Dodaj do ulubionych

Teatr spraw nieważnych

IP: *.kra.warszawa.supermedia.pl 27.08.02, 21:29
TEATR SPRAW NIEWAŻNYCH DLA SPOŁECZEŃSTWA, ALE WAŻNYCH DLA LUDZI
[którzy przecież tworzą społeczeństwo...]
w odpowiedzi na artykuł Marty Cabianka z dnia 27.08.2002 ”Teatr
spraw nieważnych”

Autorki artykułu „Teatr spraw nieważnych” piszą, że warszawskie
teatry wystawiają sztuki o niczym, że spektakle są niewiele
więcej warte niż seriale, że teatr nie traktuje o niczym ważnym.
Czy rzeczywiście? Według autorek spektakl „Lato” [Teatr
Powszechny] jest spektaklem powierzchownym zajmującym się
problemami na miarę telenoweli. Czy rzeczywiście? Czy telenowele
zajmują się problemem dorastania? Może, ale chyba nie w taki
sposób jak spektakl „Lato”. A czy „Mała Steinberg” [Teatr
Studio] jest naprawdę sztuką powierzchowną? Czy los dziecka
chorego na autyzm jest ukazany powierzchownie? Czy tę sztukę
można uznać za nic nie znaczącą, nie zachęcającą do refleksji? Z
czystym sumieniem mogę powiedzieć, że nie. To bardzo ważny
spektakl, i z pewnością nie powierzchowny. Pokazuje problem,
jakim jest ciężka choroba, pomaga widzom zrozumieć, jak dziecko
chore na autyzm odbiera świat. Warto też zaznaczyć, że po każdym
spektaklu widzowie mają możliwość porozmawiania z psychologiem i
rodzicem dziecka autystycznego. Dowodem na to, iż spektakl ten
skłania do refleksji i nie jest powierzchowny jest liczba osób
pozostających po przedstawieniu i biorących udział w dyskusji
[czy ktoś po obejrzeniu telenoweli dyskutuje na jej temat?].
Jako studentka psychologii z pełnym przekonaniem mogę
powiedzieć, że jest to spektakl bardzo istotny.
Autorki artykułu uparcie przekonują, iż na scenach warszawskich
teatrów nie mówi się o niczym ważnym. Czyżby? Czy wszystkie
problemy ludzkie, nie związane ze sprawami społecznymi i
polityką należy według autorek tekstu uznać za nieistotne? Czy
to, że spektakle zajmują się ludzkimi uczuciami i problemami
egzystencjalnymi znaczy, że należy je zrównać do poziomu
telenoweli lub opery mydlanej? Czy to źle, że np. Piotr Cieplak
wyreżyserował „Króla Leara” [Teatr Powszechny] jako dramat
rodzinny i pokazał tragedie starego ojca, dwóch nienawidzących
go córek i jednej kochającej? Tragedie, w której – jak to
niestety najczęściej w życiu bywa – zwycięża zło, a nie dobro?
Ukazał całą zawiłość relacji międzyludzkich, zmusił do
zastanowienia się [podkreślam – do zastanowienia się!], czy
rzeczywiście Goneryla i Regana to pełne zła, rządne władzy i
niewdzięczne córki. A może to jednak Lear był niewdzięcznym
ojcem, może to jego zachowanie skłoniło córki do tak okrutnych
czynów? Czy „Uroczystość” [Teatr Rozmaitości] nie skłania do
refleksji i jest niewartym uwagi spektaklem? Przecież problemu
molestowania seksualnego nie można uznać za błahy. Dzięki tej
sztuce osoby borykające się z takim samym problemem może
zrozumieją, że milczenie nie ma sensu. A „Psychosis 4.48” [Teatr
Rozmaitości], czy to także według autorek nieistotny spektakl,
na który nie warto się wybierać, bo nie mówi o niczym ważnym i
nie daje do myślenia? Wszyscy moi znajomi, którzy byli na tym
spektaklu, i ja również twierdze[a byłam na nim dwa razy], że
skłania on do refleksji. Do refleksji nad własnym życiem, nad
życiem tych, którzy są obok nas. Porusza problem tak bardzo
aktualny w dzisiejszych czasach – samotności. Wszyscy gdzieś
biegamy za dobrami materialnymi, a po co? Czy mamy później
możliwość cieszenia się pieniędzmi, które zarobimy siedząc w
biurze po 16 godzin? Jaki jest sens gromadzenia coraz większej
ilości gotówki, jeśli nie ma obok nas nikogo, kto mógłby dzielić
z nami szczęście? Czy jakaś telenowela jest w stanie wywrzeć na
widzu takie wrażenie, że nie może wstać ze swojego miejsca,
tylko siedzi i jak głupi patrzy się w zgaszony telewizor? Jeśli
ktoś po telenoweli nie wstaje, to raczej z lenistwa.
Po „Psychosis 4.48” nikt nie wstał od razu, wszyscy siedzieli
kilka minut patrząc na pustą scenę i zapewniam, że nie z
lenistwa. „Zdaniem Amy” [Teatr Powszechny] podejmuje z kolei
może problemy powszechne, ale jak ważne. Bo czy to, że coraz
mniej ludzi potrafi ze sobą rozmawiać, że coraz trudniej znaleźć
szczęśliwą rodzinę, że dzieci nie ufają rodzicom, przychodzą do
nich tylko po pieniądze, ale też to, że szczęście można znaleźć
także wtedy, gdy straci się cały majątek i będzie się zarabiać
[do końca życia!] byle tylko mieć za co żyć, to problemy
powierzchowne, nieważne, bo mówią o problemach ludzi, a nie
społeczeństwa?
Prawdą jest, że w stołecznych teatrach trudno znaleźć spektakl
odnoszący się do współczesnych problemów społecznych, ale z
pewnością nieprawdą jest, iż w warszawskich teatrach znaleźć
można tylko sztuki powierzchowne i na poziomie telenoweli.
Ale przeciez problemy poruszane we wspomnianych przeze mnie
sztukach są tak powszechne, iż można je – moim zdaniem – uznać
za problemy społeczeństwa. Poza tym każdy z nas jest częścią
społeczeństwa, a więc nasze ludzkie problemy są także problemami
społeczeństwa.
Alexandra Kamińska
59ola@zigzag.pl
Obserwuj wątek
    • Gość: Prof.Tutka lubie teatr... IP: *.net.bialystok.pl / 10.102.11.* 27.08.02, 21:50
      jak naszybciej opuścić...!
      aby zdążyć do domu na 22! na odgłosy monologu sąsiadki i sąsiada na temat
      problemów społecznych współczesnego świata przed 31...
    • Gość: guga-myka Re: Teatr spraw nieważnych IP: *.access.uk.tiscali.com 28.08.02, 17:27
      Absolutnie sie nie zgadzam. Uwazam, ze jest kilka teatrow
      waznych i jest jeden najwazniejszy- tear rozmaitosci. A to, ze
      nie niewiele sztuk traktujacych o polityce, to jeszcze lepiej.
      Naprawde.
    • Gość: asiawu Re: Teatr spraw nieważnych IP: *.acn.pl / 10.133.129.* 15.09.02, 13:15
      nie rozumiem o co chodzi autorkom tekstu.. zastanawiam się na co
      komu polityka na scenie.. polityka już jedną scenę ma i niech
      tam zostanie.. panie recenzentki chyba nie miały o czym pisać a
      o czymś pisać musiały.. w warszawie jest mnóstwo interesujących
      teatrów wystawiających mnóstwo ciekawych sztuk.. ważne jest żeby
      sztuka poruszała i dotykała.. i tak właśnie jest.. ważne jest
      również to żeby czasem móc odetchnąć od dotykania i poruszania i
      obejrzeć coś lżejszego..
      a może panie recenzentki założą własny teatr.. proponuję
      nazwę "teatr politycznie dotkliwy".. aktorów proszę szukać na
      wiejskiej..
      asiawu

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka