Dodaj do ulubionych

Kośćiół krakowski

12.03.06, 19:22
W obcym interesie
I tu pewna niespodzianka. Wygasający na świecie marksizm utrzymał się w
Polsce, dzięki wsparciu ze strony opozycji o zabarwieniu trockistowskim.
Takie nazwiska jak Kuroń czy Modzelewski stały się symbolem oporu wobec PZPR,
choć przecież opozycja ta była właśnie polskim odpowiednikiem ruchu
lewicowego, pokolenia 1968 r., na Zachodzie.

Tu trzeba przypomnieć, że zimna wojna polegała na robieniu kłopotów drugiej
stronie, poprzez wspieranie wszelkiej możliwej opozycji, im bardziej
awanturniczej tym lepiej. Rosja denerwowała Amerykę swymi akcjami na Kubie, w
Nikaragui czy Angoli, a Ameryka Rosję wspierając ruchy opozycyjne na
Węgrzech, w Polsce czy w Czechosłowacji. Nic im nie przeszkadzało, że Imre
Nagy, Aleksander Dubczek czy Jacek Kuroń to komuniści. Ważne było, że parli
do konfrontacji z Rosją i tylko to się liczyło. Pamiętam jak 16 października
1978 roku Karol Wojtyła został papieżem, zaraz Radio Wolna Europa zadzwoniło
do Jacka Kuronia i pytało go o komentarz. Powiedział, że cieszy się, iż Polak
został papieżem. Powiedziałbym to samo. Ale dlaczego właśnie Kuronia RWE
pytało. Pytało, aby podkreślić, że jest osobą w Polsce ważną. W ten sposób
kreowano opozycję, uwiarygodniano ją.

Niestety, w tym uwiarygodnianiu uczestniczył też Kościół. W latach
osiemdziesiątych ludzie z opozycji KOR-owskiej dostali azyl w Kościele i
prawo przemawiania z ambony (lub od ołtarza). Ludzie tacy jak Kuroń, Michnik
czy Modzelewski jeździli po kraju i w kościołach głosili swe tezy. W
kościołach odbywały się polityczne głodówki. Aktorzy, którzy bojkotowali
telewizję państwową, miewali w kościołach występy. Duchowieństwo się
cieszyło, że ludzie ci przylgnęli do Kościoła, ale to nie Kościół ich
formował, tylko oni formowali politycznie wiernych. W większości pozostali
ateistami, co się ujawniło zaraz po transformacji roku 1989.

Próby odrodzenia obozu narodowego
Sprawujący w Polsce władzę Wojciech Jaruzelski zdawał sobie sprawę, że władza
PZPR nie jest na dłuższą metę do utrzymania i szukał dróg do podzielenia się
nią z opozycją. Widząc zbliżające się zwycięstwo w wyścigu zbrojeń i
ekonomiczne Ameryki Reagana oraz ideologiczne Jana Pawła II, w pierwszej
kolejności poszukiwał partnerów po prawej stronie sceny politycznej (pisarz
katolicki Jan Dobraczyński, działacz KIK-u Jerzy Ozdowski, szef PAX-u Zenon
Komender, działacz Stronnictwa Narodowego Stefan Jarzębski), wśród ludzi
prześladowanych w czasach stalinowskich. Tymczasem okazało się, że to nie oni
mają poparcie Kościoła. Kościół popierał więzionych w stanie wojennym, czyli
głównie ludzi z kręgu doradców Solidarności. Za taką postawę Kościoła
odpowiada przede wszystkim środowisko krakowskie skupione wokół Tygodnika
Powszechnego, które uchodziło wówczas za najbliższe Janowi Pawłowi II.
Jaruzelski zrezygnował więc z prób dogadania się z prawicą i dogadał się
przy "Okrągłym Stole" z lewicą trockistowską. Czyli dogadał się ze swoimi
dysydentami z 1968 roku. Dogadał na zasadzie, że nomenklatura partyjna
pozostanie przy majątku państwowym, przy służbach specjalnych, w mediach i
przy wymiarze sprawiedliwości, a w dziedzinie polityki nastąpi okresowe
wymienianie się ekipy solidarnościowej z postkomunistami. Tak mamy od 16 lat.
Postkomunistyczne ekipy to rządy Pawlaka, Oleksego, Cimoszewicza, Millera i
Belki, zwykle z poparciem PSL-u, a postsolidarnościowe to rządy
Mazowieckiego, Bieleckiego, Olszewskiego, Suchockiej i Buzka, zwykle
polegające na oddaniu przez prawicę (Solidarność, ZChN) władzy, zakulisowym
wpływom ekipy Bronisława Geremka. Prezydent Wałęsa dbał o "lewą nogę", by nie
osłabła, a prezydent Kwaśniewski robił co mógł, by prawicę zastąpić w życiu
politycznym liberałami.

Obserwuj wątek
    • sredni4 Re: Kośćiół krakowski 12.03.06, 19:26
      Zofia Kuratowska, lekarz, polityk - wicemarszałek Senatu, radykalna działaczka
      lewicy Unii Wolności. Jak się zdaje wiele nauczyła się od swego męża -
      Grzegorza Jaszuńskiego, niegdyś jednego z najbardziej kłamliwych dziennikarzy-
      politruków żydowskiego pochodzenia. (Np. w książce Amerykańska odmiana
      faszyzmu, Jaszuński sugerował, że najaktywniejsi w upowszechnianiu faszyzmu w
      Stanach Zjednoczonych są bankierzy z Wall Street. Bankierzy-faszyści!!!).
      Kuratowska okazała się równie gorliwą w tropieniu faszystów. Porównała
      uczestników antybelwederskiej manifestacji w lutym 1992 r. z Ku-Klux-Klanem i
      dojściem Hitlera do władzy (!) ze względu na palenie kukieł, głoszenie
      antysemickich haseł (por. “Sztandar Młodych” z 26 lutego 1993 r.). W
      październiku 1991 r. Kuratowska zaatakowała biskupa Józefa Michalika za
      stwierdzenie: (...) Nieraz powtarzam i będę powtarzał, katolik ma obowiązek
      głosować na chrześcijanina, muzułmanin na muzułmanina, Żyd na Żyda, mason na
      masona, każdy komunista na komunistów (...) (por. “GW” z 2 października 1991
      r.). W wywiadzie dla “Polityki” z 14 grudnia 1991 r. ostrzegała przed
      rzekomymi “nacjonalizmami” w programach niektórych partii,
      współtworzących “piątkę” partii centrowych i prawicowych. Wielu zaszokowało
      zachowanie Kuratowskiej podczas telewizyjnej dyskusji w magazynie “Luz” o
      patriotyzmie 21 lutego 1994 r. Jakiś nastolatek perorował w nim, że nie uważa
      się za patriotę i mógłby stąd wyjechać, bo to, co teraz się dzieje w Polsce to
      nacjonalizm, bo teraz wszyscy (podkr. J.R.N.) wołają, żeby bić Żydów, żeby bić
      Murzynów, a w Polsce nie ma faktycznie patriotyzmu. Zamiast sprostować tego
      typu skrajnie przesadne uogólnienia, Kuratowska skomentowała to słowami: Nie ma
      nic gorszego, i to nie jest patriotyzm ten Polak katolik i ten Polak
      nacjonalista. I tak to dzięki Kuratowskiej nagle wszedł do dyskusji dziwny znak
      równości katolik-nacjonalista (por. J.Pobóg: Zapiski doświadczonego
      telewidza, “Ład” z 6 marca 1994 r.).

      W latach 80. Kuratowska korzystała ze schronienia pod opiekuńczymi skrzydłami
      Kościoła, działała w Prymasowskim Komitecie Pomocy Pozbawionym Wolności i Ich
      Rodzinom i w Duszpasterstwie Służby Zdrowia przy kościele św. Krzyża w
      Warszawie. Wówczas prezentowała się jako natchniona obrończyni wartości. Po
      1989 roku agresywnie antyklerykalna. Powieszenie krzyża w Senacie przez jednego
      z senatorów porównała z czasami wojen krzyżowych i uznała za próbę uczynienia
      kolejnego kroku w kierunku państwa wyznaniowego (por. O jeden krzyż
      bliżej, “Rzeczpospolita” z 12 grudnia 1992 r.). Ostro krytykowała wprowadzenie
      nauczania religii do szkół i stała się bardzo aktywną uczestniczką ruchu na
      rzecz legalizacji aborcji.

      Kuratowska niejednokrotnie występowała za zapewnieniem maksimum praw dla
      mniejszości seksualnych, nie wyjaśniając konkretnie, jak ma wyglądać w praktyce
      egzekwowanie praw tych mniejszości. Czy na przykład przy doborze delegacji na
      wyjazdy zagraniczne trzeba zabezpieczyć odpowiednio równy udział także
      pedofilów, nekrofilów, zoofilów i sadystów, bez dyskryminowania żadnej grupy
      kochających inaczej? Kuratowska bojowniczka o prawa do legalizacji małżeństw
      homoseksualistów, opowiadała się między innymi za prawem par seksualnych do
      adopcji dzieci, które powinny ustabilizować ich życie uczuciowe i odwieść ich
      od niewierności. Nie zastanawiała się tylko, jak wpływ takich “rodziców” odbije
      się na psychice adoptowanych dzieci (por. komentarz paryskiego “Głosu
      Katolickiego” z 27 marca 1994 r.).

      Kuratowska ma typową dla “Homo Sovieticus” skłonność do tropienia wrogów za
      wszelką cenę. W 1990 roku np. uznała konflikt wokół chorych na AIDS w Głoskowie
      za wynik działań wrogów rządu premiera Mazowieckiego (por. komentarz Stanisława
      Szareckiego: Wrogowie ludu, “Młoda Polska” z 7 lipca 1990 r.). Kuratowska
      wsławiła się wówczas stwierdzeniem, że sprawa AIDS w Polsce to trudny egzamin z
      demokracji dla naszego społeczeństwa. Jak komentowano - zdaniem Kuratowskiej to
      społeczeństwo powinno zdawać przed rządem egzamin ze swego demokratyzmu, a nie
      odwrotnie. W 1996 r. pod patronatem arcyliberalnej p. Kuratowskiej
      zorganizowano seminarium “Karać czy nie karać” (za narkomanię).
      Spotkanie “uświetnił” zaproszony przez p. Kuratowską specjalny amerykański
      ekspert Ethan A.Nadelmann, gorący przeciwnik karania za posiadanie narkotyków,
      bo jest to nie do przyjęcia z punktu widzenia praw człowieka. Zdumiewa taka
      obrona narkomanów w czasie, gdy w przeciwieństwie do Polski w USA i w
      większości krajów Europy Zachodniej istnieją bardzo surowe kary za posiadanie
      narkotyków, a wprowadzenia takich kar wymaga od nas prawo międzynarodowe -
      konwencja wiedeńska (por. “Niedziela” nr 31 z 1996 r.).

      Kuratowska, niegdyś jedna z założycielek skrajnie lewicowego ROAD, po 1993 roku
      atakowała prawicę jako “politycznych bankrutów", równocześnie gorąco popierając
      wchodzenie UW w sojusze z radnymi postkomunistycznymi (między innymi w SdRP-
      owskiej “Trybunie” z 28 listopada 1995 r.). Już wcześniej (w wypowiedzią
      radiowej dla pr. III z 7 maja 1992 r.) popisała się wypowiedzą, że: Prawa
      komunistyczne były bardzo dobre, tylko ich nie przestrzegano. Celnie
      skomentował ją Tomasz Kałużny w “Najwyższym Czasie” z 30 maja 1992: Teraz już
      wszystko jasne, dlaczego tak wielu dzisiejszych członków UD wyrzucono z PZPR w
      różnych okresach PRL-u, oni po prostu chcieli te wspaniałe prawa wprowadzać w
      życie.

      • Gość: Joao Re: Kośćiół krakowski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.06, 19:33
        A polícia do Rio Grande do Sul começa a ouvir nesta sexta-feira as testemunhas
        do ataque à empresa Aracruz Celulose. Ontem, a pesquisadora que teve o trabalho
        de duas décadas destruído num ataque dos sem-terra se indignou ao ver, pela
        televisão, a confissão dos autores do crime.

        Um dia depois de encontrar o laboratório onde trabalhou por 20 anos destruído
        por uma ação dos sem-terra, a pesquisadora Isabel Gonçalves se revolta ao ver
        as imagens de quem confessa ter participado do ataque.

        “É um sentimento de indignação como de qualquer pessoa de bem. Você entra em
        choque, é um ser humano igual você. O que essa pessoa tem no coração?”, indaga
        a pesquisadora Isabel Gonçalves.

        Uma câmera escondida registra o momento em que um grupo de mulheres conta
        detalhes da invasão à Aracruz Celulose. Sem saber que estava sendo gravada, uma
        sem-terra conta que o ataque teria sido planejado. “Que eu sei, uns três meses
        atrás já vinha sendo articulado”, revela.

        Elas ainda se divertem ao lembrar o que fizeram. “Foi um estrago total. Eu
        virei as caixas, não tinha força, mas consegui”, contou uma integrante do
        movimento MST.

        “Todas as mulheres assim ó”, diz uma outra mulher, cobrindo o rosto com um
        pano. “Para não aparecer, e eles filmando tudo. Deu aquele medinho na
        mulherada, só ‘no’ sair do ônibus. Depois que viram as primeiras indo destruir,
        mas foi muito lindo”, completa.

        João Pedro Stédile, coordenador nacional do MST, reagiu assim: “As companheiras
        mulheres estão de parabéns porque tiveram coragem de fazer um ato para chamar
        atenção da sociedade”.

        Já o ministro do Desenvolvimento Agrário, Miguel Rosseto, mais uma vez condenou
        o ataque à Aracruz: “Uma ação lamentável, merece toda a nossa condenação. Nada
        se justifica um padrão de violência desse tipo, porque cria um ambiente que não
        interessa a um bom e correto debate sobre os problemas sociais que nós temos em
        nosso país”.

        A polícia já recebeu as imagens da ação dos invasores e começou a ouvir as
        testemunhas. O Ministério Público do Rio Grande do Sul também está investigando
        e quer saber como a operação foi planejada. O inquérito sobre a invasão a
        Aracruz deve ficar pronto em 30 dias.

        • Gość: Joao Re: Kośćiół krakowski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.06, 19:34
          Afrodisíaco, calmante, energético e, principalmente, delicioso! São muitas as
          qualidades do chocolate. E a Páscoa é a época em que todos os excessos são
          perdoados. Todo ano, a indústria inova para conquistar os consumidores pelo
          estômago e também pelos olhos.

          Este ano não será diferente. Mais de 100 lançamentos devem chegar às
          prateleiras. E tem de tudo, desde bombom recheado com pó de ouro até chocolate
          salgado, transformado em macarrão.

          Com tantas novidades, os fabricantes esperam vender 100 milhões de ovos e
          atingir um faturamento 12% maior do que no ano passado.

          Já faz mais de 2000 anos que o "presente dos deuses", como chamavam os astecas,
          desperta elogios.

          “Chocolate é irresistível”, declara um consumidor.

          “É a melhor sobremesa que existe”, garante outra consumidor.

          “Chocolate, para mim, é afrodisíaco”, conta outra consumidor.

          Na Páscoa, o chocolate é tradição desde o século 17. O cheiro forte e a
          cremosidade características também podem ser sinônimos de "tortura" para quem
          trabalha em uma fábrica de ovos de Páscoa.

          “Depois que eu entrei aqui, eu engordei. A tendência foi essa. São 13 quilos a
          mais”, revela o auxiliar de produção Rodrigo Pereira.

          A produção, que começou em setembro, está chegando ao fim. Este ano, os
          brasileiros vão consumir 20 mil toneladas de chocolate - mil a mais do que em
          2005.

          “Nós estamos otimistas, porque o fato de ser em abril ajuda. É mais fresquinho,
          menos calor. E também fica mais longe das contas do começo do ano”, prevê o
          gerente comercial da fábrica, Marcelo Martins.

          O otimismo parece ter inspirado os fabricantes a desenvolver produtos mais
          criativos e bem-humorados. Coelhos e ovos ainda são os protagonistas, mas já
          não reinam sozinhos no mundo dos chocolates de páscoa.

          Que tal uma joaninha que carrega filhotes em forma de chocolate? Ovos de
          cristal, drágeas com ouro comestível, e chocolate com cara de queijo suíço -
          para comer em lascas. Salgado, só o preço: cerca de R$ 300. Mas cliente não
          falta.

          “Ele busca uma embalagem que surpreenda, algo inovador, mas com conteúdo que
          corresponda a esse primeiro impacto visual”, explica a gerente de loja Patrícia
          Landmann.

          O que dizer do ovo diamante francês que chegou à loja antes mesmo de ser
          vendido na França? Da Bélgica, um design mais ecológico: um ninho de chocolate
          preto com ovos brancos.

          “Para mim, uma mesa sem chocolate é brincadeira. Eu adoro chocolate, amo, amo”,
          afirma a estudante de moda Aline Furlan.

          Na cozinha de um chef, a sobremesa virou prato principal: ravióli de chocolate
          recheado com galinha-d’angola. Só torcendo para a Páscoa chegar logo.

          “Domingo é dia de massa e vai ter essa bem diferente que é essa de chocolate”,
          observa o chef.

          Na hora de encher o carrinho, o consumidor vai perceber que os preços dos ovos
          estão cerca de 7% mais caros este ano. Os astecas, que descobriram o uso do
          chocolate, acreditavam que a iguaria era um presente dos deuses. E quem adora
          esta delícia, não tem como duvidar.

          Afrodisíaco, calmante, energético e, principalmente, delicioso! São muitas as
          qualidades do chocolate. E a Páscoa é a época em que todos os excessos são
          perdoados. Todo ano, a indústria inova para conquistar os consumidores pelo
          estômago e também pelos olhos.

          Este ano não será diferente. Mais de 100 lançamentos devem chegar às
          prateleiras. E tem de tudo, desde bombom recheado com pó de ouro até chocolate
          salgado, transformado em macarrão.

          Com tantas novidades, os fabricantes esperam vender 100 milhões de ovos e
          atingir um faturamento 12% maior do que no ano passado.

          Já faz mais de 2000 anos que o "presente dos deuses", como chamavam os astecas,
          desperta elogios.

          “Chocolate é irresistível”, declara um consumidor.

          “É a melhor sobremesa que existe”, garante outra consumidor.

          “Chocolate, para mim, é afrodisíaco”, conta outra consumidor.

          Na Páscoa, o chocolate é tradição desde o século 17. O cheiro forte e a
          cremosidade características também podem ser sinônimos de "tortura" para quem
          trabalha em uma fábrica de ovos de Páscoa.

          “Depois que eu entrei aqui, eu engordei. A tendência foi essa. São 13 quilos a
          mais”, revela o auxiliar de produção Rodrigo Pereira.

          A produção, que começou em setembro, está chegando ao fim. Este ano, os
          brasileiros vão consumir 20 mil toneladas de chocolate - mil a mais do que em
          2005.

          “Nós estamos otimistas, porque o fato de ser em abril ajuda. É mais fresquinho,
          menos calor. E também fica mais longe das contas do começo do ano”, prevê o
          gerente comercial da fábrica, Marcelo Martins.

          O otimismo parece ter inspirado os fabricantes a desenvolver produtos mais
          criativos e bem-humorados. Coelhos e ovos ainda são os protagonistas, mas já
          não reinam sozinhos no mundo dos chocolates de páscoa.

          Que tal uma joaninha que carrega filhotes em forma de chocolate? Ovos de
          cristal, drágeas com ouro comestível, e chocolate com cara de queijo suíço -
          para comer em lascas. Salgado, só o preço: cerca de R$ 300. Mas cliente não
          falta.

          “Ele busca uma embalagem que surpreenda, algo inovador, mas com conteúdo que
          corresponda a esse primeiro impacto visual”, explica a gerente de loja Patrícia
          Landmann.

          O que dizer do ovo diamante francês que chegou à loja antes mesmo de ser
          vendido na França? Da Bélgica, um design mais ecológico: um ninho de chocolate
          preto com ovos brancos.

          “Para mim, uma mesa sem chocolate é brincadeira. Eu adoro chocolate, amo, amo”,
          afirma a estudante de moda Aline Furlan.

          Na cozinha de um chef, a sobremesa virou prato principal: ravióli de chocolate
          recheado com galinha-d’angola. Só torcendo para a Páscoa chegar logo.

          “Domingo é dia de massa e vai ter essa bem diferente que é essa de chocolate”,
          observa o chef.

          Na hora de encher o carrinho, o consumidor vai perceber que os preços dos ovos
          estão cerca de 7% mais caros este ano. Os astecas, que descobriram o uso do
          chocolate, acreditavam que a iguaria era um presente dos deuses. E quem adora
          esta delícia, não tem como duvidar.

          Afrodisíaco, calmante, energético e, principalmente, delicioso! São muitas as
          qualidades do chocolate. E a Páscoa é a época em que todos os excessos são
          perdoados. Todo ano, a indústria inova para conquistar os consumidores pelo
          estômago e também pelos olhos.

          Este ano não será diferente. Mais de 100 lançamentos devem chegar às
          prateleiras. E tem de tudo, desde bombom recheado com pó de ouro até chocolate
          salgado, transformado em macarrão.

          Com tantas novidades, os fabricantes esperam vender 100 milhões de ovos e
          atingir um faturamento 12% maior do que no ano passado.

          Já faz mais de 2000 anos que o "presente dos deuses", como chamavam os astecas,
          desperta elogios.

          “Chocolate é irresistível”, declara um consumidor.

          “É a melhor sobremesa que existe”, garante outra consumidor.

          “Chocolate, para mim, é afrodisíaco”, conta outra consumidor.

          Na Páscoa, o chocolate é tradição desde o século 17. O cheiro forte e a
          cremosidade características também podem ser sinônimos de "tortura" para quem
          trabalha em uma fábrica de ovos de Páscoa.

          “Depois que eu entrei aqui, eu engordei. A tendência foi essa. São 13 quilos a
          mais”, revela o auxiliar de produção Rodrigo Pereira.

          A produção, que começou em setembro, está chegando ao
          • sredni4 Tu jest Polska "słowianinie" 12.03.06, 19:37
            pomyliłeś się JAO
            • Gość: Joao Re: Tu jest Polska "słowianinie" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.06, 20:00
              Brasil, um estilo de vida

              Há muito tempo, as belezas naturais e o carnaval conferem ao Brasil fama
              internacional, atraindo milhares de turistas durante o ano inteiro. A entrada
              de estrangeiros no País passou de uma média de 1,5 milhão de pessoas por ano na
              década de 1990 para mais de 4 milhões de visitantes do ano 2000 em diante,
              segundo o Anuário Estatístico da Embratur (Instituto Brasileiro de Turismo) de
              2003. Mas há um atrativo especial que só se descobre ao chegar aqui: o povo
              brasileiro. Muito além das paisagens, o jeitinho de levar a vida dessa gente
              surpreende por sua simplicidade, disposição, esperança, hospitalidade e
              alegria.

              Estudos realizados pela Embratur apontam que 75% dos turistas que buscam o
              Brasil como destino de férias o fazem, em primeiro lugar, pelas belezas
              naturais; mas quando chegam aqui, encontram tanta hospitalidade que logo se
              encantam também pela mistura de cores, raças e culturas dos “donos da casa”.

              Segundo as pesquisas, quando questionados sobre o Brasil, os turistas
              estrangeiros apontam como uma das principais características de nosso povo a
              alegria. Alegria que se percebe em todos os momentos da estada no País – seja
              ela na nossa música, no calor das praias nordestinas, na badalada noite carioca
              ou na exuberante Amazônia.

              Desse espírito caloroso e festivo nascem manifestações populares como o
              Carnaval, o Reveillon e as Festas Juninas, famosos pela animação e alegria. A
              vontade de mostrar o que há de bom no Brasil parece transformar esse vigor em
              criatividade, esbanjada nas cores e sons que contagiam quem estiver por perto.

              Pesquisas realizadas com turistas internacionais que já tiveram a oportunidade
              de conhecer o Brasil revelam que o visitante indica e garante que o país é
              realmente lindo. Os resultados mostram, ainda, que 52% desse público volta para
              casa valorizando um outro aspecto desta terra: a sua gente. Afinal, além de
              apreciar alguns dos lugares mais belos do planeta – entre inúmeras praias,
              paraísos ecológicos e cidades históricas -, o visitante está sempre acompanhado
              de pessoas prontas a atender bem, e dispostas a mostrar o melhor de cada
              passeio, tornando a viagem inesquecível.
              • Gość: Joao Re: Tu jest Polska "słowianinie" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.06, 20:02
                Poucos destinos turísticos podem oferecer opções tão variadas quanto o Brasil.
                Suas belezas naturais, as grandes festas populares e as inúmeras reservas
                ambientais protegidas são valiosos atrativos que enchem os olhos do turista
                estrangeiro na hora de escolher um destino para suas férias. Não há quem jamais
                tenha ouvido falar em Rio de Janeiro, Carnaval, Amazônia ou nas praias
                paradisíacas do País.

                Pesquisas recentes realizadas pela Embratur (Instituto Brasileiro de Turismo)
                mostram que o local brasileiro mais procurado pelo visitante estrangeiro é o
                Rio de Janeiro. Conhecida como Cidade Maravilhosa, a capital carioca é dona de
                belas paisagens e sede da maior festa popular do mundo: o Carnaval. A grandiosa
                comemoração - que reúne todos os anos milhares de foliões para brincar e
                assistir aos desfiles das escolas de samba -, atrai significativa parcela de
                público internacional para as arquibancadas e camarotes da Avenida Marquês de
                Sapucaí.

                O Carnaval também está presente na programação de várias outras cidades
                brasileiras, atraindo o interesse de grande parte dos estrangeiros que visitam
                o Brasil. São Paulo segue o exemplo do Rio, e também produz animados desfiles
                de escolas de samba; em Pernambuco, destacam-se os foliões de Olinda e Recife,
                que saem fantasiados pelas ruas da cidade, seguindo blocos e maracatus, e
                carregando os famosos bonecos gigantes da região; em Salvador, capital da
                Bahia, a diversão fica por conta dos trios elétricos, palcos móveis que
                arrastam milhões de pessoas ao som do axé baiano até o sol raiar.

                As lindas praias e belezas naturais do País também chamam atenção e seduzem 35%
                dos turistas, segundo pesquisas realizadas pela Embratur. Com um litoral que se
                estende por mais de sete mil quilômetros, o Brasil tem o privilégio de poder
                oferecer diversas opções de lazer nesse segmento. Entre as praias mais
                visitadas do País, estão as famosas praias de Ipanema e Copacabana, no litoral
                carioca; Joaquina, no Sul do País, famosa por abrigar campeonatos de surfe
                nacionais e internacionais; Praia do Forte, no litoral Norte da Bahia, sede do
                Projeto Tamar, de preservação das tartarugas-marinhas; e as maravilhosas praias
                do arquipélago de Fernando de Noronha.

                Não se pode deixar de lado o Ecoturismo, segmento que mais atraiu adeptos nos
                últimos anos. Segundo dados da Sociedade de Ecoturismo, seu crescimento médio
                anual varia hoje entre 10% e 15%. As pessoas interessadas nesse tipo de viagem
                equivalem a 5% de todo o fluxo turístico mundial, ou cerca de 35 milhões de
                pessoas. E o Brasil é um dos destinos com maior potencial nesse ramo, visto que
                é detentor de um dos ícones mundiais da ecologia e biodiversidade: a Amazônia,
                localizada ao norte do País, com cerca de 5,5 milhões de quilômetros quadrados.
                Estima-se que somente as florestas da região amazônica concentrem 60% de todas
                as formas de vida do planeta – mais da metade, desconhecidas pela ciência.
                Poucos destinos turísticos podem oferecer opções tão variadas quanto o Brasil.
                Suas belezas naturais, as grandes festas populares e as inúmeras reservas
                ambientais protegidas são valiosos atrativos que enchem os olhos do turista
                estrangeiro na hora de escolher um destino para suas férias. Não há quem jamais
                tenha ouvido falar em Rio de Janeiro, Carnaval, Amazônia ou nas praias
                paradisíacas do País.

                Pesquisas recentes realizadas pela Embratur (Instituto Brasileiro de Turismo)
                mostram que o local brasileiro mais procurado pelo visitante estrangeiro é o
                Rio de Janeiro. Conhecida como Cidade Maravilhosa, a capital carioca é dona de
                belas paisagens e sede da maior festa popular do mundo: o Carnaval. A grandiosa
                comemoração - que reúne todos os anos milhares de foliões para brincar e
                assistir aos desfiles das escolas de samba -, atrai significativa parcela de
                público internacional para as arquibancadas e camarotes da Avenida Marquês de
                Sapucaí.

                O Carnaval também está presente na programação de várias outras cidades
                brasileiras, atraindo o interesse de grande parte dos estrangeiros que visitam
                o Brasil. São Paulo segue o exemplo do Rio, e também produz animados desfiles
                de escolas de samba; em Pernambuco, destacam-se os foliões de Olinda e Recife,
                que saem fantasiados pelas ruas da cidade, seguindo blocos e maracatus, e
                carregando os famosos bonecos gigantes da região; em Salvador, capital da
                Bahia, a diversão fica por conta dos trios elétricos, palcos móveis que
                arrastam milhões de pessoas ao som do axé baiano até o sol raiar.

                As lindas praias e belezas naturais do País também chamam atenção e seduzem 35%
                dos turistas, segundo pesquisas realizadas pela Embratur. Com um litoral que se
                estende por mais de sete mil quilômetros, o Brasil tem o privilégio de poder
                oferecer diversas opções de lazer nesse segmento. Entre as praias mais
                visitadas do País, estão as famosas praias de Ipanema e Copacabana, no litoral
                carioca; Joaquina, no Sul do País, famosa por abrigar campeonatos de surfe
                nacionais e internacionais; Praia do Forte, no litoral Norte da Bahia, sede do
                Projeto Tamar, de preservação das tartarugas-marinhas; e as maravilhosas praias
                do arquipélago de Fernando de Noronha.

                Não se pode deixar de lado o Ecoturismo, segmento que mais atraiu adeptos nos
                últimos anos. Segundo dados da Sociedade de Ecoturismo, seu crescimento médio
                anual varia hoje entre 10% e 15%. As pessoas interessadas nesse tipo de viagem
                equivalem a 5% de todo o fluxo turístico mundial, ou cerca de 35 milhões de
                pessoas. E o Brasil é um dos destinos com maior potencial nesse ramo, visto que
                é detentor de um dos ícones mundiais da ecologia e biodiversidade: a Amazônia,
                localizada ao norte do País, com cerca de 5,5 milhões de quilômetros quadrados.
                Estima-se que somente as florestas da região amazônica concentrem 60% de todas
                as formas de vida do planeta – mais da metade, desconhecidas pela ciência.
                Poucos destinos turísticos podem oferecer opções tão variadas quanto o Brasil.
                Suas belezas naturais, as grandes festas populares e as inúmeras reservas
                ambientais protegidas são valiosos atrativos que enchem os olhos do turista
                estrangeiro na hora de escolher um destino para suas férias. Não há quem jamais
                tenha ouvido falar em Rio de Janeiro, Carnaval, Amazônia ou nas praias
                paradisíacas do País.

                Pesquisas recentes realizadas pela Embratur (Instituto Brasileiro de Turismo)
                mostram que o local brasileiro mais procurado pelo visitante estrangeiro é o
                Rio de Janeiro. Conhecida como Cidade Maravilhosa, a capital carioca é dona de
                belas paisagens e sede da maior festa popular do mundo: o Carnaval. A grandiosa
                comemoração - que reúne todos os anos milhares de foliões para brincar e
                assistir aos desfiles das escolas de samba -, atrai significativa parcela de
                público internacional para as arquibancadas e camarotes da Avenida Marquês de
                Sapucaí.

                O Carnaval também está presente na programação de várias outras cidades
                brasileiras, atraindo o interesse de grande parte dos estrangeiros que visitam
                o Brasil. São Paulo segue o exemplo do Rio, e também produz animados desfiles
                de escolas de samba; em Pernambuco, destacam-se os foliões de Olinda e Recife,
                que saem fantasiados pelas ruas da cidade, seguindo blocos e maracatus, e
                carregando os famosos bonecos gigantes da região; em Salvador, capital da
                Bahia, a diversão fica por conta dos trios elétricos, palcos móveis que
                arrastam milhões de pessoas ao som do axé baiano até o sol raiar.
                • Gość: Joao Re: Tu jest Polska "słowianinie" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.06, 20:02
                  W obcym interesie
                  I tu pewna niespodzianka. Wygasający na świecie marksizm utrzymał się w
                  Polsce, dzięki wsparciu ze strony opozycji o zabarwieniu trockistowskim.
                  Takie nazwiska jak Kuroń czy Modzelewski stały się symbolem oporu wobec PZPR,
                  choć przecież opozycja ta była właśnie polskim odpowiednikiem ruchu
                  lewicowego, pokolenia 1968 r., na Zachodzie.

                  Tu trzeba przypomnieć, że zimna wojna polegała na robieniu kłopotów drugiej
                  stronie, poprzez wspieranie wszelkiej możliwej opozycji, im bardziej
                  awanturniczej tym lepiej. Rosja denerwowała Amerykę swymi akcjami na Kubie, w
                  Nikaragui czy Angoli, a Ameryka Rosję wspierając ruchy opozycyjne na
                  Węgrzech, w Polsce czy w Czechosłowacji. Nic im nie przeszkadzało, że Imre
                  Nagy, Aleksander Dubczek czy Jacek Kuroń to komuniści. Ważne było, że parli
                  do konfrontacji z Rosją i tylko to się liczyło. Pamiętam jak 16 października
                  1978 roku Karol Wojtyła został papieżem, zaraz Radio Wolna Europa zadzwoniło
                  do Jacka Kuronia i pytało go o komentarz. Powiedział, że cieszy się, iż Polak
                  został papieżem. Powiedziałbym to samo. Ale dlaczego właśnie Kuronia RWE
                  pytało. Pytało, aby podkreślić, że jest osobą w Polsce ważną. W ten sposób
                  kreowano opozycję, uwiarygodniano ją.

                  Niestety, w tym uwiarygodnianiu uczestniczył też Kościół. W latach
                  osiemdziesiątych ludzie z opozycji KOR-owskiej dostali azyl w Kościele i
                  prawo przemawiania z ambony (lub od ołtarza). Ludzie tacy jak Kuroń, Michnik
                  czy Modzelewski jeździli po kraju i w kościołach głosili swe tezy. W
                  kościołach odbywały się polityczne głodówki. Aktorzy, którzy bojkotowali
                  telewizję państwową, miewali w kościołach występy. Duchowieństwo się
                  cieszyło, że ludzie ci przylgnęli do Kościoła, ale to nie Kościół ich
                  formował, tylko oni formowali politycznie wiernych. W większości pozostali
                  ateistami, co się ujawniło zaraz po transformacji roku 1989.

                  Próby odrodzenia obozu narodowego
                  Sprawujący w Polsce władzę Wojciech Jaruzelski zdawał sobie sprawę, że władza
                  PZPR nie jest na dłuższą metę do utrzymania i szukał dróg do podzielenia się
                  nią z opozycją. Widząc zbliżające się zwycięstwo w wyścigu zbrojeń i
                  ekonomiczne Ameryki Reagana oraz ideologiczne Jana Pawła II, w pierwszej
                  kolejności poszukiwał partnerów po prawej stronie sceny politycznej (pisarz
                  katolicki Jan Dobraczyński, działacz KIK-u Jerzy Ozdowski, szef PAX-u Zenon
                  Komender, działacz Stronnictwa Narodowego Stefan Jarzębski), wśród ludzi
                  prześladowanych w czasach stalinowskich. Tymczasem okazało się, że to nie oni
                  mają poparcie Kościoła. Kościół popierał więzionych w stanie wojennym, czyli
                  głównie ludzi z kręgu doradców Solidarności. Za taką postawę Kościoła
                  odpowiada przede wszystkim środowisko krakowskie skupione wokół Tygodnika
                  Powszechnego, które uchodziło wówczas za najbliższe Janowi Pawłowi II.
                  Jaruzelski zrezygnował więc z prób dogadania się z prawicą i dogadał się
                  przy "Okrągłym Stole" z lewicą trockistowską. Czyli dogadał się ze swoimi
                  dysydentami z 1968 roku. Dogadał na zasadzie, że nomenklatura partyjna
                  pozostanie przy majątku państwowym, przy służbach specjalnych, w mediach i
                  przy wymiarze sprawiedliwości, a w dziedzinie polityki nastąpi okresowe
                  wymienianie się ekipy solidarnościowej z postkomunistami. Tak mamy od 16 lat.
                  Postkomunistyczne ekipy to rządy Pawlaka, Oleksego, Cimoszewicza, Millera i
                  Belki, zwykle z poparciem PSL-u, a postsolidarnościowe to rządy
                  Mazowieckiego, Bieleckiego, Olszewskiego, Suchockiej i Buzka, zwykle
                  polegające na oddaniu przez prawicę (Solidarność, ZChN) władzy, zakulisowym
                  wpływom ekipy Bronisława Geremka. Prezydent Wałęsa dbał o "lewą nogę", by nie
                  osłabła, a prezydent Kwaśniewski robił co mógł, by prawicę zastąpić w życiu
                  politycznym liberałami.
                  • Gość: Joao Re: Tu jest Polska "słowianinie" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.06, 20:04
                    A capital, Cuiabá, era – e continua sendo até os dias de hoje – o maior ponto
                    de chegada e partida do Estado. À beira do rio de mesmo nome, a cidade é
                    cortada por numerosas ruas e avenidas; mas no centro, preserva ainda o antigo
                    casario colonial e as ruas estreitas do período da corrida do ouro. É
                    considerada uma das localidades mais quente do país, com temperatura média
                    anual de 26ºC; sendo que de agosto a outubro os termômetros podem atingir os
                    40ºC e o tempo fica bastante seco.

                    Ali encontramos a Chapada do Guimarães, um cenário de beleza singular formado
                    por montanhas de arenito que parecem ter sido recortadas, lembrando uma cidade
                    de pedras. Possuem numerosos despenhadeiros, cânions e belas cachoeiras. E é no
                    Estado do Mato Grosso que se localiza grande parte de um dos locais mais
                    intrigantes do País: o Pantanal, maior região alagável do mundo, onde a
                    sucessão entre cheias e vazantes dos rios dá origem a uma cadeia alimentar
                    única, povoando a região com uma fauna especialmente variada.

                    Cortando o Pantanal, a Transpantaneira – uma estrada de terra, cheia de
                    pontilhões de madeira –, proporciona um verdadeiro desfile entre aves e
                    mamíferos da região ao longo de seu percurso. A rodovia começou a ser
                    construída nos anos 1970, mas até hoje não foi concluída; servindo, atualmente,
                    como rota principal para os passeios turísticos. Esse trajeto, de 145km, é
                    repleto de surpresas, como revoadas de araras e garças, capivaras, jacarés,
                    veados e muitos outros animais. A região abriga pelo menos 650 espécies de
                    aves, 80 de mamíferos e 50 de répteis.

                    Foi também no Estado do Mato Grosso que alguns dos primeiros trabalhos de
                    aproximação com os índios do País foram realizados; resultando na fundação da
                    República Xingu, às margens do rio de mesmo nome. Hoje, o Parque Indígena do
                    Xingu abrange uma área de 22 mil quilômetros quadrados, onde várias tribos
                    vivem e preservam tradições milenares e línguas em extinção. O Estado, com a
                    quinta maior população nativa do Brasil, é habitado por cerca de 15 mil índios.
                    O município de Feliz Natal, a 520km de Cuiabá, é a base para visitação do
                    Parque.

                    Embora as jazidas mato-grossenses não tenham mais o mesmo vigor daquelas que
                    atraíram inúmeros colonizadores no século XVIII, hoje o Estado destaca-se, ao
                    lado dos Estados do Pará e de Rondônia, na exploração aurífera. Os principais
                    pólos mineradores estão divididos ente cinco localidades: Baixada Cuiabana,
                    Peixoto Azevedo, Alta Floresta, Guaporé e Nova Xavantina.

                    Os incontáveis encantos presentes no Estado do Mato Grosso aguardam sua visita.
                    Venha, e vire fã!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka