Gość: arkaf przeciez zawsze tak bylo....... IP: *.w83-114.abo.wanadoo.fr 06.06.06, 21:05 .........pewnie dlatego, ze to zawsze autentyczne bylo Odpowiedz Link Zgłoś
ols Drobna poprawka 07.06.06, 01:33 W obecnym Guns'N'Roses występuje jeszcze jeden (oprócz Axla Rose) członek starego składu - klawiszowiec Dizzy Reed. Cały tekst bardzo ciekawy, gratuluję. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: many Re: Drobna poprawka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.06.06, 07:44 dizzy reed? to był raczej gość sesyjny, nie nalezał chyba do oficjalnego składu, a na pewno nie do klasycznbgo, z pierwszych dwóch płyt (appetite i lies) Odpowiedz Link Zgłoś
ols Re: Drobna poprawka 08.06.06, 00:23 gość sesyjny to raczej nie, od UYI jest wymieniany jako pełnoprawny członek zespołu. w "klasycznym" składzie z dwóch pierwszych albumów go oczywiście nie było. i ciekawostka na marginesie: na przynajmniej jednym z 5 klubowych koncertów które niedawno "nowe" G'n'R zagrało w Nowym Yorku gościnnie na gitarze wystąpił ...Izzy Stradlin z najstarszego G'n'R. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bez łapy Re: Drobna poprawka IP: 62.29.136.* 08.06.06, 10:34 hehe a nastepna płytą po dirt była "Jar of flies" :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mg Re: Drobna poprawka IP: 195.94.201.* 08.06.06, 11:54 nastepnym albumem (longplayem) po dirt bylo AIC, bo Jar of Flies podobnie jak SAP to EPki. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
ecto Re: Rock w cieniu śmierci 07.06.06, 22:46 fajnie. w spodku nie bede, ale sobie ich w sobote zato poslucham ... Odpowiedz Link Zgłoś
t-800 Re: Rock w cieniu śmierci 07.06.06, 23:05 Reaktywacja Smashing Pumpkins? Yes, yes, yes! :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eola Re: Rock w cieniu śmierci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.06, 11:47 tak tak tak , ja ja ja ,ok ok ok . Odpowiedz Link Zgłoś
roroism czekam na relację z koncertów 07.06.06, 23:07 szkoda żem na piatym roku i nie alicje mi juz w głowie, bo sprawa jest historyczna, co by nie gadać.... cantrell jest troszkie soft, alecoś znaczy... opowiadajcie TAKEST RZECZYWISCIE POPRAWNY:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: blebleble Paweł Berger nie zmarł ale zginol w wypadku! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.06.06, 23:16 w samochodzie ktorym jechala cala grupa Dzem. Spoko widzieli jak na ich oczach ginie kumpel i po 2 miesiacach ruszyli dalej w trase, jestescie Dzem zajebisci. Odpowiedz Link Zgłoś
heyoza Staley to był gość 07.06.06, 23:48 Co komu do tego ćpał czy nie,dla mnie był wielki.Ten głos towarzysył mi przez całe lata '90-te i tak jest nadal.I choć pragnąłbym uniknąć bycia banalnym i używwania wielkich słów to składam mu autentyczny HOŁD.Autentyczny wielki, mały człowiek, dalej drżą gdzieś w środku struny które poruszył. Odpowiedz Link Zgłoś
marrgott Re: Staley to był gość 08.06.06, 14:36 Zgadzam się z Tobą. Layne był fantastyczny!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rycman Re: Rock w cieniu śmierci IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.06.06, 00:15 I po koncercie... Jak było? ZA KRÓTKO!!! No i paru kawałków mi zabrakło (Love Hate Love, No Excuses, Frogs, Over Now... i jeszcze parę by się znalazło). Tak sobie właśnie pomyślałem, że te WSZYSTKIE kawałki Alicji mają już ponad 10 lat... A słucha się ich jakby były z nowej płyty. No i jeszcze jedno - oni właściwie nie nagrali piosenki, która byłaby słaba czy która byłaby tylko wypełniaczem (no, może poza żartem na koniec Sap'a). Czapki z głów przed Alicją! Pewnie, że bez Layne'a to troszkę inny zespół, ale dobrze, że wrócili. A William - ważne żeby został sobą, bo Laynem nie będzie, według mnie pasuje do dzisiejszej Alicji i dobrze że... się odważył. A wracając do koncertu - oparty głównie na kawałkach z Dirt, czyli na tym co najlepsze, z umiejętnym wpleceniem ffragmentów Facelift, Alice In Chains i bodaj jednym kawałkiem Jar Of Flies. Warto było czekać te kilkanaście lat by Alicja wreszcie pojawiła się w Polsce. A na deser - autograf i uścisk dłoni Jerry'ego :) Oby grali dalej!!! Odpowiedz Link Zgłoś
asja103 Re: Rock w cieniu śmierci 08.06.06, 09:08 byłam, widziałam, słyszałam i zgadzam sie z Tobą...za krótko, zdecydowanie za krótko pzdr :)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: :O) Alice in Chains sa fantastyczni IP: 170.65.192.* 08.06.06, 10:07 Woiem ze byla tam Nirvana, Soundgarden, Pearl Jam, Madhoney i kilka innych kapel... tak czy inaczej w tym momencie wracam tylko do AiCH... Cnatrell to super kompozytor. Odpowiedz Link Zgłoś
roroism Re: Rock w cieniu śmierci 08.06.06, 15:16 joj..teraz zaczynam na prawde załować , ze byłam niewierna... mam nadzieje, ze pozdrowłeś cantrella o nas wszystkich - małych nieobecnych;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: SIWY Re: Rock w cieniu śmierci IP: 81.108.55.* 08.06.06, 03:41 Przyjeżdżają w niedzielę do Dublina.... grają przed Metallica...Rany..tyle lat czekałem i nie wiem czy wytrzymam te trzy dni!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Esprit Re: Rock w cieniu śmierci IP: 87.246.214.* 08.06.06, 09:06 Dziękuję za fajny artykuł, chociaż grunge nigdy mnie nie fascynował. Mam też wątpliwości, czy tak można szybko i bezboleśnie zastąpić zmarłego frontmana. I czy dalej będzie to ta sama muzyka i ten sam zespół. Jedno wydaje mi się bezdyskusyjne-można na tym jeszcze sporo zarobić. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fusionX Koncert w Spodku IP: *.adm.agh.edu.pl 08.06.06, 09:28 Znakomite widowisko, tylko za krotkie. Chcialoby sie wiecej. Po pozostawiajacym niesmak Stonesour, wystep Alice byl jak panaceum. Muzycy pokazali ogromna klase i muzykalnosc. Udowodnili, ze w zupelnosci wystarczy trzech instrumentalistow i jeden swietny wokalista zeby stworzyc pozostajace na dlugo w pamieci show. Co do Williama DuValla to ma jasnejsza barwe glosu niz Staney. Jednak w muzyce i skladzie odnalazl sie znakomicie. Oby wiecej takiego grania. Pozdrawiam wszystkich zainteresowanych tematem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marian veni, vidi... IP: 80.68.236.* 08.06.06, 10:29 Veni, vidi... i co? No łeska mi się w oku zakręciła jak chłopaki z alice grali (mimo że "nie ma wokalisty" itd.). Ale pozostał po wczorajszym pewien niesmak. Wcześniej nie myślałem, że będzie mi dane jeszcze usłyszeć chłopaków na żywo, jak się dowiedziałem, że jest koncert naprawde bardzo byłem uchachany. Muzyka alice to wg. mnie arcydzieło, które nie ma odpowiednika. I było świetnie ... przez godzinę. Chopaki grali równą godzine - może nie na szczycie swoich możliwości ale dawali rade. Ale dokładnie po godzinie... KONIEC. Wyłączyli sprzęt powiedzieli GOOD BYE i poszli... Nie zwrócili uwagi, że wszyscy czekali na jakieś podsumowanko - mały bis by wystarczył. Naprawdę głópio to wygląda jak kilka tysięcy ludzi stoi i czeka na bis a technicy zaczynają rozbierać scenę... Brak słów. Ale coż takie życie... Ale mimo wszystko jak przyjadą kiedyś jeszcze raz to na koncert przyjdę Odpowiedz Link Zgłoś
roroism Re: veni, vidi... 08.06.06, 15:22 jezu no.. znam to straszne uczucie...zaczynaja rozmontowywać scene i nie ma juz dyskusji... (choc PJ grało z 2,5 h x 2)... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: papaj Re: Rock w cieniu śmierci IP: *.wroclaw.mm.pl 08.06.06, 11:07 Dragi albo samobój: Jim Morrison, Janis Joplin, Jimi Hendrix, Kurt Cobain, Michael Hutchence, Rysiek Riedel, Layne Staley, Hillel Slovak, Brian Jones... kto jeszcze? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rycman Re: Rock w cieniu śmierci IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.06.06, 11:42 dodaj jeszcze alkohol, a ja dorzucę Bon Scott, John Bonham, Steve Clark... Odpowiedz Link Zgłoś
bestia81 Re: Rock w cieniu śmierci 08.06.06, 13:23 ja dorzucę jeszcze Krzysztofa Raczkowskiego, aka "Doc" - legenda bez dwóch zdań Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fusionX Najblizszy koncert Alice juz 30 czerwca 2006 IP: *.adm.agh.edu.pl 08.06.06, 12:26 Zagraja u boku Korn na festiwalu TOPVAR ROCK FESTIVAL w Nové Mesto nad Váhom na Slowacji 30 czerwca 2006. Wiecej informacji pod linkiem www.topvarrockfest.sk/new/index.php?language=en Odpowiedz Link Zgłoś