie
higieny nie ma sensu, a z prysznica lepiej nie korzystać, bo w zimnej hali
łatwo o przeziębienie. Ze sterylnej śluzy, która gwarantuje czystość
produkcji, nikt nie korzysta. Straszne to, ale straszny jest kapitalizm:
powód takich obrzydliwości.
info.onet.pl/1082203,11,item.html