Gość: hedee6
IP: *.adsl.inetia.pl
30.09.06, 21:02
Kwestia hip-hopu bardzo mnie bawi, mam tutaj na myśli potoczne opinie na
temat tej subkultury. Oczywiście zachodzi dośc istotana różnica między osobą
która wiedze o świecie czerpie z "faktu" i programu "na każdy temat", a np.
osobą zdobywajacą wiedze na uczelni. Interesuje mnie ta druga kategoria. Mam
stycznośc ze studentami i wykładowcami różnych kierunków. Kilka razy
narzuciły mi się przykłady czegoś co pochopnie uznałem za paradoks.
Subkultura, która w ciągu niecałych 40 lat z Nowego Jorku dotarła na każdy
kontynent zdobywając wszedzie ogromną popularnośc, taniec break-dance
znajdujący tysiące pasjonatów na całym świecie, od Brazylii, przez Polskę po
Japonię, czy graffiti, które maluje się według tych samych zasad w Republice
Południowej Afryki, na Filipinach czy w Kijowie - a wszystko to
skonsolidowane elementem aksjo-normatywnym narzucajacym takie postulaty jak
oryginalnośc czy samodzielnośc. Całośc nazywa się "hip-hop" i jest
niesłusznie utożsamiana z muzyką o tej samej nazwie która stanowi jeden z
trzech składników tej subkultury. Zresztą jeśli chodzi o kwestie muzyki to
zachodzi tu prawdziwy pluralizm na skalę globalną. We Francji są raperzy z
wieloetnicznych przedmieśc paryża, w Izraelu Żydzi rapują po hebrajsku
wzbogacajac muzykę dźwiękami czerpanymi z tradycji, nawet w Nigerze - w sercu
Sahary- muzułmanie nagrywją płyty, kręcą teledyski... Wszedzie obowiązują te
same zasady - raper pisze sam sobie tekst, grafficiarz maluje tylko litery
które sam wymyslił, grupy b-boyów nie kopiują układów wymyslonych przez kogoś
innego. Wszędzie obowiązuje ten sam słownik; obojętnie czy grafficiarz jest z
Ankary, Pekinu czy z Radomia wie co oznacza słowo "highline" czy "end2end".
Zaledwie taka namiastka informacji uwidacznia, ze hip-hop jest fenomenem
kulturowym na skalę światową. W połowie lat 90 raper KRS-One prowadził na
amerykańskich uczelniach wykłady tej subkulturze. A w Polsce? Dla
przeciętnego studenta kulturoznawstwa czy socjologii hip-hop to tylko gatunek
muzyczny, bądź rodzaj muzyki pop. Przeciętny student lub wykładowca widzi w
hip-hopie synonim słowa "blokersi". Czy jest tu jakiś paradoks, ze
ludzie "inteligentni" tworzą w okół siebie infanytlne generalizacje,
uproszczone konstrukty rzeczywistości? Myślę, że nie. Wiedza i światopogląd w
niektórych kwestiach nie rozwijają się symetrycznie.