Dodaj do ulubionych

komu kiedy czego......szkoda

IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.09.02, 07:22
nagrywam muzyke do samochodu

w nocy nie ma reklam newsow
konkursow dowcipnych prezenterow

pewno tylko jeden technik
pilnuje interesu

starczy usiasc w zasiegu
przycisku 'rec'

do tego drobne piwko
czy inna herbata
spokojny papieros w gebie

kawalek ksiazki
nieszkodzi ze czytanej po raz n-ty

bez pospiechu
czas sie zatrzymuje

caly tydzien czekamy na ten moment

i byloby pieknie dalej
ale juz swita

technik przypomnial sobie
o ramowce reklam

prezenter zapytowywuje o jakies bzdury
zapewnia ze jego radio najlepsze

bylo...
poki nie odezwales sie kmiocie

juz niestey porannie
pozdrawiam...i
ide spac

kto powiedzial ze szkoda dnia?
ach wiem
ten zawodowiec w radiu

nurni
Obserwuj wątek
    • Gość: krzys52 ____A Mnie Nurniu Ciebie Szkoda...____ IP: *.proxy.aol.com 22.09.02, 08:26
      ...bo przerazliwie zalosny jestes :(
    • Gość: Abe Re: komu kiedy czego......szkoda IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 22.09.02, 11:07

      A mnie jest szkoda.....lata.
      Szerokiej i gładkiej drogi Nurni!
      Z tą nową muzyką.
      Abe :)))

      PS. Ja też lubię przesiadywanie nocą.
      Cicho, spokojnie. Czas zwalnia biegu.
      Latem, gdy okna otwarte na oscież, docierają z ogrodu poplątane wonie.
      Zimą miłe poczucie zamkniętej i ciepłej przestrzeni oświetlonej lampą
      z abażurem w kolorze starego złota.
      Czasem tylko mruknie ostrzegawczo pies drzemiący obok, gdy dobiegnie go
      z oddali głos żalącego się na swą samotność pobratymca.

      Pozdrawiam wszystkich - także skowronki :)))))

      • tyu Re: komu kiedy czego......szkoda 23.09.02, 00:23
        Gość portalu: Abe napisał(a):

        >
        > A mnie jest szkoda.....lata.
        > Szerokiej i gładkiej drogi Nurni!
        > Z tą nową muzyką.
        > Abe :)))
        >
        > PS. Ja też lubię przesiadywanie nocą.
        > Cicho, spokojnie. Czas zwalnia biegu.
        > Latem, gdy okna otwarte na oscież, docierają z ogrodu poplątane wonie.
        > Zimą miłe poczucie zamkniętej i ciepłej przestrzeni oświetlonej lampą
        > z abażurem w kolorze starego złota.
        > Czasem tylko mruknie ostrzegawczo pies drzemiący obok, gdy dobiegnie go
        > z oddali głos żalącego się na swą samotność pobratymca.
        >
        > Pozdrawiam wszystkich - także skowronki :)))))



        A ja, niestety, jestem "sową", co zresztą widać na obrazku i wydruku z zegara.
        Ale warto było trochę posiedzieć, poczytać, pospierać się z Nurnim (zupełnie
        gdzie indziej i na inne tematy), a na koniec - przeczytać to, co pisze Nurni
        tutaj i co Ty piszesz. I ucieszyć się po raz kolejny, ŻE piszesz.

        Ale teraz, niestety dla sowy, trzeba kończyć. Wczesny ranek będzie nieubłagany.
        Dobrej nocy sowom, skowronkom i wszelkiemu innemu ptactwu!

      • Gość: galena Re: komu kiedy czego......szkoda IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 23.09.02, 23:23
        Gość portalu: Abe napisał(a):

        >
        > A mnie jest szkoda.....lata.
        > Szerokiej i gładkiej drogi Nurni!
        > Z tą nową muzyką.
        > Abe :)))
        >
        > PS. Ja też lubię przesiadywanie nocą.
        > Cicho, spokojnie. Czas zwalnia biegu.
        > Latem, gdy okna otwarte na oscież, docierają z ogrodu poplątane wonie.
        > Zimą miłe poczucie zamkniętej i ciepłej przestrzeni oświetlonej lampą
        > z abażurem w kolorze starego złota.
        > Czasem tylko mruknie ostrzegawczo pies drzemiący obok, gdy dobiegnie go
        > z oddali głos żalącego się na swą samotność pobratymca.
        >
        > Pozdrawiam wszystkich - także skowronki :)))))
        >

        I mnie jest szkoda lata.
        Wczorajsza niedziela w Szczecinie, była pierwszym dniem takiej nostalgicznie
        smutnej, szarej, burej, mokrej, prawie listopadowej jesieni. W ogródku liście
        rudzieją i lecą, ale na szczęście róże i pelargonie jeszcze w pełnym rozkwicie.
        Czas już chyba zacząć sezon grzewczy, bo chłodek do serca wstępu nie mając,
        stopy bezczelnie liże. Jak dobrze, że obok ktoś, kto ciepły i zawsze słońce w
        oczach "niejesienne" ma.
        Pozdrawiam wszystkich ciepło, z nadzieją na piękną słoneczną jesień
        • Gość: nurni Galena....kope lat! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.09.02, 19:13
          Gość portalu: galena napisał(a):

          > I mnie jest szkoda lata.
          > Wczorajsza niedziela w Szczecinie, była pierwszym dniem takiej nostalgicznie
          > smutnej, szarej, burej, mokrej, prawie listopadowej jesieni. W ogródku liście
          > rudzieją i lecą, ale na szczęście róże i pelargonie jeszcze w pełnym
          rozkwicie.
          >
          > Czas już chyba zacząć sezon grzewczy, bo chłodek do serca wstępu nie mając,
          > stopy bezczelnie liże. Jak dobrze, że obok ktoś, kto ciepły i zawsze słońce w
          > oczach "niejesienne" ma.
          > Pozdrawiam wszystkich ciepło, z nadzieją na piękną słoneczną jesień

          pozdrawiam
          nurni /kiedys inaczej/
      • Gość: dorota Re: komu kiedy czego......szkoda IP: *.man.bialystok.pl 24.09.02, 08:10
        A ja sie zastanawiam, ze naprawde nic nie zaluje i niczego nie jest mi szkoda,
        mam nowe wyzwania i mam nadzieje ze mi sie uda, ale pomimo wszystko niczego nie
        zaluje w swoim zyciu.
        kazdy powinien odnalezc dobre strony swojego zycia myslec o nich a nie
        poglebiac sie w smutku.
        ZYJ KAZDYM DNIEM TAK JAKBY MIAL TO BYC OSTATNI DZIEN TWOJEGO ZYCIA
    • Gość: Tumisia Re: komu kiedy czego......szkoda IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 22.09.02, 13:33
      Szkoda,ze nabierają nas i słyszymy po raz kolejny obiecanki
      cacanki...Pozdrawiam niedzielnie.
    • d_nutka Re: komu kiedy czego......szkoda 23.09.02, 06:32
      Panie Nurni!
      Nie mam śmiałosci się do Pana odezwać,po tym jak mnie Pan zbeształ,ale łapię
      chwilę.
      Po co od razu cały dzień?
      :)))
      d.
    • Gość: tete Re: komu kiedy czego......szkoda IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 23.09.02, 14:47

      Już od pewnego czasu szkoda mi utraconej (bezpowrotnie) wrażliwości forum.
      Kiedyś nie do przyjęcia - dzisiaj prawie powszechnie akceptowane,
      kiedyś wojny o to toczone - dzisiaj hahahaha i hehehe ...

      Nie wchodzi się dwa razy do tej samej wody... Prawda ale przecież my
      sami tworzymy to w co wchodzimy. Niekoniecznie TA SAMA woda ale mogłaby
      być o tym samym stopniu czystości :)) jak poprzednio. Za dużo bakterii
      coli (ktoś nieopatrznie ścieki do niej wpuścił), chemicznej agresji itd.

      A tak w ogóle - to często mi żal starej ciemnawej biblioteki i zapachu
      książek. To taki łącznik z dzieciństwem. Te same ścieżki, domy, ogrody,
      tylko biblioteki już nie ma.

      :)) tete
      • Gość: nurni Re: komu ? Tete + slowo do Pani /?/ Danutki IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.09.02, 17:17
        Gość portalu: tete napisał(a):

        > Już od pewnego czasu szkoda mi utraconej (bezpowrotnie) wrażliwości forum.
        > Kiedyś nie do przyjęcia - dzisiaj prawie powszechnie akceptowane,
        > kiedyś wojny o to toczone - dzisiaj hahahaha i hehehe ...

        widzialem Twoj wpis w innym miejscu
        chyba troche wczesniejszy niz ten

        co mam powiedziec?

        serdecznie pozdrawiam
        nurni

        p Danutko /my na pan pani ?/
        nie bac sie ! pytac!
        tu nie gryze

        chyba ze ktos mi sie przytrafi

        • d_nutka Re: do nurni 23.09.02, 21:52
          nurni!
          już mogę wyjść z tego kąta do którego mnie postawiłeś?
          obiecuję,że bedę od teraz grzeczną panienką.
          kara byla dotkliwa dla mnie.
          liczylam na to,że wujek dobra rada ,bedzie dla mnie bardziej wyrozumiały.
          jesteś mi jednak winien pewne wyjaśnienie.
          za co postawiłeś mnie do kąta?
          d.
          • Gość: dorota Re: do nurni IP: *.man.bialystok.pl 24.09.02, 08:35
            A ja postanowilam byc grzeczna panienka tylko do pewnego czasu, potem czas
            pokarze bo grzecznosc sie nudzi, grzeczna trzeba byc dla ludzi, a rozki mozna
            pokazac...........................
            • d_nutka Re: do Dorotki 24.09.02, 09:16
              Gość portalu: dorota napisał(a):

              > A ja postanowilam byc grzeczna panienka tylko do pewnego czasu, potem czas
              > pokarze bo grzecznosc sie nudzi, grzeczna trzeba byc dla ludzi, a rozki mozna
              > pokazac...........................

              Brawo Dorotko!
              Tylko uważaj żeby chronić te różki.
              Weź przykład ze ślimaczka,ale nie tego naszego śLimaka.
              Najpierw sprawdź czy twój domek śliczany jest bezpieczny.
              :)))
              d.
              • pro100 Re: do Dorotki do Danki 24.09.02, 09:37
                d_nutka napisała:

                > Gość portalu: dorota napisał(a):
                >
                > > A ja postanowilam byc grzeczna panienka tylko do pewnego czasu, potem czas
                >
                > > pokarze bo grzecznosc sie nudzi, grzeczna trzeba byc dla ludzi, a rozki mo
                > zna
                > > pokazac...........................
                >
                > Brawo Dorotko!
                > Tylko uważaj żeby chronić te różki.
                > Weź przykład ze ślimaczka,ale nie tego naszego śLimaka.
                > Najpierw sprawdź czy twój domek śliczany jest bezpieczny.
                > :)))
                > d.
                Danka, o co chodzi z tym domkiem? # nie ma, zastępstwo robisz?

                pozdr anty ;)
                • d_nutka Re: do Dorotki do Danki___do pro100 24.09.02, 10:02
                  załóżmy,ze chodzi o domki z kart.
                  a co ma do nich #?
                  d.
                  • pro100 Re: do Dorotki do Danki___do pro100 24.09.02, 10:23
                    d_nutka napisała:

                    > załóżmy,ze chodzi o domki z kart.
                    > a co ma do nich #?
                    > d.
                    Piszesz jeszcze mętniej!!! Co wydawało się niemożliwe do tej chwili. Możesz
                    prostakowi kawę na ławę a nie domki z kart dla odmiany?

                    z góry dziękuję - anty
                    • d_nutka Re: od Danki___do pro100 24.09.02, 10:43
                      pro100 napisał:

                      > d_nutka napisała:
                      >
                      > > załóżmy,ze chodzi o domki z kart.
                      > > a co ma do nich #?
                      > > d.
                      > Piszesz jeszcze mętniej!!! Co wydawało się niemożliwe do tej chwili. Możesz
                      > prostakowi kawę na ławę a nie domki z kart dla odmiany?
                      >
                      > z góry dziękuję - anty

                      pro-anty!
                      myślałam,że już więcej nie mogłabym zamacić.
                      ale jednak udało się!
                      TYLKO MNIE NIE PYTAJ DLACZEGO TAK "MĄCĘ"
                      jak to się czasem mówi"w każdym szaleństwie jest metoda"
                      przyjmijmy więc,że jestem szalona.
                      czy odpowiesz?
                      z szalonymi na ogół się nie rozmawia,przynajmniej w realu.
                      tu na forum bywa jednak różnie.
                      sama mam problemy w rozpoznaniu kto jeszcze a kto już nie jest normalny.
                      zakladam jednak,ze należysz do tej...no jakby to powiedzieć pro-anty czy anty-
                      pro?
                      czy kto normalny,czyli przyziemny jest w stanie odgadnąć?
                      za czy pro?
                      za czym anty?
                      i dlaczego pro 100, a anty bez numerka czy liczby?
                      czy to nie zamącenie?
                      pzdr.
                      pro czyli TAK
                      ale co tak?
                      d.
                      • pro100 Re: od Danki___do pro100 24.09.02, 11:23
                        d_nutka napisała:

                        > pro100 napisał:
                        >
                        > > d_nutka napisała:
                        > >
                        > > > załóżmy,ze chodzi o domki z kart.
                        > > > a co ma do nich #?
                        > > > d.
                        > > Piszesz jeszcze mętniej!!! Co wydawało się niemożliwe do tej chwili. Możes
                        > z
                        > > prostakowi kawę na ławę a nie domki z kart dla odmiany?
                        > >
                        > > z góry dziękuję - anty
                        >
                        > pro-anty!
                        > myślałam,że już więcej nie mogłabym zamacić.
                        > ale jednak udało się!
                        > TYLKO MNIE NIE PYTAJ DLACZEGO TAK "MĄCĘ"
                        > jak to się czasem mówi"w każdym szaleństwie jest metoda"
                        > przyjmijmy więc,że jestem szalona.
                        > czy odpowiesz?
                        > z szalonymi na ogół się nie rozmawia,przynajmniej w realu.
                        > tu na forum bywa jednak różnie.
                        > sama mam problemy w rozpoznaniu kto jeszcze a kto już nie jest normalny.
                        > zakladam jednak,ze należysz do tej...no jakby to powiedzieć pro-anty czy anty-
                        > pro?
                        > czy kto normalny,czyli przyziemny jest w stanie odgadnąć?
                        > za czy pro?
                        > za czym anty?
                        > i dlaczego pro 100, a anty bez numerka czy liczby?
                        > czy to nie zamącenie?
                        > pzdr.
                        > pro czyli TAK
                        > ale co tak?
                        > d.
                        Anty - pro powody przyziemne jak najbardziej. Dla obrony nicka uznałem w pewnym
                        momencie, że warto się logować. Skrzynka "anty" zajęta cały czas przez ........
                        (wstaw kogo uwazasz) i oboczne tez stąd pro a by z numerami nie bylo problemu
                        od razu 100.
                        No to teraz ty wyklaruj swe mącenie

                        skołowany - anty
                        • d_nutka Re: od Danki___do pro100 24.09.02, 11:57
                          witaj ponownie pro100!
                          ja już nie mam ochoty nic więcej namącić.
                          prawdę mówiąc to mam ochotę na wyklarowanie tej galarety mózgowej.
                          z galaretką z nóżek idzie mi zawsze całkiem nieźle ale tą od ryb to zawsze mam
                          kłopoty.
                          czy znowu coś zamąciłam?
                          tym razem nie ja-to te ryby.
                          d.
                          • pro100 Re: od Danki___do pro100 24.09.02, 14:39
                            d_nutka napisała:

                            > witaj ponownie pro100!
                            > ja już nie mam ochoty nic więcej namącić.
                            > prawdę mówiąc to mam ochotę na wyklarowanie tej galarety mózgowej.
                            > z galaretką z nóżek idzie mi zawsze całkiem nieźle ale tą od ryb to zawsze
                            mam
                            > kłopoty.
                            > czy znowu coś zamąciłam?
                            > tym razem nie ja-to te ryby.
                            > d.
                            Nawet jak galaretka do ryby permanentnie Ci mętna wychodzi daj więcej warzyw.
                            Nie widać. A i tak smaczne. Co z tymi domkami????????!!!!!!!!!!!!
                    • Gość: dorota Re: do Dorotki do Danki___do pro100 IP: *.man.bialystok.pl 24.09.02, 12:18
                      Znowu zaczynam gubic watek, nie lubie takiej dyskusji jak trace mozliwosc
                      rozumowania tekstu, fakt nie nauczono mnie logicznego czytania, bo wg mnie to
                      wszystko jest jakos z soba powiazane nawet najwieksze brednie pisane na tym
                      forum, ale taki prostak jak ja tego nie moze zrozumiec
                      • pro100 Re: do Dorotki do Danki___do pro100 i z powrotem 24.09.02, 12:56
                        Gość portalu: dorota napisał(a):

                        > Znowu zaczynam gubic watek, nie lubie takiej dyskusji jak trace mozliwosc
                        > rozumowania tekstu, fakt nie nauczono mnie logicznego czytania, bo wg mnie
                        to
                        > wszystko jest jakos z soba powiazane nawet najwieksze brednie pisane na tym
                        > forum, ale taki prostak jak ja tego nie moze zrozumiec

                        Ja też. Danka Haszuje w zastępstwie #, a robi to w sposób prześcigający mistrza
                        i nie chce powiedzieć co z tym domkiem?

                        pS # jak się skoncentrowałem to się domyśliłem a Danki ni du du.
                • Gość: dorota Re: do Dorotki do Danki IP: *.man.bialystok.pl 24.09.02, 12:12
                  Mysle o zastepstwie i strasznie sie tego boje, jest to przeciwko wszelkim
                  zasadom jakie wyznaje, ale wiem ze zmiany w zyciu sa nieraz konieczne i nic nie
                  bede robic na sile postaram sie zachowac zdrowy rozsadek i rozwage o ile bedzie
                  mozna.
                  wiem ze mam duze wymagania dlatego mam nadzieje ze nikt nie bedzie w stanie im
                  sprostac, bo ja chce cos czego wiele osob sie boi, sama wiem ze jest to
                  wyzwanie trudne , ale ambitne a ja lubie takie wyzwania.
              • Gość: dorota Re: do Dorotki IP: *.man.bialystok.pl 24.09.02, 11:53
                Bezpieczenstwo i zastosowanie zasad moralnych i prawnych to gwarancja szczescia
                nic co jest robione w sposob nieuczciwy i niezgodny z zasadami nie przyniesie
                szczescia.
                Ktos kto nie stosuje sie do ogolnie nakazanych norm nie moze byc szczesliwy
          • Gość: nurni Danutka IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.09.02, 17:33
            d_nutka napisała:

            > nurni!
            > już mogę wyjść z tego kąta do którego mnie postawiłeś?

            prosze bardzo
            tylko...

            > obiecuję,że bedę od teraz grzeczną panienką.

            wierze
            bywam przerazajaco naiwny :)

            > kara byla dotkliwa dla mnie.

            ?

            > liczylam na to,że wujek dobra rada ,bedzie dla mnie bardziej wyrozumiały.

            pamietam Danutko
            to chyba ponad pol roku
            jak wujek dobra rada
            dobrze/hm?/ radzil

            nie pamietam co pisalem
            procz tego ze na pewno szczerze
            nie mam juz chyba tego

            chcesz przypomnij mi
            mozesz

            > jesteś mi jednak winien pewne wyjaśnienie.

            sluze

            > za co postawiłeś mnie do kąta?
            > d.

            postawienie do kata
            a tak to nazywasz
            polegalo na ignorowaniu Twojego pisania

            mysle ze znalazlo by sie tacy
            ktorzy chetnie odkupili by od Ciebie
            mojego drobnego ignora

            ale Ty piszesz ze zabolalo

            fatalnie oceniam Twoje pisanie
            o stosunkach polsko zydowskich

            jesli mam za to kopac
            wole milczec

            co tez czynilem

            klaniam sie z szacunkiem
            nurni

            ps.
            no prosze umiem
            moze nie taki cham ze mnie


        • Gość: krzys52 Twojego Udzialu w Zafajdaniu tej "wody" nie ma, oc IP: *.proxy.aol.com 24.09.02, 01:09
          ...oczywiscie(?) Ty nie brales udzialu w spuszczaniu scieku, maly smierdzielu,
          i to nie ty podbijales bembenka, razem z paroma innymi innymi jak ty(!?)
          Mylisz sie. Ta fala szajsu jeszcze nie raz do ciebie powroci, gnojku. A przy
          okazji ochlapie tych wszystkich u ktorych znajdowales schronienie - tych co
          wspierali cie w twych beztroskich poczynaniach.
          ..
          K.P.
        • Gość: dorota Re: komu ? Tete + slowo do Pani /?/ Danutki IP: *.man.bialystok.pl 24.09.02, 08:15
          Ja czasem ze znajomymi przybieram ta forme, to wowczas wiadomo ze rozmowa choc
          w formie luznej ale jest bardzo powazna,
          Czasem nawet tak mowie do meza to on wie ze wtedy to juz nie przelewki
          • d_nutka Re: komu ? + slowo do Dorotki 24.09.02, 09:21
            Gość portalu: dorota napisał(a):

            > Ja czasem ze znajomymi przybieram ta forme, to wowczas wiadomo ze rozmowa
            choc
            > w formie luznej ale jest bardzo powazna,
            > Czasem nawet tak mowie do meza to on wie ze wtedy to juz nie przelewki

            Dorotko!
            ale czy TA(zdradź mi tajemnicę jaka) poskutkuje tu na forum?
            Bo mnie moje metody stosowane na gruncie domowym dawały jakieś efekty ,a tu
            zawiodły jak diabli.
            d.
            • Gość: dorota Re: komu ? + slowo do Dorotki IP: *.man.bialystok.pl 24.09.02, 11:42
              jak bedziesz mial czas to wieczorem mozemy sprobowac, bo musze sie wowczas
              skupic i dam metode niezawodna na sukces, wszyscy moi bliscy znajomi wiedza i
              znaja ten ton i wiedza ze wowczas mowie powaznie i trzeba moje slowa brac na
              serio
              to na razie, bo w pracy to komedia i nie bede w stanie sie skupic
              • d_nutka Re: komu ? + slowo do Dorotki 24.09.02, 12:02
                Gość portalu: dorota napisał(a):

                > jak bedziesz mial czas to wieczorem mozemy sprobowac, bo musze sie wowczas
                > skupic i dam metode niezawodna na sukces, wszyscy moi bliscy znajomi wiedza i
                > znaja ten ton i wiedza ze wowczas mowie powaznie i trzeba moje slowa brac na
                > serio
                > to na razie, bo w pracy to komedia i nie bede w stanie sie skupic

                Dorotko!
                ale zdradź mi tajemnicę jak ton głosu przenieść na monitor?
                jak czytałam"Blaszany bębenek" to nijak mi kryształy domowe nie chciały pęknąć.
                d.
      • Gość: snajper Re: komu kiedy czego......szkoda IP: *.acn.waw.pl 24.09.02, 05:04
        Gość portalu: tete napisał(a):

        >
        > Już od pewnego czasu szkoda mi utraconej (bezpowrotnie) wrażliwości forum.
        > Kiedyś nie do przyjęcia - dzisiaj prawie powszechnie akceptowane,
        > kiedyś wojny o to toczone - dzisiaj hahahaha i hehehe ...

        Wojna ma różne oblicza. Nie zawsze polega na podrzynaniu gardeł. Zaufaj. Tak
        trzeba. Kiedyś będzie okazja, to pogadamy. Nie tutaj. :))

        > Nie wchodzi się dwa razy do tej samej wody... Prawda ale przecież my
        > sami tworzymy to w co wchodzimy. Niekoniecznie TA SAMA woda ale mogłaby
        > być o tym samym stopniu czystości :)) jak poprzednio. Za dużo bakterii
        > coli (ktoś nieopatrznie ścieki do niej wpuścił), chemicznej agresji itd.

        Zmącić, aby oczyścić. Pomyśl. :))

        > A tak w ogóle - to często mi żal starej ciemnawej biblioteki i zapachu
        > książek. To taki łącznik z dzieciństwem. Te same ścieżki, domy, ogrody,
        > tylko biblioteki już nie ma.

        A ja pamiętam wyjazdy do Podkowy Lesnej. To takie podwarszawskie letnisko. Do
        cioci i wujka - zielarza. Biblioteka pachnąca suszonymi ziołami. Głeboki fotel
        przed biurkiem. Ogromny tom Pana Tadeusza z ilustracjami Szancera. Taras i
        schody z tarasu do zapuszczonego ogrodu z żabą mieszkającą w zagłębieniu z
        hydrantem. Wspomnienia, wspomnienia...

        Pozdraiwam serdecznie.
        • Gość: tete Snajper IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 24.09.02, 10:08
          Gość portalu: snajper napisał(a):

          > Wojna ma różne oblicza. Nie zawsze polega na podrzynaniu gardeł. Zaufaj. Tak
          > trzeba. Kiedyś będzie okazja, to pogadamy. Nie tutaj. :))

          Snajper,
          gdy ktoś wie "co" ("kto") i "dlaczego"- łatwiej mu o dystans ; nie bierze sobie
          do serca, nie przejmuje zanadto, odrzuca szumy i plewy. Myślę, że mnie
          rozumiesz.
          Matematycy, informatycy. W lot pojmujecie zagadki.
          Dla mnie wirus - to wielonożne paszczaste stworzenie jak z kingowskiej powieści
          o pożeraczach czasu a forum - to miejsce spotkań a nie eksperymentów.
          Piszesz :
          > Zmącić, aby oczyścić. Pomyśl. :))
          >
          Może w takim razie nie powinnam się angażować w dyskusję ? czasem rozwiązanie
          wydaje mi się tak bliskie (to jak ze słowem, które ma się "na końcu języka" -
          męczy i dręczy, jest tuż-tuż ...) - ale może to także część gry ? fałszywy trop
          by pobłądzić - dając kolejne pole do zasiewania następnych fałszywych tropów ?

          > A ja pamiętam wyjazdy do Podkowy Lesnej. To takie podwarszawskie letnisko. Do
          > cioci i wujka - zielarza. Biblioteka pachnąca suszonymi ziołami. Głeboki
          fotel
          > przed biurkiem. Ogromny tom Pana Tadeusza z ilustracjami Szancera. Taras i
          > schody z tarasu do zapuszczonego ogrodu z żabą mieszkającą w zagłębieniu z
          > hydrantem. Wspomnienia, wspomnienia...
          >
          Letnisko. Sama nazwa jest taka przedwczorajsza :)))) Szancer - ukochany malarz
          dziecięcej wyobraźni. Nie wyobrażam sobie baśni Andersena z innymi ilustracjami.
          Pana Tadeusza także ilustrował ? Nie wiedziałam. Pamiętam wypracowane obrazki
          Andriollego. Zapach suszonej mięty, szałwi, rumianku w ciemnym i chłodnym nawet
          w największe upały pokoju. Skrzypiąca (nieco) podłoga. Namalowałeś piękny obraz
          (szkoda, że nie mogłam go obejrzeć w nocy).

          pozdrawiam serdecznie, :)) tete
          • Gość: snajper Tete. IP: *.acn.waw.pl 25.09.02, 03:12
            Gość portalu: tete napisał(a):

            > Gość portalu: snajper napisał(a):
            >
            > > Wojna ma różne oblicza. Nie zawsze polega na podrzynaniu gardeł. Zaufaj. Tak
            > > trzeba. Kiedyś będzie okazja, to pogadamy. Nie tutaj. :))
            >
            > Snajper, gdy ktoś wie "co" ("kto") i "dlaczego"- łatwiej mu o dystans ; nie
            > bierze sobie do serca, nie przejmuje zanadto, odrzuca szumy i plewy. Myślę, że
            > mnie rozumiesz.

            Rozumiem. Pamiętaj tylko, że, jak napisał Stoik: >śmiech, żarty, ironia,
            cynizm, sarkazm, kpina i kilka innych jeszcze nie oznaczają, że rzeczy poważne
            przestają być poważnymi<. A ja tak łatwo nie porzucam przyjaciół. Ani
            wrogów. ;))

            > Matematycy, informatycy. W lot pojmujecie zagadki.
            > Dla mnie wirus-to wielonożne paszczaste stworzenie jak z kingowskiej powieści
            > o pożeraczach czasu a forum - to miejsce spotkań a nie eksperymentów.

            :)))

            > Piszesz: Zmącić, aby oczyścić. Pomyśl. :))
            > >
            > Może w takim razie nie powinnam się angażować w dyskusję ?

            Ależ nie ! Niech każdy robi to, co uważa za najlepsze i ufa pozostałym.

            > czasem rozwiązanie
            > wydaje mi się tak bliskie (to jak ze słowem, które ma się "na końcu języka" -
            > męczy i dręczy, jest tuż-tuż ...)- ale może to także część gry ? fałszywy trop
            > by pobłądzić - dając kolejne pole do zasiewania następnych fałszywych tropów ?

            I z tym trzeba sie liczyć i brać to pod uwagę.

            > > A ja pamiętam wyjazdy do Podkowy Lesnej. To takie podwarszawskie letnisko.
            > > Do cioci i wujka - zielarza. Biblioteka pachnąca suszonymi ziołami. Głeboki
            > > fotel przed biurkiem. Ogromny tom Pana Tadeusza z ilustracjami Szancera. Ta
            > > ras i schody z tarasu do zapuszczonego ogrodu z żabą mieszkającą w zagłębie
            > > niu z hydrantem. Wspomnienia, wspomnienia...
            > >
            > Letnisko. Sama nazwa jest taka przedwczorajsza :)))) Szancer - ukochany malarz
            > dziecięcej wyobraźni.Nie wyobrażam sobie baśni Andersena z innymi ilustracjami
            > Pana Tadeusza także ilustrował ? Nie wiedziałam. Pamiętam wypracowane obrazki
            > Andriollego.Zapach suszonej mięty, szałwi, rumianku w ciemnym i chłodnym nawet
            > w największe upały pokoju.Skrzypiąca (nieco) podłoga. Namalowałeś piękny obraz
            > (szkoda, że nie mogłam go obejrzeć w nocy).
            >
            > pozdrawiam serdecznie, :)) tete

            Kiedyś próbowałem kolekcjonować książki z ilustracjami Szancera. Niestety,
            szybko musiałem się poddać. Całe mieszkanie chyba bym musiał zamienić w
            bibliotekę. Z lat dziecięcych pamiętam szczególnie dwie książki, duże, obie
            tego samego formatu - chyba ponad A5, dość cienkie, w twardej okładce. Jedna -
            okładkę miała w tonacji granatowej, były to Bajki Krasickiego. Druga, ciemno-
            zielona, to były wersje klasycznych bajek, ale w socrealistycznym wydaniu
            (Szelburg-Zarębina ?) Gdzieś w nierozpakowanych kartonach teraz sobie leżą.
            Potem doszł do nich trzecia, żółta, tego samego formatu - Dziadek do orzechów
            (także z ilustracjami Szancera).

            Pozdrawiam serdecznie i dobrego dnia życzę. :))

            PS. Rozbawiła mnie Helga swoimi dywagacjami o wojnie. Jak się okazało, można z
            cudzych postów rozumieć >mniej niz zero<. ;))
        • Gość: dorota Re: komu kiedy czego......szkoda IP: *.man.bialystok.pl 24.09.02, 11:37
          To prawda wojna ma rozne oblicza, psychoanalitcy wypowiedzieli wojne moim
          dawnym pogladom powiem szczerze mam im to troche za zle poniewaz za duzo mysle
          i nie moge odnalezc spokoju, wczesniej mialam drobne jakies problemy teraz mam
          duze natury moralnej, jestem kims innym i sama nie potrafie powiedziec kim,
          siedza we mnie dwie osoby diabel i aniol, mam ochote grzeszyc i byc grzeczna,
          nie wiem jak do tego doszlo , ale coraz watpie we wlasna moralnosc wczesniej
          nie mialam takich watpliwosci wszystko bylo proste teraz tak nie jest.
          A ZYCIE POWINNO BYC PROSTE CZLOWIEK SAM NIE POWINIEN GO KOMPLIKOWAC, a ja sama
          na wlasne zyczenie go skomplikowalam.
          Szkoda mi utraty moich prostych pogladow.
          • d_nutka Re: komu kiedy czego......szkoda 24.09.02, 12:08
            Dorotko!
            weszłaś na bardzo wyboistą ścieżkę.
            współczuję.
            rozpoznać w sobie anioła i diabła.
            duży wyczyn.
            ale czy to nie będzie wygladało na rozdwojenie osobowości?
            :)))
            d.
            • d_nutka Re: komu kiedy czego......szkoda 25.09.02, 11:23
              a dziś mi szkoda tych ,którzy odeszli z F.
              może nie wszystkich,ale niektórych -TAK.
              d.
              • Gość: tete d_nutka IP: *.telan.pl 25.09.02, 14:51

                Odchodzą a z nimi cząstka nas. Jak w życiu.
                Zawsze kawałeczek pustki po sobie zostawiają. Zabierają z sobą "ten kosz to
                wszystko moje", którym dzielili się z nami.

                pozdrawiam Cię D_nutko, :)) tete
                • carmina Mnie szkoda oranzady w proszku.... 25.09.02, 20:15
                  Pzrypomniał ją ostatnio duet Baron-Bereś. Mniej więcej tak, ze na ziemi nastały
                  straszne czasy, ludzie stracili wiare, nadzieję i miłość, mało tego, już
                  nigdzie nie można dostać oranzady w proszku. :) Święte słowa, święte. Ależ to
                  było dobre, jak teraz...hm...guma strzelająca.... znacie chyba gumę strzelajacą
                  na języku? No właśnie.

                  I wielu innych rzeczy mi szkoda, siła by mówić, kochani. I może czasu szkoda?
                  Tego minionego. Choć ten obecny też jest spox. :)

                  C
                  • Gość: żuczek Re: Mnie szkoda oranzady w proszku.... IP: *.swidnica.sdi.tpnet.pl 25.09.02, 20:59
                    Ta oranżada w proszku to był zwykły przekręt. Zmielona polopiryna C z cukrem i
                    barwnikiem.
                    pzdr
                    • Gość: nurni naprawde? TO GRANDA!!!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.09.02, 21:06
                      Gość portalu: żuczek napisał(a):

                      > Ta oranżada w proszku to był zwykły przekręt. Zmielona polopiryna C z cukrem
                      i
                      > barwnikiem.
                      > pzdr

                      a panska skorka
                      jak to z nia bylo

                      pewno ani panska ani skorka he?

                      kolowali nas jak chcieli!
                    • Gość: Abe Re: Mnie szkoda oranzady w proszku.... IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 25.09.02, 21:46
                      Gość portalu: żuczek napisał(a):

                      > Ta oranżada w proszku to był zwykły przekręt. Zmielona polopiryna C z cukrem
                      i
                      > barwnikiem.
                      > pzdr

                      Niby taki całkiem niewielki Żuczek, a chyba rację ma.
                      Przypomniały mi się cukierki "malinki" kupowane na wagę z wielkiego szklanego
                      słoja w zielonym kiosku ze słodyczami. Słodkie jak lukrecja kulki z barwionego
                      na czerwono cukru. Prawdziwych malin nie przypominały ani kolorem, ani zapachem,
                      a już tym bardziej smakiem. Ale były pyszne. Podobnie jak czerwone lizaki -
                      kogutki i mikołaje na patyku. No i oranżada w butelce z porcelitowym kapslem -
                      ta na odmianę najlepsza w kolorze trawiastej zieleni.
                      A pamięta ktoś jeszcze lody "Pingwin" na patyku?
                      Chyba się starzeję :)))
                      Pozdro

                      • Gość: tete Groza !!!!!!!! IP: *.telan.pl 26.09.02, 00:03

                        matko kochana przestańcie z tą analizą składu :))))))))))

                        oranżada w proszku składała się z oranżady w proszku !!!!!!!!!!

                        Niestety - wdzięczna "pańska skórka" jest mi znana wyłącznie z
                        literatury (Wańkowicz) a i tak nie bardzo się domyślam co to - bo w
                        odróżnieniu od realistycznie opisywanych babeczek śmietankowych - opisu
                        "pańskiej skórki" tam nie było.

                        Co to właściwie jest ?


                        serdecznie :)) tete




                        • Gość: Przypadkiem Re: Groza !!!!!!!! IP: *.acn.pl / 10.135.130.* 26.09.02, 01:13
                          Gość portalu: tete napisał(a):
                          > opisu "pańskiej skórki" tam nie było.
                          > Co to właściwie jest ?

                          Jeśli można dołączyć sam opis. Bo mnie babcia z mamą ZAKAZYWAŁY kosztowania tej
                          wspaniałości (niehigieniczne, ponoć).
                          Wyglądała jak cukierek domowej roboty. Zawinięty w papierek bez dekoracji, taki
                          śniadaniowy (też odchodzi w niebyt). Kolor był dokładnie skórzasty, ale mytej
                          skórki, ludzkiej i raczej przyjemnej, chociaż dało się przeczuć konsystencję
                          mordoklejki. Sprzedawane ułożone w piramidki, z malutkich stoliczków, przed
                          kościołem, na odpuście, przed wyjściem z postawówki, rzadziej wprost na ulicy,
                          bez hmm, afiliacji. Panowie milicjanci odganiali sprzedawców niczym dziś straż
                          miejska babiny z pietruszką.
                          Gdyby ktoś napisał JAK SMAKOWAŁA?

                          Pzdr
                          Przypadkiem
                          • Gość: snajper Pańska skórka. IP: *.acn.waw.pl 26.09.02, 02:14
                            Gość portalu: Przypadkiem napisał(a):

                            > Gość portalu: tete napisał(a):
                            > > opisu "pańskiej skórki" tam nie było.
                            > > Co to właściwie jest ?
                            >
                            > Jeśli można dołączyć sam opis.Bo mnie babcia z mamą ZAKAZYWAŁY kosztowania tej
                            > wspaniałości (niehigieniczne, ponoć).
                            > Wyglądała jak cukierek domowej roboty.Zawinięty w papierek bez dekoracji, taki
                            > śniadaniowy (też odchodzi w niebyt). Kolor był dokładnie skórzasty, ale mytej
                            > skórki, ludzkiej i raczej przyjemnej, chociaż dało się przeczuć konsystencję
                            > mordoklejki. Sprzedawane ułożone w piramidki, z malutkich stoliczków, przed
                            > kościołem, na odpuście, przed wyjściem z postawówki, rzadziej wprost na ulicy,
                            > bez hmm, afiliacji. Panowie milicjanci odganiali sprzedawców niczym dziś straż
                            > miejska babiny z pietruszką.
                            > Gdyby ktoś napisał JAK SMAKOWAŁA?

                            Ależ kochani, kto jest spragniony smaku pańskiej skórki, zapraszam na 1
                            listopada do Warszawy. Pod cmentarzami znów pojawią się stoliki z połupaną
                            siekierkami zółto-różową masą. Nie wiem dlaczego akurat jedynie przy tej okazji
                            mozna skosztować tego specjału, ale o innej porze nigdzie go nie widziałem.
                            Może cykl produkcji trwa cały rok ? ;)) Chętnym mogę powysyłać małe paczuszki
                            ze skórką. Smakuje to to nieszczególnie. Rodzaj mordoklejki, dość twardej, o
                            landrynkowym smaku. Wygląd rzeczywiście oryginalny i to chyba jedynie ją
                            wyróżnia.

                            A mnie jest żal saturatorów i wody sodowej z sokiem. Ta w butelkach, to już nie
                            to samo...

                            Pozdrawiam.
                            • Gość: nurni Re: Pańska skórka. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.09.02, 07:46
                              Gość portalu: snajper napisał(a):

                              > Ależ kochani, kto jest spragniony smaku pańskiej skórki, zapraszam na 1
                              > listopada do Warszawy. Pod cmentarzami znów pojawią się stoliki z połupaną
                              > siekierkami zółto-różową masą. Nie wiem dlaczego akurat jedynie przy tej
                              okazji
                              >
                              > mozna skosztować tego specjału,

                              to proste
                              trzeba sie umartwiac

                              ale o innej porze nigdzie go nie widziałem.
                              > Może cykl produkcji trwa cały rok ? ;)) Chętnym mogę powysyłać małe paczuszki
                              > ze skórką. Smakuje to to nieszczególnie. Rodzaj mordoklejki, dość twardej, o
                              > landrynkowym smaku. Wygląd rzeczywiście oryginalny i to chyba jedynie ją
                              > wyróżnia.

                              panska skorka to niebo w gebie

                              tyle ze
                              trzeba by cofnac sie ze 30 lat
                              skoczyc na targowa

                              tam przy umarlym dzis bazarze rozyckiego
                              te gluty w papierku
                              byly najlepsze

                              > A mnie jest żal saturatorów i wody sodowej z sokiem. Ta w butelkach, to już
                              nie
                              >
                              > to samo...

                              gruzliczanki nic nie zastapi
                              tej z podwojnym z sokiem

                              koncze
                              niedobrze mi

                              > Pozdrawiam.

                              pzdr
                              nurni
                              • Gość: tete niebo w gębie czy ........ IP: *.telan.pl 26.09.02, 08:53

                                glut w papierku ????????

                                Już wiem - a może domyślam się - co to było. Nie jadłam.

                                Chyba ważne - kiedy ...
                                Ze dwa lata temu byłam na odpuście w małej wsi podkrakowskiej. Kolorowe
                                stragany - z bardzo kolorowymi słodyczami. Zachwycona wielkimi landrynami
                                w kształcie i kolorze jeżyn - kupiłam .......ale miały smak posłodzonego
                                plastiku.
                                Może z oranżadą w proszku i lizakami byłoby teraz tak samo ?

                                W straszliwych latach osiemdziesiątych królował "napój firmowy". Ten to musiał
                                mieć skład ! Pamiętam w miejscowosci nadmorskiej napój firmowy w kolorze
                                nieprzejrzystej ścierki, o smaku agrestopodobnym. Robili go pewnie z dżemu
                                agrestowego (czego jak czego ale dżemu nie brakowało). Miał powodzenie.

                                Kramy 1 listopada ? Chyba nie ... Pomimo, że cmentarz szczeciński największy,
                                wiele bram - ale w tym dniu tylko kwiaty, znicze, lampiony, stroiki.

                                serdecznie Was pozdrawiam, :)) tete

                                • Gość: nurni straszliwe podejrzenie >>>>>>o Snajperze IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.09.02, 19:38
                                  Gość portalu: tete napisał(a):

                                  > Kramy 1 listopada ? Chyba nie ... Pomimo, że cmentarz szczeciński największy,
                                  > wiele bram - ale w tym dniu tylko kwiaty, znicze, lampiony, stroiki.

                                  tez nie widzialem
                                  Snajper zapewnia ze widzial
                                  ciekawe z ktorej strony lady?

                                  opowiadajcie Snajper
                                  co tam jeszcze ludziom w zaduszki
                                  wciskacie

                                  baloniki trabki hula-hop /tak sie pisze?/
                                  harmonijki kapiszony i cala ta
                                  sylwestrowa galanterie?

                                  niezly zgrywus

                                  zakladajac ze to prawda

                                  nurni

                                  cos moze byc na rzeczy...tak mysle
                                  na pewno choc...
                                  e tam niemozliwe
                                  ale...

                                  a co tam
                                  gest dobrej woli

                                  Snajperze
                                  udowodnij swoja niewinnosc :)
                                  • Gość: snajper Baloniki na druciku. IP: 2.4.STABLE* / 10.1.1.* 26.09.02, 20:28
                                    Gość portalu: nurni napisał(a):

                                    > Gość portalu: tete napisał(a):
                                    >
                                    > > Kramy 1 listopada ? Chyba nie ... Pomimo, że cmentarz szczeciński największy
                                    > > wiele bram - ale w tym dniu tylko kwiaty, znicze, lampiony, stroiki.
                                    >
                                    > tez nie widzialem
                                    > Snajper zapewnia ze widzial
                                    > ciekawe z ktorej strony lady?
                                    >
                                    > opowiadajcie Snajper
                                    > co tam jeszcze ludziom w zaduszki
                                    > wciskacie
                                    >
                                    > baloniki trabki hula-hop /tak sie pisze?/
                                    > harmonijki kapiszony i cala ta
                                    > sylwestrowa galanterie?
                                    >
                                    > niezly zgrywus
                                    >
                                    > zakladajac ze to prawda
                                    >
                                    > nurni

                                    Jakbyś zgadł. Baloniki to jeszcze pamiętam z lat wcześniejszych. Rodzice kiedyś
                                    kupili mi takiego dłuuugiego białego robala, ale w tłoku, przy przechodzeniu
                                    bramy cmentarnej pękł. Co to za rozpacz była. Do dziś pamiętam. A miałem chyba
                                    coś koło 5 lat.

                                    Jakoś nie pamiętam, aby teraz baloniki sprzedawali. Ale pańska skórka i joja w
                                    zeszłym roku były. Kto nie wie co to jojo ? Ale takie klasyczne, z trocinami w
                                    środku i oblepione szaleńczo kolorową cynfolią.

                                    > cos moze byc na rzeczy...tak mysle
                                    > na pewno choc...
                                    > e tam niemozliwe
                                    > ale...
                                    >
                                    > a co tam
                                    > gest dobrej woli
                                    >
                                    > Snajperze
                                    > udowodnij swoja niewinnosc :)

                                    Nie ma sprawy. Jak mi się uda i jeśli mi się będzie chciało, mogę zrobić
                                    fotoreportaż i umieścić na jakiejś stronie. Zaduszki już blisko. :))

                                    Pozdrawiam.

                                    • Gość: tete to JEST możliwe :)))) IP: *.telan.pl 26.09.02, 21:20

                                      W osłupienie wprawiła mnie rok temu budka z kurczakami - tak zaraz w pobliżu
                                      chryzantem i zniczy (wydało mi się to niestosowne).... ale fakt - niektórzy
                                      głodni. Być może w tym roku i jojo (wiem co to jest !!!!) zobaczę i te "gluty"
                                      w papierkach lub bez.

                                      Snajper sprzedaje nam jojo wirtualne :))) a Nurni robi "kocią kołyskę" :)))

                                      pozdrawiam serdecznie :)) tete
                                      (chybocząca się na obcasach z fajansowych kapsli przymocowanych gumkami do
                                      tenisówek)

                                      • Gość: Abe Re: to JEST możliwe :)))) IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 27.09.02, 01:41
                                        Gość portalu: tete napisał(a):

                                        >
                                        > W osłupienie wprawiła mnie rok temu budka z kurczakami - tak zaraz w pobliżu
                                        > chryzantem i zniczy (wydało mi się to niestosowne).... ale fakt - niektórzy
                                        > głodni. Być może w tym roku i jojo (wiem co to jest !!!!) zobaczę i
                                        te "gluty"
                                        > w papierkach lub bez.

                                        Przepraszam, że eskaluję tę opowieść, ale możliwe jest znacznie więcej -
                                        przynajmniej w gospodarnym Poznaniu. Menu znacznie bardziej rozbudowane,
                                        bo to i kiełbaski pieczone i kaszanka, a i wypieki różne kupić można na deser.
                                        Dla niektórych w ogóle świetny dzień na robienie sprawunków. Stąd wielka róż-
                                        norodność na straganach - od skarpetek po swetry, spódnice i czego tam dusza
                                        zapragnie. Po prostu bazar. Odnoszę smutne wrażenie, że kramiki z kwiatami
                                        i zniczami trochę po macoszemu wciśnięte pomiędzy te pozostałe.
                                        Wokół tłumy poznańskich pań wystrojonych w futra i pelisy. To w Poznaniu
                                        dzień, gdy bez względu na pogodę, po raz pierwszy w roku zakłada się zimowe
                                        odzienie. Wcześniej nie ma mowy, choćby temperatura przywodziła na myśl
                                        koło podbiegunowe.
                                        Snajperze. Jeśli chcesz sprzedawać baloniki, to zapraszam - tutaj to nikogo
                                        nie zdziwi.


                                        > Snajper sprzedaje nam jojo wirtualne :))) a Nurni robi "kocią kołyskę" :)))
                                        >
                                        > pozdrawiam serdecznie :)) tete
                                        > (chybocząca się na obcasach z fajansowych kapsli przymocowanych gumkami do
                                        > tenisówek)

                                        Żeby nie kończyć tak smutno, napiszę, że ja też na obcasach - tyle że
                                        z drewnianych klocków (niekoniecznie identycznych rozmiarem i kolorem)
                                        i w podomce cioci (białej w niebieskie kwiatki) oraz welonie ze starej firanki.
                                        Czyż nie wyglądam jak prawdziwa królewna?
                                        Abe zdziecinniała :)))))))
    • d_nutka Re: Żeby nie było......szkoda 25.09.02, 20:35
      Zdarzyło się na forum.
      Wydaje mi się dziś jakby to zdarzyło się dawno,dawno temu,a przecież zdarzylo
      się tak naprawdę niedawno.
      Przeżywałam dość trudne chwile w tzw. Realu.
      Jakby jakieś zle moce się na mnie wtedy uwzięły.
      I w taki zly dla mnie czas całkiem przypadkiem,a może i nie,kliknęlam na
      ikonkę FORUM.
      I zaczęłam czytać.I zobaczylam,ze istnieje gdześ TAM w odali,ale blisko,bo na
      moim monitorze,inny świat,inni ludzie.Czytałam i zaczynałam rozpoznawać.
      Kilku forumowych łobuzów-dowcipnisiów,kilku egzystencjalistów i
      myslicieli,trafiali się też poeci.Byli też
      naukowcy,politycy,ekonomisci,prawnicy,nauczyciele i chyba wszyscy inni.
      I spodobało mi się to.I powiedziałam-TO jest dobre.TO jest TO.
      I odezwałam się.I miło mnie przyjęto.I moje trudne sprawy z realu znalazły
      przeciwwagę.
      Już zdąrzyłam niektórych polubić a oni zaczęli odchodzić.
      Najpierw Vist i Wi@tr(to chyba ta sama osoba),potem Kir.Coraz mniej było Witka
      i Perli.
      Właśnie tych,którzy mnie na Forum „przyciągali” najbardziej.
      Potem nagle katastrofa za katastrofą.Wojna za wojną.Po co? O co?
      Skutek.Zaczęli odchodzić i inni Ja przemieniłam się w chamowatą
      wojowniczkę.Czego?
      I czy warto było?
      Czy mam swój udział w tym,że teraz mi żal?
      Żal,że sama myślę o odejściu,Żal,że wielu innych pewnie Też o tym myśli ,bo
      jest ich coraz mniej.Żal mi tych niegdysiejszych wątków,które mnie tak urzekły.
      Czy one wrócą bez ich autorów?
      Wątpię.
      Nie należę do osób,które uważają,że nie ma ludzi niezastapionych.
      Może i nie ma,ale może w innym czasie i w innym pokoleniu.
      Mnie już wtedy nie będzie.
      I dlatego mi żal,bardzo żal.
      Dziękuję TYM po których czuję żal,że ich nie ma.
      Może wrócą jednak i wątki?
      Będę czekać.
      Danka
    • Gość: Przypadkiem Re: komu kiedy czego......szkoda IP: *.acn.pl / 10.135.130.* 26.09.02, 00:51
      Gość portalu: nurni napisał(a):

      > nagrywam muzyke do samochodu
      [...]

      To ładnie napisane. Mam nadzieję, że wiesz co to jest mówienie prozą (i nie
      robisz sobie złudzeń)?
      :-)

      Pzdr
      Przypadkiem
      • Gość: nurni zero zludzen IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.09.02, 07:31
        Gość portalu: Przypadkiem napisał(a):

        > Mam nadzieję, że wiesz co to jest mówienie prozą (i nie
        > robisz sobie złudzeń)?

        najmniejszych :)

        > Pzdr

        wzajemnie

        > Przypadkiem

        nurni
        • Gość: Przypadkiem Re: zero zludzen IP: *.acn.pl / 10.135.130.* 26.09.02, 16:40
          Nurmi - przepraszam.
          Celowo.

          P
          • Gość: nurni Re: zero zludzen IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.09.02, 19:42
            Gość portalu: Przypadkiem napisał(a):

            > Celowo.

            wiem!
            nie bolalo :)

            > P

            nurNi

            ps. jakby co
            to tez :)
            • Gość: Przypadkiem NurNi, NurNi - co mam zrobić, żeby IP: *.acn.pl / 10.135.130.* 26.09.02, 21:45
              ...nie bolało mnie kiedyś w niewiadomej przyszłości?
              Już nie ma ratunku...
              ..
              .

              Może Cię rozśmieszę?

              P

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka